W większości, nie jesteśmy znawcami przepisów prawa, ustaw i rozporządzeń.
Mało interesujemy się tą stroną życia, póki ona nie zainteresuje się nami.
Spadek, alimenty, skomplikowane podatki, darowizny, roszczenia itd.
Najczęściej kojarzymy chyba alimenty, jakie sąd zasądza dla dzieci po rozwodzie rodziców.
Bywają jednak alimenty dla byłych żon, czy dla rodziców dorosłych już dzieci, alimenty dla wnuków zasądzone do wypłacania przez dziadków oraz dla dziadków ze strony dorosłych wnuków.
Najtrudniej chyba pogodzić się z obowiązkiem spłacania długów, które się dziedziczy, a nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania. Dlatego warto skorzystać z pomocy prawnika.
Zgodnie z literą prawa, alimentów od byłego małżonka można domagać się , jeśli popadłeś/aś w niedostatek lub w związku z rozwodem obniżył się twój poziom życia. Pozwany wówczas wypłaca alimenty zarówno dzieciom, jak i byłej żonie, czasami tylko żonie, gdy dzieci są już dorosłe i samodzielne. Ustalając wysokość świadczenia, sąd bierze pod uwagę dwa kryteria: uzasadnione potrzeby uprawnionego oraz możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego.
Tyle przepisy, a wiemy, że w życiu bywa różnie...
Kiedyś poruszyła mnie sprawa alimentów, jakich domagał się stary ojciec od córki. Ojciec, który pił przez całe życie, dręczył żonę i dziecko, aż musiały uciekać z domu. Gdy córka dorosła i stanęła na nogi, kochający ojciec przypomniał sobie o niej i wniósł o opiekę, którą sąd zasądził. Ojciec pijak wybrał sobie prywatny dom opieki, za który płacić miała córka, a na który nie było ją stać. Koszmar dzieciństwa dopadł kobietę nawet po latach. Taka niesprawiedliwość bulwersuje bardzo.
Znam też przypadek przyznania alimentów dla żony, która całe dorosłe życie była wsparciem dla męża robiącego karierę, zrezygnowała z pracy zawodowej, by jak to się mówi, prowadzić dom na odpowiednim poziomie i przyjmować gości z zagranicy.
Po latach mąż znalazł sobie inną, młodszą i zostawił żonę z głodową emeryturą.
Po pierwszym szoku, kobieta zaczęła ubiegać się o alimenty od byłego męża i sprawę w sądzie wygrała.
*********************
Idąc trochę innym torem - pojawił się kiedyś pomysł emerytur dla kobiet, które nigdy nie pracowały zawodowo, ale wychowały kilkoro dzieci. Nie mam nic przeciwko, ale pod warunkiem, że wówczas, kobiety, które pogodziły pracę w wychowaniem dzieci, dostaną podwójne emerytury.



Sprawę alimentów /a raczej ich braku/ przeżywałam w dzieciństwie na własnej skórze. A potem obawiałam się że ja będę musiała płacić alimenty - na szczęście do tego nie doszło.
OdpowiedzUsuńPoruszyłaś Asiu niesamowicie smutny temat...
Smutny, to prawda i ciągle aktualny...
UsuńA ojcowie godzący wychowywanie dzieci też powinni dostawać podwójną emeryturę? To nie takie proste.
OdpowiedzUsuńNie pracowałam zawodowo, mam 3 dzieci i niczego od nikogo nie oczekuję.
A co do alimentów od dzieci dla rodziców nie godnych tej nazwy to mamy z tyłu głowy, że może się to zięciowi przydarzyć. Dobry adwokat i sąd, tylko w ten sposób można się obronić. Państwu jest bardzo wygodnie mieć taki przepis, bo inaczej sami musi łożyć na tych drani.
O mężczyznach nie wspomniano, bo to przeważnie kobiety rezygnują z pracy zawodowej na rzecz wychowania dzieci.
UsuńMnie zadziwia ich bezkarność, nawet więźnia nie można zmusić do pracy, by wypracował alimenty!
Praca w więzieniu to nagroda. A prawie cały zysk dostaje państwo a nie więzień.
UsuńDla mnie chyba gorsi są tacy, co udają, że nic nie mają i płacą minimum...
Praca nagrodą? może dla niektórych tak:-)
UsuńA niektórzy wcale: chciałaś dzieci, to je utrzymuj ty, albo twój nowy facet.
