Tak myślałam, czym zacząć kolejny rok, by nie było zbyt górnolotnie ani zbyt wesoło. Przeglądam ostatnio mnóstwo czasopism, które zbieram na wycinki do art żurnala, a gdy przeglądam, to co nieco wyczytam. Dziś więc garść ciekawostek, może coś Was zaskoczy...
1. Rysunki na skórze
Nie dziwią już dziś nikogo, przestały być charakterystyczne dla pewnych subkultur, robią je sobie i młodzi, i seniorzy. Niektórzy ukrywają tatuaże przed obcym spojrzeniem, inni wręcz przeciwnie. Rozmaite także są powody, dla których powstają.
Badania wykazały, że mężczyźni wydają się bardziej męscy z tatuażami, ale uwaga! tylko w swoich oczach, bo już w opinii kobiet niekoniecznie!
Mało tego, często panie robią sobie tatuaże na prośbę partnerów, bo to ich kręci, zwłaszcza gdy rysunek pojawia się w miejscach niedostępnych dla nikogo, prócz partnera...
Usuwanie tatuaży bywa kosztowne, długotrwałe i bolesne, zdarzają się powikłania, bo różnej jakości są salony i artyści, ale to jak ze wszystkim.
Tatuażu nie mam i raczej już nie zrobię, nie mam takiej potrzeby.
2. Oswojone zmarszczki
Znalazłam termin - zmarszczki wypielęgnowane, bo już od jakiegoś czasu i tutaj wiele się zmienia w kosmetologii. Odchodzą do lamusa zabiegi chirurgiczne. Ze zmarszczkami można wyglądać pięknie, są przecież mapą naszych emocji i życiowych zdarzeń, urody dodają zmarszczki uśmiechnięte, surowy wygląd zawdzięczamy zmarszczkom gniewnym i spiętym mięśniom twarzy.
Cuda zdziałają tu masaże, zwłaszcza masaż Kobido, który niweluje napięcia zarówno twarzoczaszki, jak i szyi oraz barków.
Sama na takim byłam i polecam, ponad godzina seansu i zdziwienie, że tyle mamy miejsc na twarzy, które można głaskać, ściskach, rozcierać, klepać!
3. Popatrz, posłuchaj, połącz...
Nikt nie uczy nas pewnych zachowań w trudnych sytuacjach, nie każdy nosi w sobie ogromne pokłady empatii, ale każdy z nas może potrzebować lub stanie wobec sytuacji pomocy innym w kryzysie psychicznym. Jak reagować, gdy ktoś w naszym otoczeniu przeżywa trudne chwile?
Pomocną może być tzw. Pierwsza Pomoc dla Zdrowia Psychicznego.
Na czym polega? Na wsłuchaniu się w drugiego człowieka. Nie musisz być specjalistą, by zauważyć, posłuchać i zaproponować konkretną pomoc.
1.oceń sytuację, zapewnij bezpieczeństwo sobie i temu, , komu pomagasz
2.zadaj właściwe pytania (o emocje, samopoczucie, sytuację), wysłuchaj, nie oceniaj...
3. zaproponuj konkretne wsparcie lub skieruj do osób, które na pewno takiego udzielą, bądź osobą wspierającą, podnoszącą na duchu.
Może w ten sposób uratujesz komuś życie...
4. Młodzi pracują i głosują
Z zainteresowaniem poczytałam, co młodzi ludzie mówią o sobie lub rówieśnikach, zwłaszcza gdy chodzi o prace zawodową i czas wolny oraz egzekwowanie praw obywatelskich.
Dla wielu młodych praca nie jest celem samym w sobie, nie chcą pracować 12 godzin dziennie, a dochód nie jest najważniejszy. Liczy się rozwój, atmosfera w miejscu pracy, balans między pracą zawodową, a życiem prywatnym i bardzo ważny - relaks. Równie ważne są podróże i relacje.
Zmiana pracy nie jest problemem, tu wyraźna zmiana pokoleniowa.
Nasi rodzice i często moje pokolenie, to praca w jednym miejscu do emerytury.
A jak młodzi głosują w wyborach? Młodzi wyborcy nie dzielą się na zwolenników prawicy czy lewicy. Poszukują raczej wyrazistych, silnych osobowości, kandydatów niezależnych od niczego i nikogo.
Może dlatego sporym poparciem cieszą się tacy politycy, jak Mentzen, Zandberg itp.
Badania pokazały także, że jeśli w związku partnerzy popierają skrajnie różne opcje polityczne, to nie wróży trwałości danego związku.
5. Przymus aktywności
Odziedziczyliśmy po poprzednich pokoleniach pewne stereotypy, wedle których to kobieta prowadzi dom i wychowuje dzieci, a nawet odpowiedzialna jest za dziury w skarpetach męża. Współczesne kobiety powoli uczą się odpuszczać. Sama pamiętam audycję radiową, a byłam młodą mężatką i mamą, gdzie pani psycholog uświadamiała młode kobiety, że szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa rodzina, a dziecku nie jest potrzebny obiad z 3 dań, tylko wypoczęta mama, która wyśle męża na spacer z dzieckiem, a sama poleży na kanapie lub pójdzie do fryzjera.
Nawet to leżenie na kanapie nam nie wychodzi, bo jak czytać książkę, gdy stos ubrań do prasowania lub zlew pełen naczyń?
Czy naprawdę ciągle coś MUSIMY?
Musimy robić co najmniej dwie rzeczy naraz, nałożyć maseczkę w łóżku lub wannie, nauczyć się 5 języków obcych i haftowania, odnieść w pracy sukces i urodzić dzieci, przeczytać odpowiednie książki i bywać w teatrze, zrobić ciasto równie dobre jak teściowa i uprawiać ogród jak sąsiadka, zawieźć dziecko na milion zajęć i zaplanować idealny urlop!
Jeśli nie jesteś ambitna - to jesteś leniwa; gdy nie robisz kilku rzeczy naraz - jesteś mało zorganizowana; gdy dbasz o siebie - jesteś próżna!
