Zawsze lubiłam teatr telewizji. Czekało się na poniedziałkowe spektakle, na czwartkowy Teatr Sensacji lub Kobrę. Pierwsze spektakle pojawiły się już w 1953 roku, ale kto miał wtedy w domu telewizor?
Był czas, gdy telewizja wróciła do spektakli na żywo, także z udziałem publiczności w studiu. Niesamowite wrażenia, ogólna dostępność, gwiazdorska obsada.
Później nastąpiła posucha, spektakle pojawiały się sporadycznie, dawnych przedstawień trzeba było szukać na różnych platformach.
Obecnie można znowu obejrzeć wybrane sztuki na TVP Kultura oraz TVP1. Wiele ciekawych informacji znalazłam na stronie Teatru Telewizji
W tym tygodniu uraczyłam się dwukrotnie i to spektaklami o kompletnie różnej wymowie i dla zupełnie różnych odbiorców. Choć kto zabroni dorosłym oglądać spektakle dla dzieci?
Bo ten pierwszy, to KANATO , czyli ożywienie znanych wszystkim wierszy Jana Brzechwy, całość w stylu Felliniego. Do tego aktorska kreacja Anny Seniuk! Czy trzeba więcej?
Te wiersze, to mistrzostwo świata, podane w zupełnie innej formie i konwencji nabierają nowego wymiaru. Polecam!
Drugi spektakl, to NORYMBERGA z kreacjami Janusza Gajosa i Dominiki Ostałowskiej. Reklamowany jako thriller psychologiczny.
Nie będę rozpisywać się o treści, bo kto nie oglądał, to nie będzie mu w smak takie uprzedzanie fabuły.
W każdym razie, z prawdziwą Norymbergą, czyli procesem zbrodniarzy hitlerowskich nie ma nic wspólnego, poza metaforą użytą w sztuce.
Spektakl o rozliczeniach z systemem komunistycznym, o jego ofiarach i ich rodzinach.
Powiem krótko - wiele wątków, jak i zakończenie przypominają czasy najnowsze.
Mimo zmiany władzy, prób rozliczeń poprzedników i mozolnych prac nad NOWYM, stare układy trzymają się dobrze, kłamca staje się bohaterem, złodziej ofiarą prześladowaną politycznie, a trzymający sznurki tych marionetek w dłoniach, śmieją się nam wszystkim w nos.


Pamiętam, że gdy w podstawówce trafiałam w telewizji na spektakl, oglądałam go z zapartym tchem i czułam się bardzo dorosła:) Teraz chętniej chodzę do teatru life. Miłego weekendu! 🌸
OdpowiedzUsuńDo teatru life trudniej mi się wybrać, dlatego doceniam teatr telewizji...
UsuńKanato- wierszyk super, przeczytalam z przyjemnoscia, to cudne wspomnienie jazdy pociagiem, zabaw indianskich ale i przypomnienie dawnej Polski, i troche japonskiego jezyka. I kleszczy wtedy w lasach nie bylo! I lasy ze starymi debami, polankami, rzeczkami byly!
OdpowiedzUsuńNie znalam tego tekstu :)))
Ja też nie, nie pamiętnym w żadnym dostępnym zbiorze...
UsuńO kleszczach, salmonelii, afrykańskim pomorze świń wśród dzików nikt wtedy nie słyszał...
Fajnie, że o tym napisałaś! Obie propozycje wydają się warte obejrzenia :) Ta z wierszami Jana Brzechwy w szczególności! :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam Brzechwę i Tuwima!!!
UsuńTeż czekałam na Kobrę i Teatr sensacji , może było mniej fajnych pozycji w TV dlatego tak to pamiętamy , miłego dnia.
OdpowiedzUsuńTo było wówczas wydarzenie, zasiadało się w fotelu jak w prawdziwym teatrze, pop cornu nikt nie jadł...
UsuńTeatr Telewizji to obowiązkowy program dla mnie od zawsze. Też uwielbiam powtórki, a Norymberga to klasyk. Ja oglądam na okrągło Z biegiem lat z biegiem dni, gdziekolwiek leci, bo kiedyś widziałam to na żywo w Krakowie. Podczas studiów w Rzeszowie bardzo często jeździłam do Krakowa odwiedzać koleżanki i różnych "narzeczonych".
OdpowiedzUsuńDzisiejsze teatry, to inna jakość, niektóre dla mnie zbyt nowoczesne, chyba zacznę powtórki starych teatrów sensacji, np. Arszenik i stare koronki:-)
UsuńJako że większość dorosłego życia spędziłam bez telewizji, nie mam tak emocjonalnego stosunku do Teatru Tv. W gruncie rzeczy pamiętam tylko z dzieciństwa.
OdpowiedzUsuńA ja z kolei z młodości właśnie, z dzieciństwa raczej programy i filmy dla młodzieży.
UsuńNa studiach jechałam do koleżanki na stancję, bo miała telewizor a leciał spektakl w teatrze telewizji właśnie.
Bardzo lubiłam teatr TV. Warto wracać do tych spektakli. Niektóre mi umknęły, a chętnie bym je teraz obejrzała.