Alimenty dla byłej żony zasądza się tylko wtedy, gdy w uzasadnieniu postanowienia jest przynajmniej jego współwina. Jeśli rozwód odbył się bez orzeczenia o winie, żona alimentów nie dostanie. Są ona zresztą tylko ograniczone do 5 lat.
OdpowiedzUsuńI taka ciekawostka: mimo rozwodu synowa nadal pozostaje synową, a teściowa - teściową. Tych więzów żaden sąd nie rozerwie. I takie moje pytanie: czy jeśli pani ma 3 teściowe, to po śmierci każdej dostanie odszkodowanie z ubezpieczenia grupowego?
chyba coś nie tak... to właśnie orzeczenie o winie kasuje możliwość roszczenia alimentów przez stronę, którą sąd ustalił jako winną... gdy nie ma orzeczenia o winie obie strony mają prawo dochodzić od siebie owych alimentów, aczkolwiek nie jest wcale tak łatwo je uzyskać i nie podlega to ograniczeniom czasowym...
Usuńaczkolwiek przyznaję, że mówię o stanie prawnym 20 lat temu, przez ten czas wiele mogło się zmienić...
Chyba przedawnienie nie obowiązuje, z tego co wiem, bo znana mi osoba długo po rozwodzie otrzymywała alimenty.
UsuńWobec sądu może teściowie są teściami, ale po rozwodzie ubezpieczyciel nie wypłaci grosza po śmierci byłego teścia czy teściowej, więc chyba liczy się tu i teraz. Rozwód wszystko zmienia.
Znajomy płacił składki 30 lat, ale po rozwodzie nie dostał grosza z ubezpieczenia po śmierci teścia.
ubezpieczyciel?... alimenty nie są świadczeniem ubezpieczeniowym, takim, jakie (w Polsce) wypłaca ZUS lub prywatne firmy... alimenty są wypłacane osobie przez konkretną osobę w wyniku innych regulacji, niż polisa, czy przepisy emerytalne, nie są też odszkodowaniem wynikłym jeszcze z innych sytuacji... wietrzę jakieś nieporozumienie...
UsuńNie chodzi tu o alimenty, ale o wypłatę pieniędzy z ubezpieczenia na wypadek śmierci najbliższych.
Usuń@Piotr
UsuńRozwiodłam się z mężem na podstawie porozumienia stron. Po latach moja sytuacja naprawdę się pogorszyła, rozchorowałam się i zamierzałam wystąpić o alimenty. Zasięgnęłam porady u adwokata i dostałam odpowiedź taką, jak napisałam.
Trudny temat, sporo jest przypadków gdzie odnajdują się "kochający rodzice"po alimenty to jest smutne.Uwazam że panie które wychowały 4 dzieci powinne dostać i te które pracowały i te które nie pracowały lub żadnej Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie wiem jak będzie i czy w ogóle to się stanie, ale wydaje się to niesprawiedliwe.
UsuńOczywiście że niesprawiedliwe.
UsuńTa historia kobiety i alimentów od exa, to niemal historia mojej kuzynki. A co do emerytur dla matek wychowujących gromady dzieci, zgadzam się z Tobą w dwustu procentach.
OdpowiedzUsuńDobrego dnia! 🍀🌹
No właśnie, przepisy, a nasze poczucie sprawiedliwości, to często dwie różne drogi...
UsuńEmerytura matczyna, czyli kiedys tam w wieku emerytalnym, dla matek, to w Niemczech raczej drobna suma, a kanclerz aktualnie ma ją na celowniku i chce zlikwidować.
OdpowiedzUsuńNo bo to dziwne jest...
UsuńMyślisz? Kobiety poprzez macierzyństwo mają zwykle mniej lat pracy, znaczy zawodowej, za to po uszy w domu, bo "urlop" wychowawczy to się faktycznie kiedyś nazywało. W tutejszym systemie rentowym z punktami zawsze był to jakiś punkt, jako docenienie faktu, że kobieta wychowywała przyszłego podatnika, przez co w sumie jest pokrzywdzona punktowo,nie pracując jakiś czas zawodowo. Drobne to są pieniądze, ta matczyna rentą, ale zawsze jakiś gest.
UsuńKanclerz aktualne balansuje na krawędzi noża ze swoimi pomysłami.
