Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2026

Do lasu!

Dawno nie byliśmy w lesie, a u nas dawno, to ze dwa tygodnie:-) Gdy zmęczy szum i gwar miasta, to tylko do lasu! Zieloność koi oczy, tlen wypełnia płuca, głowa obraca się w poszukiwaniu cudów natury.

Wysokie drzewa, paprocie, ścieżki w nieznane, tropy zwierząt, śpiew ptaków, szkoda że nie wszystkie potrafię rozpoznać. Coraz częściej słychać kruki, kiedyś tylko w wysokich górach bywało...

Nawet wiersz się w głowie ułożył:

 Pod zielistną kopułą lasu

czas nagle wstrzymuje oddech

zamierają godziny w zachwycie

wszystko tu dzieje się wolniej.

W drzew koronach wiatr szepce zaklęcia

ptasie trele jak pereł sznury

skrzydlata orkiestra niedęta

symfonia pod batutą natury.

Pod kopułą opery leśnej

zadzieramy głowy  wysoko

las choć cichy, to jednak nie śpi

my słuchamy poruszeni głęboko.



Polany pełne konwalii, ale żal wielki, bo już przekwitły, tylko pojedyncze dzwoneczki jeszcze przetrwały.


Po deszczach klejnoty błyszczą na liściach, a i żaby wyszły z ukrycia...


Wielkie mrowisko jak twierdza, a wokół zastępy żołnierzy. Wędrują, w sobie tylko znanych kierunkach, każdy ma przydział zadań , niektórzy wytyczają nowe ścieżki.


Inni architekci z mrówczego rodu zbudowali trasę podziemną, może dostali specjalne wytyczne w razie zagrożenia z powietrza?


Po długich leśnych wędrówkach buty zamokły w połowie, ale warto było, buty wyschną, a wrażenia i moc pozostaną ze mną!

czwartek, 13 listopada 2025

Termos w roli głównej...

 Jesienne wycieczki zawsze w towarzystwie termosu i pudełka z kanapkami, nie szkodzi też zabrać kilka cukierków, najlepiej czekoladowych, czekolada jest dobra na wszystko.


Termos, taki zwyczajny i popularny, a okazuje się, że nawet w rozprawach sądowych uczestniczył.  Wynaleziony niezależnie przez dwóch panów w końcu XIX, ale batalia sądowa o nazwę Thermos toczyła się dużo później. Ale najważniejsze, że termos opuścił laboratoria i trafił pod strzechy!
Poczytać możecie TUTAJ

Z tym więc zwykłym niezwyczajnym naczyniem, wybieramy się w nasze trasy, jedynie ulewny deszcz może nas zatrzymać.


Raz jest to las , który nigdy nie zasypia, bo jak nie piękne paprocie, to stukanie dzięcioła i ślady zwierząt na każdej ścieżce.


Gorzej ze śladami działalności człowieka...a nie był to jedyny fragment lasu ze stertami drewna.


Tu termos przysiadł na barierce punktu widokowego. Widok miał być na ogromne rozlewisko terenów podmokłych, ale pomimo obficie padającego deszczu ostatnio, bagno wyschło. Sarenki równie zdziwione jak my, umykały w pola, pokazując nam tylko białe zady...



W drodze powrotnej z lasu postanowiliśmy obejrzeć nowy skwer, czy raczej park kieszonkowy w Strzelnie. Całkiem miłe miejsce, na wiosnę pewnie jeszcze barwniejsze będzie.
Ciepło się robi na sercu, gdy brzydkie zaniedbane miejsca pięknieją, by cieszyć oczy.


Innym razem, nasz termos spotkał się z innym pod wieżą widokową w miejscowości Duszno.


Wieża wśród pól, z pięknymi widokami. W dzień dobrej widoczności podobno można i Gniezno zobaczyć...


Gdy docieramy do Gniezna, kończy się w termosie herbatka, ale w restauracji indyjskiej zamawiamy herbatki zimowe, rozgrzewające i pachnące!


Z trasy spacerowej wokół jeziora podziwiamy sylwetę katedry i słuchamy salw na cześć Niepodległej.


Kibicujemy także uczestnikom biegu z okazji Święta Niepodległości. Biegli sportowcy w różnym wieku, z flagami i trąbkami kibica, zdążali do rynku, gdzie na mecie wręczano medale.
O 12.00 zaśpiewaliśmy z wszystkimi hymn Polski, później zwiedziliśmy katedrę i poszliśmy na obiad.


