Zima bywa długa i nieznośna, czasami i o marzec zahaczy. Bywało, że na wielkanocnej wycieczce odkryliśmy lód na jeziorze, albo zamiast bałwanów lepiono wielkanocne zające.
Jednak każda pora roku sprzyja wycieczkom, przeszkodą może być jedynie gołoledź lub złe samopoczucie kierowcy, bo moje migreny na zimnie nieco odpuszczają.
Opisane niżej wycieczki odbyliśmy od początku grudnia, do połowy stycznia, gdy resztki śniegu leżały już tylko w lesie.
Nad wodą bywa zawsze przyjemnie, zwłaszcza gdy wiatru brak. Tafla jeziora, szum suchej trzciny i odgłosy ptaków - niczym muzyka relaksacyjna!
Jak widać, morsom nawet niska temperatura nie wadzi, wręcz przeciwnie, a ile radości w gronie fanów lodowatej wody!
Jezioro ma odnogi i zatoczki, tu jeszcze ciszej i odludniej, jedynie ogrodzenie wskazuje, że ktoś tu jednak mieszka i pomost dla łodzi przygotował.
Inna wycieczka, to wspomniane już na blogu Koszuty, zespół dworsko-parkowy. Musimy tam wrócić wiosną lub latem, by obejrzeć dwór po remoncie i nacieszyć się parkiem. Przez konary drzew prześwitywał jakiś kościół, zawsze warto zajrzeć!
Staw z altanką dumania i pobliskie wiatraki, to dodatkowa atrakcja.
Na terenie parku dwa pamiątkowe artefakty - obelisk ku czci Franciszka Kosińskiego, założyciela Muzeum Ziemi Średzkiej w dworku oraz popiersie Pawła Edmunda Strzeleckiego, podróżnika, odkrywcy i filantropa, wnuka dziedzica w Koszutach.
Zanudzam was Toruniem, ale tu zawsze lubimy wracać i nie było wypadu, byśmy nie odkryli czegoś ciekawego, jak choćby ta kamienica secesyjna po prawej!
Wspominałam także o zwiedzaniu Ratusza Staromiejskiego, który mieści nie tylko zbiory muzealne na temat historii miasta, ale i liczne wystawy czasowe. Sam budynek z jego pięknymi detalami architektury i wnętrz robi ogromne wrażenie, jak i dziedziniec sporej wielkości.
Dla niewielkiego portfela emeryta, każde darmowe zwiedzanie jest mile widziane, a zawsze można znaleźć miejsca oferujące gratisowe bilety w poszczególne dni tygodnia. Oszczędzone zasoby wydajemy na kawę lub obiad.
Wystawy czasowe w muzealnym anturażu, to dobre połączenie galerii sztuki z historycznym klimatem.
Mury stare, podłogi skrzypiące, a na ścianach prace współczesnych artystów: Izoldy Kotlarczyk, Władysława Hasiora, Zdzisława Beksińskiego... różne style, różne formaty, malarstwo i rzeźba od 1945 do 2010roku.
Mały fragment wystawy dawnych form piernikarskich, dziś w takich formach powstają pierniki pamiątkowe, ale nadal jadalne, choć mocno twarde...
Kolejna wycieczka, inne jezioro, śnieg ustąpił miejsca szronowi, ale lód na wodzie ma się dobrze, bo mróz trzyma...
We mgle widoczne przęsła nowego mostu, który ma być oddany pod koniec tego roku, obserwowaliśmy wyburzanie starego , a mieszkańcom Ślesina po obu stronach jeziora droga wydłużyła się sporo, powstała jedynie kładka dla pieszych i rowerzystów.
Na spacerze po lesie znaleźliśmy pozostałości niedawnej wichury. Ekipa robotników z piłami likwidowała zniszczenia w drzewostanie, bo wokół ośrodki wypoczynkowe, jak to nad jeziorem...
Ciekawa jestem czy luty okaże się równie łaskawy dla wypadów za miasto, czy trzeba będzie czekać jednak do wiosny?














