Poczekalnia to czekanie, czasem bardzo długie, niekiedy całkiem krótkie, a i miejsc oczekiwania na coś może być wiele ( przychodnia, dworzec, kolejka w sklepie, lotnisko, restauracja).
Czy wiecie, że nawet CZEKANIE doczekało się badan naukowych?
Okazuje się, że w różnych poczekalniach spędzamy od roku do dwóch lat!
90% czasu oczekiwania znosimy bez problemu, najgorsza jest końcówka. Gdy to przeczytałam, to faktycznie przyznaję, że najgorszy był rok do emerytury, ciągnął się strasznie...
Dzisiaj czas oczekiwania, nawet bardzo długi, upływa nam znośniej dzięki postępowi technicznemu, mamy do dyspozycji telefon z Internetem, audiobooki, tablety, wreszcie książki lub czasopisma. Rozmowy też należą do czasoumilaczy (chyba że trafisz na trudnego rozmówcę ), w dodatku w wielu miejscach oczekiwania, wyświetlają nam informacje typu: czas oczekiwania, zmiany w opóźnieniu, numer klienta itd.
Pandemia covidowa spowodowała, że w wielu miejscach już obowiązują zapisy godzinowe, a nawet minutowe i jak najmniej ludzi w poczekalni, zdarzają się jednak poślizgi, a wówczas w poczekalni przydają się czasopisma. Często z tego korzystam, bo jednak do książki potrzebny jest inny rodzaj skupienia.
Nawet te rewelacje o czekaniu wynotowałam z czasopisma, bodajże Świat Wiedzy.
Zwróciło moją uwagę podsumowanie na temat turystyki. Podano miasta, które najwięcej zarabiają na turystach z całego świata:Dubaj - 29 mld dolarów
Londyn - 16,1 mld
Amsterdam - 13,6 mld
Barcelona - 12,7 mld
Nowy Jork - 12,5 mld
Paryż - 9,8 mld
Liczby te mogą przyprawić o ból głowy!
A czym jest ból głowy? jest doznaniem wywołanym przez podrażnienie receptorów bólowych w obrębie opon mózgowych, w naczyniach krwionośnych w głowie oraz w tkankach otaczających np. mięśniach karku.
W dziewięciu na 10 przypadków jest to ból napięciowy, spowodowany najczęściej stresem. Bardziej dotkliwa bywa migrena, gdyż towarzyszą jej dodatkowe elementy, jak mdłości, dreszcze, wrażliwość na światło, dźwięki i zapachy... jak mawiała moja babcia - najgorszemu wrogowi nie życzę.
Równie ciekawym jest, co powodować może ból głowy?
Zimno, kaszel, ciasna gumka do włosów, zmiany w obrębie odcinka szyjnego kręgosłupa, wady wzroku, nocny bezdech, alkohol, hormony, brak snu, strach, podekscytowanie...
A leki? najczęściej środki przeciwbólowe, ale i akupunktura, sok z selera, ruch na świeżym powietrzu....
Dzięciury, to kuzyni naszych dzięciołów, występujące w obu Amerykach. Nasze swojskie dzięcioły są przy tych amerykańskich leniwe, bo robią jeden lub kilka otworów w drzewie, zjadają robala, soku popiją, a te za oceanem potrafią w jednym dębie zrobić 50 tysięcy otworów i naupychać w nich zapasy na bardzo długo.
W dodatku, ich spiżarnie liczą nieraz ponad 100 lat, bo są dziedziczone! w okresie lęgowym dzięciury żywią się owadami, owocami i sokiem drzew.
Na koniec, już dla najbardziej wytrwałych, kilka ciekawostek o wskrzeszaniu. Na szczęście nie o ludzi tu chodzi, a o próby przywracania wymarłych gatunków zwierząt, takich jak ptak dodo, ptak moa, wilk workowaty.Powstał bowiem zespół pod nazwą COLOSSAL, który zajmuje się ratowaniem gatunków zagrożonych wyginięciem. Szacuje się , że do 2050 roku zniknie z naszej planety 1/3 dzisiejszych gatunków zwierząt.