Auto zostawiliśmy w pobliżu Muzeum Początków Państwa Polskiego, skąd nad jezioro Jelonek blisko, a po drodze odkryliśmy pomnik, upamiętniający przyjaźń Polski i Azerbejdżanu.

Pogoda była łaskawa, zaczęło padać dopiero w drodze powrotnej do domu i to nie bardzo ulewnie.

Termos poczeka cierpliwie w szafie do kolejnej wyprawy...

piątek, 29 sierpnia 2025

Idź do lasu...

 Obiecaliśmy sobie z mężem remont zapuszczonych pomieszczeń w mieszkaniu, ale dopiero gdy oboje będziemy emerytami. Bo to i czasu więcej, terminy nie gonią, a w razie obsuwy, nie martwisz się , że jutro hydraulik, a za tydzień elektryk. Najwyżej remont zakończy się później.

Aby mieć mniej roboty w okresie przygotowań, zaczęłam porządki w szafach, wyrzuciłam wszystko, co się dało, bez żalu. Wyrzucona także jedna z szaf i fotel, okazało się, że nie były niezbędne. Kilkanaście tras do śmietnika to niezły trening ( 3 piętro), sprzątanie i nawet na duszy lżej, takie domowe katharsis...

Projekt kuchni zaakceptowany, czekamy na realizację zamówienia, sypialnię wytapetujemy i przemeblujemy sami. Na końcu ubikacja.  Mamy czas!


Aby z sobą i siłami dojść do ładu ratujemy się pobytem w lesie, jego zapach i wszystkie skarby to najlepsze lekarstwo na smutki i nadwerężone siły. A leśne jeżyny i maliny nie mają sobie równych.
Przytulanie się do drzew to znana terapia, a obserwowanie mrówek jest bardzo zajmujące.


Skarby lasu zbieramy z dziecięcą radością: o, popatrz jaki grzyb, a tam jakie wielkie paprocie.
 O, a tędy szły dziki, jaka zryta ziemia...!


Powalone drzewa, mrowiska, tropy zwierząt, piórka ptaków, to dowody życia lasu, my jesteśmy tylko gośćmi!


Pajęczyny najlepiej widać w jesiennym słońcu. Jesiennym? a tak, już czuć jesień, ale sucho bardzo. Mokradła wyschły, nawet grzyby, które wyrosły kilka dni temu zasychają jak mumie...


Ale i kwiatki leśne znajdziemy, spóźnione poziomki i miliony metrów sześciennych powietrza, pachnącego igliwiem i ziołami.

A po powrocie, wyklejanki same się tworzą...



niedziela, 27 kwietnia 2025

Śniadanie na mokradłach

 Święta wielkanocne spędziliśmy tak, jak lubimy. Piątek i sobota, to spotkania z najbliższymi, ale i tak w niepełnym składzie, bo niektórych choroby odizolowały od rodziny.

Natomiast dwa dni świąteczne, to dwie wyprawy w plenery. Każdy dzień to inna trakcja, a że było tego sporo, podzielę relację na dwa posty...

To były piękne słoneczne dni, bardzo ciepłe, patrząc na zdjęcia, nie chce się wierzyć, że teraz tak zimno...

Wybraliśmy się na leśne mokradła, w ramach ścieżki przyrodniczej w nadleśnictwie Miradz. Trasa niezbyt długa, po drodze punkty informacyjne, mostki, zastawki, a przede wszystkim cisza, śpiew ptaków, piękne drzewa i leśne kwiatki.


Mokradła w Miradzu, to część systemu ochrony wód, który został ustanowiony po podpisaniu konwencji o obszarach wodno-błotnych, jako siedlisku ptactwa błotnego.
Międzynarodowa konwencja podpisana została w 1971 roku w Ramsarze przez 172 kraje.
W Polsce te obszary, to m.in. Biebrzański Park Narodowy, Dolina Rzeki Izery, Polodowcowe Stawy TPN.


Ustanowiono także Międzynarodowy Dzień Mokradeł, który obchodzimy 2 lutego.
Dlaczego to takie ważne? 

Bagna i mokradła bowiem:

- Odgrywają kluczową rolę w cyklach życiowych płazów, gadów i ptaków.

 - Magazynują wodę, zapobiegają suszom i powodziom.

 - Oczyszczają wodę pitną z pestycydów i nawozów.

 - Zapewniają transport wodny i produkcję energii.

 - Są atrakcyjnym miejscem rekreacji i turystyki.

- Akumulują dwa razy więcej węgla niż lasy.

 - Oczyszczają i nawilżają powietrze.

 - Dostarczają żywności.