Każdy wariant zły, bo jesteś kobietą.
Zamieńmy przymus aktywności na przyjemność celebrowania , dla własnego dobra !





1. Tatuaże mi się podobają, ale szkoda mi pieniędzy.
OdpowiedzUsuń2. Generalnie nie walczę ze starością wizualną.
3. Od dawna ludzie mi się zwierzają. Może samo to im pomaga. Nauczyłam się nie dawać rad.
4.
a) Po latach stwierdzam, że młodzi mają właściwe nastawienie do pracy i żałuję, że ja je mam dopiero teraz. Żałuję, że poświęcałam się dla miejsc pracy, często nie tylko czas ale i zdrowie.
b) Kieruję się przy wyborach tym, co dana partia może zmienić, jaki ma światopogląd i na czym jej najbardziej zależy. Wybór nazwiska jest już mniej istotny.
5. Żeby poczytać książkę, najczęściej wychodzę z domu. Latem wybieram ławkę w parku, a zimą przytulną kawiarnię. Przyznaję, że w domu nie potrafię czytać książek.
Ale to nie jest problem kobiet. Mój kumpel też przyznał, że nie potrafi w domu odpocząć, bo ciągle ma coś do zrobienia. Czyta książki kiedy podróżuje, np. w mpk.
Przypomniałaś mi, że piszę sobie notatkę w podobnej sprawie. Jak się ocenia kobietę.
To jestem bardzo ciekawa Twojego punktu widzenia:-)
Usuńniekoniecznie zgadzam się ze zdaniem wszechobecnych psychologów, zwłaszcza tych z dyplomem zaocznych uczelni
OdpowiedzUsuńWszelkie rewelacje trzeba chyba przesiać przez sito własnego doświadczenia...
UsuńPo pierwsze znowu szacunek za tekst.
OdpowiedzUsuńPo drugie weszłam już w ten wiek kiedy nic się nie musi.
To chyba jest egoizm, ale stałam się dla siebie najważniejsza. Trochę przesadzam, bo oczywiście dzieci i wnuki i ten jedyny są dla mnie równie ważni.
Już dawno się zatrzymałam... i tylko czasami ruszam z kopyta :-))
Zdrowy egoizm to dla naszego dobra, nie miej wyrzutów.
UsuńWarto pomagać, ale nie kosztem samej siebie:-)
Moja mama na "starość" zrobiła sobie tatuaż na ręce i nodze. Wujek mówi, że oszalała.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na nowy rok!
Nie oszalała, ma fantazję kobieta!
UsuńI dla ciebie najlepszego!
Powiem Ci, że sam chętnie zrobiłbym sobie jakiś mały, ładny tatuaż. Ale, że od dziecka kłuto mnie często, a igieł się boje... To zostanie bez tatuażu :)
OdpowiedzUsuńJa się igieł nie boję, ale tatuaż nie, dziękuję:-)
UsuńTatuaze "piekne" sa!!! Objaw samookaliczenia. Brrrr.
OdpowiedzUsuńZmarszczki tez mozna sobie zafundowac samemu lub moga byc za sprawa genow. W pewnym wieku powinno sie ich miec troche. :)))
Kobieta powinna zdawac sobie sprawe z wlasnych moznosci i niemoznosci, powinna umiec prioryzowac (jest takie slowo czy to kalka jezykowa?).
Kazdy czlowiek ma cos z psychologa, gdy taka potrzeba nastapi. I to jest pocieszajace.
Mlode pokolenie jest inne ale czy lepsze, madrzejsze. To sie okaze po pewnym czasie. My tez bylismy mlodzi i w oczach rodzicow czy dziadkow bylismy odwazni i wspaniali.
To prawda, każde pokolenie jest oceniane, krytykowane, ale koniec końców, zawsze da się dogadać, a od młodych można się wiele nauczyć:-)
UsuńUważam że każdy z nas powinien przede wszystkim poznać siebie, zaś psychologiczne porady mogą mu w tym pomóc ale nie powinien ich traktować jako gotowych recept, tylko czerpać z nich to co do niego pasuje, bo przecież każdy z nas jest inny.
OdpowiedzUsuńMnie bardzo pomogło w "porządkowaniu siebie" czytanie Wysokich Obcasów, czytałam je regularnie od początku ich powstania. Jednakoż aktualnie to już jak dla mnie trochę obca gazeta ;) To między innymi dzięki tej gazecie polubiłam siebie i nauczyłam się odpuszczać to co dla mnie nie jest ważne. Pomogły mi znaleźć w sobie zgodę i siłę na bycie inną, a nie równania się do jakiś tam wykreowanych wzorców.
Jeśli chodzi o tatuaże to ci co je lubią i stosują powinni zachować rozsądek. Była głośna sprawa młodej kobiety która po wyatutowaniu sobie białek ocznych, o to że straciła wzrok miała pretensję nie do siebie tylko do osoby która jej te gałki oczne wytatuowała. Młodzi tatuujący się ludzie nie biorą pod uwagę tego że ich ciała z wiekiem będą się zmieniać i rysunki na ciele będą się zniekształcać. No i moda na tatuaże kiedyś na pewno przeminie, bo taka jest natura mody. Wtedy to, zlikwidowanie jakiegoś małego detalu to będzie fraszka, ale zlikwidowanie tatuażów na całym ciele to będzie ogromne wyzwanie!
Takim pomocnikiem na niższe stany psychiczne są u mnie blogi, rozmowy wirtualne, ciekawe wpisy, humor i rękodzieło.
UsuńOdpukać, ostatnio rzadko wpadam w ciężkie nastroje...
Pomarszczone, zwiotczałe ciało średnio wygląda w starych tatuażach:-(
Lubię swój wytatuowany maczek i lubię masaż kobido oraz inne na buzię, także ten z rollerem Liapko, który polecam i z płytkami gua sha. Lubię słuchać ludzi, pomagać - kiedy jestem na to gotowa i mogę. Lubię młodych i mam z nimi flow.