Zespół naukowców (m.in.biolog ewolucyjny, genetyk) twierdzi, iż możliwym byłoby reaktywowanie niektórych zwierząt uznanych za wymarłe. Jest oczywiście wielu przeciwników tego zamierzenia, bo problemem byłoby znalezienia miejsca we współczesnym ekosystemie dla przywróconych przedstawicieli fauny.
Na razie, uczeni skupiają się na modyfikacjach genetycznych pod kątem zwiększenia odporności zwierząt na choroby. Około 80% populacji diabła tasmańskiego wyginęło z powodu nowotworów pyska. Naczelnym celem badań stało się maksymalne przyspieszenie prac naukowych tak, by ocalić jak najwięcej znikających gatunków...
Niebawem znów będę w poczekalni, może coś ciekawego znajdę:-)


Czekanie czasem jest najgorszą możliwą rzeczą. Nie cierpię czekać aż zasnę, leżąc wiele godzin w bez ruchu.
OdpowiedzUsuńNa różne rzeczy się czeka. Taką mamy nature. Z drugiej strony takie czekanie to okazja do refleksji - niekoniecznie zabawy telefonem.
Czekanie na sen w środku nocy, to tortura!
UsuńDrugie zdanie w punkt!
Jak zwykle biorę tabletki, takie lekko uspokajające. Nie każdego dnia, ale gdy nie mogę zasnąć. Od psychiatry.
UsuńU mnie taka cisza w poczekalniach, czasami sama z kimś zagadam, bo ciekawa jestem co ludzie myślą. Ale nie warto, bo starsi to zwykle tacy zrzędliwi 😭.
Ja zasypiam, ale budzę się w trakcie nocy...
UsuńNiektórzy rozmówcy mogą wpędzić w depresję, a w chandrę na pewno ;-)
w najbliższym czasie żadne z tych miast na mnie nie zarobi :-DD
OdpowiedzUsuńa nie byłam w dubaju, nowym jorku.
Ja tez nie byłam, pewnie nie zawitam, za to w Polsce zarezerwowałam 3 pobyty!
UsuńAsiu potrafisz z jednej poczekalni zrobić podróż przez pół świata 😄
OdpowiedzUsuńZ tym czekaniem w punkt – faktycznie końcówka dłuży się najbardziej. A dzięciury? 50 tysięcy otworów to już level mistrz 😅
Lubię Twoje „poczekalniane” odkrycia – zawsze coś ciekawego można się dowiedzieć 😊
W poczekalni u dentysty jest wiele ciekawych czasopism:-)
Usuń9 godzin na lotnisku w Barcelonie mi przypomniałaś...
OdpowiedzUsuńI cierpliwie poczekałam na koniec posta:)
Zawyżasz statystyki..
UsuńNo powiem Ci, że 9 godzin, to masakra, w dodatku zwiększano wam opóźnienie...
UsuńHo, ho....nie żebym życzyła Ci przesiadywania w poczekalniach , ale ...przegląd prasy z innego rewiru- dobrze mi zrobił. :-) Na codzień przeważnie mało czasu poświęca się na ciekawostki z ,,innego wymiaru rzeczywistości,, Dzięki ...A co to za ptaszysko ?
OdpowiedzUsuńPtaszysko to ptak dodo właśnie.
UsuńW każdej poczekalni inne gazety, więc przegląd może być ciekawy...
Przegląd to przegląd, ale świetny wybór.....robi robotę.:-)
UsuńO, dziękuję za uznanie!
UsuńNie lubię poczekalni a jak jeszcze poślizg to masakra, dziękuję za nowości przyrodnicze, nie słyszałam, zawsze coś można się dowiedzieć, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzas wykorzystany na nowinki, przynajmniej nie dłuży się czekanie.
