Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cztelnicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cztelnicy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lutego 2016

Zdrowo śmiać sie z siebie...


Podobno dobrze umieć śmiać się z siebie samego, pozwala to na zdystansowanie od niesprawiedliwych opinii na nasz temat lub pracy, jaka wykonujemy. Każdemu można przypiąć jakąś łatkę, a jeśli osoba kreująca opinie nie zna specyfiki czyjejś pracy, to daremny trud przekonywania, że się myli.
Najlepiej więc będzie z uśmiechem przytakiwać i robić swoje. Bo co można odpowiedzieć na takie chociażby opinie:
- bibliotekarzem może być każdy, po co studia wyższe?
- fajna praca, nic tylko książki czytają i kawę piją
- czym można się w takiej bibliotece zmęczyć?
- i tak za dużo Wam płacą, czy to w ogóle pracą można nazwać?
- nie mów, że jesteś zajęta, czytanie gazety może poczekać...
- ale macie fajnie, w takiej robocie to odpocząć można...
Nie są to opinie zmyślone, słyszałam je wszystkie na własne uszy i to czasami od koleżanek i dalszych znajomych. Najpierw się obruszałam i próbowałam tłumaczyć, teraz nawet nie reaguję lub przytakuję (no widzisz, jak mam fajnie?).


Pozwoliłam sobie wyszukać kilka śmiesznych demotywatorów o bibliotekarzach i czytelnikach, bo sama też korzystam z osiedlowej biblioteki i pośmiejemy się razem. Wiele razy powtarzałam, że biblioteka jest jak magiel lub bardziej współcześnie jak salon fryzjerski - tu się rozmawia o wszystkim i różne potrzeby odwiedzających trzeba zaspokoić...




Każdy z nas miał do czynienia z jakimś bibliotekarzem, a ci jak w każdym zawodzie różni bywają. Gdy chodziłam do liceum nie lubiłam odwiedzać tamtejszej biblioteki, której strzegła jak smok bibliotekarka starej daty, która ciągle śpieszyła się na autobus PKS, stała przy oknie i czytała gazetę i uważała, że książki powinny stać na półkach.
Pewnie Wam też zdarzyło się spotkać jakąś antybibliotekarkę, albo mieliście więcej szczęścia...