OdpowiedzUsuńI jestem senna bo ponuro, więc pozdrawiam serdecznie!
No jasne, że maczek!
UsuńGdy sennie i ponuro, to dobry film i winko lub długi spacer!
mnie dziwią tatuaże. nie ustaję w zdumieniu po co to komu. jakby nie można było malować na szkle, papierze, czy choćby stropach kościelnych. na własnym tyłku - nie widzę powodu i jestem niereformowalny
OdpowiedzUsuńNa nodze czy plecach, to jeszcze, ale w miejscach intymnych lub na twarzy?
UsuńA tatuowanie gałek ocznych? To już choroba psychiczna!
UsuńJaki fantastyczny „noworoczny miks życia w pigułce” :)
OdpowiedzUsuńTe wszystkie „muszę, powinnam, wypada” działają jak aplikacje w tle - pożerają energię i baterię życiową. A tymczasem, często, największym sukcesem dnia jest… nicnierobienie z godnością i kubkiem herbaty w ręku.
Podpisuję się pod hasłem „mniej przymusu, więcej celebrowania” - świat się nie zawali, jeśli zamiast perfekcyjnego obiadu będzie spacer, a zamiast prasowania - święty spokój 😉
Czasami największym sukcesem jest przetrwać migrenę!
UsuńObiad można zjeść na spacerze, a koleżanki wysłuchać przy kawie i ciachu!
Mój syn moją maszynkę do masażu przerobił na taką do tatuażu i zrobił go sobie na łydce. Jego próba zajęcia się robieniem tatuażu zawodowo, zakończyła się fiaskiem. Nie umiem ludzi pocieszać, może dlatego nikt nie pyta mnie o radę. Pozdrawiam w 2026.
OdpowiedzUsuńPocieszanie jest trudne, ale niektórym wystarczy wysłuchanie...
UsuńPodobają mi się tatuaże, ale raczej już zdecydowałam, że u innych.
OdpowiedzUsuńSama kilka razy się nad tym zastanawiałam i skoro nie doszłam do wniosku, że i co chcę, to już raczej zostanę taka niepomalowana.
A tatuaże męskie, podobnie jak rzeźba mięśniowa, są najlepsze do imponowania ... innym mężczyznom, jak to gdzieś przeczytałam :)
Ostatni punkt z listą rzeczy do wykonania dla kobiet mnie poruszył. Może jeszcze tym nie żyjemy, bo wiedza wchodzi z trudem, ale te wszystkie postulaty zaczynają być uniwersalne, a nie tylko do kobiet.
I powoli już są mężczyźni wychowani przez mądrych rodziców, którzy odnajdują się tak w kuchni, jak i z odkurzaczem oraz plotąc warkoczyki swoim córkom.
Postęp idzie wolno, starsze pokolenie będzie nad tym jeszcze długo debatowało, podczas gdy zmiany wchodzą naturalnie, od dołu, bo niektórzy zrozumieli, że nie ma typowych zajęć dla kobiet i mężczyzn i ich zachowanie buduje zaangażowanie i związek, albo go rujnuje, i wybierają budowanie.
Joteczko, życzę Ci w nowym roku wielu ciekawych wycieczek, dużo radości z twoich hobby i wielu miłych spotkań i zajęć. :)))
Uściski!!!
Na szczęście jest tak, jak mówisz, sama to obserwuję u rówieśników syna, zresztą mój mąż tez jest pod tym względem wzorem:-)
UsuńCzasami same kobiety narzucają sobie moc obowiązków, bo chcą być perfekcyjne, a to dzieje się ich kosztem i bywa, że po latach jeszcze mąż je zostawia dla młodszej.
Buziaki, powodzenia we wszystkim!
Nie lubię tatuaży ewentualnie jakiś malutko delikatny , sama też nie mam .Ja to już nic nie muszę, wiadomo że coś ugotować sobie, coś wyprasować i jak dzieci przyjadą to wtedy przygotuję, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńDlatego emerytura jest tak dobra, nawet do pracy nie trzeba i w ogóle !
UsuńNooo, bycie kobietą jest trudne i to pod każdym względem, począwszy od kwestii fizjologicznych.Nie podoba mi się "ozdabianie" skóry tatuażem, skóra sama w sobie jest nadzwyczajnym tworem i należy tylko dbać o jej czystość i odżywianie a wtedy jest piękna. Wielu osobom , zwłaszcza płci męskiej wydaje się, że tatuaż doda im urody, wzmocni ich męskość. Ale to tylko i wyłącznie złudzenie.
OdpowiedzUsuńWytatuowani panowie muszą szukać pań o podobnych upodobaniach i vice versa.
UsuńA nie mówiłam, że ja zła kobieta jestem?! Jestem leniwa, mało zorganizowana i próżna :)) Jakiś czas temu zaczęłam odpuszczać, w czym pomogły mi trzy czynniki: przemęczenie, wypalenie i depresja.
OdpowiedzUsuńJaka tam zła, według kogo? odpuszczajmy, dla własnego dobra, też tak robię od dawna!
UsuńKobiety generalnie mają przechlapane! Uczą się walczyć o swoje, ale nadal często ta walka jest przegrana. Ale do młodych świat należy a młodzi są odważni i przebojowi, więc być może już wkrótce „równouprawnienie” przestanie być fałszywym sloganem.
OdpowiedzUsuńTatuaż i kolczykowanie ciała budzi we mnie niepokój, choć wiem, że to absurdalne uczucie- tak mam.🫢
Oby tak było, choć wielu z dawnym wychowaniem niechętnie na to patrzy jeszcze!
UsuńNajgorzej, gdy tatuaże są na twarzy i szyi, nie mogę skupić na rozmowie...
Nic nie musimy, ale wiele możemy, bo mamy wolny wybór. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO tę możliwość wyboru właśnie walczymy, w każdej dziedzinie życia!
UsuńTatuaże podobają mi się u innych, małe i delikatne.