UsuńStaram się unikać wszelkiego rodzaju poczekalni, ale nie zawsze się to udaje. Jednocześnie jest to pewna lekcja cierpliwości.
OdpowiedzUsuńLekcja cierpliwości na pewno, chyba że kolejka się wydłuża, bo ciągle ktoś wchodzi poza kolejnością lub wraca z badaniami, to można się wkurzyć!
UsuńSiedzac w poczekalniach lubię obserwować ludzi a jeśli znajdą sie jacys chętni, to porozmawiać z nimi. Wielu ciekawych historii można sie od nich dowidzieć, nie tylko na temat zdrowia. W związku z tym nawet lubie poczekalnie!:-))
OdpowiedzUsuńOch, obserwacje i kontakty bywają tez nieprzyjemne, niestety.
UsuńKiedyś jakiś pan opowiedział mi o swoich operacjach ze szczegółami, do gabinetu wchodziłam bardziej chora, niż byłam...
Nie bywam u lekarzy od lat, więc poczekalnie omijam. Dziś czekam na montera nowych liczników mierzących zużycie wody. Ból głowy nie pozwala mi znaleźć temat na nową notkę. Podziwiam, że o tak wczesnej porze, miałaś siłę napisać tak obszerny post. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWpis przygotowałam wcześniej, rzadko piszę na gorąco rankiem, dopiero po kawie przychodzi jasność umysłu...
Usuńrównież uważam, że reaktywacja wymarłych gatunków nie ma sensu ze względu na brak miejsca na ich introdukcję... natomiast jestem za reaktywacją ekosystemów... wcale nie żartuję... wciąż, mimo przeludnienia, jest na ziemi mnóstwo miejsc opuszczonych, zdewastowanych przez przemysł, mniej lub bardziej jałowych, mających jednak nadal pewien potencjał... to jest rzecz jasna kosztowne, pracochłonne, energochłonne, wymagające mnóstwo ludzkiej inwencji... ale wojny też są kosztowne, pracochłonne, energochłonne, wymagające, więc nikt mi nie wmówi, że ludzkość nie ma kasy, czasu, czy energii na takie reaktywacje... ba, nie tylko wojny, jest mnóstwo innych głupich rzeczy, które można by przestać robić... pewien mój znajomy kiedyś przestał chlać... po jakimś czasie nagle okazało się, że stać go na mnóstwo fajnych spraw i tematów...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
A tak, powstało wiele fajnych miejsc na dawnych wyrobiskach kruszcu, parki i ogrody na hałdach kopalnianych itd.
UsuńByle deweloperzy nie zwietrzyli okazji, bo znikną wszystkie ładne miejsca...
Egipt planuje zalać Sahare-depresję.Czy pseudoekolodzy będą się przypinać łańcuchami do piasku?
UsuńZalać czym? czyżby przewidywano jakiś potop?
Usuńyoutu.be/8AkwHVhKRUk
UsuńW amerykanskich klinikach nie ma kolejek. Wizyty sa tak ulozone ze jesli sie czeka to doslownie 5 minut. Nie widze by tych dwoje czekajacych bo co najwyzej tylu jest rozmawialo, kazdy patrzy albo w telefon albo w telewizje.
OdpowiedzUsuńPoza tym malo kto sie tyka magazynow jako ze one dotykane przez niektorych sa swietnym zrodlem zarazkow. Ja sie nie tykam, zwlaszcza od czasu Covidu, zreszta w czasie jego trwania poznikaly z poczekalni wlasnie z tego powodu. Wiele ludzi przeglada magazyn kartkujac i do przewracania kartek slini palec! Obrzydliwe!
Miewalam migreny wiec wiem jak sa meczace. Powodowala je zmiana pogody na deszczowa, nadejscie miesiaczki albo jakis zapach np czyjes perfumy. Albo plyn po goleniu jakiego uzywal moj maz i na moje protesty musial zmienic na inny. Co dziwne ustaly jakby po tych covidowych szczepieniach.