Fajne robicie wycieczki. Tez lubie zimowe zwiedzanie wnetrz muzeow choc na zewnatrz siarczyste mrozy. Snieg i mroz jest wyjatkowo sympatycznym artysta dla przyrody. I cisza, o ktorej piszesz jest jakas bardziej cicha zima.
OdpowiedzUsuńLuty moze byc niespodzianka pogodowa. Dobrze, ze to krotki miesiac. Snieg cieszy bo biel jest bardziej sprzyjajaca naszej psychce niz ciemnosci i szarosci jesieni czy zimy bez sniegu. Alerty wichrowe powinny byc dla drzew, ludzie przycupna pod strzecha przy kominie, drzewa sie łamią.
To prawda, biel jest milsza dla wzroku, robi się jaśniej i śnieg przykryje wszelkie brudy! Stare drzewa i słabe konary nie dają rady wichurom...
UsuńZima to także dobra pora na zwiedzanie różnych miejsc, choćby dlatego by zobaczyć może znane miejsca w innej odsłonie.
OdpowiedzUsuńLuty, zobaczymy jaki będzie, czas pokaże.
Toruń zawsze może nas czymś zaskoczyć, dlatego się do niego wraca.
Dobrego tygodnia Jotko :)
Sprawdziłam na zdjęciach, bywało w lutym 16 stopni, ale to za wiele i za wcześnie...
UsuńPięknego czasu, Bogusiu:-)
Ja już z niecierpliwością wyczekuję wiosny... Ta pogoda jest tragiczna. -5 na dworzu i pada deszcz... To nie jest normalne. Szklanka taka, że właśnie raki przez Internet kupiłam. U nas w mieści już wszystko wykupili.
OdpowiedzUsuńO widzisz, raków nie mam, może inny sposób na te ślizgawice?
UsuńDziś wyszłam późno z domu, dopiero jak posypali piachem...
Wyjśc mozna z domu w prawie każdą pogodę i prawie zawsze znaleźć cos ciekawego do obejrzenia i sfotografowania. Czasem gdy pogoda jest ekstremalna - typu straszna śniezyca, gradobicie czy ulewa - wyjście moze byc nawet niebezpieczne. I wtedy tylko zza okna mozna podziwiac te niesamowite widoki.I cieszyć sie ,że człowiek moze siedzieć w bezpieczym domku, podczas gdy na dworze - hekatomba!
OdpowiedzUsuńCiekawe macie wyprawy i wycieczki. Mnie jak zawsze najbardziej urzeka czysta natura bez jakichkolwiek wtrętów cywilizacyjnych. Te szuwary nad jeziorem są piękne!:-)
W paskudną pogodę jestem wdzięczna za ciepłe mieszkanie, no i bezpieczna rodzina ma znaczenie!
UsuńJezioro i las zawsze hipnotyzują!
Teraz wyjątkowo nieprzyjemny czas na wędrowanie- bardzo ślisko!!! Brrr!🙁
OdpowiedzUsuńTo prawda, jedynie wyjść na krótko i ostrożnie kroczyć, by się nie połamać!
UsuńTak, szwendacz który tkwi w człeku to bardzo pożyteczna bestyja, fajowsko, że twój i twego męża takie aktywne są :) Mój szwendacz zasnął, ale może jeszcze się obudzi ;)
OdpowiedzUsuńW szkole średniej miałam kolegę który miał hopla na punkcie wiatraków, zbierał informacje na ich temat, co pół wieku temu wcale proste nie było. Jako że moja mama pracowała w kiosku RUCHu to dostarczałam mu Poznaj Świat, którego w tamtych czasach nie dało się kupić od tak po prostu podchodząc do kioskowego okienka.
Na wspominki mi się zebrało bo patrząc na ciebie w muzealnym wnętrzu przypomniały mi się ochraniacze na buty, dla jednych to był koszmar, bo można się było w nich wykopyrtnąć, dla innych zaś zabawa, bo można się było w nich poślizgać na parkietach ;)
Teraz ochraniaczy na szczęście nie ma, bo kiedyś w Kórniku zleciałabym ze schodów!
