Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2023

Rok Kopernika

 Prawie zapomniałam, że trwa Rok Kopernika, na szczęście zaglądam na FB szkoły, w której pracowałam i podziwiam zaangażowanie tylu nauczycieli w zorganizowanie zajęć na temat słynnego astronoma, wszak szkoła nosi jego imię. 

Zajęcia odbywały się na różnych przedmiotach, na wszystkich poziomach edukacyjnych i z wykorzystaniem różnych metod oraz pomocy edukacyjnych.

Jeszcze w czasie mojej pracy obchodziliśmy co roku Święto Patrona Szkoły i nie było wtedy lekcji jako takich, ale prawdziwy festiwal naukowo-zręcznościowy dla wszystkich uczniów i nauczycieli.

Klasa , która wygrywała zmagania wiedzowo-sportowe otrzymywała puchar przechodni i budżet na wyjście z wychowawcą do restauracji MacDonald 's.

W tym roku obchody trwały kilka miesięcy, a przygotowanie wszystkich zajęć zajęło na pewno nauczycielom  mnóstwo czasu. Wiem, bo sama często takowe organizowałam, także dla rodziców. Wysiłek ogromny, ale satysfakcja jeszcze większa!

Tu maluchy przygotowywały modele statków kosmicznych i potem dumnie prezentowały efekty na szkolnej wystawie. Widać też, że dzieciaki dobrze się bawiły.
Pierwszaki rysowały portrety astronoma, czasem wyszły karykatury, ale każda wersja dozwolona!


Nawet na zajęciach u logopedy wykorzystano motywy związane z obchodami roku Kopernika, a przy okazji dzieciaki świetnie się bawiły.
Starsi uczniowie konstruowali modele Układu Słonecznego, tu jeden dla przykładu, ale wszystkie  modele były imponujące.
Powstała galeria portretów słynnego astronoma oraz  wyobrażenia Kopernika jako przedstawiciela innych naukowych specjalności...
Na zajęciach z informatyki przygotowano zabawę z kodami QR...
... oraz gry z zastosowaniem różnych urządzeń medialnych.
Spodobał mi się tez pomysł powrotu do gier i zabaw tradycyjnych, z użyciem kartki i ołówka, a główkowania było nie mniej, niż w zabawie z kodami.
Puzzle korytarzowe i zabawy w ruchu to tez świetne połączenie, zwłaszcza na urozmaicenie przerw międzylekcyjnych.

Gry i zabawy multimedialne oraz prezentacje w różnych programach graficznych, to dobre wykorzystanie tablic multimedialnych, jakich przybywa we wszystkich szkołach.
Tematykę związaną z rokiem Kopernika wykorzystano także przy organizacji konkursu ortograficznego dla uczniów klas trzecich ze wszystkich szkół w mieście.
Wisienką na torcie był festiwal filmowy pod patronatem Prezydenta Miasta Ryszarda Brejzy oraz Fundacji Krystyny Jandy "Na rzecz kultury"
Konkurs skierowany był dla uczniów szkół podstawowych i średnich, a temat prac brzmiał następująco:
(dla dociekliwych - kliknij w wytłuszczony tytuł powyżej)

Przedstawione w skrócie działania to na pewno nie wszystko, co zostało zrobione, ale nie wszyscy chwalą się każdym przedsięwzięciem na FB, a kontakt z placówką mam ograniczony.


niedziela, 21 sierpnia 2022

Dlaczego odchodzą?


Brakowało nauczycieli już w ubiegłym roku szkolnym, alarmowali dyrektorzy, informowały związki zawodowe, dziwili się rodzice.

Nauczycieli brakowało z wielu powodów, odchodzili na emeryturę, zmieniali miejsce pracy, leczyli aparat głosu lub psychikę, umierali ( na covid, nowotwory, zawały).

Wielu odeszło z zawodu także w tym roku, nawet nauczyciele nagradzani, wybierani w rankingach, zapaleńcy z pasją. 

Pan minister od edukacji nie widzi problemu, wręcz przeciwnie, każe czekać do września, bo zawsze bywały braki. Strajki sprzed pandemii pokazały, jak małe poparcie, a nawet wrogość spotykają nauczyciele ze strony opinii publicznej, a zwłaszcza rodziców uczniów.

Niepokoi zwłaszcza odchodzenie ze szkół nauczycieli przedmiotów ścisłych i zawodowych, o których coraz trudniej, bo jeśli można załatać braki wśród nauczycieli  historii, języka polskiego, plastyki, tak nie znajdzie się nauczyciela mechatroniki, elektromechaniki, obsługi obrabiarek cyfrowych, wymiarowania itp. Zresztą, jak wygląda to łatanie etatów w szkołach, to wiedzą tylko nieliczni, może niektórzy rodzice, którzy dziwią się, że syn/córka część lekcji spędza w świetlicy szkolnej.