Ale to ich decyzja, poza tym dodatki socjalne, różne zniżki dla dużej rodziny , przynajmniej u nas.
UsuńNagradzanie za wielokrotne macierzyństwo, a karanie za powrót do pracy? Natomiast rodzice/matki jedynaków, dwójki dzieci zawsze pomijani we wszystkim. Opieka socjalna nierówno rozłożona.
Akurat ostatnio dowiedziałam się, że tutejszy Kindergeld jest dla wszystkich dzieci ten sam. Kiedyś bowiem były różnice, i to spore. Na pierwsze dziecko bardzo mało, na drugie więcej, dopiero kolejne miały naprawdę dużo, ale i to nie dokonca pobierania, bo jak najstarsze wypadało z systemu, do drugie było pierwszym, trzecie drugim itd= mniej świadczenia.
UsuńTutaj nie ma specjalnego honorowania rodzin wielodzietnych, oprócz oczywiście na każde dziecko Kindergeld, ponad 250 jakoś teraz.
Powracając do renty dla matek, ja dostanę 2½ punktów, bo moje dziecko urodzone przed 1992- od tego rocznika dopiero dostaję się dodatkowo 3 punkty rentowe. W moim przypadku jednego dziecka jest to 101 euro brutto, od tej sumy bede musiala odprowadzić podatek, ubezpieczenie zdrowotne i pielęgnacyjne, więc netto są to tak drobne pieniądze, na które kanclerz sie zaparł.
Ciekawe w sumie, dlaczego go tak to ciśnie, zawsze znajdzie się ktoś, kto chce zmienić ustalenia, które się sprawdzały...
Usuńjako rozwodnik niestereotypowy wciąż jestem w kumplowskich relacjach z pewna swoją ex i czasem sobie żartujemy z tych alimentów podczas okazjonalnych spotkań, rozmów, etc :)
OdpowiedzUsuńsprawa tatusia pijaka, który rości świadczenia od swojej córki jest wręcz anegdotyczna, nawet jakiś paradokument nakręcono na ten temat... realia jednak są zgoła inne... wcale nie jest tak łatwo takiemu tatusiowi wyrwać owe świadczenia... dość łatwo jest oddalić sądownie takie roszczenia, a kluczowym argumentem jest tu właśnie kwestia alkoholu... nawet w tak przyjaźnie nastawionym do nadużywania tego narkotyku, jakim jest Polska, sądy są dość czułe na tą kwestię, więc w praktyce nie dochodzi do orzeczeń korzystnych dla takich tatusiów... ale co krwi taki tej córce napsuje, to napsuje...
p.jzns :)
Otóż to, podobnie z dziedziczeniem długów, dobry prawnik pewnie się z tym upora, ale zawału można dostać na samą myśl o tym...
Usuń*/errata: "przyjaźnie nastawionym kraju"...
UsuńPKanalio, nie jest tak jak piszesz. Właśnie łatwo jest uzyskać przez ojca pijaka (to taki standard) stosowne świadczenie finansowe. Obowiązek alimentacyjny wynika z ustawy. I to taka ważna zasada. I bardzo ciężka robota przed człowiekiem, który od tego chce się uwolni. Przecież podobna sytuacja jest z pobytem w DPS. Jeśli jest rodzina to ona ma obowiązek opłacać pobyt/dopłacać do pobytu (obowiązek opieki). I zazwyczaj nie ma zmiłuj się.
UsuńKiedyś dziedziczenie to była przyjemność. Dostawało się same aktywa. Teraz jest wręcz odwrotnie. Zazwyczaj są długi. Trzeba bardzo uważać. I dlatego tak ważny termin 6 miesięcy do odrzucenia spadku (liczy się ten termin od daty dowiedzenia się o śmierci).
Joanna
Rodzina nie tylko płaci, musi dostarczyć środki higieny, leki...
UsuńOpieka senioralna leży u nas kompletnie!
Jak ktoś ma zdrowie, pieniądze i czas by dochodzić swoich praw i postawić na swoim- powodzenia.
OdpowiedzUsuńCo dla kogo ma wartość i czym kierują się ludzie -wychodzi w skrajnych sytuacjach życiowych. Życie to jeden wielki test, w którym sprawdzamy siebie i innych ( przy okazji). Świadomie lub nieświadomie.
Święta prawda, testowałam to na własnej skórze.