UsuńSzwendacz we mnie nigdy nie śpi:-)
Lubię skrzypiące podłogi ale u siebie tylko ja, z racji wieku, skrzypię ;) Irena
OdpowiedzUsuńMoje kolana czasami skrzypią :-)
UsuńMimo wszystko wolę wycieczki jak jest ciepło. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo wiadomo, ale i w mrozy może być fajnie:-)
UsuńPodziwiam za te zimowe wycieczki, śliczna natura a jakieś perełki zawsze znajdziecie, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńGrunt to motywacja i dobre ubranie:-)
UsuńZima to pora roku w której ja, w pewnym sensie zamieram i nie da się ukryć, że najchętniej spędziłabym ją spokojnie we śnie. A w marcu to z lekka przytomnieję i wtedy marzą mi się Tatry i leniuchowanie na leżaku z systemem 3 grubych koców ( na 2 leżysz, trzecim się okrywasz)na tarasie i spacerki do dolinek reglowych.Ewentualnie zimowe przejście z Kościeliskiej na Ścieżkę nad Reglami. Ale to już było i się nie wróci- niestety.
OdpowiedzUsuńPamiętam te trasy, dawno nie łaziłam po dolinkach, zdradziliśmy Zakopane dla Zawoi i Babiej Góry...
UsuńCzekam na luty, bo w drugiej połowie mamy ferie. Póki co - za 3 dni plenarka...
OdpowiedzUsuńMam dosyć zimy, lodu, śniegu, zimna i ponurości. Od tej "najszarszej z szarości" można się powiesić. Wcale też nie lubię spacerować zimą. Wolę mieszkanie i książkę.
Książki i fajny film w ciepełku tez lubię, ale bez małego choćby spaceru umieram...
UsuńNo tak, każdy ma jakąś przyczynę zgonu. Twoja to brak spaceru, a moja - niewyspanie 🥱
UsuńJak mawia mój brat - na cos trzeba umrzeć...
UsuńI mój wujek: jakaś przyczyna zejścia musi być.
UsuńPrzypomniało mi się teraz - a propos tych śnieżnych widoczków. Mam kilka zdjęć z bodajże 2010 roku, kiedy to śnieg spadł w kwietniu na Wielkanoc. To dopiero były święta!
Jeśli Wielkanoc w marcu, to przeważnie jeszcze jest zimno...
UsuńAle piękna fota, ta 4- ta od dołu. Przepiękne ujęcie. Inne zdjęcia też ciekawe, zwłaszcza morsy w oddali. Fajnie na tych schodach się prezentujesz. I ten drugi zakątek obok.
OdpowiedzUsuńMnie tam pogoda nie przeszkadza, nawet jeżeli trzeba postać na przystanku. Może dlatego, że nigdzie nie muszę się spieszyć? I stąd ta radość...
No właśnie, na emeryturze wszystko mnie cieszy, a na przystankach nie stoję, miasto małe można obejść w godzinę!
UsuńMnie zwierzaki po części ograniczają, zwłaszcza wtedy gdy zaplanuję basen.Stąd autobus. Pies ma swoje wychodne, bloga przeglądam z papużkami -bo mają swoje emocjonalne potrzeby- tak jak i ja. Gołębia trzeba obnieść po terenie mieszkalnym lub pobyć z nim na balkonie , a czas leci. Na popołudnie-przypada reszta zajęć.
UsuńW ciągu 3 h po jakiejś krótkiej przekatnej i skrótami bym się obrobiła ze spacerem u siebie.
Czas, wbrew pozorom nie jest rozciągliwy i gdy zapełniamy go ulubionymi zajęciami, szybko się kończy dzień. Potem wszyscy się dziwią - na emeryturze nie masz czasu? No czasami brak...
Usuń:-) gdy jest sporo różnych pasji i zainteresowań..
UsuńNo i jeszcze spacery, książki, spotkania...