No u nas zdarzają się poślizgi, nawet prywatnie, lekarz nie przewidzi każdej sytuacji. Zawsze można zdezynfekować ręce, gdy wypożyczasz książki z biblioteki tez nie wiesz, kto przed tobą czytał...
UsuńJa miałam 3 dawki, ale jakoś migreny nie ustały, a szkoda.
Uważam że zwierzętom to nie mutacje genetyczne uczonych są potrzebne, ino "święty spokój". Jeśli człowiek nie będzie destrukcyjnie oddziaływał na środowiska w których żyją, nie będzie ich wypierał z siedlisk, to ich organizmy poradzą sobie same.
OdpowiedzUsuńW tym filmiku
https://www.youtube.com/watch?v=aAJ1Gr4i74Q&t=263s
jest mowa że diabeł tasmański zaczyna radzić sobie sam z rakiem pyska, mianowicie zmienił w tym celu zwyczaje godowe, bo to w czasie godów zarażał się rakiem.
Dla mnie najlepszym skraczaczem oczekiwania jest rozmowa bo w trakcie czekania nie potrafię się skupić na żadnej lekturze.
Pandemia pokazała już, że zwierzętom żyło się lepiej, gdy ludzi pozamykano w domach ;-)
UsuńOj, nie zawsze rozmowa bywa korzystna, zależy na kogo trafisz...
W sumie wszędzie się czeka np jak się coś ugotuje, upiecze , na meza jak wraca itd ja źle znoszę czekanie , ale co zrobić.
OdpowiedzUsuńNajczęściej chyba czekało się na mleko, ale gdy tylko człowiek odwrócił głowę, to i tak wykipiało...
UsuńCale zycie jestesmy w poczekalni, czekamy, czekamy, obserwujemy, uczymy sie, rozmawiamy. Swiat jest poczekalnia. Tylko na co w ostatecznosci czekamy?
OdpowiedzUsuńPodobno od urodzenia już czekamy na śmierć, na szczęście jest wiele pomiędzy...
UsuńNa to szczescie tez sie czeka :)))
UsuńA czasami trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekać...
UsuńTo jest pomysl! :)))
Usuńnie znoszę czekania. czekanie, to brak działania, to wegetacja. okropność.
OdpowiedzUsuńnie wiem gdzie czytałem, ze cała ta różnorodność zoologiczna, to zaledwie 3 procent, a resztę stanowią zwierzęta hodowlane. więc utrata 1/3 zmniejszy o kolejny procent tę różnorodność.
Dlatego lepiej nie czekać bezczynnie...
UsuńSporo zarabiają te miasta!
OdpowiedzUsuńTo prawda, ale Dubaj bije inne na głowę!
UsuńUmiem czekać. Przez całe życie na coś czekam. Teraz... chyba na Godota.
OdpowiedzUsuńWyrobiły we mnie cierpliwość moje kotki. Niezliczone kroplówki w czasie tych 25 lat plus kolejki do weterynarza nauczyły mnie spokojnego czekania. W naszej przychodni dla zwierzaków jest zawieszony telewizor i bez przerwy nadawane są filmy przyrodnicze tak piękne, że całkowicie zapominam o bożym świecie.
Z kolejką do lekarza też nie mam problemu. Zawsze biorę ze sobą książkę i czytam na akord.
Tylko na cud czekam niecierpliwie, choć bez większego przekonania. Mnie się cuda nie zdarzają.
Filmy przyrodnicze zawsze przykuwają uwagę, nie to, co fabuła innych, bo podobno wszystko już było...i trudno nas już zaciekawić.
UsuńSkoro już przy przyrodzie, to zainteresowały mnie dzięciury. Nazwa przedziwna, a o ich istnieniu nic nie wiedziałam. Warto podróżować, także po blogach! 🥰
UsuńNo ja tez pierwszy raz czytałam i podziwiam je za to stukanie, że też ich dzioby to wytrzymują!