UsuńMam wrażenie, że nasze prawo jest w tym zakresie mocno dziurawe i należałoby je przekonstruować.
OdpowiedzUsuńO historii roszczeniowego tatusia też czytałam.☹️
Prawo, sądy, służba zdrowia - zbyt wiele do poprawki!
UsuńMatki, które nigdy nie pracowały zawodowo i wychowywały dzieci - dostają dodatek emerytalny, a co z tymi, które pracowały i wychowywały dzieci ? Nie ma sprawiedliwości na tym świecie !
OdpowiedzUsuńPodobno naiwnością jest oczekiwać sprawiedliwości, choć prawo powinno działać na korzyść obywatela!
UsuńO patrz, w Niemczech każda matka póki co dostaje. Za każde urodzone dziecko.
UsuńU nas miała być taka zachęta do rodzenia dzieci obciążonych chorobami, by zmniejszyć liczbę aborcji, ale nie wiem co z tym pomysłem.
UsuńHm, trudny temat.
UsuńW Niemczech liczy się każde urodzenie żywego dziecka, niezależnie od jego wagi czy zaawansowania ciąży. Jeśli żyło choć moment, dostaje metrykę urodzenia, a gdy umiera, akt zgonu. Ale ta metryka liczy się do matczynej kiedyś emerytury, niezależnie, czy dziecko żyło= matka je wychowała. W dzisiejszych czasach to się jeszcze spotyka, bo ludzkie tragedie nadal są, ale nie w takich ilościach, jak kiedyś, gdy kobiety rodziły, dzieci umierały, i tak czasami kilka w rodzinie. Ale te stare panie faktycznie dostawały te renty, jeśli udowodniły urodziny dziecka metryką.
W 1989 ubezpieczenie rentowe samo zażądało ode mnie potwierdzenia istnienia mojego syna.
To ciekawe, co piszesz, nie wiem dokładnie jak jest u nas...
UsuńW dawnych czasach wielodzietność była normą, choć nie wszystkie dzieci dożywały dorosłości.
W jednym się zgadzam z redpillowcami - w takich sprawach mężczyźni są często dyskryminowani. A mężczyzna też może być ofiarą przemocy - fizycznej, psychicznej czy ekonomicznej - ze strony kobiety. Tak samo jak sąd przyzna prawo do opieki nad dziećmi zazwyczaj matce - i już wiele razy skończyło się to tragedią, bo na przykład matka piła i ćpała, albo dziecko zostało pobite (czasem śmiertelnie...) przez jej nowego fagasa. A ojciec dziecka nic nie wiedział, bo była partnerka zabraniała mu jakichkolwiek kontaktów z dziećmi.
OdpowiedzUsuńJa też się bałam, że ojciec mnie pozwie o alimenty, ale problem sam się rozwiązał i jeszcze wyszło, że to ja mam z tego profity. :P
Smutna ta historia z moim ojcem, ale dostał to co sam wybrał...
Mężczyźni często bywają ofiarami przemocy i często muszą się domagać praw ojcowskich.
UsuńUzależnienie jednego członka rodziny powoduje, że choruje cała rodzina.
Mojego kuzyna też zgubił alkohol...
To pokazuje, jak bardzo prawo potrafi rozmijać się z poczuciem sprawiedliwości i jak różne historie kryją się za podobnymi paragrafami. Bez kontekstu łatwo ferować wyroki, a życie zwykle okazuje się znacznie bardziej skomplikowane.
OdpowiedzUsuńNajgorzej, że przepisy prawa można interpretować rozmaicie...
UsuńTo są niekiedy dramatyczne sytuacje. Trochę się o nich nasłuchałam.
OdpowiedzUsuńDzięki Bogu nie wpadłam w kłopoty, o które jednak całkiem łatwo, bo nigdy nie wiadomo z jakim człowiekiem masz do czynienia...
Sytuacje konfliktowe czy życiowe zakręty czasami potrafią zaskoczyć, samych siebie nie znamy , a co dopiera partnera...
Usuńno więc będąc takim dzieckiem pijaka i przeniewiercy ojcowego wsadziłabym dziada do najgorszego ośrodka opieki...
OdpowiedzUsuńoraz masz rację, jeśli emerytury dla niepracujących kobiet, to dla pracujących matek zwłaszcza trójki i powyżej dzieci podwójnie. a tak to niech dzieci i mąż oraz jego emerytura utrzymują te kobiety,
Kiedyś premier Pawlak wspominał, że nie liczy na emeryturę, a na swoje dzieci...