OdpowiedzUsuńZmarszczki oswajam i troszkę już oswoiłam, ale to przecież od częstego uśmiechania się do ludzi :)
Od dawna jestem "bo to zła kobieta była" , nie lubię przymusu, kiedy mam coś zrobić, to prawda - nie muszę zabiegać o perfekcyjność, bo człowiek z natury jest niedoskonały.
Coraz więcej celebruję i czuję się z tym dobrze, no chyba że wnuczka wpadnie z nowymi pomysłami i wywala wszystko do góry nogami, ale to jest piękne :)
Och, wnuki potrafią zmęczyć, ale ile w tym radości i kreatywności, to nas odmładza!
UsuńBardzo ciekawy przegląd – podoba mi się, że nie sprowadza życia do jednej płaszczyzny, tylko pokazuje różne wątki codzienności i zmieniające się wartości. Szczególnie uderza mnie fragment o „przymusie aktywności” – wiele osób nawet nie zauważa, jak bardzo wdrukowane są w nas oczekiwania i stereotypy, a przecież tak naprawdę chodzi o znalezienie własnego rytmu i drogi do równowagi.
OdpowiedzUsuńLubię też, że tekst łączy różne tematy – od tatuaży, przez zmarszczki, po młodych i ich podejście do pracy czy polityki – i robi to w sposób przemyślany, bez oceniania. Pokazuje, że każdy z nas inaczej mierzy życie i własne wybory, a przy tym daje do myślenia: że warto słuchać siebie i innych, nie poddawać się narzuconym schematom i celebrować to, co naprawdę ważne.
Podsumowując, taki przegląd nie tylko informuje, ale też zachęca do refleksji nad własnym podejściem do codzienności i priorytetów – i to jest jego największa wartość.
Oceniania trudno uniknąć, bo każdy ma inny punkt widzenia, czasami się z czymś nie zgadzamy, ale warto słuchać i rozmawiać, w każdym komentarzu blogowym jest mnóstwo ciekawych uwag.
UsuńNieraz byśmy nie chcieli, ale jednak musimy.
OdpowiedzUsuńOczywiście, byle ten przymus nie utrudniał nam życia...
UsuńBardzo ciekawy i wyważony wpis — bez patosu, a jednak dający do myślenia. Lubię takie ‘garści’ obserwacji z życia wziętych, podanych spokojnie i z refleksją. Szczególnie poruszył mnie wątek oswajania zmarszczek i przymusu aktywności. Dziękuję za ten początek roku — do zatrzymania się i celebrowania.
OdpowiedzUsuńDziękuję, że wpadłaś i przeczytałaś:-)
UsuńCelebrujmy życie - po prostu:-)
Tatuaże - nie, na masaż zwykły kręgosłupa chodzę od lat; czasem będąc na emeryturze zmuszam się do aktywności, aby nie zgnuśnieć. Irena
OdpowiedzUsuńAktywność ważna rzecz, ruch na świeżym powietrzu, to także wzmacnianie odporności:-)
UsuńCałkiem fajny przegląd noworoczny. Jeśli chodzi o punkt trzeci twojego postu, to patrząc na moje lata spędzone w szkole szkoda mi, że nie było nigdy takiego przedmiotu jak podstawy psychologii. Myślę, że coś takiego mogłoby pomóc w zrozumieniu: mechanizmów rządzących naszymi emocjami, dlaczego człowiek zachowuje się tak, a nie inaczej w danych sytuacjach, jak powinniśmy radzić sobie w trudnych, przytłaczających momentach, jak nawiązywać dobre i trwałe relacje z innymi ludźmi, etc.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego w nowym roku ;-)
Ja w liceum miałam zajęcia fakultatywne z psychologii, ale to była pomyłka. Natomiast zajęcia, które faktycznie mogłyby młodym pomóc, byłyby dziś nieodzowne!
UsuńNauczyłam się i odpuszczać i też dzielić pracę. Nie może być tak, że wszystko jest na głowie i w rękach kobiety.. A co do tatuaży, to od czasu gdy analizuję składy tuszy (różnych innych chemikaliów też) jestem przerażona, co potem w ludzkich żyłach migruje i jaki to ma wpływ na ludzkie zdrowie. Sądza, o nie udowodnionej czystości, metale ciężkie,
OdpowiedzUsuńKobieta to nie robot wielofunkcyjny, potrzebujemy czasu dla siebie , bywa że i samotności...
UsuńMialo być - sadza-, ale bywają też zakazane w naszym kraju barwniki, alergizujące związki niklu czy chromu w przekroczonej ilości. A niektórzy wytatuowani od góry do dołu.. Ale co zrobić, szkodliwe jest już wszystko dookoła.. jedzenie, powietrze i wszechobecny mikroplastik. Aż strach o tym wszystkim myśleć. I nic tylko zdrowia i odporności trzeba sobie i innym życzyć.
OdpowiedzUsuńWiele jest zagrożeń, po co więc dokładać sobie świadomie innych?
UsuńLektura czasopism...
OdpowiedzUsuńZastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że już chyba 8 lat nie kupiłem żadnej gazety - mam na myśli dziennik. Z tygodnikami jest w Australii jeszcze gorzej, są mocno ukierunkowane na czytelniczki a więc Women's Weekly itp. Nie zauważam żadnych tygodników adresowanych do mężczyzn, zresztą nie mam pojęcia co mogłoby w nich być?
Co myślą młodzi?
Mamy piątkę wnucząt, ale żadne z nich nie ma nawet mglistych planów na przyszłość i bardzo słabo orientują się w tym co się dookoła dzieje.
Pozdrawiam.
Lubię czasopisma, lubię papier i gdyby nie ceny oraz spora ilość reklam, kupowałabym więcej różnych!