Dlaczego odchodzą? Przyczyn jest wiele:
- niezrealizowane  obietnice podwyżek nauczycielskich  zarobków ( przemysł i szkoły prywatne dają na starcie 2-3 razy tyle)
- biurokracja i sprawozdawczość, zabierające czas na inne czynności
- mnóstwo dodatkowych obowiązków poza planem pracy ( za podobne dodatkowe czynności w innej firmie są premie i nagrody, nawet raz na kwartał lub po wykonaniu projektu)
- długi i skomplikowany awans zawodowy, uwarunkowanie  kariery od czynników niezależnych od nauczyciela
- realizowanie (często wbrew sobie) wprowadzanych ostatnio zmian w systemie oświaty , 
- wypalenie zawodowe i wygórowane oczekiwania ze strony różnych podmiotów, bez należytego wsparcia merytorycznego i psychologicznego ( nie radzisz sobie? zmień zawód)
- lekceważące, wobec postulowanych  przez środowisko zmian,  stanowisko władz oświatowych (pozorne konsultacje, oszukiwanie opinii publicznej, pogardliwe wyrażanie się o nauczycielach i zarzucanie niekompetencji)
- zapowiadane oszczędności w szkołach i innych placówkach oświatowych, które wedle władz generują zbyt duże koszty, zwłaszcza szkoły średnie
- nadszkoleniowość (zmuszanie nauczycieli do ciągłego uczestnictwa w kursach, warsztatach, studiach podyplomowych, które nie wnoszą do ich warsztatu pracy niczego wartościowego, ale dyrektor czy kurator mogą pochwalić się , ze jego pracownicy ustawicznie dokształcają się)

Pewnie nie wszystko wymieniłam, bo i całe spektrum problemu trudno ogarnąć.
Nie zdziwcie się jednak, gdy w szkole, którą wybrało Wasze dziecko/wnuk/siostrzeniec nagle nie będzie naboru na wymarzoną specjalizację, bo dyrektorowi nie udało się namówić  nauczyciela, by zrezygnował z pracy w dużej firmie na rzecz szkoły, gdzie wprawdzie jest dłuższy urlop, ale odpowiedzialność i zakres obowiązków są większe, a zarobki niestety mniejsze.

Średnia wieku nauczycieli, jak i pielęgniarek bardzo wzrosła, młodzi ludzie nie garną się do tego zawodu, a uczniowie wolą młodych pedagogów.

Jeśli macie dodatkowe informacje lub własne refleksje, chętnie poczytam w komentarzach.

wtorek, 26 kwietnia 2022

Plecak to za mało...

 Czytam na lokalnej stronie internetowej o pomysłach naszej młodzieży na urozmaicenie czasu w murach szkolnych i jestem pod wrażeniem.

Uczniowie jednego z liceów postanowili zastąpić typowe szkolne plecaki przedziwnymi przedmiotami, które ze szkołą i noszeniem podręczników nie mają nic wspólnego.

Jak widać na zdjęciach, pomysłowość nie zna granic, a do dźwigania niektórych sprzętów potrzeba sporej siły. Z pewnością plecaka w szkole  nie da się zastąpić mikrofalówką, bo akcja była jednorazowa.

Przypomniałam sobie, że gdy byłam na zwolnieniu lekarskim i wracałam z prześwietlenia, to widziałam podobną akcję w pobliskiej podstawówce. Uczniowie tam młodsi, więc i sprzęty nieco inne, bo przeważały wiadra plastikowe, kosze na brudną bieliznę i wiklinowe, ale jedna z dziewczynek przeliczyła się na pewno. Dźwigała bowiem skrzynkę z siedziskiem, może z przedpokoju i w drodze do domu błagała koleżanki, by każda, choć kawałek pomogła jej nieść to nieszczęsne "opakowanie", które i bez książek musiało sporo ważyć.







U nas kilka lat temu młodzież przyszła do szkoły w piżamach, bo samorząd uczniowski ogłosił piżamowy dzień i muszę przyznać, że było wesoło i kolorowo, a niektórzy chodzili w śmiesznych kapciach do kompletu...niestety, nie mam fotek z tego wydarzenia.

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Nietoperz za szafą...

 

Przychodzę do pracy, a korytarzem idzie dwóch panów w dziwnych strojach.   
Panowie wchodzą do sali, gdzie przechowywane są m.in. podręczniki, a księgowa pracuje co drugi dzień.

Z sekretariatu mam telefon, by nie wchodzić do tej sali, bo jest tam NIETOPERZ.
Więc ci panowie to nie straż antycovidowa, a łapacze nietoperzy!
Ale skąd  w szkole nietoperz i dlaczego się obudził?
Teorie były różne.

Przede wszystkim zwierzaka odkryła pani sprzątająca sale na trzecim piętrze. Gdy odkurzała komputer i drukarkę usłyszała dziwny dźwięk pod parapetem okiennym. Stała tam stara nieużywana drukarka. gdy zajrzała w zakamarek, zobaczyła czarna głowę z dużymi uszami.
Wybiegła z sali po pomoc, ale żadnego z panów w szkole już nie było. Trzeba było czekać do rana.
Rankiem znaleziono nietoperza na biurku, na szczęście żywego, trzeba było go złapać i oddać gdzie trzeba. panowie w strojach dziwnie kosmicznych, bo jak stwierdził jeden z nich, nietoperze są groźne i roznoszą wściekliznę.
Obok szkoły jest kościół  i sama widywałam wieczorami latające  w jego pobliżu nietoperze, może mieszkały na wieży lub w dzwonnicy?
Operacja chwytania nietoperza zakończyła się pomyślnie, nikt nie ucierpiał.

Nietoperz prawdopodobnie jesienią wpadł przez otwarte okno ( obsługa pracuje do 22.00) i ukrył się za szafą, bo nikt go nie zauważył, a generalne porządki lub wymiana kabli internetowych obudziły śpiocha i zmienił miejsce pobytu. 

Dobrze, że księgowa nie trafiła na biedaka leżącego na biurku lub nie wyleciał nagle zza drukarki, bo nie wiem, dla kogo takie spotkanie skończyłoby się gorzej...




wtorek, 5 października 2021

Z frontu...