UsuńWarszawa w śniegu cała a dziś strach chodzić po świecie tak ślisko
OdpowiedzUsuńU nas nawet lekcje odwołali, bo masa młodzieży dojeżdża.
UsuńWspaniale spędzony czas! Piękne miejsca, natura, kultura, architektura i sztuka. Wszystkiego po trochu dla ciała I ducha:-)
OdpowiedzUsuńTak lubimy, a do tego przystanek w kawiarni lub obiadek:-)
UsuńDużo ładnych i ciekawych miejsc. :) Ja mam ciągle nadzieję, że zima się szybko skończy i jednak obędzie się bez wielkanocnych zajęcy ze śniegu. :)
OdpowiedzUsuńU nas przyszła odwilż, jest szaro, mokro i ponuro - jak to w odwilż.
Na Wielkanoc tez bym wolała bez śniegu!
UsuńByle przetrwać luty!
Jotko wyglądasz jak 15latka dziewczynka 🙂
OdpowiedzUsuńZ daleka może i tak ;-)
UsuńAle Ty masz zdrowie, Kobieto :) No, nie żebym zazdrościła. Może troszkę ;)
OdpowiedzUsuńNie zawsze jest zdrowie, czasami trzeba się zmobilizować, ale nie dziwię się, że troszkę zazdrościsz, ja zazdroszczę tym, którzy odnajdują w sobie siły na sporty zimowe i basen...
UsuńNo i nie należy mylić zazdrości z zawiścią. Zawistnik nie życzy drugiemu, a zazdrośnik tylko chciałby tak samo :)
UsuńZazdrość powinna być motywująca, zawiść pochodzi z mrocznej strony duszy i nie oznacza nic dobrego!
UsuńLuty z pewnością będzie łaskawy i będzie sprzyjał wycieczkom, wszak nie ma przecież złej pogody... Nawet w miejscach już odkrytych można znaleźć nie odkryte a najbliższe otoczenie jest często miejscem do najciekawszych obserwacji, zwłaszcza kiedy zauważa się zmiany na lepsze.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że darmowe atrakcje kuszą nie tylko emerytów, też je lubię a do emerytury mam jeszcze trochę 😊.
O tak, gdy rodzina z dziećmi to w ogóle wydatek spory, a na czymś trzeba oszczędzić.
UsuńWiele osób po macoszemu traktuje najbliższą okolicę - pod latarnią najciemniej...
W zimie więcej widać. Ukryte zabudowy, miejsca odległe, inny krajobraz, który latem tonie w zieleni i czasami umyka. Toruń lubię w każdej odsłonie i w tym roku będę, już się cieszę :) Świetna wędrówka, dziękuję.
OdpowiedzUsuńTak, zima odsłania często to, co lato przed nami skrywa...
UsuńCieszę się razem z Tobą:-)
Podziwiam wytrwałość, tak trzymajcie i oby luty był łaskawszy od stycznia.
OdpowiedzUsuńMarek z E
Oby zdrowie pozwoliło cieszyć się wyprawami!
UsuńJesteś bardzo dobrą inspiracją. Ja też ciągle umawiam się z koleżankami i jeździmy w różne strony niedaleko miasta, żeby trochę pospacerować i zjeść obiad w jakimś innym miejscu.
OdpowiedzUsuńA pamiętam kilkanaście lat temu, gdy częściej i dłużej bywałam za granicą, to zawsze się dziwiłam tamtejszym tubylcom, że oni ciągle gdzieś jeżdżą na lunch i tylko pytają gdzie jest jakaś nowa ciekawa knajpa w pobliżu. My mamy teraz tak samo. A do tego na deser jedziemy jeszcze gdzie indziej 🤣
Pozdrawiam ze słonecznego świętokrzyskiego, chociaż u nas dzisiaj najgorsze powietrze 😭
Zwiedzanie ze smakiem jest wspaniałe, zwłaszcza jesienią i zimą, to dodatkowa atrakcja.