Usuńnie tylko...chyba w ogóle za pisdzielców była dyskusja, żeby to dzieci nie emerytury dla KAŻDEGO były opoką na starość, aż mną zagotowało.
UsuńCzego to ludzie nie wymyślą ,a gdy ktoś nie może lub nie chce mieć dzieci? do przytułku? a gdy dzieci chore lub niepełnosprawne?
Usuńszkoda słów!
Prawo często wydaje się nam abstrakcyjne, dopóki nie dotknie nas osobiście, a wtedy przekonujemy się jak potrafi być bezlitosne. Przypadek dziewczyny i jej ojca dobitnie pokazuje, jak bardzo „litera prawa” może rozmijać się z poczuciem sprawiedliwości.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, znam też przypadek, gdy małżonkowie dorabiali się wszystkiego razem, a po rozwodzie żona puściła męża w przysłowiowych skarpetkach. Znała sędzinę i nawet się tym chwaliła...
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńNic nie jest doskonałe. Prawo również.
Nie bez powodu Temida ma przepaskę na oczach:)
Pozdrawiam:)
Zrozumiałe, ale bolesne bardzo...
UsuńOj tak pamiętam ta sprawę, że córka musiała płacić alimenty dla ojca choć przez niego miała ciezko w życiu. Koleżanka mi opowiadała, że też znała przypadek, że córka była doręczona przez ojca, bita i też niestety musiała go później utrzymywać. Straszne są takie sytuacje.
OdpowiedzUsuńNiestety przeszłość potrafi się za ludzmi ciągnąć bardzo długo.
O tak, potrafi tez dopaść człowieka w najmniej spodziewanym momencie.
UsuńCzasem "durne prawo lecz prawo" i wtedy wszystko zależy od sędziego a z tym różnie bywa. Moja koleżanka bardzo się bała, że były mąż pozwie dorosłego syna (którego miał w nosie) o alimenty ale na szczęście nie zdążył bo umarł. Irena
OdpowiedzUsuńI w takich sytuacjach śmierć bywa sprawiedliwa...
UsuńI bądź tu mądry i pisz wiersze!
OdpowiedzUsuńOch, to za wiele nawet na mądre głowy!
UsuńCzytając ten tekst, mam poczucie, że dotyka on czegoś bardzo prawdziwego: prawa nie studiujemy „dla przyjemności”, dopóki życie nie postanowi nas z niego przepytać. Spadek, alimenty, podatki, roszczenia - to nie są tematy do kawy. To są tematy, które potrafią wejść człowiekowi do domu bez pukania.
OdpowiedzUsuńI alimenty są tu świetnym przykładem, bo w społecznej wyobraźni często kończą się na stereotypie: „po rozwodzie, na dzieci”. A tymczasem prawo ma znacznie szerszy wachlarz obowiązków i uprawnień - bywa, że rozsądnych, bywa, że moralnie trudnych do przełknięcia.
Najbardziej uderza mnie wątek alimentów dla rodzica, który w rodzicielstwo inwestował głównie wódkę i przemoc, a na starość przypomina sobie o więzach krwi jak o polisie ubezpieczeniowej. To jest ten moment, kiedy teoria „zgodnie z literą prawa” zderza się z pytaniem: gdzie w tym wszystkim jest elementarna sprawiedliwość? Bo jeśli ktoś przez lata nie był ojcem, tylko ciężarem i zagrożeniem, to oczekiwanie od dorosłego dziecka, by teraz finansowało mu komfortowy dom opieki, brzmi jak ciąg dalszy przemocy - tylko już w eleganckim opakowaniu, z pieczątką.
Z drugiej strony - drugi przykład pokazuje, że alimenty potrafią być narzędziem przywracania równowagi. Kobieta, która „zainwestowała” swoje życie w cudzą karierę, często zostaje po latach z niczym: bez stażu, bez kapitału, z emeryturą głodową i hasłem „trzeba było pracować”, wypowiadanym zwykle przez tych, którym ktoś wcześniej ugotował, wyprał i umożliwił błyszczenie w świecie. Jeśli sąd przyznał jej alimenty, to nie jest „nagroda za bycie byłą żoną”, tylko spóźniona korekta rachunków, które ktoś przez lata pisał na jej koszt.