 

Wykorzystuję ostatni rok pracy, by swoje obserwacje przelać na łamy bloga, później Was sprawami szkoły zanudzać nie będę.

Nie zawsze doniesienia medialne dają obraz rzeczywistości, wszak  propaganda rządowa działa skutecznie.

Pan minister od edukacji obiecywał lepszą opiekę psychologiczną dla uczniów oraz wyrównanie szans dla tych, którym zdalne nauczanie nie bardzo wychodziło i mają teraz spore braki.

Nie wiem, jak jest w dużych miastach, u nas polepszenie skutkuje tym, że mamy 2 psychologów na wszystkie szkoły podstawowe, czyli na jedną panią psycholog wypadają po 4 szkoły. Nie wyobrażam sobie, jak można taśmowo rozwiązywać problemy dzieci i często ich rodziców, a jest tych problemów coraz więcej. Wiele spraw wymaga dalszych działań pozaszkolnych.
Nasz placówka i jedna po sąsiedzku etatu dla psychologa nie dostały, bo obie panie pedagog mają wykształcenie kierunkowe psychologiczne, ale na dodatkowe dla nich godziny kasy brak. 
A tu   przecież potrzeba właśnie dodatkowego czasu dla uczniów. 
Na prywatne wizyty u psychiatry czeka się miesiącami i nie każdego stać.

Obiecywano po 15 godzin dodatkowych zajęć na klasę  dla uczniów potrzebujących wsparcia w nauce.
Finalnie okazało się, że to 15 godzin na szkołę, a wielu rodziców rezygnuje z takowych i wypisuje dzieci, bo albo musiałyby czekać  1- 2 godziny po lekcjach na wolne sale, albo uczniowie mają w tym czasie szkoły muzyczne itp.  Wreszcie dzieciaki zwyczajnie nie dają rady z liczbą godzin przebywania w szkole. Robi się z tego cały etat osoby dorosłej, a gdzie reszta życia?
 
Podobne fiasko dotyczy sponsorowanych wycieczek dla uczniów oraz programu rozwoju czytelnictwa, najpierw wymyśla się hasło i wygłasza laurki pochwalne w mediach,  dopiero później wychodzą błędy i brak konsultacji z zainteresowanymi podmiotami.

Edukacja zostaje w tyle, bo ważniejsze są procedury covidowe, odkażanie sal, wietrznie pomieszczeń i dezynfekcja klamek i poręczy, prowadzanie dzieci "na sznurku" nawet do toalety, pilnowanie by się uczniowie nie mieszali i myli ręce. Na lekcję zostaje jakieś pół godziny.
 
 

Co zauważa się u uczniów? Rozmaite niekorzystne zjawiska, od wzmożonej agresji wobec rówieśników i nauczycieli, poprzez zniechęcenie do wysiłku umysłowego w ogóle , po fobie szkolne oraz inne problemy psychologiczne.
Najbardziej zauważalnym jest jednak uzależnienie od telefonów komórkowych. niektóre dzieciaki nie wytrzymują bez zerkania na ekrany komórek jednej lekcji, zdarza się, że wymuszają częste wyjścia do toalety, byle tylko włączyć telefon i sprawdzić, czy życie nadal toczy się bez ich udziału. 
Zdarzają się spóźnienia lub nieobecności w szkole, bo uczniowie grają do rana w gry komputerowe, czatują z kolegami i koleżankami lub bawią się w youtuberów.
Rodzice czują się bezradni, szukają pomocy w szkole.

Dieta uczniów także zostawia  sporo do życzenia. Kupują mnóstwo tzw, przegryzek, różnych niezdrowych rzeczy, piją napoje energetyczne, co skutkuje brakiem koncentracji na zajęciach i wzmożoną agresją właśnie. Dawno nie widziałam, by jakieś dziecko w szkole jadło owoce lub warzywa, tym bardziej, że ustała akcja owoce i warzywa w szkole. Już w drodze na lekcje zapychają się chipsami, pizzerinkami, cukierkami.
 
Najbardziej martwi mnie upadek  czytelnictwa, tak źle nie było od dawna i nie pomagają akcje czy imprezy .
Starsi uczniowie wypożyczają tylko lektury , a młodsze dzieci coraz częściej pytają o książki do oglądania, żeby było dużo obrazków. Gdy zapytałam dzieci z pierwszych klas czy ktoś im czyta przed snem lub czy sami już czytają, to podniosło ręce kilka osób tylko, a jeden z chłopców stwierdził, że on czyta coś tam tylko w telefonie...

Oszczędności w szkołach widać na każdym kroku, pewnie to zależy też od kondycji finansowej lokalnych  samorządów, za to maski i płyny do dezynfekcji placówki oświatowe otrzymują z ministerstwa  w kolosalnych ilościach.

Zainteresowanych szerzej tematem odsyłam do znakomitego portalu EDUNEWS, skąd pochodzi cytat:

"Pandemia pokazała także, że generalnie władze oświatowe nie mają dobrego kontaktu ze szkołami i co więcej swoimi działaniami przyczyniają się raczej do pogorszenia warunków pracy dyrektorów i nauczycieli w szkołach niż do poprawy. W pandemii autonomia szkoły zaczęła się kurczyć. I słysząc o kolejnych planowanych zmianach można mieć obawy, że lepiej nie będzie. Może w polskiej oświacie też nastał czas cyklopów, czyli osób patrzących tylko jednym okiem na świat (w tym i na szkolnictwo) i nie dostrzegających szerszego kontekstu i zależności oraz wyzwań, które czekają młodych ludzi w tym skomplikowanym świecie. A może naprawdę naszej rodzimej klasie politycznej chodzi o tylko kształcenie miernych, ale wiernych obywateli…"

To słowa Marcina Polaka, który  zajmuje się zawodowo polską edukacją od ponad 15. lat i jest głęboko zaangażowany w debatę na temat modernizacji i reformy szkolnictwa.


poniedziałek, 13 września 2021

Opowiem Wam...

