Zima niemal na ukończeniu, a ciągle w mediach alarmują o konieczności zakładania czujek , które mogą nas uchronić przed śmiercią na skutek zatrucia tlenkiem węgla lub dymem w przypadku pożaru.
Wydatek to niewielki, instalacja prosta, a jednak nowe wypadki ciągle się zdarzają. gdy zmienialiśmy piec w kuchni, obligatoryjnie założono nam czujkę, choć nie mamy junkersów i tylko płyta do gotowania gazowa i co jakiś czas chodzą po domach fachowcy, sprawdzający szczelność instalacji gazowych.
Jeszcze jeden stos nie przeczytany, a już jutro odbieram kolejny, ale tym razem i książeczki dla wnuka, no i coś dla męża. Czytanie z maluchem to nowa jakość, zwraca uwagę na takie szczegóły, jakich dorosły często nie zauważy, a ulubionych fragmentów może słuchać na okragło!
Styczeń był mroźny, ale jak widać udało się wydreptać trochę kroków, co pomogło spalić te wszystkie smakołyki zjadane w domu i w ulubionych kafejkach.
Lutowy wypad do Torunia, Wisła urokliwa, zmarznięta i wiele kolorów lodu, zwłaszcza przy brzegach.
Lokale gastronomiczne kuszą walentynkową ofertą, kto powiedział, że nie można świętować dwa tygodnie? A nie zapomnijcie, że 13 lutego jest Dzień Kochania Siebie!
Takie wejście przez bramę - reklama zakładu szklarskiego, trudno przegapić, a i urodę poprawić można, przechodząc!
Temperatura miała być dodatnia, więc wjazd na myjnię. Kolejka jak przed świętami. Gdy były silne mrozy, to nawet myjnie zamknięto, teraz wszyscy chcą umyć auta z soli i błota, niektórzy dzielnie nawet wewnątrz odkurzali...
Wiosna za progiem, u nas traktorek stanął jak żywy, może komuś do ogródka ?
Zabawy słowem różne mogą przybierać formy, to taka próbka tylko.
Teraz przygotowuję się do bardziej plastycznych opcji art żurnala, co z tego wyjdzie - nie wiem, bo z tymi umiejętnościami u mnie krucho, ale wszak "śpiewać każdy może..."
Czy jakieś zwiastuny wiosny u Was widać? bo u mnie nawet przebiśniegów brak!










Tak, też już rozglądałam sie za wiosną w ogrodzie, ale na razie nic. Bardzo podoba mi się to łowienie słów :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe to wejście z oryginalną reklamą do szklarza.
Sporo tych książek do przeczytania, zwróciłam uwagę Na "Szeleszczącą śmierć", przymierzam sie do lektury.
Pozdrawiam serdecznie :)
Mąż przeczytał i nie był zachwycony, zamierzam sprawdzić, tym bardziej, że nie znam autora !
UsuńTraktor cudo 🙂 Szał na LEGO trwa w najlepsze, jeszcze chwila i jakem stara, tak sobie kupię 😄
OdpowiedzUsuńMoje hiacynty już wylazły spod ziemi 🪻🪻🪻 Ale czy to objaw wiosny? U mnie pelargonie całą zimę kwitły, więc... 🤷♀️😄
No tak, teraz to trudno o wszelkie pewniki, klimat szaleje!
UsuńU mnie cóż, wczoraj plus 9, żurawie już 2 tygodnie temu widziałam i ptaszęta świergolą.
OdpowiedzUsuńO tych czujkach trzeba mówić głośno jak o badaniach profilaktycznych!!
Masz rację, tylu ludzi już zmarło , a te czujki nie są drogie!
UsuńWedług mnie, ptaki już inaczej śpiewają, okna umyłam i czekam na wiosnę!
Okna💀😱😱😱😱
UsuńCiepło było i bez wiatru!
UsuńZ jednej strony natłok serduszek, z drugiej przyrost nienawiści i okrucieństwa. A tak się marzy złoty środek…
OdpowiedzUsuńMasz rację, skrajności u nas są na porządku dziennym!
UsuńOznaki sa tylko takie na opak: mroz -dwadziesciakilka - to podrygi konca zimy, potem bedzie tylko... mniej zimno.
OdpowiedzUsuńU nas ciepło i deszczowo, umyłam okna:-)
UsuńU nas magnolie wypuszczają pąki.
OdpowiedzUsuńMarzę o umyciu samochodu i chyba dzisiaj to zrobię, bo myjnie już otwarte. A i tak muszę zatankować.