Usuńdo tatuaży mam stosunek ogólnie pozytywny, aczkolwiek wszystko zależy od detali, bo widywałem też tatuaże wyjątkowo nietrafione... ale trzeba pamiętać, że wszystko jest kwestią gustu i nie istnieje żaden jedynie słuszny gust... mnie się może jakiś konkretny tatuaż nie podobać, ale skoro właścicielce/owi się podoba, dobrze się z nim czuje, to ani ja, ani ktokolwiek inny nie mamy nic do gadania... zapominają o tym co poniektórzy przeciwnicy tatuaży, którzy cudze tatuaże biorą osobiście, jakby ktoś im jakąś wielką krzywdę zrobił... osobiście posiadam nieco wzorków na sobie, lubię je do tej pory, nic nie chcę zmieniać, ale swój okres zapału do ozdabiania siebie mam już za sobą i jakoś nie planuję nic dodawać do tej kolekcji... można rzec, że czuję się spełniony w tym temacie...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Mnie też nic do tego, chyba że ktoś ma na twarzy wypisane fuck off, to już mniej miło...
UsuńMogę zrozumieć tatuowanie, niektórzy cos tam upamiętniają, ale po co tatuaż, skoro niektórzy jakby się ich wstydzili i zakrywają jednak, chodząc latem w długich spodniach i bluzkach z długim rękawem...
1. niewiele jest sytuacji, w których w przestrzeni publicznej mamy odkryte plecy, a mimo to sporo klientów gabinetów tattoo winszuje sobie tatuaż na plecach...
Usuń2. wiele kobiet wychodząc na miasto zakłada kolorowe, ozdobne majtki, choć nie planują żadnej randki, ani innej sytuacji, w której miałyby zdejmować ubranie, więc tych majtek nikt poza nimi nie widzi...
to są te same sytuacje, te osoby robią to po prostu dla siebie, aby fajniej się czuć... wciskanie im jakiegoś "wstydzenia się" jest kompletnym nieporozumieniem...
@ PKanalia. Ozdobne majtki zaklada sie "na okolicznosc naglego pobytu w ... np... w szpitalu", albo jak wywina orla na drodze to lepiej pokazac majtki ozdobne niz barchany, co nie? W zyciu zawsze moze sie cos wydarzyc "nieoczekiwanego", wiec nalezy przewidziec wszystko. :)))) Nie widze (w przykladzie) podobienstw: majtki i tatuaz. Prosze dac inny przyklad.
UsuńMoże i tak jest, że nie wszystko jest do pokazania, sama nie posiadam, więc nie wiem czy lepiej bym się czuła z tatuażem na pośladku...
Usuń@Echo...
Usuńile kobiet /nie tylko zresztą kobiet/ jest tak roztropnych, że zabezpiecza się jakoś na wypadek niespodzianego znalezienia się w szpitalu, czy czegoś innego niespodzianego?... c'mon... chyba mnie mocno rozśmieszyłaś :)
a tak swoją drogą, to motywacje ludzi decydujących się na tatuaż bywają rozmaite, a niektóre nawet z lekka dziwne... ale jeszcze dziwniejsze są fantazje innych ludzi na temat, jakie te motywacje mogą być... tu, na tym forum przeczytałem na temat "dodawania sobie męskości" /pytanie czemu nie kobiecości, skoro sporo kobiet też się tatuuje?/ i ta fantazja już mnie na pewno mocno rozśmieszyła...
PKanalio, teoria o dodawaniu sobie męskości, to nie nasza fanaberia, tak wynika z badań. Być może wielu panów ma inne motywacje.
UsuńMiałam w pracy koleżankę po różnych przejściach i chyba każdy rozdział jej życia upamiętniony był tatuażem.
@PKanalio, jak to bylo? Ten sie smieje najlepiej kto sie smieje ostatni! :)))) Zwroc jeszcze uwage na trzy kropki. Mialam na mysli satyryka: Myjcie sie dziewczyny... parafrazujac : Noscie ladne majtki kobity... :))))
Usuńsatyryk rzucił hasło... są satyrycy, którzy postulują mniejsze chlanie i jakoś to się marnie przekłada na stan faktyczny... najlepiej chyba popytać personel służby zdrowia jak się sprawa miewa z tymi majtkami, z kolorem, czy też ich stanem higienicznym... bez takich badań gadamy o niczym, tracimy tylko czas...
UsuńNie wiem jak jest z majtkami, ale z higieną pacjentów różnie bywa...
UsuńJa bym może i zrobiła sobie tatuaż, ale jakoś intuicyjnie czuję, że nie... Moja koleżanka dostała nowotworu od tuszu do tatuażu, wiec jak widać nie każdemu też taka sztuka służy.
OdpowiedzUsuńJa nawet uszu nie przebiłam do kolczyków, bo napatrzyłam się na takie komplikacje po tych zabiegach, że nosiłam raczej klipsy!
UsuńSzkoda, Jotko, że nie mieszkamy bliżej siebie, bo dostaję od sąsiadki całe sterty kolorowego badziewia, byłoby tam co wycinać, bo do tego akurat się nadaje 😂 Zastanawia mnie, że ktoś może tyle tego czytać - życie gwiazd i gwiazdeczek, matko jedyna. Ja zaglądam na strony kulinarne i zdrowotne i wynoszę do knihobudki.
OdpowiedzUsuń"Rób jedną rzecz na raz" - to numer 1 na liście, która wisi przy moim łóżku. Niestety ciągle jeszcze się nie umiem zastosować w pełni. A chciałabym.
A widzisz, bo są czasopisma i tabloidy, te drugie to najwyżej do poczekalni u fryzjera...
Usuńnic nie musimy co najwyżej chcemy :-)
OdpowiedzUsuńja nie prasuje i nie obsługuje zmywarki, oraz nie odkurzam domu na dole...nie gotuję choć to akurat bym chciała umieć i mieć czas. już z tylu rzeczy się wymiksowałam, ha. można?
nie umiem nie robić nic i cieszy mnie, ze mogę robić kilka rzeczy jednocześnie, które mnie cieszą, na przykład wylepiam i słucham powieści :-) a już bardzo mnie kreci, że bezsensowne sprzątanie zamieniłam na jednoczesne czytanie, i ono wtedy nabiera sensu.
chciałabym tatuaż bardzo ale chyba se zrobię namalowany. tylko. bo boję się bólu.
tak kobido to jest coś cudownego.
