Sami zresztą oceńcie...
1. W przymierzalni sklepu znanej, a niedrogiej marki słyszę dialog pewnej pary :
1. W przymierzalni sklepu znanej, a niedrogiej marki słyszę dialog pewnej pary :
- trochę ciasna, myślisz, że schudnę?
- nie wiem, jest jeszcze dużo czasu
- a jak się jednak nie zmieszczę, może wezmę wiekszą?
- a może czas się za siebie wziąć?
2. Zaskoczenie w sklepie obuwniczym:
- przymierz te szpilki, kochanie!
- ale wiesz, że nie chodzę w szpilkach!
- przymierz je dla mnie!
I pan delikatnie nałożył but na stopę żony, jak Kopciuszkowi...
3. W sklepie z bielizną nie pierwszy raz widziałam pana kupującego komplet dla ukochanej, kiedyś sama byłam obsługiwana przez ekspedienta...
- szukam kompletu na walentynki
- o, super, a zna pan rozmiar?
- taki średni, jak pani pokaże, to będę wiedział czy pasuje...
4. Kolejna para, poszukująca ubrań na wyprzedażach:
- to dla ciebie?
- tak, a co?
- no weź przestań, ile ty masz lat?
- nie znasz się, teraz wszystko wszystkim pasuje!


Przypomniałaś mi moje służbowe delegacje zagraniczne sprzed lat /jeszcze za czasów poprzedniego ustroju/. Z reguły jeżdziłam z inzynierami z róznych fabryk znajdujących sie w mniejszych polskich miastach. Najpierw doznawali szoku widząc niesamowity wybór róznych ciuchów dla kobiet a potem mówili że ich żona/dziewczyna to taka sama albo zupełnie inna niż ja. I przykładali do mnie w sklepach rózne ubranka z komentarzem że na żonie/dziewczynie to będzie wyglądało .... prawie tak samo. Bałam się tylko żeby tym żonom/dziewczynom nie mówili po powrocie do domu jak dokonali wyboru rozmiaru itp. bo mogłyby mieć one za dużą wyobraźnię....i nawymyślać mi telefonicznie albo nawet osobiście :-)))
OdpowiedzUsuńWyobraźnia potrafi wiele, zwłaszcza gdy mąż na delegacji...
UsuńTo mi przypomniałaś, że miałam taki czas w młodości, że faktycznie czasami zamierzałam kupić na przykład sukienkę (wtedy jeszcze nosiłam) a wychodziłąm ze sklepu jeszcze z bluzką i torebką :)))
OdpowiedzUsuńTeraz czasami słyszę podobne dialogi :)
Mój mąż mawia, że idzie kupić cos konkretnego, a ja idę "pochodzić" po sklepach:-)
UsuńJedyny pożytek z siedzenia na wózku jest taki, że nie muszę chodzić po sklepach. Gdybym umiała zamawiać przez internet, to nawet nie musiałabym prosić o zakupy spożywcze. Miło, że włączyłaś Margerithes do listy czytanych blogów. Uściski.
OdpowiedzUsuńZamawiania ubrań przez Internet nie lubię.
UsuńPoleciłaś wspaniałą autorkę, dziękuję:-)
Kiedy przeczytałam pierwszy i czwarty dialog, zrobiło mi się smutno… i przykro.
OdpowiedzUsuńZwłaszcza pierwszy budzi chyba mieszane uczucia...
UsuńKiedyś w sklepie sprzedawczyni powiedziała koleżance - to nie dla pani...
Odnośnie pkt. 1 - Jotko, jeśli ktoś nie jest gotowy na odpowiedź, to nie powinien zadawać pytań 😉 No i pytanie, jaka relacja była pomiędzy tymi osobami? Mnie moja mama często sprowadza na ziemię takimi tekstami i... nie mam jej tego kompletnie za złe, a wręcz czasami jestem wdzięczna 🙂 Bo wiem, że robi to, nie żeby mnie zdołować tylko uchronić przed śmiesznością 🙂
UsuńAle wiesz, co innego strofowanie ze strony mamy, a co innego ukochanego. Skoro w jego oczach jest źle, to niby wiadomo, ale usłyszeć niemiło...
UsuńDialogi na cztery nogi...
OdpowiedzUsuńW lumpeksikach przed ogólnodostępnym lustrem kwitnie doradztwo wielostronne czasami :-)
To musi być ciekawe...