 

... o marnowaniu publicznych pieniędzy na darmowe podręczniki i ćwiczenia dla uczniów.

Te kartony na zdjęciu to tylko czubek góry lodowej, zależy zresztą, jak duża jest szkoła.

O podręcznikach pisałam kilka razy, więc pewnych rzeczy nie będę powtarzać, skoro raz wprowadzono darmowe dla wszystkich uczniów podstawówki, to pewnie tak zostanie, jak i zasiłek 500plus czy inne dodatki.

Nie o to nawet chodzi, jest to ulga finansowa i logistyczna dla rodziców, sama pamiętam bieganie po księgarniach, gdy syn chodził do szkoły, ale jednak koszty tego przedsięwzięcia są potężne.

Podręczniki obecnie wymieniane są co 3 lata, w tym roku na makulaturę trafiły w całości podręczniki dla klasy drugiej , piątej i ósmej. We wszystkich szkołach, w całej Polsce. Ćwiczenia co roku są nowe.

Niektóre podręczniki bywają mocno zniszczone, to fakt, zwłaszcza do j.polskiego i matematyki, bo te lekcje są niemal codziennie. W czasie nauki zdalnej wiele książek uniknęło zniszczenia, bo leżały w domach na półce.

Wiele z tych książek można by wykorzystać w kolejnym cyklu, bo nie są w ogóle zniszczone, byłoby więcej takich, gdyby uczniowie używali owijaczy, ale wyprawka 300 plus nie obliguje do tego...

Nie można  podręczników z poprzedniej dotacji wykorzystać dla kolejnego rocznika, bo  nowa dotacja MUSI być zrealizowana, poza tym nowe podręczniki nieco różnią się od poprzednich. W tym NIECO tkwi sedno, bo najczęściej jest to brak mapki lub jakiegoś ćwiczenia, albo wiersz do omówienia znalazł się na innej stronie.

Podobnie z ćwiczeniami do poszczególnych przedmiotów. Miałam w szafie zapasowe ćwiczenia i podręczniki w dobrym stanie z lat ubiegłych, ale nie mogę ich rozdać dzieciom, bo różnią się od nowych w szczegółach.

A najważniejsze jest to, że nauczyciel nie realizuje podręcznika, tylko program, do którego wybiera podręcznik według własnych preferencji. Podręcznik jako taki jest więc mniej ważny, pełni funkcję pomocniczą.

Gdyby pieniądze wydawane co roku na papierowe podręczniki przeznaczyć na ich cyfrowe odpowiedniki, dzieci miałyby lżejsze plecaki, a ewentualne zmiany można by ściągać jak aplikacje ze strony wydawnictwa.

Gdy wyrzucam co roku tysiące starych podręczników, czasami mało otwieranych nawet, to serce boli , w dodatku od jakiegoś czasu szkoła musi sama płacić za utylizację tej makulatury, bo nie można ich zwyczajnie wywieźć do skupu...

Zapomniałabym wspomnieć, że od kiedy wprowadzono darmowe podręczniki, wydawnictwa wyceniły je nadzwyczaj nisko, nawet te do języków obcych, można?

wtorek, 24 sierpnia 2021

Śni mi się szkoła...

 

Zawsze po połowie sierpnia myśli wracają do pracy, to skłonność niezależna od woli, tak po prostu jest.

Niektórzy z  pracy nie wychodzą wcale, co widać i słychać na wyjazdach, przyklejeni do telefonów i laptopów, załatwiają mimochodem sprawy służbowe.
Zostało mi 10 miesięcy aktywności zawodowej, więc mam nadzieję przetrwać bałagan , jaki znowu zafundowano szkołom od września.

Wynotowałam sobie kilka kwiatków, których niektórzy może nie wyłapują, bo nie dotykają ich bezpośrednio, ale mają wpływ na całokształt.

1. Zmieniono zestaw lektur szkolnych, zainteresowanych odsyłam  TUTAJ

    Pomijając szczegóły, dla bibliotek szkolnych to znów problem, bo każda taka zmiana generuje konieczność zakupów, na które nie ma pieniędzy, a  z kolei dokupione i wycofane od tego roku lektury będą zalegać półki. Ucieszą się tylko wydawnictwa.

2. Jakby mało szkoła miała problemów, postanowiono, że nauczyciele będą agitować za szczepieniami, a dyrektorzy zorganizują szczepienia w szkole. 

Chyba ten, kto wymyślił taką akcję nie był dawno w przeciętnej polskiej szkole, nie mówiąc o tym, że mija się to z zaleceniami sanitarnymi dla placówek oświatowych. Zawiodły sposoby motywowania obywateli do szczepień, niechaj robią to szkoły...