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu, Jotko.
Można znaleźć i dziś, chyba tez wrócę do starych spektakli...
Usuńnie używam telewizji już od iluś tam lat, ale faktycznie, TV Kultura i między innymi w ramówce Teatr Telewizji to chyba jedna z kilku niewielu rzeczy dla których można by przemyśleć przywrócenie telewizorni do łask, tylko w sumie po co, skoro jest internet?...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Internet lekiem na całe zło. No fakt, można laptop podłączyć do monitora lub oglądać telewizję internetową.
UsuńWidziałam "Norymbergę" drugi raz - i ponownie zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Irena
OdpowiedzUsuńJa chyba tez widziałam wcześniej, ale byłam za młoda, teraz odbiór był inny.
Usuń"Kobrę" pamiętam, jak również Teatr Telewizji. Było w tych programach coś unikalnego.
OdpowiedzUsuńBył klimat i głód dobrej literatury...
UsuńHm...telewizor mam,służy jako monitor do laptopa. Anteny nie posiadam,tak ,że tego...
OdpowiedzUsuńPozbyłam się anteny podczas jakiejś wichury, ale TVP Kultura właśnie wtedy zaczęła nurkować po dnie. Los tak zdecydował! 🤣
My jednak używamy, mamy kablówkę i Netflixa.
UsuńZawsze mnie to nudziło gdy byłem mały, czekałem na wieczorynkę i coś dla dzieci - a teraz chętnie oglądam gdy tylko mam czas.
OdpowiedzUsuńDo wielu rzeczy trzeba dojrzeć, ja dojrzewałam do Kabaretu Starszych Panów:-)
UsuńMuszę poszukać tych spektakli
OdpowiedzUsuńChyba łatwo znajdziesz:-)
UsuńByłam za młoda, żeby móc docenić Teatr Telewizji, ale moi rodzice zawsze go oglądali. Fajnie, że można teraz obejrzeć archiwum online.
OdpowiedzUsuńFajnie, sama poszukam czegoś dla siebie...
UsuńO ile pamiętam kiedyś teatr tv zawsze był w poniedziałek i regularnie oglądałam. Teraz czasem coś obejrzę, ale rzadziej.
OdpowiedzUsuńNie zawsze repertuar nam odpowiada, taka jest prawda...
UsuńJa też uwielbiam teatr TV, od czasów szkolnych :). Do teatru na żywo rzadko sie wybieram, bo na miejscu nie mam, więc trudniej taką wyprawę zorganizować.
OdpowiedzUsuńA zgadza się, czasami to cała wyprawa!
UsuńMuszę wreszcie obejrzeć jakiś film :)
OdpowiedzUsuńWieczór filmowy najlepiej we dwoje:-)
UsuńNigdy nie oglądałam Teatru Telewizji, jedyny spektakl, jaki pamiętam, że widziałam, to "Mianujom mie Hanka" dostępny na VOD. Jak na monodram oglądany na ekranie bardzo wciągający.
OdpowiedzUsuńTwoje podsumowanie na końcu mnie nie zaskakuje i pasuje do wielu krajów, które miały doświadczenie dyktatury, w niektórych do tego się neguje zbrodnie i krzywdy tych dyktatur... Spektakl z jednej strony mnie ciekawi, a z drugiej chyba wolę takie dotyczące innych krajów, kiedy mam więcej dystansu.
Niektóre treści wywołują w nas opór, nie zawsze jest ochota na trudne tematy...
UsuńWidziałam kilka razy teatr w telewizji ale wole iść do teatru na spektakl
OdpowiedzUsuńTeż bym wolała, gdybym miała na miejscu...
UsuńTeatr telewizji to była wspaniała inicjatywa. Przyznam się, że dawno
OdpowiedzUsuńnie oglądałam.
Pozdrawiam serdecznie :)
Czasami sprawdzam, co nadają, ale nie wszystko mnie interesuje.
Usuń"Kobry" w młodości oglądałem namiętnie.
OdpowiedzUsuńJa także:-)
UsuńKonkluzja- idealna!
OdpowiedzUsuńA co do teatru TV. Oj, stare czasy... Też ogladałm Kobrę [ jeszcze pamiętam czołówkę] :), podobnie jak poniedziałkowego.
A z polecajek nie znam żadnego.
Pozdrawiam niedzielnie, Pola
Czołówka była niesamowita, wizualnie i muzycznie:-)
UsuńJeśli chodzi o spektakle to niezapomniany jest ,,Igraszki z diabłem,,...
OdpowiedzUsuńA tak, to na ten spektakl jechałam do koleżanki na stancję, bo ja na mojej nie miałam telewizora...
UsuńJeśli chcesz więcej teatru telewizji to polecam sprawdzić TVP VoD. Tam się trochę tego za darmo znajduje.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, poszukam ! Na filmy ostatnio nie ma co liczyć, w Netflixie nędza...
UsuńTeatr polskiej telewizji - pamiętam z dawnych czasów, miłe wspomnienia.