I wreszcie końcówka - emerytury dla kobiet, które nie pracowały zawodowo, ale wychowały kilkoro dzieci. Sama idea docenienia pracy opiekuńczej jest mi bliska, bo to jest praca realna, ciężka i społecznie potrzebna. Tyle że tu łatwo wpaść w pułapkę niesprawiedliwości w drugą stronę: jeśli zaczniemy traktować wychowanie dzieci jak pełnoprawny „etat emerytalny”, to tym bardziej trzeba uczciwie policzyć wysiłek tych kobiet, które jednocześnie pracowały i wychowywały. Bo one nie robiły „pół na pół”. One robiły „dwa etaty naraz”. I jeśli ktoś ma dostać dodatkowe uznanie, to właśnie one powinny stać w pierwszym szeregu, a nie w przypisie drobnym drukiem.
Te emerytury dla matek wielodzietnych wywołały dyskusje w wielu środowiskach, bo przecież matki pracujące wracały do pracy także po to, by zapewnić dzieciom lepsze życie, a traktowane bywają niemal jak wyrodne...nie mówiąc o kobietach bezdzietnych, które nawet w pracy są wykorzystywane jako te zawsze dyspozycyjne!
UsuńTakie słynne alimenty na żonę to płacił Marcinkiewicz, jak mówi John Wick - consequences. Uściski
OdpowiedzUsuńGościa kojarzę, ale o alimentach dla żony nie wiedziałam...
UsuńTak, przypadek w którym córka prawnie musi wspierać ojca, który nie był tak naprawdę ojcem przez tyle lat jest bulwersujące, ale takie właśnie jest prawo, ech...
OdpowiedzUsuńCzas chyba by to zmienić, przecież takie traktowanie można udowodnić...
UsuńA propos byłych teściowych, synowych itd moja koleżanka prawniczka uświadomiła mi, że na moją byłą bratową jak ją często nazywałam w jej towarzystwie, powinnam mówić moja pierwsza bratowa. Tak jak o mężach, żonach. Sama na to wpadłam nazywając tak drugą teściową 🤣
OdpowiedzUsuńAlimenty to się chyba płaci jak kogoś stać na nie, bo najpierw to są ważne swoje dzieci, fundusze na życie. Ja pamiętam inną sytuację ze swojego życia. Mój pierwszy mąż żyrował kiedyś kredyt koledze i potem musiał spłacać za gościa razem z innym żyrantem. Bo kredytobiorca popełnił samobójstwo z powodu długów. Wtedy my z mężem żeby nie spłacać tego kredytu, to wymyśliliśmy za czyjąś poradą, że ja go podam o alimenty. I tak też się stało, chociaż kosztowało mnie to trochę wstydu 🫣 i wtedy tego kredytu nie spłacał albo coś minimalnego, już nie pamiętam. Podobnie może być z dorosłymi dziećmi, które mają swoje dzieci i one mają pierwszeństwo, a nie jakiś ojciec pijak, tak upraszczając.
Wiele jest patchworkowych rodzin, różnie im wychodzi integracja, ale na pewno jest ciekawie.
UsuńNiektórzy stosują rozdzielność majątkową, a prawnicy pewnie znają wiele trików na lepsze rozwiązanie...
Nie zniosłabym tych emerytur dla pasożytów. Takim pasożytem jest moja była szwagierka, która przez całe życie wykręca się od pracy, a razem z mężem i piątką dzieci wiecznie obdzierali z pieniędzy moich teściów, czyli jej rodziców. Mojego eksmałżonka też - nie wiem, jak - nakłonili, żeby na ich korzyść zrzekł się części domu po mamie. I ktoś taki miałby dostawać emeryturę?!
OdpowiedzUsuńDostają nawet ci, co z pracujących ubaw maja, że na nich pracują...
UsuńWiele niesprawiedliwości jest na tym świecie a Polska w tym przoduje.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy Polska najbardziej, nie mam porównania.
UsuńOch, to ważny problem. Kiedyś na studiach powiedziano mi, że w praktyce co pół roku można płacić alimenty, żeby nie mieć dalszych problemów prawnych w związku z ich niepłaceniem.
OdpowiedzUsuńTo sprytny sposób omijania przepisów!