( źródło TUTAJ


Zaczynamy wędrówkę, na razie znanymi ścieżkami, bo trasa przyrodnicza krzyżuje się z innymi ścieżkami tego obszaru. Kontrast miedzy starymi, niemal skamieniałymi  korzeniami drzew, a młodymi listkami błyszczącymi w słońcu, jest niesamowity!


Rozczulają mnie pierwsze wiosenne rośliny, a leśne fiołki są zupełnie inne od tych ogrodowych!


Wszędzie towarzyszą nam ślady zwierząt, zarówno na ścieżkach, jak i na drzewach, może spotkamy jakiegoś jelenia, bo za dzikami nie tęsknię...


Powalone drzewa zagradzają ścieżki, tu i tam wycięto w pniach przejścia dla turystów.
W wyschniętym kanale małej retencji, pozostałości wodnych skorupiaków, były ich tysiące, więc to naprawdę ostoja zwierząt. Gdyby tylko opadów było więcej...


Drogą dla mieszczuchów wędrują także dziki, widać zryte fragmenty ścieżek i podszytu w okolicach drogi.
Docieramy wreszcie do mokradeł, na końcu ścieżki jest drewniany pomost, na którym spożywamy drugie śniadanie, zdjęcie było w poprzednim poście.


Mokradła są zachwycające, żadne fotki nie oddadzą klimatu. Tajemniczo, niezwykle cicho, mąż wypatrzył na drugim brzegu jelenia, ale zanim uruchomił aparat, czujne zwierzę uciekło do lasu.


Bagno bywa bardzo rozległe, zbudowano więc bezpieczny punkt widokowy, by móc podziwiać przyrodę, a nóg nie zamoczyć :-)
Wokół nas łęgowe lasy dębowo-wiązowo-jesionowe, a na terenie leśnictwa przechodzimy też przez las gołębia siniaka i pięciu dzięciołów.

To było prawdziwe wytchnienie dla duszy i relaks dla ciała!
Następna wycieczka całodniowa, więc czeka was długa relacja wyprawy!


środa, 29 stycznia 2025

Nad jeziorem...

 Nasze wyprawy często prowadzą nad jezioro lub do lasu. Zdarza się, że las leży nad jeziorem, więc łączymy dwa w jednym. Tym razem chcieliśmy sprawdzić, jak daleko posunęła się budowa mostu w Ślesinie. Most całkowicie wyburzono, ale nie mogłam zrobić zdjęć, bo był zakaz fotografowania i wszędzie kamery.


Po starym moście ani śladu, zrobiono kładkę dla pieszych, bo jest to jedyna droga przez kanał, łącząca dwie części miejscowości, a dla mieszkańców droga autem wydłużyła się o kilkanaście kilometrów.
Nie znam się na budowie mostów, ale chyba prace idą dość sprawnie. Widać jednak, ze nie wszystkie nawigacje uwzględniają brak przeprawy, bo wielu kierowców z daleka dojeżdża do zamkniętej drogi i zawraca.


Tak ma wyglądać most finalnie. Poprzedni był bardzo wąski i mocno zniszczony, ostatnio puszczano ruch wahadłowo, by zapobiec przeciążeniom. Zdjęcie kiepsko wyszło, bo nie dość, że wizualizacja za szkłem, to jeszcze mocne słońce tego dnia.


Widok z kładki na marinę, dopiero w domu zauważyłam na zdjęciu tęczę, widzicie także?


Jest i plaża. Zawsze podziwiam odbicia wodne. Tego dnia grała Orkiestra Owsiaka, więc nad jeziorem zbierali się chętni do morsowania na rzecz Orkiestry.


W lesie nad jeziorem śpią domki letniskowe, niektóre dawne ośrodki wypoczynkowe wystawiono na sprzedaż. Gdyby miał ktoś nadmiar gotówki, można kupić i letniskować!


Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam drogi pod lasem na granicy pól, wszędzie tropy zwierząt, a cisza aż w uszach dzwoni!


I znowu wodne odbicia, czy można przejść obojętnie obok takich obrazów? Teren rozległy, droga wzdłuż kanału, a my jak Piętaszkowie i cisza, ale nie do końca, słychać wszak odgłosy przyrody!


Przy plaży sympatyczna restauracja z widokiem na jezioro i choć pogoda wiosenna, w restauracji wystrój bardzo świąteczny jeszcze.
Byliśmy jedynymi klientami, miło, muzyczka w tle, aż wpada klient , zamawia kawę i siada przy stoliku, ustawiając telefon przed sobą. Czy dajecie wiarę, że on prowadził rozmowę na kamerce z jakąś kobietą z Niemiec, nie krępując się wcale. Miałam tylko nadzieję, że oszczędzą nam intymnych szczegółów swojej znajomości...