OdpowiedzUsuńUkulturalniał się człowiek we własnym domu!
Usuń'Igraszki z diabłem' to spektakl, który pamiętam najlepiej z Teatru TV i wciąż chce mi się śmiać, gdy o nim pomyślę:-) Wspaniała reżyseria i obsada. Niestety wielu aktorów już odeszło...
OdpowiedzUsuńObsada była cudna! Pamietam świetnie!
UsuńOstatni akapit niestety bardzo prawdziwy ^^
OdpowiedzUsuńTak niestety bywa i nie możemy doczekać się normalności...
UsuńPoniedziałkowy Teatr Telewizji i czwartkowe Kobry to było święto. Pamiętam sporo spektakli z tamtych czasów. Mistrzowskie obsady.
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością oglądałam spektakle - nowe, z aktualnego repertuaru teatralnego - udostępnione w Internecie podczas pandemii.
Teraz sięgam raczej do powtórek, gdy coś znajdę w Internecie, a na bieżąco raczej tylko gdy pojadę gdzieś do teatru na żywo.
Mnie czasami zniechęcają dziwne koncepcje reżyserów, często nie rozumiem, o co chodziło twórcom...
UsuńO, ja tez nie wiem, dlatego próbuję najpierw coś poczytać o spektaklu, jeśli są recenzje, obejrzeć zdjęcia, żeby zorientować się w charakterze, a jeśli sztuka ma autora, to nawet poszukać oryginalnego tekstu.
UsuńByliśmy kiedyś w Bydgoszczy na spektaklu "Maria Antonina".
UsuńNiby wiesz czego się spodziewać, postać i epoka znana, a wyszłam z teatru zniesmaczona...
I dlatego czasem sobie poczytam recenzje, nawet sam opis nieraz wystarczy, żeby się zorientować czy to dla mnie, czy nie. Nazwisko reżysera może coś podpowiedzieć. Ale bywają rozczarowania. Na szczęście, nie przeżyłam ich wile, może za rzadko do teatru chodzę ;-)
UsuńTo tak jak ja, biję się w piersi, że za rzadko...
UsuńZniechęciłam się do Teatru Telewizji po tym, jak wystawił "Mistrza i Małgorzatę". Tak spaskudzili moją ukochaną powieść, że aż mnie skręcało w paragraf.
OdpowiedzUsuńTego nie pamiętam akurat...
UsuńZ Holoubkiem to było. Nie pamiętaj, nie ma czego 😊
UsuńPo tym jak kilkadziesiąt lat temu Hanuszkiewicz jeździł motocyklem na spektaklu "Hamleta" mnie już nic nie dziwi. Jednak wolę teatr w wydaniu tv, bo wtedy mam pilot w ręku.
OdpowiedzUsuńTe motorcycle przypomniały mi widowisko teatralne w Warszawie, na którym aktorzy jeździli (?) na scenie motocyklami. Coś mi się zdaje, że to była "Balladyna". Nie byłem na nim, ale pisano o nim i pokazywano w TV.
UsuńBalladyna z motocyklami to był hit i skandal jednocześnie, niektórzy bardzo się oburzali, inni chwalili na nowatorskie podejście. Teraz nie takie sytuacje bywają...
Usuń@Jack
UsuńTak, dzięki za poprawkę, to była "Balladyna". Skojarzyło mi się z Hamletem, bo tam też Hanuszkiewicz chciał coś zamieszać.
Ja jestem jednak bardziej za filmem.
OdpowiedzUsuńTeatr oglądam sporadycznie.
Ale może jakąś Kobrę na YouTubie znajdę
Też mam ochotę odświeżyć sobie to i owo...
UsuńBędę kilka tygodni u mamy, pooglądam, liczę na powtórki.
OdpowiedzUsuńTo miłego pobytu i ciekawych spektakli:-)
UsuńKiedyś nie mogłam doczekać się poniedziałku właśnie z powodu Teatru Telewizji. Każdy spektakl był dla mnie arcydziełem. Teraz też czekam i oglądam. Ale niestety te unowocześnione spektakle nie bardzo mi się podobają.
OdpowiedzUsuńTo u mnie podobnie, Szekspir niech będzie Szekspirem, a Molier Molierem...a nie panem w dresie na drabinie.
UsuńI jeszcze...
OdpowiedzUsuńTak się złożyło że Bożenę Dykiel znałam osobiście... Wiele lat temu zaprosiła mnie do Teatru Narodowego na premierę Balladyny. Powiedziała żebym tylko się nie zdziwiła bo ona będzie jeździła motorem po proscenium. Nie wierzyłam dopóki tego nie zobaczyłam na własne oczy. Na dodatek była wtedy piękną i długowłosą Goplaną. To było coś niesamowitego!!!
Och, pamiętam jej blond warkocze , a na motorze wyglądała zjawiskowo!
UsuńNie oglądam tv w ogóle ale te spektakle brzmią interesująco. U Ciebie zawsze same dobroci 🙂.
OdpowiedzUsuńMy oglądamy, ale fakt, coraz mniej jest co oglądać.
Usuń