UsuńNie ma strachu, na pewno są do tego przystosowane.
UsuńKiedy spodziewam się czekania u lekarza, zwykle zabieram czytnik. Z czasopism też zdarzało mi się skorzystać.
OdpowiedzUsuńNa lotniskach ostatnio robiłam przegląd zdjęć, a moja koleżanka montowała rolki - to wymaga gapienia się w ekran, ale wielu zajęć do wyboru i tak nie ma :) Chyba że to było długie oczekiwanie w nocy, wtedy trzeba było szukać dobrych ławeczek do spania :D
Czasami przy bólu głowy opieram się o poduszkę do akupresury, taką z kolcami z zestawu z matą, albo ją sobie kładę na głowie czy nawet częściowo na twarzy. Pomaga, choć zwykle tylko, kiedy tam leży, chyba odwraca uwagę :) Ale docelowo powinna pomagać się rozluźnić. Zresztą jak człowieka głowa boli, to różne rzeczy by zrobił, żeby przestała.
Dzięciur brzmi jak zgrubienie od dzięcioła :)
A z odtwarzaniem gatunków byłabym ostrożna, każda ingerencja wpływa na te, które żyją obecnie. No ale mam nadzieję naukowcy mają większą świadomość zagrożeń.
Przy migrenach zdarzało mi się zasypiać w dziwnych pozach, bo tylko takie przynosiły ulgę, nie mówiąc o okładach ze słoików z lodówki, ale za szybko nabierały ciepła...
UsuńZ naukowcami bywa różnie, oby okazali się odpowiedzialni!
Bardzo twórcze jest to Twoje czekanie. Zawsze mozemy się czegoś ciekawego dowiedzieć z tych myśli. Spory rozrzut tematyczny.
OdpowiedzUsuńOstatnio oglądałam program o megalotnisku w Dubaju, jeszcze te liczby - robią wrażenie.
Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze nowości z poczekalni :)
Koleżanka miała tam przesiadkę, ogromny, rozległy, wystrój na bogato...głowa mała!
UsuńKiedy studiowałam, wciąż na coś czekałam, ludzie się spieszyli, a ja się tak przesuwałam na koniec, i mówiłam, ok, poczekam. Teraz czekam na męża, na córkę, na wnuczkę, w tym czasie czytam, albo słucham. Ostatnio wynajduję ciekawe miejsca, gdzie mogę czekać w miłej okoliczności, już mam całą mapę w zależności od tego, gdzie i na co czekam. Nawet mam swoje smaki poczekalniowe. No i musi być toaleta, jak czekanie się przedłuża. Jakby się tak zastanowić, to dzięciury wiedzą, co robią :P
OdpowiedzUsuńNa studiach wolałam wchodzić na egzamin bez czekania, ale naczekałam się na autobusy, pociągi, na wyniki egzaminów...
UsuńToaleta i przysmaki, to ważne w czekaniu;-)
Nie przepadam za czekaniem, ale czasem nie ma wyjścia. Miłe towarzystwo w poczekalni sprawia, że czas szybciej płynie, a nawet nie zauważa się jego upływu. Gorzej, kiedy przychodzą tacy, którzy wpychają się w kolejkę, wchodzą tylko na chwilę lub robią awanturę z nie wiadomo czego.
OdpowiedzUsuńOtóż to, wówczas robi się nieprzyjemnie. Kiedyś wpuściłam panią , czekając na USG, miała tylko zapytać, a została na badanie, bądź tu potem uprzejma!
UsuńOrganicznie nienawidzę czekania. Nawet przesyłki pocztowe karzę sobie do wysyłać do punktu odbioru, bo czekanie na kuriera mnie wykańcza. Jestem przekonana, że np. w przychodniach wcale nie musielibyśmy czekać, przy dobrej organizacji. No, i przy punktualności pacjentów, ale tacy powinni spadać na koniec kolejki. Przecież to podstawy kindersztuby...Tylko kto dziś wie, co to jest?