Jeśli robisz kilka rzeczy z przyjemnością , to podwójny efekt.
UsuńPrzy wyklejaniu art żurnala czy robótkach na drutach też oglądam filmy, a w kuchni słucham radia.
Masaże chyba uzależniają, bo ja tęsknię, tylko przy długotrwałym bolą mnie plecy.
Wyzwalanie się ze stereotypow wielopokoleniowych to orka na ugorze. Byle zostawic te ktore nam służą...tj.sa przydatne indywidualnie . Na ile czlowiek powinien liczyc sie z otoczeniem w tej kwestii- tez jest do rozwazenia.
OdpowiedzUsuńCo do tatuaży, to nasuwa mi sie taka myśl: lubie zmiany co jakis czas tj.jezdzenie z meblami w ramach jednej przestrzeni, a z tatuażem- nie dalabym rady.Wiec albo bym zagracila skórę, czego nie lubie, albo musialabym obedrzec sie ze skóry, więc ....sprawa prosta. Nie sa dla mnie. A inni- ich wybór. Tatuaz na zdj. ? Rozpatrujac w katgoriach estetycznych -podoba mi sie, razem z ujeciem, ktore dodaje uroku.
Fajny przegląd...tak lekko sie czyta...
Cieszę się, zawsze staram się treści wyczytane, przekazać własnymi słowami, choć nie umiem krótko...
UsuńZdjęcia z pixabay.com
Ale wybór jest Twój: -)
UsuńOczywiście:-)
UsuńTatuaże zdecydowanie mi się nie podobają, nawet te najmniejsze. Ale większość już je ma, niestety.
OdpowiedzUsuńMłodzi mają bardzo dobre podejście do pracy, bo nam w latach 90. wmówiono, że trzeba zapier....... do utraty sił, nocowanie w pracy jest w porządku, praca 12-godzinna jak najbardziej ..... to było naprawdę chore. Sama się w to wkręciłam mając około 30 lat, wytrzymałam tak jakieś 3 lata, praca w szkole, potem w szkole językowej po południu, jeszcze studia zaoczne .... nie, nie, nie .....
Najważniejsze żebyśmy zdrowi byli i o siebie dbali.
Miałam podobnie, do tego podyplomówka, szkolenia, wycieczki, imprezy popołudniowe dla rodziców, dziecko u dziadków...
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńInteresujące.
Pięknie o zmarszczkach nestorki rodu pisała E. Orzeszkowa w "Meirze Ezofowiczu":)
Pozdrawiam:)
Nie wszyscy pięknie się starzeją, ale i poprawianie urody nie zawsze wychodzi...
UsuńNigdy nie zdecydowałbym się na tatuaż, choć dziś stały się one niezwykle popularne. Kiedyś, jako znak szczególny w listach gończych, podawano, że ktoś „posiada tatuaże”; niewykluczone, że wkrótce będzie to raczej informacja, iż ktoś ich… nie ma.
OdpowiedzUsuńCzytałem kilkakrotnie o osobach, które straciły wzrok po wytatuowaniu sobie oczu — to pokazuje, jak daleko potrafi sięgać brak rozsądku. Widziałem też wielu starszych ludzi z tatuażami wykonanymi kilkadziesiąt lat temu; dziś często wyglądają one po prostu fatalnie.
Zdarzyło mi się pracować z osobami mającymi tatuaże na szyi czy twarzy, a nawet z takimi, które traktują je jak pamiątki z podróży. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że widoczne tatuaże rzadko są atutem — zwłaszcza w bardziej prestiżowych firmach.
Do tego dochodzą możliwe długoterminowe konsekwencje zdrowotne, których wciąż nie potrafimy dobrze przewidzieć. Wprowadzanie do organizmu obcych substancji trudno więc uznać za coś rozsądnego.
Dziwię się, że w ogóle ktoś tyka gałek ocznych! Oczu akurat nie można przeszczepić, więc to eksperyment bez odwołania.
UsuńMnie tylko tatuaże na twarzy dekoncentrują w rozmowie, podobnie jak inne zabiegi czy mocny makijaż.
Zawsze byłam ostrożna czy strachliwa, jak ktoś powie i nie ryzykowałabym takich atrakcji...
Mam bardzo obojętny stosunek do czyichś tatuaży. U siebie nie znajduję powodu , aby taki zainstalować.
OdpowiedzUsuńZmarszczki niestety są problemem, szczególnie jak się siedzi 15- 20 cm od lustra i to cholerstwo widać.
Nie lubię jak mi się ktoś zwierza i szuka pocieszenia. Od tego jest szereg specjalistów. Nie znaczy to, że mam kamienne serce.
Od pewnego czasu już coraz mniej muszę. Muszę to się umyć i nakarmić koty. Reszta- jakoś to będzie.
A przede wszystkim - w Nowym Roku zdrowia i pomyślności!
Lustra bywają bezlitosne. W łazience mam lustro, które zakłamuje, więc w sklepie widzę niestety realną mnie:-(
UsuńNawet przyjaciołom powinno się oszczędzić zbyt traumatycznych wynurzeń w dużej ilości, bo jak mówisz, są od tego specjaliści!
Dziękuję i dla Ciebie dobrego roku 2026!
Fajnie jest mieć nieduży tatuaż,ale bardzo dyskretny.Mysle,że dla młodych ludzi praca nie jest priorytetem,bo nie musi być.Wiekszosc ma rodziców,która nieustannie pomaga i tak naprawdę brak im samodzielności Niepokoi mnie poparcie przez młodzież takich ludzi,jak Mentzen i jemu podobni,bo co jego osoba ma wspólnego z wolnością,demokracja,liberalizmem?a od zawsze były to hasła młodzieży.Jakas ,,stara duchem,,ta młodzież.Nie wyobrażam sobie dzisiejszej młodzieży,że broniłaby kraju.Raczej kupiłaby bilet na Dominikanę,a kraj stałby się np.republika Rosji w ciągu tygodnia...