Wciąż nie mogę opanować zazdrości (nie mylić z zawiścią), że tyle wpisów żurnalowych produkujesz. Ale spróbuję coś przyspieszyć.
Mam sporo czasu, zwłaszcza w paskudną pogodę lubię podłubać, jak zrobi się ciepło, to pewnie zwolnię tempo:-)
UsuńWiesz, zaintrygował mnie ten pomysł z zakreślaniem słów. Bardzo dobre natchnienie!
UsuńWiele odmian może być i sporo zależy od tekstu...
UsuńOczywiście. A zabawa musi być przednia!
UsuńAha, no i traktorek obłędny, coś pięknego! Mojemu Dzieciątku marzy się cały Hogwart.
OdpowiedzUsuńWidziałam, syn koleżanki z wnukiem składali, obłęd!
Usuńjakiej wiosny??
OdpowiedzUsuńu nas sypie i leje czyli pizga zimą. choć temp. zerowa. czyli ciepło. ale ciągle straszą, że zima trzyma i trzymać będzie...
och musze się zastanowić o mogę zrobić dla siebie dziś.
Ja nie wymyśliłam, ale odbiję sobie innym razem:-)
UsuńSłodki traktorek, okna umyłaś?I mnie zbyt zimno .Karty coraz ciekawsze i piękniejsze, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUmyłam, bo firany już szare były i okno pogodowe trafiłam:-)
UsuńNie załapałam tej zabawy słowami, ale 13-ty zawsze był u mnie pechowy. Dziękuję za żurnalową kartkę urodzinową. Gdy tylko siostrzenica będzie u mnie, poproszę by zrobiła zdjęcie(na pamiątkę, a może wpis blogowy?). Mnie marzy się wiosna, bo może ktoś się zlituje i mnie też umyje okna. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńUmyłabym Ci chętnie, bo lubię:-)
UsuńZabawy tego typu lepiej wychodzą, gdy trafisz dobry do zakreślania słów tekst, u mnie tak średnio wyszło...
Na razie roztopy, woda płynie wszędzie gdzie może. Straszą jeszcze mrozami więc nie wiem jak będzie. Wiosny nie widać, ale słychać. dziś rano gdy z Szilką wyszłam (jeszcze po ciemku) to słyszałam jakieś ptaszęta śpiewające. Przedtem ich wcale nie było, jedynie sikorki na jedzenie przylatywały i kos, stały bywalec ogródka. O kwiatach nie ma mowy, gruba warstwa topniejącego lodu pokrywa ziemię. W końcu jednak musi się Wiosenka pokazać 😘
OdpowiedzUsuńOch, u nas jeziora, a nie kałuże, miejscami trudno przejśc...no i tony piachu po ślizgawicach!
UsuńFajny zestaw "Zapisków codzienności' - zawsze coś się u ciebie dzieje 😉 Podoba mi się twoja aktywność na rożnych polach. Doceniam ludzi, którzy spędzają czas aktywnie i mają szerokie zainteresowania.
OdpowiedzUsuńCo do zwiastunów wiosny, to na razie u mnie roztopy, ciepło i ziemia się nawadnia, to może w następnych tygodniach coś drgnie pod ziemią 😄 Ale, żeby tak nie szaleć, to słyszałem, że zima jeszcze będzie miała swoje epizody i te śnieżne i te z "mrozińskim"...
Dziś na spacerze zauważyłam mnóstwo kretowisk, więc ziemia chyba nie tak zmarznięta, jakbyśmy myśleli, jest nadzieja!
UsuńDziękuję, nie lubię stagnacji, choć miewam leniwe epizody:-)
U mnie za oknem już wygląda wiosennie, ale widziałam, że w niedzielę ma przyjść śnieg i mrozy. O myciu auta też pomyślałam, ale przy obecnej pogodzie ono się brudzi od samego stania, więc uznałam, że nie warto, może deszcz opłucze ;)
OdpowiedzUsuńO czujce nie myślałam, ale nie mam junkersa, tylko kuchenkę gazową. Tylko przy wymianie okien każą montować nawiewniki dla dobrej wentylacji.
Junkersa tez nie mam, ale warto i dla kuchenki, bo jak słabe ciśnienie gazu i zgaśnie płomień? różnie bywa...
UsuńObecne kuchenki odcinają dopływ gazu, kiedy nie ma płomienia. Dla spokoju czujnik nie zaszkodzi, ale nie wydaje mi się tak istotny, przy piecykach to co innego.