OdpowiedzUsuńZdarza się i lekarzom spóźniać, niestety. Nie mówiąc o tym, że pacjenci umawiani są na jedną godzinę i niepotrzebnie czeka się na swoją kolej. Bałagan w rejestracji także potęguje kolejki. kiedyś byłam umówiona na 13, ale przychodzili pacjenci zapisani na późniejsze godziny, bo lekarz zażyczył sobie ściągnąć wszystkich i przyjmował na akord, kłótnie w poczekalni, chaos...
UsuńJuż dawno nie czekałem dłużej niż 10 minut w żadnej poczekalni i jakoś mi tego nie brak.
OdpowiedzUsuńDubaj na czele listy miast zarabiających na turystach???
Jak dla mnie zadziwiające... wolałbym odwiedzić 157 innych miast, taki jestem oderwany od rzeczywistości.
Dubaj jest chyba miejscem przesiadkowym dla dalszych kierunków i czekając na swój lot pasażerowie czasami zwiedzają, kupują posiłki, nocują w hotelach itd.
UsuńU nas w poczekalniach zwykle nie ma oka na czym zawiesić - albo jakieś plotkarskie badziewie ze starym programem tv albo wystrój wnętrz. Jak przewiduję czekanie, biorę zawsze własną książkę, bo ja lubię czytać w dziwnych miejscach.
OdpowiedzUsuńMój Młody czeka na wskrzeszenie dodo, na punkcie którego jest dosyć zafiksowany. Może się doczeka.
Kto wie, teraz wszystko jest możliwe...
UsuńCzytam i mam ochotę ogłosić, że poczekalnia to nie pomieszczenie, tylko stan cywilny: „w trakcie”. Najlepsze, że nauka wreszcie dorwała się do czekania i policzyła, ile życia oddajemy w ręce numerków, opóźnień i słynnego „jeszcze chwileczkę” - a potem bezlitośnie wykazała, że najgorsza jest końcówka. Święta prawda: ostatnie metry czekania są jak ostatnie dwa schodki na czwarte piętro - nagle człowiek czuje każdy mięsień i każdą sekundę.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się też, jak postęp techniczny zrobił z poczekalni coś w rodzaju mikro-wczasów all inclusive: internet, audiobook, telefon, rozmowy… człowiek tylko nie wie, czy jest w przychodni, czy na lotnisku, bo wszędzie te same emocje i ta sama nadzieja, że „może jednak pójdzie szybciej”. A potem BACH - turystyczne miliardy: Dubaj liczy 29 mld, a ja po takiej tabelce już prawie czuję ból głowy i to niekoniecznie napięciowy, tylko „w dolarach”. Zresztą sama lista przyczyn bólu głowy brzmi jak regulamin życia: zimno, kaszel, gumka do włosów, hormony, brak snu… czyli zasadniczo: wystarczy oddychać i już jest ryzyko.
I kiedy człowiek myśli, że to już koniec atrakcji, wchodzą dzięciury; nasze dzięcioły przy nich to turyści na „slow life” - jeden otwór, robalek, łyczek soku i drzemka. A te amerykańskie? Pięćdziesiąt tysięcy otworów w jednym dębie, spiżarnie na sto lat, dziedziczenie w pakiecie - normalnie „rodzinny biznes” z tradycją i magazynem większym niż niejedna sieć sklepów. Finał z wskrzeszaniem gatunków dorzuca jeszcze dreszczyk: zaczyna się od dodo, moa i wilka workowatego, a człowiek odruchowo sprawdza, czy przypadkiem ktoś nie planuje reaktywować też kolejek. Całość świetna: od poczekalni przez bóle głowy i miliardy turystyki aż po genetykę i ratowanie świata - czyli taki felietonowy rollercoaster, po którym czeka się już tylko na ciąg dalszy… najlepiej bez opóźnień.