OdpowiedzUsuńOficjalnie wielu młodych deklaruje, że nie chcą ginąć za kraj, podobnie jest z młodymi Ukraińcami.
UsuńKażde kolejne pokolenie ma chyba lepiej od rodziców, niektórzy mieszkają wspólnie długie lata i nie spieszy im się do samodzielności.
Mnie także dziwią niektóre wybory w temacie polityk, lider, ale nic na to nie poradzimy, może czas zweryfikuje te wybory...
Ad.1. Mam tatuaż i wcale się tego nie wstydzę. Powstał na mój okrągły jubileusz i wiąże się z moją duchowością. To jest mandala. Pisałam o tym tu: https://wokolciebie.blogspot.com/2019/02/mistyczna-mandala.html Nie należę ani teraz, ani nigdy wcześniej do żadnej subkultury.
OdpowiedzUsuńAd.3 Myślę, że mogłabym być takim terapeutą ale teraz raczej przez telefon. Zawsze garnęły się do mnie wrażliwe dusze [tak jest do dzisiaj] i ci z połamanymi skrzydłami.
Post bardzo ciekawy...
Pozdrawiam, Pola
Dlaczego miałabyś się wstydzić? Nawet chyba pasuje do Ciebie:-)
UsuńOj, trzeba mieć dużo sił psychicznych, by wysłuchać, pocieszyć, doradzić, zwłaszcza gdy potrzebujących więcej...
Ze stereotypami należy walczyć, bo to, co było dobre 50 lat temu dzisiaj się już nie sprawdza. Do tatuaży nie tęsknię, ale jakiś motylek w intymnym miejscu?
OdpowiedzUsuńMotylek? raczej chyba smok:-)
UsuńNa początek roku piękny wykaz dobrych rad i porad,
OdpowiedzUsuńMądrości życiowych nigdy za wiele!
UsuńChyba już za dwa lata dowiemy się jak młodzi zagłosują. Będzie pięknie jeśli to oni zdecydują a nie starzy uwikłani, sprzedajni, wybierający mniejsze zło. Staram się dołączać do tych młodych, wolnych w swoich wyborach i jak na dziś jestem zadowolona.
OdpowiedzUsuńNie wszyscy starzy są sprzedajni, uwikłani czy obojętni.
UsuńWśród młodych działaczy też się zdarza.
1. Ja tatuażu nie zrobię, bo to dla mnie chwilowa moda. Niestety tatuaż pozostaje na dłużej.
OdpowiedzUsuń2. Kupiłam sobie kamień gua sha i próbuję masować swoją twarz. Wydaje mi się, że to nie szkodzi tak, jak wypełniacze.
3. Problem w tym, że każdy nie ma czasu. Wiele osób często nie chce widzieć problemu.
4. Młodzi są świadomi, że życie jest jedno i bardzo wielu z nich dobrze je planuje.
5. W związku z tym tzw. multitasking jest bardzo porządany. Trzeba jednak uczyć się odpoczywać, bo każda taka przerwa dodaje sił i pozwala utrzymać równowagę. Są nawet specjalne kursy redukujące stres i pomagające się wschłuchać się w siebie.
Życzę szczęśliwego Nowego Roku!
Kto by pomyślał, że będą potrzebne kursy uczące nas odpoczywania, relaksu, bilansowania...
UsuńObejrzałam filmiki o masowaniu twarzy, ale jednak wizyta w profesjonalnym gabinecie, to co innego!
Pięknego roku!
Na szczęście od dawna już żyję po swojemu i takie "muszę" na mnie nie działa :)
OdpowiedzUsuńTo super, oby tak dalej!
UsuńCo do tatuaży i męskości - mój brat na całej jednej ręce ma wytatuowane... postacie z bajek. Jakieś muminki, małą syrenkę, smerfa...
OdpowiedzUsuńTrochę to niemęskie, ale ważne, że mu się podoba :D
Pozdrawiam serdecznie
Może mu to poprawia humor?
UsuńNa pewno :) On w ogóle jest uzależniony od tatuowania się...
UsuńBo podobno wystarczy zrobić jeden, a potem to już leci...
UsuńPodobają mi się tatuaże,mam tylko pourazowe;atrament,asfalt,pył węglowy. Dwóch moich nieżyjących już sąsiadów miało tatuaże; Polak miał na lewym przedramieniu wytatuowany numer z Auschwitz, Niemiec(strażnik Riese?) miał pod lewą pachą grupę krwi.
OdpowiedzUsuń"Zmarszczki"...
insideparadeplatz.ch/2026/01/03/mit-dem-gartenschlauch-versuchte-ich-zu-loeschen/
**
Wspomnianych tatuaży oby nigdy więcej.
UsuńNie znam niemieckiego, niestety.
Bardzo ciekawy kalejdoskop tematów na czasie:-) Sama mam w planach tatuaż i... notkę w tym temacie.
OdpowiedzUsuńZmiana przymusu na celebrowanie jest receptą na balans, który czasem tak trudno znaleźć.
O, ciekawa jestem tego tematu u Ciebie:-)
UsuńNie obrażając nikogo przyznaję, że nie lubię tatuażu u mężczyzn.
OdpowiedzUsuńMoże cieszą się tatuażem tak jak my kobiety koralami, kolczykami, bransoletkami, itp bez ktorych wydaje nam się, że jesteśmy nieubrane / Szydlo musiala mieć zawsze na sobie swoją broszkę/ Ja też lubię różne, odpowiednio dobrane błyskotki.
Może taki sam sntyment odczuwają mężczyźni do tatuaży.
Trzeba by zapytać właścicieli tatuaży. Podobno w niektórych miejscach to bolesny zabieg, więc podziwiam...