UsuńAle już dym może powstać z różnych przyczyn...
UsuńLubię takie posty, bardzo mnie relaksują. Te Twe strony są tak kreatywne, że dla mnie wręcz inspirujące. No szczerze kocham rękodzieło, twórczość tworzoną poprzez dłonie i serca. U mnie dziś ciepło. Wiesz, ja jako fanka zimy trochę, żem smutna. Lubię te ciemności, które wielu przeszkadzają i zimę ogólnie, toteż ja marzę, by jeszcze spadł śnieg. Jest luty, marzę o białym puchu, nie będę pisała inaczej, bo byłabym nieszczera, zresztą Ty wiesz. :) Gratuluję kroków, ale byłoby fajnie kiedyś widzieć Cię na spacerze. :) Posyłam wielkiego przytulasa. <3 :)))
OdpowiedzUsuńCos tam czasami zamieszczam;-)
UsuńWysłałam Ci kartkę, ale pewnie krąży po Kosmosie...
Buziaki 😍
Wybitnie wpadł mi w oko AJ nr.1. Wszystkie są interesujące. Przestalam nosić opaskę regularnie, tez ze względu na basen i siłkę, więcej korzystam z doraźnych odczytów innych parametrów, tak profilaktycznie... Ale dobrze jest mieć materiał porównawczy w razie czego.
OdpowiedzUsuńTeż sobie podśpiewuję, na ,, swój sposób.,. :-)
Ja mam krokomierz w telefonie, więc liczy tylko kroki poza domem.
UsuńGdy wkręci się jakaś melodia, to nie ma zmiłuj...
U mnie AJ chwilowo odpuścił, ale czy ,boskaą historię, będę dalej śpiewać- nie wiem ...
UsuńWena kapryśna jest, wiem cos o tym...
UsuńPapużka zaczęła mi znosić jajka. Dość wcześnie- więc u mnie tak wygląda przedwiośnie. Dzisiaj drugie. Czy zalężone- nie wiem. Okaże się za 3 tygodnie. :-)
UsuńO, to na pewno kres zimy blisko!
UsuńMoże czuje wiosnę , w piórkach,, ( zamiast nosem) :-)
UsuńOby oby, krety tez już ostro działają!
Usuńu nas kwitną przebiśniegi i kosaćce, żonkile już w pąkach.I chodzę już z kolejną książką Siembiedy, bardzo mi dobrze robi taka rozrywka, lubię. Miej przyjemne Walentynki :)
OdpowiedzUsuńOjoj, to ja tez chcę takie kwiatki...ale poczekam cierpliwie:-)
UsuńWzajemnie, miłego dnia zakochanych:-)
Och jakże podziwiam za optymizm, że wiosna za progiem i okres grzewczy za pasem. Z doświadczenia tamtego roku, grzanie - czytaj palenie w piecu, ciągnęło się do czerwca. Także nie byłabym tak wyrywna, że to już koniec;)))) aczkolwiek, bardzo bym chciała w kwietniu doświadczyć takiego ciepła, by nie musieć grzać.
OdpowiedzUsuńAch walentynki, właśnie jakiś czas temu ze zdumieniem stwierdziłam, że ostatnio coraz mniej hucznie są reklamowane. Za czasów młodości mej, było wszędzie różowo i czerwono. A tutaj skromnie...
Ciepełka wszyscy czekamy, wszak marzec już brzmi wiosennie.
UsuńW piecu nie palę, więc nie mam tego problemu, ale rozumiem, że czasami i latem trzeba napalić w kominku...
na razie widzę, czy raczej czuję, że jest cieplej, ale jeszcze nie tworzę sobie oczekiwań, że to koniec Zimy, która zresztą w naszej Anatewce klimatycznej działa dość ulgowo nie potwierdzając newsów z innych regionów... za to zrobiłem sobie drobne ferie od twórczości, aczkolwiek nie wpadajmy w panikę, kto nie robi sobie takich przerw niech pierwszy rzuci kamieniem i Czarownice niedługo znowu się pojawią... zaś co do książek, to trafiła bardzo ciekawa pozycja: Krzysztof Haladyn "Na skraju Strefy"... jest to pewne ciekawe rozwinięcie uniwersum "Pikniku na skraju drogi" Braci Strugackich, aczkolwiek nie stworzyli go Obcy, tylko awaria Czarnobylska... rzecz jest napisana ładne kilka lat temu, gdy autor zapewne nie spodziewał się obecnej sytuacji w Białorusi, Rosji i Ukrainie... ale akcja toczy się wartko, jest co czytać...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
O, dzięki za polecenie, nie sposób ogarniać wszystko, co wychodzi...