No kochana, wyszedł niemal poemat na temat, wena Cię nie opuszcza, wręcz przeciwnie:-)
UsuńBardzo to wszystko ciekawe, ale ja mam chyba pecha, bo jak gdzieś czekam, to tam z gazet są tylko jakieś Życia na gorąco itp, a ja ich nawet nie dotykam, nie mówiąc o czytaniu:) Zawsze mam jednak pod ręką ebooka w telefonie i to mnie ratuje. A należę do niecierpliwych i często wolę czegoś nie mieć, nie załatwić, niż czekać w kolejce.
OdpowiedzUsuńW mojej poczekalni jest sporo czasopism i to zarówno dla pań, jak i dla panów...
UsuńW poczekalni bardzo rzadko przeglądam telefon, wole obserwować ludzi, a jak trafi się dłuższe czekanie to najlepsze okazuje się szydełko. Rozmowy z innymi nie zawsze wychodzą na zdrowie, nawet obcy ludzie potrafią dopiec.
OdpowiedzUsuńJa miałam pół roku przed emeryturą nieco dziwne, ale i tak nie wspominam, tego w kategoriach tego czy mi się dłużyło czy nie, było inaczej...
Jeśli chodzi o ginące gatunki...Weźmy pod uwagę takie wilki w Polsce. Najpierw je tępili z wielką zażartością, a potem doszli do wniosku, że jednak trzeba je chronić. Działania godne człowieka!
Pozdrawiam Cię serdecznie
Masz rację, człowiek najbardziej chyba szkodzi naturze, a prze to sobie samemu!
UsuńRozmowy z innymi chorymi mogą mocno zdołować...
Nie wiem, co napisać, jak skomentować. Poczekalnie wszelkie po prostu mnie rozpraszają. Co do gatunków, to wskrześmy dobro i życzliwość u człowieka, wtedy wszystko odżyje.
OdpowiedzUsuńTo chyba najtrudniejsze, niby wszyscy chcą dobrze, a świat coraz gorszy...
UsuńJakie pożyteczne to Twoje czekanie w poczekalni !? I dla nas pełna garść ciekawych nowinek ! Dobrze, że chcą ratować te gatunki, ale jednak jest to ingerencja genetyczna. Człowiek już we wszystko ingeruje. Czasem zastanawiam się : dokąd ten świat zmierza ?
OdpowiedzUsuńNiektórzy twierdzą, że do samozagłady, szkoda mi przyszłych pokoleń!
UsuńA propos odnawiania zaginionych gatunków to przypomniał mi się niemiecki biolog, który w czasie wojny "grasował" w warszawskim zoo i na rozkaz Hitlera chciał "wskrzesić" istnienie tura. Za to Żabińscy na terenie tego zoo ocalili wielu Żydów. Irena
OdpowiedzUsuńOglądałam film o Żabińskich, nie znałam tych faktów, więc dobrze, że film powstał.
UsuńJotko, oby powodem Twoich wizyt w poczekalni były jedynie kontrole, a nie problemy zdrowotne. Ale fakt, taki zaciekawiony światem człowiek jak Ty, zawsze znajdzie sobie ciekawe zajęcie.
OdpowiedzUsuńWszystkie przytoczone ciekawostki zdumiały mnie, były czymś nowym.
Dzięciory, ból głowy nawet od ciasnej gumki, sok z selera dla uśmierzenia. I te rekonstrukcje wymarłych zwierząt. A Amsterdam wyprzedził Nowy Jork i Paryż w rankingu zarabiania na turystów...
Postaram się zapamiętać te ciekawostki.
Na szczęście nie mam poważnych problemów, ale dzięki za troskę:-)
UsuńWczoraj na wycieczce słuchaliśmy dzięciołów i żurawi, wiosna idzie wielkimi krokami!
Witaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńJest tyle rodzajów czekania:) Jedne niecierpliwią, drugie frustrują, trzecie złoszczą. Ale jest i taki, który sprawia przyjemność :)
Pozdrawiam:)
A tak, masz rację, są takie rodzaje czekania, gdy czeka się z radością lub samo czekanie jest milsze, niż cel!