3. Wielki powrót ekologii do szkół!

Hello! a co do tej pory szkoły robiły w ramach ekologii? Przypomnieć?
- segregacja śmieci w każdej sali lekcyjnej
- automaty ze zdrowymi przekąskami
- zbiórka nakrętek i zużytych   baterii
- akcje sprzątania w Dniu Ziemi
- konkursy, warsztaty, pogadani we współpracy z instytucjami pozaszkolnymi
- tematy ekologiczne na godzinach wychowawczych, przyrodzie, geografii, na wycieczkach do lasu

No doprawdy, ekologia, to wynalazek nowego ministra, a nie, to podobna walka z ekologizmem, cokolwiek to jest!

4. Do mediów i szkół trafiły nowe/ stare procedury covidowe pracy szkoły. Tylu ludzi w ministerstwie i kuratoriach, a metodą kopiuj/ wklej zapodano zasady i przepisy, w tym na szkołę całkowicie scedowano pomoc psychologiczną dla uczniów, gdy w placówkach funkcjonuje 1 etat psychologa/ pedagoga na kilkuset uczniów.
Znowu czytam o kwarantannie dla książek, podczas gdy w czerwcu Biblioteka Narodowa zniosła konieczność kwarantanny dla książek w bibliotekach z uwagi na znikomą możliwość przenoszenia się wirusa poprzez książki.
Przecież w księgarniach czy punktach bookcrossingowych nie obowiązuje kwarantanna.

5. Ciekawe wytyczne dostali nauczyciele WF - nie stosować na lekcjach gier i zabaw kontaktowych, zalecane są zajęcia na świeżym powietrzu, np. spacery. To ja się pytam, co jest atrakcyjnego dla dojrzewającej młodzieży w spacerach wokół szkoły lub do parku, a po drugie, jak unikać kontaktu w szkolnej szatni ?

6. W tym roku, jak nigdy powstał problem z brakami kadrowymi w oświacie. Brakuje zwłaszcza nauczycieli przedmiotów ścisłych .
Absolwentów ścisłych kierunków na studiach zatrudniają firmy jeszcze przed obroną dyplomu za stawki kilkakrotnie wyższe, niż w szkole. Ministerstwo daje możliwość zatrudniania nauczycieli bez odpowiednich kwalifikacji, niby okresowo, ale nie oszukujmy się, to prosta droga do obniżenia poziomu nauczania - przez rok nie wyszkoli się wykwalifikowanych nauczycieli fizyki, chemii, geografii, etyki... a polityka kolejnych ministrów od edukacji nie zachęca do podejmowania pracy w szkole.

Jakby tu zakończyć optymistycznie?
Miejmy nadzieję, że po miesiącu funkcjonowania szkoły stacjonarnej, nie zafundują nam nauczania zdalnego, ale w naszym kraju wszystko dzieje się z dnia na dzień, mam wrażenie.



czwartek, 27 maja 2021

Przeciągi plus ;-)

 

Powiem Wam szczerze, że nie wiem, w jakim stanie przetrwam powrót uczniów do szkoły.
Nie chodzi o hałas, nawał pracy przed końcem roku , bo to normalka, choć z każdym rokiem trudniej, bo i ja nie młodnieję.
Mam na myśli rygor sanitarny, który już zaczyna wychodzić mi bokiem, a raczej plecami i innymi częściami ciała.
Znane wszystkim DDM czyli dystans, dezynfekcja, maseczka plus wietrzenie, zaczynają urastać do absurdu.
Od rana do późnych godzin popołudniowych 3xW czyli wietrzenie.
Okna pootwierane w salach, na korytarzach, w toaletach. Przed wyjściem na przerwy otwierane są także drzwi , a wyjścia ze szkoły są 3, więc wyobraźcie sobie te przeciągi, przecież to strach wyjść na korytarz.
Modlimy się przynajmniej o słońce, bo sale lekcyjne od południa, więc słoneczko nagrzeje pomieszczenia - maj zimny, wiatr zimny.... w czasie egzaminu klas 8 siedzimy w kurtkach, bo najważniejsze jest wietrzenie pomieszczeń.
Dwa razy już leczyłam mięśnie pleców z przewiania, wzajemnie z mężem smarujemy się maściami, w domowym SPA wygrzewamy obolałe mięśnie i kręgosłupy.


Od wiecznej dezynfekcji rąk, klamek, poręczy, blatów łzawią oczy, drapie w gardle, człowiek przebywa ciągle w oparach środków odkażających.
Nie wiem także czy ciągła dezynfekcja wszystkiego dobrze wpływa na uczniów, niby płyny z certyfikatem, ale mimo wszystko.
Jak powiedział nasz woźny - gdy po robocie będę wracał  do domu, to mi policja nie uwierzy, że zapach w aucie to od płynów do odkażania.

Owszem, oknami wpada do sal świeże powietrze, ale czy jakiś wyciąg wysysa  z pomieszczeń ewentualne zarazki?

Nawet jeśli covid nas nie zabije, to pokonają nas przeciągi i odkażanie wszystkiego dookoła.

środa, 17 lutego 2021

Efekty uboczne

Wiele zjawisk ma tzw. efekty uboczne, a mogą one być pozytywne lub negatywne.

Tak samo jest ze zdalnym nauczaniem.

Moje koleżanki zauważyły, że dzieci, które wróciły po feriach i po nauczaniu zdalnym do szkoły wielu rzeczy muszą się uczyć od nowa, zwłaszcza funkcjonowanie w społeczności klasowej wymaga naprostowania. W domu można było strzelić focha i wyłączyć kamerkę lub zwyczajnie wylogować się z lekcji. W szkole takiej możliwości nie ma, a humorki i zmorki mają się dobrze...