UsuńJa z kolei miałem okazję poznać kilkoro członków "rodziny", tak licznej, że nawet mieszkańcy tej samej mieściny mieli kłopot z doliczeniem się, ile dzieci tam jest, bo jedne umierały, inne się rodziły, jeszcze inne szły do więzienia, poprawczaka lub uciekały w świat. Jeszcze cięższe byłoby wskazanie ojców dzieci. Jeden syn zginął w porachunkach gangsterskich, wiele dzieci potonęło w patologii, głównie w nałogach, ale co najmniej dwóm synom udało się wyrwać i zacząć żyć tak, jak w życiu nie marzyli że mogą. Spotkali na swojej drodze pomocnych ludzi i im zaufali. Nie znaczy to, że bym się z nimi zaprzyjaźnił, ale mam wielki szacunek dla ich pracy nad sobą. I wyobraź sobie, że matka podała ich o alimenty, ale że co najmniej jeden z nich znał wpływowych ludzi, którzy polecili mu prawnika i sąd pogonił babsko w cholerę, co niekoniecznie by nastąpiło, gdyby nie miał dobrego adwokata i gdyby jako rodzeństwo nie zwarli szyków. Swoją drogą chłopak ten uciekł z domu w wieku 14 lat, po prostu ktoś mu polecił skończenie podstawówki z internatem w trybie OHP, skorzystał ze wskazówek i mu się udało, pociągnął za sobą ku wolności od patologii co najmniej jednego młodszego brata.
OdpowiedzUsuńTakich rodzin spotykało się kiedyś wiele, potrafiły wyżebrać pomoc ze wszystkich stron, dzieciaki chowały się jak kurczaki, dom jak melina, o przyszłości nikt nie myślał.
UsuńPojedynczy przedstawiciele rodziny, jak wspominasz wyrywali się w świat, najczęściej przy pomocy osób spoza rodziny. Znałam rodzinę, w której rodzice "rozdawali" starsze dzieciaki po rodzinie na wsi, mieszkali tylko z najmłodszymi...
Zgadzam się z Tobą, że w przypadku emerytur dla kobiet wychowujących dzieci, te pracujące i zajmujące się dziećmi powinny dostać podwójną stawkę. Poza tym kiedy kobieta decyduje się na rezygnację z pracy i poświęca się rodzinie to raczej robi to dobrowolnie a nie że ktoś do niej strzela i zmusza ją do siedzenia w domu 😀. Do nikogo nie powinna mieć pretensji, zwłaszcza jeśli siedziała w domu do pełnoletniości dzieci, tym bardziej że dobrze wiedziała, że siedzenie w domu równa się zerowym dochodom. Wiem, że zajmowanie się domem może być męczące ale co mają powiedzieć miliony kobiet mające na głowie oprócz domu jeszcze pracę zawodową?
OdpowiedzUsuńZajmowanie się domem i dziećmi w licznej rodzinie to praca na dwa etaty, często i opieka nad rodzicami, ale wielodzietność, to nie obowiązek, a wybór życiowy.
UsuńProponowałam kiedyś znajomej znalezienie pracy, gdy dzieci poszły do szkoły, nie chciała...ale wiecznie narzekała i zazdrościła nam wyjazdów na wakacje.
Ciekawy i trudny temat poruszyłaś Asiu. Prawo swoje, a życie swoje – i czasem te dwie rzeczy kompletnie się rozmijają. Historie, które przytaczasz, pokazują jak bardzo alimenty potrafią być albo formą elementarnej sprawiedliwości, albo bolesnej niesprawiedliwości. Szczególnie ta pierwsza – aż trudno to emocjonalnie udźwignąć. Dobrze, że o tym piszesz, bo to są sprawy, o których zwykle myślimy dopiero wtedy, gdy już nas dotyczą
OdpowiedzUsuńZazwyczaj, Aniu nie myślimy o przepisach prawa, dopiero gdy jakaś sytuacja nas dopada. Trudno martwic się na zapas, ale od czego prawnicy i różni doradcy, prawda?
UsuńTak, takie alimenty dla ojca pijaka, który zmienił życie córki w piekło to dopiero niesprawiedliwość! I dlaczego długi dziedziczymy a składek ZUSowskich opłacanych latami już nie?
OdpowiedzUsuńKobieta natomiast zawsze mieć swoje powinna - pieniądze i tajemnice. Takie moje zdanie.
Pozdrawiam Cię serdecznie ♥️
O właśnie, składki zusowskie przepadają po tylu latach płacenia!
UsuńZgadzam się w 100%