UsuńPonad pół wieku czekam na szóstkę w Totka.
OdpowiedzUsuńDzwonię do rejestracji:"Jesteś 43 w kolejce".
Korek uliczny
Zmęczony,głodny i czekający,
aż przede mną pojawi się miejsce.
Wszyscy kierowcy chcą tego samego.
Aby wypadek został usunięty.
Samochody się przegrzewają.
Tuż przede mną jest zjazd,
do którego próbuję dojechać.
Gdy skręcam w ten zjad,
mój samochód się zatrzymuje.
Skończyło się paliwo.
Wulgaryzmy.
Prorok Habakuk to zrozumiał,
uśmiechnął się i powiedział:
"Czekaj na wizję"
Stare rosyjskie przysłowie mówi:"Uśmiech bez powodu jest oznaką idiotyzmu"
Nie zgadzam się, można uśmiechać się do swoich myśli lub z radości, że słonce świeci i nic nie boli!
UsuńCo do mojego ostatniego roku przed emeryturą, to zgadzam się z tobą w 100 procentach.
OdpowiedzUsuńOj tak, ostatni rok najgorszy...
UsuńBył czas, że każde "czekanie" wykorzystywałam na drzemkę...;o)
OdpowiedzUsuńI tak bywa, organizm wie, co najlepsze!
UsuńOch jakże jestem marudna w czekaniu ;)) Najbardziej mam dramat kiedy czekam na pociągi i nie daj Bóg jest opóźnienie. Wtedy wpadam w czarną rozpacz. Ot, taki ze mnie niecierpliwy człowiek.
OdpowiedzUsuńKiedyś ubrałam się lekko na pociąg, stacja blisko domu, ale opóźnienie zwiększało się i zwiększało, strasznie przemarzłam...
UsuńNo tak, myślę że parę miast zarobi na mnie trochę w tym roku:-) Czekam na te wyjazdy z niecierpliwością, ale nie jestem dobra w czekaniu;-) Planujemy pobyt w Kostaryce, może uda mi się zobaczyć dzięciury:-)
OdpowiedzUsuńTo wspaniale, życzę aby wszystko się udało!
UsuńNajbardziej nienawidzę czekania do lekarza ... Najgorsze to do dentysty chyba... I ten paskudny zapach z gabinetu. Na lotnisku też bywało męcząco. Do czekania trzeba mieć chyba anielską cierpliwość, której ja nie posiadam. Miłego dnia Asiu
OdpowiedzUsuńA wiesz, teraz w tych nowoczesnych klinikach dentystycznych, to nawet zapach inny, wcale nie dentystyczny:-)
UsuńAnegdotka z poczekalni u dentysty: jestem nieśmiałą osobą i raczej sama nie zaczynam rozmowy. W kolejce przede mną elegancka pani w średnim wieku. Zaczęło się od pytania, na którą godzinę mam wizytę, bo było opóźnienie ponad 30 minut. Oczywiście trochę ponarzekałyśmy, ale od słowa do słowa, rozmowa zeszła na rozmaite tematy. Czas tak miło nam minął, że kiedy dentystka wyszła z gabinetu zawołać kolejnego pacjenta, to my już z panią Grażynką rozmawiałyśmy sobie w najlepsze :)
OdpowiedzUsuńA wpis bardzo ciekawy, dowiedziałam się wielu rzeczy!
Pozdrawiam :)
Fajne spotkanie, można w poczekalniach poznać i miłych ludzi, ja u dentysty spotkałam koleżankę z pracy i pediatrę mojego syna...
UsuńOj ja do cierpliwych nie należę...Mimo wykonywanego zawodu. Ależ garść ciekawostek zebrałas!
OdpowiedzUsuńBo ciekawe czasopisma dorwałam:-)
Usuń