Niektórzy uczniowie z kolei w czasie zdalnego nauczania byli bardziej skupieni, lepiej pracowali, może potrzebowali indywidualnego zaopiekowania, choćby na odległość, a poza tym, w domu zawsze był ktoś dorosły, który pomagał się skoncentrować na pracy, a nie na głaskaniu kota. 

Pół biedy, gdy rodzic czy inny opiekun ograniczał się do towarzyszenia w zajęciach i pomocy mentalnej, gorzej, gdy podpowiadał lub wykonywał niektóre zadania zamiast ucznia. Zdarzały się przypadki mam lub rodzeństwa ukrywających się pod biurkiem.

Zdarzały się wpadki ze scenami z życia domowego i trzeba było poprosić ucznia o wyłączenie kamerki.

Wczoraj koleżanka polonistka przysłała mi próbkę radosnej twórczości uczniów klasy 7, którzy pisali wypracowania po przeczytaniu Dziadów części II.

Pisali, to oczywiście powiedziane na wyrost. Większość, metodą kopiuj/wklej tworzyła kompilacje nie wiadomo z czego, nie zważając na temat wypracowania, błędy itp.

Koleżanka pisze mi - no popatrz, jak to sprawdzać? wymiękłam po kilku zdaniach, a reszta jeszcze gorsza. Najgorzej, że gdy jednym z  kryteriów było 180 słów pracy, niektórzy odcinali ściągnięty skądś tam tekst w dowolnym miejscu, byle liczba słów się zgadzała.

Poniżej próbka, jeśli uda Wam się powiększyć zdjęcie i macie odwagę, spróbujcie przeczytać.

Gdy piszę te słowa przypomniała mi się rozmowa, której byłam świadkiem w czytelni, bo tam wychowawczyni rozmawiała z mamą uczennicy, która potrzebowała  zmotywowania do nauki.

Mama dziewczynki zapytana czy nie zależy jej , by córka lepiej się uczyła, odpowiedziała, że córka nie musi mieć samych piątek - ona przecież taka ładna...

W radiu wysłuchałam audycji na temat problemów medycznych , które są skutkiem nauki zdalnej.

Okazuje się, że coraz częstsze są pogorszenia wzroku u dzieci i dorosłych, bezsenność, zmienność nastroju , lęki i totalne rozleniwienie.

U starszej młodzieży zwiększyła się liczba hospitalizacji z powodu chorób nerek. Lekarze wskazują na prozaiczna przyczynę - dzieci jedzą zbyt dużo słonych przekąsek, piją słodkie gazowane  napoje, za mało się ruszają, za dużo czasu spędzają przed komputerem, a nerki tego nie lubią...

Jeśli nauczanie zdalne potrwa nadal, a nie zapowiada się rychła zmiana, skutki negatywne mogą być kolosalne, zarówno dla zdrowia dzieci, jak i efektów takowej edukacji.

Aneks:

Media donoszą, że nie ma prawie zachorowań na grypę. Bzdura! 

Chorujemy nadal, ale po pierwsze, trudno dziś o wizytę u lekarza, a przez telefon to sami wiecie. 

Po drugie boją się diagnozy covidowej, bo kwarantanna, testy, bo poleżymy w weekend itd.

 Po trzecie chorujemy, ale bardzo wielu z nas pracuje zdalnie i nie bierze zwolnień, leczymy się sami w domu.

czwartek, 3 września 2020

W oparach...

Obiecałam kilku osobom, że napiszę o pierwszych wrażeniach po rozpoczęciu pracy w nowym roku szkolnym.

Nie jest tajemnicą, że priorytetem covidowej szkoły jest bezpieczeństwo i zdrowie osób przebywających na terenie placówki, reszta schodzi na plan dalszy.

Niedługo wszyscy będziemy chodzić w oparach płynów dezynfekujących, a sens szkoły utonie w oparach absurdu.

Nie wiem od czego zacząć, mam mętlik w głowie od wiecznej dezynfekcji wszystkiego i miliona procedur, które trudno zapamiętać.

Zrobię sobie chyba ściągę, bo gdy pójdę na zastępstwo, to muszę mieć w głowie takie rzeczy jak:
• Do której strefy zaprowadzić uczniów na przerwę i którym wyjściem ich wyprowadzić
• Jak odszukać kolejną klasę, którą muszę zaprowadzić do przydzielonej im sali, bo każda grupa jest w innej strefie
• Gdy uczniowie wracają z przerwy, najpierw muszą skorzystać z toalety i zdezynfekować ręce pod okiem nauczyciela, a będzie to trwało, bo sal na piętrze jest kilka, a toalety dwie (po 4 stanowiska), ciekawe czy ktoś policzył, ile zostanie czasu na naukę...

Jest wiele jeszcze procedur do uszczegółowienia, jak choćby kwestia obiadów, bo nie wiadomo, ile dzieci będzie obiady jadło w stołówce.
Nauczyciel obiadu nie zje, bo musi z klasą przebywać na przerwie, napić się może jedynie wody, herbaty nie zrobi, bo nie ma kiedy i nie ma pokoju socjalnego. Ten został zamieniony w salę lekcyjną, by dzieci nie musiały mieć zajęć do wieczora.

Tam, gdzie uczniowie zmieniają sale, musi być godzina przerwy na dezynfekcję pomieszczenia.
Gdy pada deszcz uczniowie nie wychodzą na korytarz, bo jest zbyt wąski dla zachowania dystansu, siedzą w salach, niezależnie od tego, ile mają lekcji.

