Kilka osób mnie już pytało, czy tam naprawdę tak mało ludzi, jak na zdjęciach?
Na serio, może dlatego, że byliśmy pod koniec czerwca, ale pamiętam iks lat wstecz, to też nie było tłumów w środku sezonu. Za to rowerzystów sporo, to idealna miejscówka na wyprawy rowerowe.
Droga na plażę prowadzi od parkingu przez las, więc nawet w gorące dni idealnie, cały czas w cieniu!
Jeśli nie chcesz płacić za parking, przyjedź rowerem, własnym lub wypożyczonym.
Wejście na wydmę i już oczom ukazuje się on - Bałtyk!
Na szczycie wydmy przyjemny wiaterek, a piasek drobny jak mąka i czysty, żadnych śmieci!
Takie widoki nigdy się nie znudzą, do tego szum fal, odgłosy ptaków, drewno wyrzucone na brzeg, kamloty różnego formatu.
Spacer plażą to sama przyjemność, woda masuje stopy, fale porządkują bałagan w głowie, gdzieś na horyzoncie majaczy statek, na piasku spotykamy budowle z piachu i kamieni...
Gdzieniegdzie wysokie wydmy lub kamieniste fragmenty podłoża, czasami trafiamy na zatoczkę, odgrodzoną od pełnego morza łachą naniesioną falami. Góry i doliny pod wodą...
Plaża graniczy z obszarem chronionym, więc zdarza się nam natknąć na tablice informacyjne oraz miejsca ochrony lęgu ptaków. Na pisaku widoczne są liczne tropy dużych i małych skrzydlatych braci.
Jednego dnia, po plaży spacerował lis, młody, wychudzony, spragniony. Co jakiś czas zbliżał się do ludzkiego grajdołka, nawet jednej z pań chciał ukraść torbę, okazała się jednak dla niego za ciężka.
Przespacerował dwa razy, ale chyba nic nie znalazł...
Nasza plaża była w połowie drogi między Rowami a Łebą i wybraliśmy się w kierunku Rowów w poszukiwaniu zatopionego lasu. Kilka kilometrów brzegiem morza, to niesamowity spacer.
Spotkaliśmy pana , który chyba nie spodziewał się spacerowiczów, bo korzystał ze słońca i morza nago.
Zatopiony las, to fragmenty drzew, wystające z wody i piachu, niektóre mocno skamieniałe.
Pomyśleć, że erozja morska zmniejsza cyklicznie obszar zalesiony, zmniejsza się też powierzchnia wydm.
Dwadzieścia kilka lat, to szmat czasu i wiele zmian może zajść w tym okresie. Inaczej też zapamiętałam wydmę czołpińską i wędrówkę po rozgrzanym piachu nad morze.
Tym razem, to był krótki spacer, wydmę pokrył bowiem las, a ruchome piaski, to jedynie wąski pas nadbrzeżny... szkoda!
Ale jak Czołpino, to nie tylko wydmy, to także latarni morska!
Wdrapaliśmy się, a jakże, na górze wąski taras widokowy, akurat dla tych, co mają lęk wysokości...
Latarnia solidna, schody kręcone, a widoki z góry bajeczne!
Kiedyś cały obszar wokół, to były tereny wojskowe...
Robiliśmy zdjęcia, choć i tutaj widoki zmieniły się bardzo, drzewa urosły i schowały przed okiem obserwatora to i owo.
Pora była schodzić na dół, ale jeszcze spojrzenie na szlak, jaki przebyliśmy, by dojść do latarni.
Bilety na wejście, sprzedaje miła młoda kobieta w połowie drogi na górę, więc codziennie trenuje bieganie po schodach, w końcu tam pracuje:-)
Wchodzi i schodzi niejeden raz, bo gdy się zbliżaliśmy, kasjerka opalała się na dole...
Kolejna relacja ze skansenu!















No faktycznie pusto na tej plaży. I bardzo uroczo! Tak to bym mogła spędzać wakacje nad morzem...
OdpowiedzUsuńKiedyś zwiedzałam jakąś wieżę i kasa była na samej górze, chyba nikt nie rezygnował z kupienia biletu jak się już tak wysoko wdrapał 😁
Taki myk, weszłaś, to płać!
UsuńWejść do połowy i zrezygnować? szkoda...
Rybeńka, a tych co odmówili kupna biletu na górze czekała droga powrotna w dół... lotem? 😉😄
UsuńCiekawe, prawda? ale chyba głupio odmówić?
UsuńNo mogli nie zapłacić ale widoki by ich ominęły:))
UsuńTyle trudu bez widoków? szkoda fatygi!