UsuńZabawny mem, gdybym miała scharakteryzować siebie, to właśnie tak :P
OdpowiedzUsuńMy kobiety tak mamy, ale i mężczyznom się zdarza...
UsuńNajlepsze zakupy to takie przypadkowe.
OdpowiedzUsuńJa dziś muszę zwykłe zakupy zrobić, w lodówce tylko światło
Uwielbiam okazje, zwłaszcza gdy przy kasie jeszcze taniej, niż na wieszaku!
UsuńO tak!
UsuńDziwi mnie kupowanie kompletu bielizny komuś. Zanim wybiorę biustonosz sama dla siebie, czeka mnie długie przymierzanie.
OdpowiedzUsuńAle kiedy moja mama chce coś kupić tacie jako prezent, typu koszulkę czy sweter, często przymierza to do mnie albo ja to przymierzam - kiedy na mnie będzie trochę za luźne, powinno być na niego w porządku. Kolorystycznie też się zgadza. Tylko muszę być pod ręką :)
A pierwszy dialog trochę przykry.
O tak, potwierdzam, podobnie ze spodniami!
UsuńCzasami kupujemy dla syna tak, że mąż mierzy, gdy na niego za wielkie, to na syna będzie dobre:-)
Przykry, niestety...
Oj tak, sytuacje sklepowe to czasem kabaret, a czasem tragikomedia.. Chociaż do galerii zaglądam rzadko, to mam sentyment do zakupów stacjonarnych i przynajmniej 2 razy w roku idziemy z moją mamą na "babski wypad" - pewnie niejedna nasza dyskusja idealnie nadałaby się jako skecz :) Pozdrawiam, Estera
OdpowiedzUsuńJa lubię pomacać i przymierzyć, na internetowych nacięłam się wiele razy...
UsuńIde kupowac spodnie, przymierzam buty i kupuje sweterek. Mem ujmije prawdziwa prawde o kobiecej umiejetnosci zakupow.
OdpowiedzUsuńDialogi jak w dowcipie. Przychodzi para do sklepu i pan pyta: Czy macie majtki na wacie? Duze oczy sprzedawczyni i lekki ruch glowy, ze nie. Pan mowi: Chodz Waciu, tu tez nie maja.
Pamiętam ten o Waci:-)
UsuńZnam takich, co poszli po odkurzacz, a kupili telewizor!
Nie mieli na wacie, mieli na watolinie 😉
UsuńPewnie w paski jeszcze?
UsuńW jodełkę 🤡
UsuńA w komplecie kulki na mole!
UsuńHa ha, te sytuacje są bezcenne! Niektóre dialogi brzmią jak scenki z sitcomu – szczególnie te w przymierzalni i przy szpilkach, aż sobie wyobrażam miny ekspedientów 😅. Uwielbiam, jak codzienne, zwykłe zakupy potrafią być tak zabawne i pełne nieoczekiwanych dialogów – czasem wystarczy po prostu uważnie słuchać, a świat sklepowych „mini-teatrzyków” od razu staje się dużo ciekawszy
OdpowiedzUsuńPewnie w innych branżach jeszcze ciekawsze dialogi:-)
Usuńoch idę zazwyczaj po cos konkretnego...ale mem świetny i czasem też tak mam :-)
OdpowiedzUsuńNo bo wybieram bluzkę, do niej cos musi pasować, a nie pamiętam co mam w szafie i tak to jest...
UsuńW sklepach, w komunikacji miejskiej i międzymiastowej, w rozmaitych miejscach publicznych można wiele ciekawych rzeczy usłyszeć.
OdpowiedzUsuńKiedyś dwóch chłopaków w autobusie prowadziło rozmowę na temat jakichś japońskich motocykli. I nagle jeden z nich mówi:
- Te czerwone to są te pryndsze, a te czarne chujowsze.
No teraz nie zasnę ze śmiechu...
UsuńŚmiech to zdrowie, droga moja 😋, więc śmiej się do rozpuku!