UsuńGdyby emerytura była większa, najchętniej jadałabym poza domem:-)
Bardzo interesujące i wzbogacające są Wasze wycieczki. Można się wiele nauczyć.
OdpowiedzUsuńMile spędzony czas :)
To chyba najlepszy sposób na poznawanie kultury i historii, a niespodzianki zawsze mile widziane:-)
UsuńDla chętnej (na spacer) każda pogoda jest dobra.
OdpowiedzUsuńMoją uwagę zwróciło popiersie Edmunda Strzeleckiego, podróżnika, badacza Australii, który nazwał naszą najwyższą górę Mt Kościuszko.
Na jego pamiątkę pasmo gór zostało nazwane Strzelecki Ranges.
Biedni Australijczycy łamią sobie języki na tych nazwiskach - Koziasko, Strezleki.
Okazuje się, że świat jest mały dla spragnionych rozmaitych ciekawostek. Tez zdziwiło mnie to popiersie, bo nie znałam koligacji odkrywcy, a tu z maleńkich Koszut, do Australii trafił...
UsuńEdmund Strzelecki trafił w wiele miejsc, również do obu Ameryk, ale również był świetnym organizatorem pomocy dla głodującej Irlandii - rok 1847. Anglia zebrała nawet spore fundusze na ten cel, ale wiele marnowali utytułowani filantropi.
UsuńStrzelecki wpadł na świetny pomysł - rozdzielać żywność w szkołach. W ciągu kilku miesięcy do szkół zapisano 150,000 dzieci. Jednocześnie rodzice mogli poświęcić czas na pracę zarobkową.
Więcej tutaj ==> https://mtkosciuszko.org.au/english/heroes2.htm
Dzięki za te wszystkie ciekawostki, na tablicy sucha informacja, a okazuje się, jak wiele kryje treści! Nie wiedziałam o Irlandii...
UsuńCichutko liczę na zimę w pierwszej połowie lutego...;o) Egoistyczne to, wiem...;o)
OdpowiedzUsuńFerie bez zimy, to nie ferie! trochę śniegu i radości wedle potrzeb:-)
UsuńJak widać podróże kształcą w każdej porze roku. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoże nawet zimą bardziej, niż latem, w upały często nie ma sił na zwiedzanie...
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńRany! Jaka Ty aktywna jesteś:)
Ja ostatnio nieco się rozleniwiłam. I dobrze mi z tym:)
A widoczki może bezśnieżne ale - urocze.
Pozdrawiam:)
Naszą aktywność ograniczyły ekstremalne warunki na drogach, czasami lepiej zostać w domu...
UsuńTo prawda że zima bywa nieznośna, w marcu jak w garncu a kwiecień plecień
OdpowiedzUsuńTaki mamy klimat:-)
UsuńPiekne wycieczki. Kocham mgły, takie zdjecia we mgle bardzo mi sie podobają. Kurcze, dla mnie, jak wiesz zima jest cudna, nawet z jej wadami, bo kto i co ich nie ma. Chciałabym śniegu jeszcze dużo. Gdyby sie dało, to bym wzięła te mgły i śnieg do siebie. Hehe Ostatnio bylam z Madre w górach, czułam się, jak ryba w wodzie...góry, śnieg, cisza, wolność. :) Zawsze cieszę sie, widząc Cie na foto. Mam nadzieję, że luty bedzie dla Ciebie taki, jaki marzysz. Ja walczę teraz z przeziębieniem i siedzę w domu, ale ok...byle szybko to pokonać. Dobrego dnia, przytylam mocno. :)
OdpowiedzUsuńJejku, to zdrówka życzę, wygrzej się dobrze, bo do wiosny coraz bliżej!
UsuńBuziaczki, moja miła:-)
Super wycieczki :)
OdpowiedzUsuńU mnie w mieście zima na całego. Śnieg, lód... Aż boję się wychodzić z domu, żeby się nie przewrócić :)
U nas odwilż, lód odpuścił, ale podobno mrozy wracają...