UsuńUrlop od pisania widocznie potrzebny, ufam, że nie długo to lenistwo?
John Deere. Mówię o traktorku. Projektowałem kondensor do jednej z jego wersji, ale po dołożeniu wszelkich narzutów wyszedł za drogi.
OdpowiedzUsuńA czujnik dymu zawsze się przyda. Wystarczy, że zapomnisz o gotujących się ziemniakach i wyjdziesz do miasta. Dziś zwykły czujnik od razu przysyła sygnał na telefon.
Nie wiem więc, dlaczego w tak wielu domach tych czujników brak?
UsuńTeż mam kuchenkę gazową (junkers od dawna zamieniony na miejską ciepła wodę) i sprawdzają szczelność instalacji. Uczczenie Walentynek opisuję na przyszłym wpisie blogowym. Fajna reklama lustrzana, mam nadzieję, że nie są jak z gabinetu dziwnych luster. Irena
OdpowiedzUsuńO walentynkach chętnie poczytam u Ciebie:-)
UsuńZdziwiłam się niepomiernie, gdy zobaczyłam świeżutki kopiec kreta. Co prawda, blisko domowego fundamentu. A to łajza. Może do wiosny sobie pójdzie?
OdpowiedzUsuńWczoraj na spacerze widziałam setki świeżych kretowisk, aż dziwne to było!
UsuńW połowie lutego koniec zimy? To jest z pewnością niemożliwe.
OdpowiedzUsuńPrzyjechałam na tydzień do cieplejszych rejonów, gdzie kwitną już posadzone żonkile, i krokusy rosnące samowolnie.
To tylko południowa część Anglii. Słońce mocno świeci aż do zachodu. Fale morskie uderzają mocno o kamienne plaże. Stęskniłam się za prawie moją drugą ojczyzną.
Ale masz fajnie, bywała wiosna w lutym i zima w kwietniu, na razie jednak zimowo nadal...
UsuńMiłego pobytu!
Tyle ostatnio słyszy się o awariach, że zainwestowaliśmy w czujkę gazu i dymu. Dużo nie kosztują, a można spokojniej spać.
OdpowiedzUsuńOtóż to, była kiedyś u nas awaria gazu w mieście, potem stopniowe włączanie, kontrole, lepiej czuwać i spać spokojnie.
UsuńU mnie dziś cały dzień była drobna mżawka ale ze śniegiem drobnym tak samo jak owa mżawka. Przezornie nawet nosa nie wyściubiłam z domu, moja psychoalergia na zimę jest niesłychanie silna. Bardzo radośnie wyglądają te wiszące serduszka
OdpowiedzUsuńPo to chyba wymyślono te święta, obchody, ostatki itd. by zima znośniejsza była.
UsuńNo i znowu człowiek się rozczyta… a tu czujki, Toruń, Walentynki na dwa tygodnie i traktorek „jak żywy” szuka nowego życia w ogrodzie 😄
OdpowiedzUsuńMasz rację: czujka to mały wydatek, a potrafi zrobić wielką różnicę - i oby te alarmy w mediach wreszcie przestały być potrzebne.
A czytanie z wnukiem? Czysta magia! Dzieci mają tę supermoc, że wyłapują szczegóły, które dorosłym uciekają, i potrafią doprowadzić jedną ulubioną stronę do statusu „evergreen” - w kółko i z pełnym zaangażowaniem :D
Świetne są także książki z małą ilością tekstu, ale z wielką rozmaitych ilustracji do opowiadania i objaśniania. To także okazja dla dorosłych, by rozwijać wyobraźnię i budować fabułę wraz z dzieckiem.
UsuńUwielbiam Toruń. Mieszka tam moja siostra z mężem i dwójką dzieci :) Lubię się przejść przez starówkę
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja, zawsze i o każdej porze!
UsuńZ tymi czujnikami dymu, to już kiedyś taki dym był. Nie chcę żadnego. Jedna z wymienionych przez Ciebie ofiar miała taki czujnik, tylko bateria się wyczerpała, a ten czujnik tego nie pokazuje. Jak sprawdzić, czy bateria działa?
OdpowiedzUsuńNasz czujnik jest na prąd, a wszystko bateryjne trzeba sprawdzać, niestety, nawet pilot do telewizora...
UsuńKanarek?