Usuń😂😍😂
UsuńJak już nie na temat zakupów, to też dołożę z dzisiejszego dyżuru. Ponad 90- latka, demencja ale rodzaju tego sympatycznego, musi inhalować, sama nie daje rady, więc siedzę z nią i trzymam temaseczke jej przed nosem i ustami. Zainhalowalismy pierwsza część mieszanki, musi jeszcze i mukosolvan, więc odłączam pojemniczek, aby dodać specyfiku, a pani daje do potrzymania szlauch, z którego oczywiście jeszcze ciśnie powietrze. Trzyma, ogląda, i stwierdza: aha, kompresor. No przy pomocy kompresora to jeszcze nikt w szpitalu nie inhalował 😅
UsuńO, dzięki za ten przykład, faktycznie w szpitalach i przychodniach tez można niezłe sytuacje podsłuchać lub podejrzeć.
UsuńZawsze śmieszy mnie dialog z dentystą, gęba pełna różności, a on zadaje pytania...
Ja lubię kupować przez internet. Mam kilka sprawdzonych sklepów i tych się trzymam. Sklepowe przymierzalnie mają często takie lustra, że wygląda się w nich jak bogini. Tyle tylko, że bogini zostaje w sklepie, a w domu jest brutalna rzeczywistość .
OdpowiedzUsuńNo, tego...też się zdarza coś od "czapy".
Mój mąż ma większe szczęście i zamawia sporo, ja jestem wierna sklepom stacjonarnym.
UsuńTeż lubię sklepowe dialogi i jeśli zdarzy mi się je zapamiętać i przynieść do domu to zaraz umieszczam na blogu. Czasem są w moich opowiadaniach. Irena
OdpowiedzUsuńO właśnie, nie zawsze udaje się zapamiętać...
UsuńScenka numer 1 to moje rozmowy z lustrem w przymierzalniach... 🤦♀️😂😂
OdpowiedzUsuńKiedyś tez używałam tego tekstu, ale teraz tylko macham ręką :-)
UsuńNie lubię kupować odzieży przez internet, jest jeden sklep nie daleko mnie gdzie pewna pani chyba przychodzi się ogrzać a przy okazji komentuje to co kupiłam, obiecałam sobie ze następnym razem zwrócę uwagę właścicielce sklepu bo mnie to wkurza i nie tylko mnie.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa nie cierpię, gdy w czasie przymierzania bielizny, sprzedawczyni chce zobaczyć czy pasuje...
UsuńOdkąd tu mieszkam to nie lubię chodzić do sklepów z ciuchami, bo ja jestem zupełnie nie dopasowana rozmiarami do tych ciuchów.Poza tym często to co mi się podoba ma cenę wielce trzeźwiącą i zrażającą do zakupu. Ostatnio musiałam zakupić biustonosz- nie z uwagi na zmianę rozmiaru, ale one też mają jakiś termin ważności użytkowania. I gdyby nie nadzwyczajna cierpliwość i wyrozumiałość mojej córki to pewnie po zmierzeniu dwóch egzemplarzy wypadłabym ze sklepu klnąc po cichu, ale że ona cierpi na tę samą dziwność anatomiczną co ja ( mały obwód pod, duży ten drugi) to tak długo mi znosiła przeróżne modele, aż w końcu jeden pasował.W ramach rewanżu spędziłam z nią nieco czasu gdy zamarzyła się jej letnia sukienka. Po prostu my obydwie nie sprawdzamy się w niemieckiej rozmiarówce- jesteśmy zbyt krasnoludkowe do stroju typu jednoczęściowa sukienka.
OdpowiedzUsuńOch, staniki, spodnie to zmora, ile się trzeba naprzymierzać, by dobrać właściwy fason!
UsuńPierwsza scenka tak cudownie tryska optymizmem!
OdpowiedzUsuńPrawda? i czułością!
Usuńgdy reaktywowana przez Batyra neokomuna znowu wróci do władzy, to nawet w sex shopach wszystko będzie do dupy...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Oby środowisko Batyra nie pozamykało sex shopów!
UsuńNienawidzę, i zawsze tak było, robić zakupów galanteryjnych (innych zresztą też). Przymierzalnie mnie dobijały; wyglądałam w tamtych lustrach na trzy numery więcej :) Jeśli już czegoś potrzebuję, to nabywam przez internet.
OdpowiedzUsuńKiedyś częściej robiłam zakupy w sklepach, teraz coraz mniej mi się podoba oferta, musiałabym po większych miastach pojeździć...
UsuńNa bazarze, w dzień handlowy, takie słyszy się rozmowy...
OdpowiedzUsuńMożesz rywalizować z J. Brzechwą :)
O nie, gdzie mi do Brzechwy, to tylko takie codzienne obserwacje...