Do utrzymania szkoły w reżimie sanitarnym jest za mało pracowników. Połowa pracowników obsługi pracuje rano, przy dezynfekcji pomaga nawet kuchnia, więc do sprzątania całej szkoły po południu zostaje druga połowa obsługi. Nie chcę nawet myśleć, co będzie, gdy zaczną się obiady, mleko i owoce dla uczniów, bo ktoś to wszystko musi roznieść do sal.
Dziś pilnowałam przez kilka minut klasy na prośbę nauczyciela, by ten mógł skorzystać z toalety.

Gdy ogarnę się z rozdawaniem podręczników uczniom, muszę dopasować procedury szkolne do pracy w bibliotece lub odwrotnie…

Nie narzekam, obserwuję i współpracuję. Czasami się dziwię.

Żal mi tylko najmłodszych uczniów, bo nie tak powinien wyglądać ich pierwszy kontakt ze szkołą.
Wszyscy chodzimy w maseczkach lub przyłbicach, uczniom wolno je zdjąć tylko w sali lekcyjnej, gdy zasiadają w ławkach.
Tam, gdzie to możliwe, ławki są pojedyncze.

Przypomniało mi się jeszcze, że obowiązkowa jest także od września segregacja śmieci w szkole, tzn. już od dawna, ale teraz w każdej sali będzie kilka pojemników na surowce wtórne, gdyż za mało mamy pracowników, by poza salami te śmieci segregować...

Starałam się być obiektywna w relacji, może później napisze o różnych dziwnych sytuacjach, które się zdarzają...

niedziela, 16 lutego 2020

Autentyczne...


Kiedyś w radiu nadawano cykl programów z dziećmi w roli głównej.
Zadawano przedszkolakom pytania na różne ważne tematy, a odpowiedzi przedszkolaków bywały i śmieszne i straszne zarazem, w każdym razie dawały do myślenia.

Poniższe dialogi są w podobnym stylu, tylko dzieci starsze...


- Dziewczynki, a po czym poznać, że chłopakowi na was zależy?
- normalnie, jak kocha to nie bije!
- a gdy chłopak bywa chamski, ordynarny?
- jak wobec innych to może być, ważne żeby dla nas nie był chamem!

****

- Janek, co to był za wyraz, słyszałam!
- kurde - ale to nie jest brzydki wyraz...
- a jaki według ciebie?
- mocny, ale nie brzydki!

****

- Ja pierdzielę!
- Marek, napiszesz na jutro w zeszycie 50 razy - nie będę używał brzydkich wyrazów!
Następnego dnia Marek przynosi zeszyt, a tam 50 razy: Nie będę mówił "ja pierdzielę"
- Marek, przecież to ci się utrwaliło! nie pokazuj wychowawcy, bo zawału dostanie!

****

- Oliwia, co to za strój i makijaż?
- a co , źle wyglądam?
- ale to nie jest strój do szkoły, może na dyskotekę
- oj, zazdrości pani?
- jak ty mówisz do pani?
- wal się...

****

- Wojtek, obudź się!
- a co, co jest?
- zasnąłeś na lekcji! dobrze się czujesz?
- dobrze, ale do 3 rano grałem na komputerze...

****

- proszę pani, czy jest streszczenie Katarynki?
- przecież ta nowelka ma kilka stron!
- ale ja wolę streszczenia...

****

- w tym ćwiczeniu spróbujemy utworzyć przymiotniki od rzeczowników, jak w przykładzie: róża - ogród różany, jaki powstanie więc przymiotnik od słowa MASŁO?
- ORZECHOWE...

piątek, 13 grudnia 2019

Z Krzysiem o życiu...

Krzyś wchodzi do biblioteki z butelką po coli, w nakrętce zrobiony otwór, jak w skarbonce. Butelka w 1/3 zapełniona groszami.
- O, zostałeś skarbnikiem?
- Nie, zbieram monety na akcję GÓRA GROSZA
- pani Cię wyznaczyła?
- sam się zgłosiłem, to musi być ktoś odpowiedzialny!
- no rozumie się i tak chodzisz z tą butelką? ciężka już jest!
- nie tak bardzo, ale zawsze jest szansa, że ktoś wrzuci
- to ja też Ci dorzucę parę groszy...
- dziękuję, to trochę znów mi przybyło
- a jak tam twój braciszek, nadal nie płacze?
- już zaczął, ale na szczęście mnie nie obudził, bo dopiero kładłem się spać
- oby za bardzo nie płakał, bo nie wyśpisz się
- czasami mu czytam te książki, które wypożyczyłem na konkurs
- ale on za mały jeszcze!
- nie szkodzi, wystarczy, że leży i nie płacze
- to ile już uzbierałeś tych groszy?
- policzyłem w domu i było już 69 zł, a jeszcze zbieram!
- to wasza pani na pewno jest dumna?
- tak, też trochę wrzuciła, a wie pani jaką niespodziankę zrobiliśmy dla naszej wychowawczyni?
- a z jakiej okazji?
- bo była długo chora i była w szpitalu
- tak słyszałam, to jaka ta niespodzianka?
- kupiliśmy naszej pani różę, nadmuchaliśmy balony i zrobiliśmy plakat
- super, a czyj był pomysł?
- no przecież jestem przewodniczącym, ale pomagali wszyscy, najgorzej było nadmuchać balony!
- to naprawdę świetne powitanie , na pewno sprawiliście pani dużą przyjemność...
- też tak myślę, oj już dzwonek, to lecę!

czwartek, 29 sierpnia 2019

I do roboty...