UsuńCi, którzy mogą korzystać z plaży, nawet nie wiedzą, jakie mają szczęście.
OdpowiedzUsuńBez parasola nie da rady, zwłaszcza w duże upały! niektórzy rozkładają małe plażowe namiociki...
UsuńDobry czas, na minione upały wiaterek od morza jak znalazł. :)
OdpowiedzUsuńBez wiatru nie ma życia, nawet na plaży!
UsuńAleż cudownie, gdy nie ma tłumów to dopiero można nacieszyć się wszechogarniającym pięknem, zrelaksować i odpocząć. Szczerze zazdroszczę, ale tak pozytywnie :))
OdpowiedzUsuńLisek wygląda bardzo biednie, taki marniutki i wychudzony :/
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Bardzo nam go było żal, ale strach zachęcać, niechaj idzie swoją drogą...
UsuńPiękne zdjęcia....a w ślad za nimi relacja jak fale cicho uderzające o brzeg. Spokojnie i we własnym rytmie.
OdpowiedzUsuńWe własnym rytmie i bez pośpiechu, to najważniejsze!
UsuńSpacery brzegiem morza to najlepszy wypoczynek. Pamiętam, że robiłam takie spacery od Rowów w stronę zachodnią. Miejscami całkowite bezludzie. Fajnie!
OdpowiedzUsuńTo najcenniejsze, bo coraz mniej cichych miejsc!
UsuńPięknie tam. A sezon przed- czy pourlopowy spokojny, teraz zaczęły się w Polsce wakacje, w Niemczech też w kilku landach, i jest tzw. cyrk na kółkach, czy w takich miejscowościach urlopowych, czy na drogach, plus drożej wszystko oczywiście.
OdpowiedzUsuńPodobno już krążą w necie paragony grozy, ale każdy ma wybór i widzi ceny, więc nie dajmy się zwariować!
UsuńFajne droga na plażę a i sama plaża piękna. Dobrze, że nie ma tłumów. Można się wyciszyć, ze spokojem spojrzeć na to piękno i oddychać głęboko, aby wrócić do siebie wypoczęta i szczęśliwa ze wspaniałymi wspomnieniami.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, akurat miejscówka dla seniorów:-)
UsuńNasze nadbałtyckie plaże są bardzo, bardzo ładne. Przez wiele lat z rzędu moja ulubioną nadbałtycka miejscówką były Jastarnia lub Jurata na Półwyspie Helskim, a w ubiegłym roku "odkryłam" Dziwnówek - piękna plaża a na dodatek dom wczasowy wybudowany na szczycie wydm, więc widoki piękne prze 24 godziny na dobę, nawet wtedy, gdy pogoda wcale nie była plażowa.
OdpowiedzUsuńPółwysep Helski to ulubiona miejscówka moich znajomych, co roku we wrześniu tam jechali. Dziwnówka nie znam, muszę sprawdzić:-)
UsuńDzięki Twojej relacji trochę nad morzem pobyłam 😉
OdpowiedzUsuńO widzisz, to super!
UsuńZ Wrocławia nad morze daleko, dlatego bardzo rzadko było mi do niego po drodze ;) Góry były całkiem blisko dlatego to szkoła właśnie tam woziła nas na wycieczki, a że bardzo lubiłam chodzić to właśnie góry weszły mi w krew i ciągnęły do siebie, no bo chodzenie nad morzem wydawało mi się jakieś takie monotonne, tylko ta woda i woda ;) 3 tygodniowy pobyt w Świnoujściu w sanatorium okazał się bardzo atrakcyjny, ale i tak góry i lasy miałam bliżej.
OdpowiedzUsuńChciałabym ci zarekomendować krainę która ma dużą wodę i zróżnicowany teren, a może już byłaś na Wysoczyźnie Elbląskiej?
Brat dziadka z rodziną mieszkał w Łęczu z którego bardzo blisko było nad zalew Wiślany. No ale że to daleko od Wrocławia to byłam u nich tylko 3 razy i to pół wieku temu. Wspomnienia mam jednak bardzo żywe i wspaniałe bo to niezwykle ciekawa okolica. Na dodatek zagroda stryja położona była tak że po wyjściu na podwórze w dole widać było oddalony o kilka kilometrów zalew.
Kilka słów o
"Wysoczyzna Elbląska – izolowana kępa morenowa na Pobrzeżu Gdańskim. Wysokość do 198,5 m. Opada stromymi krawędziami ku Żuławom Wiślanym oraz Zalewowi Wiślanemu, a mniej wyraźnie ku Równinie Warmińskiej. Znaczna wysokość względna Wysoczyzny Elbląskiej spowodowała rozcięcie jej zboczy wąwozami erozyjnymi."