UsuńNo i właśnie dla takich „występów na żywo” warto czasem wpaść do galerii 😂
OdpowiedzUsuńPrzymierzalnie to istny teatr impro: z jednej strony „może wezmę większą”, z drugiej „a może czas się za siebie wziąć?” - i nagle zamiast zakupów mamy motywacyjny TED Talk.
Scenka z Kopciuszkiem przy szpilkach mnie rozbroiła - romantyzm level: „przymierz dla mnie”, tylko brakuje, żeby ktoś z obsługi ogłosił: „i oto odnalazłem właścicielkę pantofelka!” 👠✨
Pan w bieliźnianym też złoto: „taki średni… jak pani pokaże, to będę wiedział” - odważny człowiek, który przyszedł po komplet, a wyszedłby pewnie z zakazem zbliżania się do ekspozycji wydanym przez oblubienicę😅
A para z wyprzedaży? Ikoniczne: „teraz wszystko wszystkim pasuje!” - to jest dokładnie ta filozofia, która tłumaczy 90% rzeczy kupionych „bo było taniej”.
Takie miejsca, to skarbnica obserwacji wszelakich:-)
UsuńFajne te dialogi sklepowe!:-) Można sie uśmiechnąć i znaleźć podobieństwa do siebie. Zwłaszcza to pierwsze, że trzeba by schudnać a nie wydziwiać i samooszukiwać się z ze zbyt małymi rozmiarami!:-))
OdpowiedzUsuńRozmiary, to teraz łamigłówka, bez przymierzania lepiej nie kupować!
UsuńHahaha :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o ostatnią rozmowę. Ostatnio też sobie kupiłam coś młodzieżowego. Mam nadzieję, że jeszcze za stara na takie bluzy nie jestem xD
A pochwalę się zakupami ^^
https://www.housebrand.com/pl/pl/rozowa-bluza-z-kapturem-i-nadrukiem-z-kotkami-117gb-30x
https://www.housebrand.com/pl/pl/bezowa-bluza-z-kapturem-i-aplikacja-kotka-558gs-08x
https://www.housebrand.com/pl/pl/brazowa-bluza-z-kapturem-i-nadrukiem-z-misiem-538gs-88x
Kochana, w takich cenach, to sama bym kupiła!
UsuńJa jak z tego memu, zwłaszcza, gdy są przeceny w sklepach, a potem dokupuję nowe szafy i komody. :D
OdpowiedzUsuńPrzed nowymi szafami bronie się, wyrzucając co jakiś czas najbardziej zniszczone buty i ubrania...
UsuńJeśli chodzi o przykład 4 to wiek nie jest wpisany w nasz kod dna i od małego mamy wpojone przekonanie,że z wiekiem tracimy siły,wiele rzeczy nie wypada.Jest to nieprawda,bo czasami osoba w,,średnim wieku lub wyżej,, ma wiecej witalności niż dwudziestolatek.Dzieki diecie,pozytywnemu spojrzeniu na świat,odkrywaniu nowych miejsc.Wiek nas nie okresla ..
OdpowiedzUsuńOczywiście, że nie, byle nie wyglądać śmiesznie!
UsuńMoja znajoma mawia, że niektórzy rodzą się już starzy i zmęczeni...
Ja im starsza, tym się pozbyłam opinii, że coś nie wypada. . Chodzę do galerii, żeby sobie coś kupić. Córki pytają, ale co? A ja na to, co mi się spodoba. Również wolę galerie w większych miastach. Jest lepszy wybór. A jutro będę naprawdę w duużym mieście, bo lecę do Londynu 👍 walentynki w UK, to jest to👍👏 próbowałam dzisiaj kupić kartki walentynkowe na poczcie i obok, w takim mini -papierniczym. Wszystko było wykupione, to a propos dyskusji w zeszłym roku czy obchodzi się w Polsce walentynki. Obchodzi się i to bardzo. Z roku na rok święto upowszechnia się na wszystkie pokolenia.
OdpowiedzUsuńOch, Londyn na walentynki to super pomysł!
UsuńMoże kupisz sobie cos oryginalnego?