Uchylam kotary i zapraszam do zajrzenia w mój warsztat pracy.
To tylko połowa owego warsztatu - w większości ćwiczenia dla uczniów.
Cała świetlica w stertach, a kartony ciągle przywożą.

Podręczniki w ilości większej jeszcze czekają w szafach na trzecim piętrze.
Gdy rozdam to, co w świetlicy, zajmę sie podręcznikami.

A niektórzy rodzice chcieliby , aby dzieci odebrały wszystko 1 września.
Tylko jak to zrobić, kiedy całość musi być sprawdzona (kartka po kartce), zaksięgowana, policzona i rozliczona, a wydawnictwa przysyłają podręczniki dopiero od wtorku...przynajmniej u nas.


Dziękuję odnośnym władzom za dbanie o rozwój moich mięśni i dewastację kręgosłupa.

Może ktoś chętny do rozfoliowania paczek lub pieczętowania podręczników?

czwartek, 13 czerwca 2019

Finowie to potrafią...

Kilka moich koleżanek było w Finlandii w ramach wymiany międzynarodowej szkół.
W październiku my będziemy gościć nauczycieli z innych krajów.
Napatrzyły się w tej Finlandii, jak funkcjonuje tamtejsza szkoła, jak pracują nauczyciele, czego i jak uczą się dzieci, jak wyposażone są placówki.
Oglądałyśmy i słuchałyśmy z otwartymi ustami ich relacji, a na sercu robiło się coraz ciężej, bo na wiele z tych rewelacji nie mamy wpływu, a chciałoby się wprowadzić je wszystkie u nas.
Postaram się przekazać kilka z pomysłów fińskiej szkoły na edukację.
Ciekawa jestem Waszych refleksji po przeczytaniu posta.
Budynek szkoły podobny jak na zdjęciu, graniczący z lasem, teren nieogrodzony, boisko szkolne ogólnodostępne, plac zabaw także.
Na przerwach między lekcjami na dyżurze jeden nauczyciel, w szkole pusto, uczniowie mogą wejść do środka tylko wtedy, gdy ktoś otworzy od wewnątrz. Teren wokół pofalowany, momentami nie widać co robią uczniowie, ale przez 5 dni pobytu naszych w tamtej szkole, nic nikomu się nie stało, uczniowie zdyscyplinowani.
Na terenie szkoły wszyscy chodzą w skarpetkach, nawet nauczyciele, zajęcia odbywają się od 8.00 do 16.00 z przerwą na lunch, który jedzą wszyscy w stołówce. Punktualnie o 11.00 wszyscy schodzą do stołówki, obowiązkowo trzeba brać warzywa, nawet 3 fasolki lub 1 marchewkę, ale nie ma zmiłuj...
Jeden dzień w tygodniu każda klasa odbywa zajęcia w terenie i to niezależnie od pogody.
Szkoła posiada specjalny magazyn pomocy dydaktycznych i gdy nauczyciel zaplanuje wypad do lasu, pobiera z magazynka lornetki, siatki na motyle czy co tam będzie potrzebne.
Na specjalne projekty, akcje itp. szkoła otrzymuje oddzielne fundusze.
Równie dobrze wyposażone są pracownie techniczne. Żadnych materiałów uczniowie nie przynoszą z domu, nie ma sytuacji, że ktoś czegoś zapomni.
Dzieci uczą się szycia, gotowania, patroszenia ryb, przy czym sami po sobie sprzątają, szorują stoły, podłogi, piece.
Największym szokiem dla naszych koleżanek była wyprawa nad jezioro. 40 uczniów na rowerach i w kaskach pod opieką 2 nauczycieli (!!!) pojechało nad jezioro, rozłożyli koce i odbywali zajęcia - badanie czystości i pH wody oraz podobne. Po pewnym czasie dzieci mogły pójść sie kapać, same, bo nauczyciele szykowali lunch. Dzieci wiedziały i tego się trzymały, że wolno wchodzić tylko do żółtej boi.
Na gwizdek wszystkie dzieci wyszły z wody, stanęły w kolejce po odbiór kanapek i na kocach spokojnie zjadły.
W podobny sposób ubrały się na koniec i w 5 minut były gotowe do powrotu.
Dla nas szok totalny!
Specjalnie dla mnie koleżanki przyjrzały się bibliotece, okazała sie największym pomieszczeniem w szkole, dwupoziomowa, z pięknymi kręconymi schodami, nowocześnie wyposażona, marzenie nie tylko bibliotekarza.
Taką herbatkę dostałyśmy prosto z Finlandii, 4 smaki, piękne opakowanie, aż żal używać, chyba zostanie na pamiątkę.
Posmakowałyśmy także tureckich słodyczy, bo takowe przywieźli nauczyciele z Turcji.

Uwagi ogólne:

- wakacje w Finlandii zaczynają się 1 czerwca, rok szkolny 1 września
- zebranie z rodzicami 1 raz na rok
- edukacja oparta na konsekwencji, zaufaniu, współpracy
- nauczyciele podlegają szczególnej selekcji, ale są też świetnie wynagradzani
- uczniowie poznają podstawy podstaw do momentu, gdy przychodzi czas wyboru dalszego kształcenia, a nie wszyscy muszą iść na studia

Tyle zapamiętałam, a było tych rewelacji więcej. Myślę, że zagraniczni goście, zwłaszcza z Finlandii bardzo się zdziwią gdy zapoznają się z naszym systemem edukacji...