UsuńZima u Ciebie to nie „sezon martwy”, tylko tryb: spacerowy, muzealny i jeziorny - byle bez gołoledzi i z kierowcą w formie. Ten opis tafli, trzciny i ptaków działa jak darmowa sesja relaksacyjna, a morsy dorzucają kontrast pt. „ja w puchówce vs oni w entuzjazmie”. 😄
OdpowiedzUsuńKoszuty zapisuję jako miejsce „do poprawki” w wersji zielonej: dwór po remoncie, park w pełnym wydaniu, a kościół podglądany przez gałęzie jakby specjalnie chciał być odkryty. Plus altanka dumania i wiatraki - zestaw idealny: najpierw filozofia, potem wiatr w plecy.
Toruń… niby „znów”, a jednak zawsze z nową zdobyczą (kamienica secesyjna po prawej - no przecież sama się prosi o uwagę). Ratusz robi wrażenie, wystawy w skrzypiących wnętrzach mają klimat, a polowanie na darmowe wejścia to nie skąpstwo, tylko sport narodowy emerytów z klasą: bilety gratis, a budżet idzie w kawę i obiad, jak należy😁
Most we mgle i wichura w lesie przypominają, że wycieczka to nie tylko ładne obrazki, ale też „życie w terenie”. A luty? Oby był choć trochę współpracujący - bo wiosna wcale nie musi mieć monopolu na przyjemne wypady.
Piękne podsumowanie, miło się czytało, masz ten dar !
UsuńZobaczymy, co luty przyniesie, ma się zacząć spektakularnie...
W tym roku zima mnie uwięziła w domu.... choć bywały gorsze i sroższe. Mam zdjęcia zimy z 2013r. kiedy od wejścia do domu, do furtki chodziło się śniegowym tunelem. Życze udanych wycieczek w lutym, pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTej zimy trzeba na siebie uważać, my wpasowaliśmy się w okno pogodowe by pojechać do wnuka...
UsuńPiękna wycieczka. Jeśli nie ma przeciwskazań to warto gdzieś ruszyć z domu. U mnie też z dwa posty wcześniej też wycieczka. Chociaż mieszkam niedaleko, nawet nie wiedziałam, że w Cieszynie jest pewne muzeum. Czasem przebiegamy, mijamy coś w zamyśleniu by po jakimś czasie zobaczyć i odkryć kolejne miejsce. Zagmatwanie napisałam :D, ale mam nadzieję, że jakoś zrozumiale.
OdpowiedzUsuńObejrzałam u Was to muzeum, takie ciekawostki zawsze mile widziane!
UsuńZima nadaje się na wycieczki, jak każda inna pora roku, czego nie mogę powiedzieć o pogodzie. Ostatnio mamy taką aurę, że tylko praca-dom-kawiarnia-czasem restauracja. Jeszcze wizyty u znajomych czasem, a teraz mamy kino w planach i jakąś operę. Musiałabyś trafić do nas na zimowe sztormy, żeby wiedzieć o czym mówię, bo małe są szanse, bym zrozumiale wytłumaczył, co się wtedy czuje i jakie niespodzianki mogą czekać w drodze. W każdym razie nie chciałabyś spacerować w takich warunkach po parku, nawet najpiękniejszym.
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie. Gdy pogoda niebezpieczna, to lepiej siedzieć w domu, nawet wyjście do parku może skutkować wypadkiem, bo drzewostan stary, konary słabe.
UsuńNa drogach zawsze niebezpiecznie, ale głównie z powodu piratów drogowych, niestety.
Asiu, zima w Twoim wydaniu wcale nie wygląda na nieznośną ❄️🙂
OdpowiedzUsuńJeziora, cisza, Toruń (którym wcale nie zanudzasz!) i te spokojne spacery – bardzo to wszystko klimatyczne. Fajnie, że pokazujesz, że wycieczki są dobre o każdej porze roku, nie tylko „w sezonie”.
Oby luty był łaskawy, bo aż chce się ruszyć z domu po takim wpisie
Sezon włóczykija trwa cały rok, Aniu:-)
Usuń