UsuńBardziej niż zmarszczki wiek pokazują zmiany owalu twarzy. Jeśli chodzi o zabiegi na twarz, zniechęcające jest, że po czasie pojawiają się nowe badania i teorie, i na przykład polecane kiedyś nici już polecane nie są. Masaże raczej są bezpieczne - nie wiem, na ile jakkolwiek działają, ale na pewno rozluźniają i poprawiają ukrwienie, więc przynajmniej doraźnie coś dają :)
OdpowiedzUsuńTatuaż nigdy mnie nie kusił, na innych też mi się niespecjalnie podobają. Z igerencji tego typu zastanawiałam się, czy nie przebić sobie na nowo uszu, bo miałam i mi zarosły, ale nie jestem przekonana, czy będę chciała nosić kolczyki ;)
Jeśli chodzi o przymus aktywności, jestem już z tego pokolenia, które takowym przymusom się sprzeciwia ;) Z drugiej strony teraz to z kolei idzie trochę w drugą stronę. No i ja nie muszę się uczyć odpuszczać, jest dla mnie totalną abstrakcją, że ktoś może nie umieć się zrelaksować, bo ciągle znajduje sobie coś do roboty, raczej bym wolała być bardziej zorganizowana 😅
No niestety, w pewnym wieku wszystko opada, mało kto ma tyle szczęścia, że owal niemal się nie zmienia, do tego opadające powieki....
UsuńWszelkie skrajności nie są dobre, odpuszczanie nie powinno oznaczać zaniedbania, całkowitego lenistwa itd.
Lubię tatuaże, niektóre są naprawdę ładne, ale to nie dla mnie - także ze względów finansowych.
OdpowiedzUsuńNie używam kremów na zmarszczki ani niczego innego, a że już nie mam 20 lat, to mi się już coś tam zaczyna pojawiać na twarzy - ja nie mam z tym żadnego problemu, a co myślą inni, to nie moja sprawa. :) No i mój facet nie jest pustym idiotą, który rzuci mnie przez zmarszczki na twarzy.
Ja już na pomaganiu mocno się przejechałam i miałam przez to kłopoty, dlatego teraz mogę co najwyżej zasugerować wizytę u specjalisty. Można pomóc, ale nie swoim kosztem - a niektórym się wydaje, że jak raz czy dwa napiszesz im coś miłego, to mają cię na własność i mogą żądać np. pieniędzy. Taką sytuację też miałam z pewną schizofreniczką.
Fajnie, że dla młodych praca nie jest już jedynym sensem życia. Jeszcze mojemu pokoleniu tłukło się do głowy, że trzeba zapier****ć, bo inaczej nic się nie osiągnie. Widać co osiągnęła większość moich rówieśników - ciężką frustrację życiową i wianuszek chorób.
A to ostatnie, dziwi mnie że to jeszcze pokutuje. Mój facet też ma ręce i nogi i umie ich używać - dzielimy się obowiązkami, ale jak naczynia czy pranie któreś ogarnie na drugi dzień, to naprawdę świat się nie zawali. ;) Wiadomo, że przy dzieciach jest inaczej, ale starsze dzieci też już przecież mogą pomóc, a też trzeba dzieciom wytłumaczyć czym jest balans - zwłaszcza, że dzieci nie słuchają, tylko naśladują.
O chorobach i frustracjach nasłuchałam się dziś na stypie, więc tym bardziej nie zamierzam odkładać niczego na później, ani przejmować się drobiazgami...
UsuńTatuaże bardzo mi się podobały i chciałam nawet jakiś mieć w czasach, kiedy byłam na to za młoda a w Polsce tatuowali się głównie kryminaliści. Teraz trochę mi przeszło chociaż czasem mam myśl, żeby sobie przywieźć jakiś mały jako pamiątkę z podróży.
OdpowiedzUsuńZmarszczki swoje lubię i chyba mi nie przeszkadzają jakoś specjalnie o z nimi nie walczę. Jestem całkiem niezła w kupowaniu na nie specyfików ale beznajdziejna w ich stosowaniu bo nie lubię mieć nakremowanej twarzy 🙈
Może kiedyś przywieziesz, ciekawe jaki rejon zasłuży na taką pamiątkę?
UsuńKiedyś tez unikałam kremów, zwłaszcza tłustych, teraz to konieczność, no i kremy lepsze, o niebo!
Mój najstarszy tatuaż ma prawie 25 lat, i nawet przez chwilę nie pomyślałam by go usunąć. Jest mną. Niestety moda powoduje, że ludzie robią je sobie bezmyślnie, więc niech cierpią przy usuwaniu.
OdpowiedzUsuńTatuaż powinien być dla siebie, gdy robi ktoś dla kogoś lub pod presją, to później ma problem...
UsuńDziękuję, że zajrzałaś:-)
Ad 1 u mnie w budynku jest kosmetyczka , która usuwa tatuaże. Poco robić tatuaże , a potem je usuwać.
OdpowiedzUsuńI ma dużo klientów
OdpowiedzUsuńWspółczuję klientom, bo to podobno bolesne i kosztowne, a po co robią? czasami tatuaż to inicjały ukochanej, ukochanego, a gdy miłość wygaśnie, to wiadomo...
UsuńZmarszczki wypielęgnowane, nieźle! Mnie też ta nagonka na więcej, więcej, nawet w kwestii tzw samorozwoju już denerwuje. Przecież często mniej znaczy więcej! I choć mnie akurat energia raczej rozpiera to też już się uczę selekcji - nie wszystko muszę zrobić, przeczytać, zobaczyć...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło ♥️
Otóż to, nawet chwila nicnierobienia jest nam czasami potrzebna!
UsuńNiektóre tatuaże bardzo mi się podobają. Słyszałam że w Japonii tatuaże nie są mile widziane i ludzie często je ukrywają. Zakochani często tatuują sobie imiona partnera a potem jak się rozejdą chcą je usunąć
OdpowiedzUsuńNo to może być problem, chyba że kolejny partner ma to samo imię lub inicjały :-)
Usuń