Uniezależniłam się od kupowania kartek, robię sama:-)
Sprytna
OdpowiedzUsuńObok w przymierzalni była para,dziewczyna przymierzała,a facet komentował,czy wygląda dobrze,czy nie.Wybrali kilka rzeczy,a potem nadszedł czas,aby facet przymierzał ubrania,podczas gdy dziewczyna komentowała.Przymierzył wszystkie ubrania,dziewczyna odrzuciła wszystkie,mówiąc,że nie pasują.A potem dodała:"No cóż,skoro nic na ciebie nie pasuje,możemy wydać zaoszczędzone pieniądze na buciki dla mnie.
Rytuał
Mówią,że lustra w przymierzalniach szpiegują.Więc jeśli dotkniesz lustra palcem i zobaczysz odbicie opuszka palca,wszystko jest w porządku.Minęło wiele lat i za każdym razem,gdy wchodzę do przymierzalni,dotykam luster.To coś w rodzaju rytuału.
Faktycznie sprytna!
UsuńTymi lustrami mnie przestraszyłeś, muszę sprawdzić!
Coś na rzeczy jest w zdaniu, że teraz wszystko wszystkim pasuje :)
OdpowiedzUsuńMoże nie do końca, ale na pewno każdy cos dla siebie znajdzie.
UsuńHumor sytuacyjny to chyba mój ulubiony. :)
OdpowiedzUsuńMój chyba także...
UsuńFajne dialogi, w przymierzalni można wiele usłyszeć. Mnie najbardziej denerwuje kolejka tamże...
OdpowiedzUsuńOstatnio nie trafiłam, ale zdarzają się, zwłaszcza w czasie promocji...
UsuńNajbardziej lubię przysłuchiwać się ludziom w second handach. W tego typu sklepach zawsze panuje jakaś przyjemniejsza atmosfera. Obcy ludzie sobie doradzają, dzielą się życiowymi historiami. Bezcenne :) W żadnej galerii nie doświadczy się takich rozmów.
OdpowiedzUsuńU nas jakieś kiepskie te ciucholandy, takie faktycznie ciuchy raczej, a dialogów mało słucham, bo rzadko bywam...
UsuńDruga historia mnie rozczuliła, pierwsza wkurzyła, trzecia jak z komedii romantycznej, a czwarta to odbicie mnie i męża:-) On nosi to, co mu się podoba, a nie to co wypada. Ja nie mam daru do zapamiętywania takich rozmówek. Musiałabym je nagrywać albo zapisywać na bieżąco:-)
OdpowiedzUsuńCzyli z męża wolna dusza, mój tez nie daje się w ramy wdrożyć...
UsuńNa przełomie la 60/70. ub.w., korzystając z wyjazdów zagranicznych do demoludów przemycałem po kilka sztuk francuskie szpilki z NRD i włoskie rękawiczki z Rumunii zamówione przez moje koleżanki z pracy. Rozmiary nie były ważne, bo towar rozchodził się błyskawicznie.
OdpowiedzUsuńJa przemycałam kiedyś jeden stanik na prośbę innego wycieczkowicza dla jego narzeczonej:-)
UsuńJa nie chodzę niestety po galeriach, więc to wszystko mnie omija.
OdpowiedzUsuńA szkoda...
UsuńMama i ciocia mojego partnera wybrały się niedawno na rajd zakupowy po ulubionych sklepach z ubraniami i wróciły rozczarowane, bo podobno w sklepach tylko ciuchy dla starych bab 😀 ( a one obie po sześdziesiątce ).
OdpowiedzUsuńTo pierwsze to trochę o mnie bo jak czegoś nie ma w moim rozmiarze a bardzo tę rzecz chcę to kupuję mniejsze zamiast większe i liczę, że schudnę 😀. Czasem działa, reszta ciuchów nadal czeka 😛
Zgadzam się, albo na stare baby albo na nastolatki, nic po środku!
UsuńJa to raczej kupuję większe, bo jak zjem dobry obiad, to spodnie ciasne...
1. Często słyszę podobne dialogi. Za dużo gadania, za mało działania.
OdpowiedzUsuń2. Mój też chciał żebym "przymierzała dla niego". Jakoś czułam wewnętrzne zażenowanie, dowiedziawszy się, że nie spełniam oczekiwań.
Mój wiedział, że szpilek nawet dla niego nie będę nosić...
UsuńAleż ten pan z pierwszego dialogu uciążliwy 😉. Mem świetny 😄. Przytulam już wiosennie ♥️
OdpowiedzUsuńNiechaj wiosna nas rozgrzewa!
Usuń