Tak że jeśli tam nie byłaś to polecam :)
Nie byłam, a brzmi atrakcyjnie, kiedyś też sprawdzałam Frombork i wyspę Wolin, teraz tyle propozycji hotelowych w całkiem dobrych cenach, można i dla emerytów cos wyszukać.
UsuńDzięki za podpowiedź!
To zanęcę jeszcze trochę ;)
UsuńBędąc tam u rodziny wybrałam się także do Fromborka, koleją która działała jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Kolejka ponoć nie działa ale tory jeszcze są, a trasa ich przebiega nad samym zalewem, podróż nią była niezwykle malownicza, ja wsiadałam do niej w Suchaczu, ale stacją początkową był Elbląg a końcową Braniewo. Raz dojechałam nią do stacji końcowej i była to cudna podróż. Czytałam kilka lat temu że mają wznowić kursowanie pociągów pasażerskich.
Najbliżej Łęcza bardzo ciekawą miejscowością są Kadyny, to zabytkowa bardzo malownicza miejscowość i rośnie tam pomnikowy dąb Bażyńskiego. Do Malborka też stamtąd dojechałam.
No a w tym Łęczu za płotem zagrody stryja był głęboki jar. Jarów jest sporo, przecinają się pod różnym katem, a porośnięte wtedy były bukami, miały niesamowitą czerwonawą aurę i chodziłam nimi do Suchacza, bo biegł nimi szlak turystyczny.
I mam to w pamięci już 50 lat, znaczy zrobiło na mnie duuuuuże wrażenie :D
Bajecznie po prostu. Marzy mi się długa podróż pociągiem z pięknymi widokami za oknem, z przerwami na zwiedzanie ciekawych miejsc!
UsuńDziekuję za twoją opowieść:-)
Piękne miejsca...
OdpowiedzUsuńNa marginesie - zatopiony las - drugie zdjęcie - byłem przekonany, że to szkielet wygłodzonego lisa.
Ojoj, zapachniało horrorem!
UsuńPisze sie na zatopiony las, wydmy i nudyste :))) Reszta? Tez sie pisze. I ogladam. :))) Bo pieknie!
OdpowiedzUsuńSama oglądam, w ramach powtórki:-)
UsuńWspaniały wypoczynek nad morzem- tylko oglądać, czytać i chłonąć. Pięknie!
OdpowiedzUsuńCieszę się, jeszcze wspominam tamte zapachy i zachody słońca...
UsuńPrzepiękne tereny a plaża nietypowa, różna i z kamykami ,i wydmy na horyzoncie no i.malo ludzi, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPięknie i ciekawie, to prawda!
UsuńMiałem okazję bywać na takich plażach. Ale zamiast lisów czy innych takich zwierząt z lasu częściej widziałem jakieś owady, na przykład zatrzęsienie biedronek parę razy. :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie. Dzięki tej pracy już nauczyłem się tyle, że głowa mała. Do tego znam kolejny program komputerowy do pracy, więc to też plus.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Przeżyłam kiedyś wyrojenie os na plaży nad jeziorem, nie można było pic ani jeść , bo wszędzie były osy, nawet w piasku, okropne...
UsuńPiękny ten piasek i lisek. Mizerota. Świetne zdjęcia, bo i widoki cudne.
OdpowiedzUsuńMizerota straszna, aż chciało się nakarmić...
UsuńPiękne zdjęcia, plaża wspaniała! Wieża z resztą też :D Dzięki za super wycieczkę nad morze, od razu poczułam ten wakacyjny klimat ;)
OdpowiedzUsuńTeraz tam zimno i wietrznie, aż trudno uwierzyć!
Usuńliska mi szkoda, biedny.
OdpowiedzUsuńBiedny, ale lepiej z daleka...
UsuńSantor śpiewała, że nie ma dzikich plaż, a tu proszę- Jotka na urlopie i już wypatrzyła. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTaka na pół dzika, ale dobre i to:-)
Usuńfajnie nad morzem - ja byłam na urlopie w Mrzeżynie
OdpowiedzUsuńNa urlop każda miejscówka dobra:-)
UsuńPięknie tam jest, tak pusto i spokojnie. Nasze nadbałtyckie plaże bardzo mi się podobają, mało gdzie widziałam taki śliczny jasny drobny iasek.
OdpowiedzUsuńKilka lat temu byłam na ruchomych wydmach, ale na tych, na które da się dojść pieszo z Łeby, to trochę piachu tam jednak było.
Oby i wydmy nie zniknęły, bo mam wrażenie, że coraz ich mniej...