Usuńcanary.earth
Zanim zauważymy kanarka, to możemy się nie obudzić...
Usuń@henryk
UsuńKanarek to dobry na metan w kopalni.
@jotka
Jak siada bateria w pilocie to natychmiast wiem :)
Ale na prąd to dobre rozwiązanie.
Kiedyś znalazłem się w takiej sytuacji:
Usuńyoutu.be/ZkoKCvL_jwU
Mierzyłem stężenie gazów w chodniku.Ktoś wyłączył wentylator.Ze spągu wydzielał się CO2-cięższy od powietrza,wystarczy jeden wdech.Padłem jak kanarek z żerdzi.
O, matko, błyskawiczny zabójca!
UsuńU mnie wiosny nie widać w ogóle. Ja chora wciąż jestem i prawie nie wychodzę z domu, bo muszę siedzieć w cieple. Gdy tylko gdzieś wyjdę - choroba zaczyna się od nowa. Wisła pięknie zamarzła ! Morze podobno też, a ja żałuję, że nie mogę tego zobaczyć. Tęsknię za tym widokiem i za spacerami. Podziwiam Twój zapał do tworzenia artjournala ! Pozdrawiam ciepło :))
OdpowiedzUsuńUleńko, bardzo współczuję, życzę zatem, abyś do wiosny wydobrzała, bo i ogród i rower uwielbiasz!
UsuńZapał na razie niezmienny, pokochałam i miłość trwa:-)
Cieszę się, że tak pięknie Ci idzie ten art journal !!!
UsuńLubię takie zapiski — niby zwykła codzienność, a jednak tyle w niej konkretu i uważności 🌿
OdpowiedzUsuńZ tą czujką masz rację. To naprawdę drobiazg w porównaniu z tym, co może uratować. Czasem człowiekowi się wydaje, że „mnie to nie dotyczy”, a potem statystyki pokazują coś zupełnie innego. Dobrze, że macie to ogarnięte i jeszcze regularne kontrole instalacji — święty spokój jest bezcenny.
Rozczulił mnie fragment o czytaniu z wnukiem. Dzieci potrafią wyłapać detale, których my już nie widzimy, i bez skrępowania domagają się powtórek w nieskończoność 📚 To zupełnie inny rodzaj kontaktu z książką — mniej „zaliczania”, więcej przeżywania.
Toruń zimą brzmi pięknie, szczególnie ta zamarznięta Wisła. Lód przy brzegach potrafi mieć niesamowite kolory, takie prawie nierealne. A kolejka do myjni to klasyk późnej zimy — wszyscy naraz przypominają sobie, że samochód jednak ma jakiś kolor pod tą warstwą soli 😄
Co do wiosny… u mnie jeszcze nieśmiało. Więcej światła po południu i ptaki jakby głośniejsze, ale ziemia wciąż śpi. Przebiśniegów też brak. Może to ten moment tuż przed — cisza, zanim coś zacznie się przebijać 🌱
A art journal? Proszę się nie zniechęcać. W takich rzeczach nie chodzi o perfekcję, tylko o frajdę z tworzenia. Czasem właśnie z „krucho” wychodzą najciekawsze rzeczy.
Niektóre auta tak brudne, że tablic rejestracyjnych nie widać...
UsuńDziękuję za słowa motywacyjne!
Czujki dobre sprawy. Znam sytuację, gdzie czujka wszczęła alarm i - najpewniej - uratowała życie.
OdpowiedzUsuńNasza tak wyje (sprawdzona) że umarłego obudzi!
UsuńTak, one są tak głośne że umarłego mogłoby ostrzec. No i dobrze, skoro to pomaga to nie jest zwykłym gadżetem. Zimowy pozdrowienia z krainy białego puchu 😀❄️
UsuńU nas mróz bez puchu!
UsuńOj, byłabym ostrożna z tym stwierdzeniem, że zima odchodzi. U mnie właśni sypnęło dużą ilością białego puchu. Znów muszę się stresować jazdą swoją i bliskich. Cudnie, że Twoja aktywność różnoraka jest w rozkwicie!
OdpowiedzUsuńCzujnik, tania sprawa, a arcyważna. Mam w apartamencie na wynajem, w domu niestety nie. Czas o tym pomyśleć!!! Pięknej niedzieli!
Wiem, niestety, bo mrozy wróciły, ale dusza chce wiosny!
UsuńŻyczmy więc sobie wiosny w sercach i bezpiecznych dróg!
Witaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńU nas zima pełną gębą - we dnie dosypuje, a nocami - mrozi. I super:)
Bo najlepszy mrozek to taki dwucyfrowy:)
Pozdrawiam:)
Ja jednak wolę 5 na minusie i słoneczko...
UsuńU nas ptaki wiosennie świergolą, ale innych oznak brak. Fejzbuk mi przypomniał fotki sprzed dwóch lat chyba, to przebiśniegi były. A teraz rzadziej gdzieś chodzę i nie widzę tych oznak.
OdpowiedzUsuńCo do gazu - mam piec gazowy dwufunkcyjny w mieszkaniu i kuchenkę gazową. Czujników niestety nie mam. Co roku mamy przeglądy instalacji gazowej i kominiarza.
Chyba na razie tylko ptaki przywołują wiosnę;-)
UsuńMarzenia są jak bańki mydlane? Kupuję je, będą krótko, ale sprawą dużo radości!.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Może właśnie o to chodzi, prawda?
UsuńCzujniki gazu - wydaje się takie oczywiste a ciągle dowiadujemy się o niwych zatruciach - tragiczne.
OdpowiedzUsuńGratuluję wytrwałości w stawianiu kroków!
To jedyny sport, który uprawiam regularnie...
Usuń1.Przypomniałaś mi Asiu że i my musimy sobie kupić nową kuchenkę gazową.... bo ta stara to już jest okropnie stara.
OdpowiedzUsuń2. Ty pokazujesz traktorek Leosia, a ja się pochwalę że ten mój były Szczerbaty zaliczył całkiem dobrze sesję egzaminacyjną jako przyszły artysta :-))
3. A jeśli chodzi o ciepełko to u mnie właśnie w tej chwili minus 15 stopni!!!
Brawa dla wnuka, jeszcze o nim usłyszymy!
UsuńU nas 12 na minusie!
Ja też ostatnio trochę czytam. Udało mi się skończyć duży tom Muminków. No i mam nadzieję, że twój wnuk też zarazi się pasją czytania. Może jak będzie starszy, to też polubi Muminki? :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że tyle spacerujecie. Lód na rzece robi wrażenie. Reklama zakładu szklarskiego fantastyczna. :)
My też niedawno odwiedziliśmy myjnię, kiedy otworzyli ją ponownie po silnych mrozach. Auto już domagało się mycia.
Oby ta zima jak najszybciej się skończyła... Przed nami jeszcze kosmiczny rachunek za prąd i ręce mi opadają jak o tym pomyślę.
Rachunki na pewno w tym roku będą większe, ale trudno martwic się wszystkim. zaoszczędzimy na czym innym :-)
UsuńU Ciebie jak zawsze ciekawie i duża różnorodność!
OdpowiedzUsuńOj, trochę mnie ominęło to czytanie wnuczce, bo ona jest introwertyczna i na tamtym etapie tylko- mama i mama. Więc zazdroszczę czytania z wnukiem.
Co do stosów książek...Nie wiem kiedy się za nie wezmę...Czas leci, te z biblioteki nie mogę w nieskończoność przedłużać...
Świetne zdjęcia z codzienności. To mi przypomniałaś, że ciągle nie mam lustra, w którym mogłabym obejrzeć się cała.
Lutowa Wisła, oj lubię takie zdjęcia! I świetne kartki z żurnala w czerwonej kolorystyce!
My czytamy dużo, ostatnim razem wróciłam nawet od wnuka zachrypnięta...
UsuńCałościowego lustra też nie mam, wchodzę czasami na krzesło:-0
Aż nie mogę uwierzyć, że zaraz kończy się luty. Mam nadzieję, że marzec już przyniesie ciepło i zieleń przed Wielkanocą bo jestem jak zombie. My już nie mamy piecyków, ciepła woda leci z rur. Zrobili to jakiś czas temu, będzie 6 lat. Piecyki były niebezpieczne. Nieraz miałam stracha.
OdpowiedzUsuńOj, to dobrze, bo o tych piecykach co rusz niedobre wieści docierają!
Usuń"Marzenia są jak bańki mydlane - im większe tym piękniejsze" - muszę to zapamiętać :) Planujemy wycieczkę do Torunia, może w tym roku się uda! Pozdrawiam, Estera :)
OdpowiedzUsuńOj, oby się udało, bo tam wiele można odkryć!
UsuńByłam w tej bramie, też zwróciła moją uwagę 🙂. Piękny wynik w krokomierzu. Buziaki 🙂
OdpowiedzUsuńDzięki, w lutym wynik poprawiony!
Usuń