Po obiedzie pojechaliśmy dalej, nad kolejne jezioro, a że w pobliżu licheńska bazylika, to zajrzeliśmy na wystawę szopek krakowskich. Szopki z konkursów z lat ubiegłych. Do Krakowa daleko, więc choć w pobliżu domu zobaczyłam te wszystkie cuda.


Na koniec kilka refleksji z obserwacji wycieczkowych. Jechaliśmy przez kilkanaście miejscowości, często kościoły stoją tam przy drodze. Wszędzie zbiórki na Orkiestrę, strażacy aktywni, w szkołach sztaby wyborcze, koło gospodyń sprzedawało ciasta przed jednym z kościołów.
Nawet w Licheniu, wielu wiernych nosiło z dumą czerwone serduszka na piersi.
Złe języki, na szczęście nie zniechęciły ludzi do idei pomagania.
Sympatyczna dziewczyna na parkingu zbierała datki do puszki, wrzuciliśmy i my :-)

Jeśli pogoda nadal będzie łaskawa, pojeździmy i pooglądamy to i owo, o czym oczywiście opowiem! 


środa, 25 września 2024

Z lasu do lasu...

 Piękny wrzesień, to niemal kontynuacja wakacji, więc każdą możliwość wykorzystujemy, by wybyć w plenery. Wrześniowe wycieczki są fantastyczne - bez upałów, bez tłumów, z nowymi wrażeniami kolorystycznymi...

Nasze wypady, to głównie okoliczne lasy, ale także Kruszwica i Gopło, Kórnik oraz Bnin, malownicze Pałuki.

Dziś donoszę o odwiedzeniu dwóch pięknych tras przez knieje - Nadleśnictwo Miradz oraz Dolina Rzeki Gąsawki.


W Miradzu otwarto nową ścieżkę , a właściwie dwie, bo obok trasy przyrodniczej, powstała ścieżka historyczna, na pamiątkę odkryć archeologicznych z okresu neolitu.



Ścieżka przyrodnicza wzbogaciła się o nowe tablice poglądowe i nowe ławeczki, cała trasa doskonale oznaczona, nie sposób się zgubić. zapytaliśmy miejscowego spacerowicza o długość tras i chyba wrócimy raz jeszcze, by dojść do rozlewisk, bo nie byliśmy dość przygotowani na dłuższą wędrówkę.


Trasa Las dla ludzi i przyrody, to nie tylko szkółki leśne , edukacja ekologiczna i pomniki przyrody, ale też urokliwe mostki, mała retencja wodna, paśniki i polany, nad którymi słychać głos kruka. 



Obok tego paśnika stały też solne lizaki, z których zwierzęta korzystały ochoczo, o czym świadczyły tropy na ziemi...

Piękny witacz zaprasza do wejścia na kolejną ścieżkę, która niedawno została otwarta. 


Nowa trasa piesza, to ścieżka neolityczna. W miradzkich lasach odkryto bowiem pozostałości po nekropolii. Tuz przy samej ścieżce istnieją ślady ponad 50 grobów, z czego niektóre mają po 150 metrów długości.


Ciekawa tablica na szkle, według której można zwizualizować sobie położenie i wielkość grobowców neolitycznych na tym terenie.
Do pełni szczęścia zabrakło nam małej choćby rekonstrukcji ówczesnych grobów, makiety lub kurhanu, by kamienne miasto nie było takim tylko z nazwy...

Dolina rzeki Gąsawki


Do tej doliny wybraliśmy się rodzinnie, bo co jakiś czas spotykamy się w plenerach zamiast przy stole.
Pałuki znowu zaskoczyły nas pozytywnie, bo trasa niezwykle urokliwa, momentami miałam wrażenie, że jestem w górach, a ścieżki urozmaicone bardzo.


Były schodki, mostki, tereny podmokłe, powalone drzewa, cieki wodne , żaby i ptaki.




Co jakiś czas wyłaniały się z gęstwiny punkty widokowe, które zapierały dech.



Odkryliśmy nawet wąwóz, niczym w Kazimierzu, ale wypełniony wodą, dookoła cisza i żywiczne zapachy, no po prostu bajecznie!



Zakończyliśmy naszą wędrówkę przy jeziorze Gąsawskim, ale nie był to koniec naszej wyprawy.
Ciąg dalszy nastąpi!