UsuńPusto i pięknie! Dawno nie byłam w tamtych rejonach... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNie sposób być wszędzie:-)
UsuńPięknie:)) To także moje klimaty... Kiedyś byłam w tych rejonach, nawet na tej latarni:)) Teraz najczęściej jeździmy do Wisełki, tam też jeszcze pusto i spokojnie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Przypomniałaś Wisełkę, miałam tam kiedyś pojechać, zaraz sprawdzę miejscówki:-)
UsuńWieki nie byłam nad morzem, pozdrów Bałtyk ode mnie. Może niech będzie mniej zimny i mniej wietrzny, by głowy nie urywał.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Bałtyk ma tez przyjazną twarz, trzeba trafić na jego dobry humor:-)
UsuńPamiętam Rowy sprzed lat .Dwukrotnie spędzalismy z mężem i synem urlopy wlaśnie w Rowach, w jednorodzinnych domkach . Z naszego domku wychodzilo się prawie prosto na plażę. Wędrując kilometrami brzegiem morza spotykało się po drodze - zaledwie pojedyńcze osoby.
OdpowiedzUsuńZ rodzicami, to my zwykle nad jeziora, a z mężem głównie w góry:-)
UsuńAsiu, wejść na latarnię to nic, ale schodzenie po takich schodkach jest już wyczynem ekstremalnym🙂🙋
OdpowiedzUsuńOj tak, wąsko, stromo...ale daliśmy radę!
UsuńMąż miał gorzej, bo wysoki!
Las na plaży to widok raczej niespotykany, szkoda tylko że on taki wychudzony. Może chory.
OdpowiedzUsuńNiedawno byłam w Międzyzdrojach i to co tam widziałam w porównaniu z Twoimi dzikimi, bezludnymi kadrami, aż się w głowie nie mieści. Wydmy, morze, las i sporo z tych miejsc mieliście tylko dla siebie. To jest prawdziwy wypoczynek.
Las wychudzony :-) domyślam się, że o lisa chodziło...
UsuńMiędzyzdroje to taka mekka spacerowiczów promenadowych, podobnie Sopot :-)
My szukamy ciszy i spokoju:-)
Piękne widoki. Dawno nie byłam nad morzem
OdpowiedzUsuńMy też nie, dlatego pojechaliśmy:-)
UsuńTa dawno nie byłam nad morzem (pomijając Wenecję to chyba od dzieciństwa... a nie, jeszcze w Katalonii w sławetnej podróży poślubnej 😁), że nawet nie wiem, czy bym chciała! Owszem, spacer pustą plażą - ale raz.
OdpowiedzUsuńSpacery po plaży są fajne, na jednym razie byś nie skończyła...
UsuńJeszcze trochę i też odetchnę zapachem Bałtyku. Wprawdzie bardziej na zachód - ale morze to samo!
OdpowiedzUsuńOch, to życzę poprawy pogody, bo na razie nie jest plażowa!
UsuńPięknie i pusto. Tak jak lubię najbardziej:-)
OdpowiedzUsuńCudnie po prostu...
UsuńAle się zamyśliłem tym spacerem... 🥰🥰 Pozdrowienia serdeczne, przytulanki dla Puszka 🤗
OdpowiedzUsuńPuszek, to nie u mnie, jedynie wnuka mogę przytulić :-)
UsuńBardzo ciekawie napisałaś o tym, jak te miejsca zmieniły się przez dwadzieścia lat. To niesamowite, jak natura potrafi „odebrać” i zarosnąć ruchome piaski, o których pamiętałaś z przeszłości. Zatopiony las robi ogromne wrażenie, to niesamowite spotkanie z historią ziemi. Dobrze, że chociaż szum fal i ten czysty piasek bez śmieci pozostają niezmienne. 🤍 Świetny opis, czytało się to tak, jakbym sama tam spacerowała! Czekam na kolejny wpis o skansenie.
OdpowiedzUsuńTakie miejsca wyzwalają wenę, dusza uradowana, oczy zachwycone:-)
UsuńAsiu... czyżbyś była w raju?
OdpowiedzUsuńMożna tak powiedzieć, brakowało mi tylko basenu:-)
UsuńW czerwcu zawsze jest mniej ludzi nad morzem, zjeżdżają dopiero po zakończeniu roku szkolnego, a i to zależnie od pogody. I wtedy też ceny skaczą, niestety.
OdpowiedzUsuńByliśmy w Czolpinie kilka lat temu, pięknie tam w calej okolicy. Na wieżę nie dotarłam, bo zaczęło lać, niestety. A okolice Orzechowa koło Ustki, z wydmami, zaliczyliscie? Też piękne.
W okolicach Ustki nie byliśmy, bo nastawiliśmy się na relaks na miejscu, bez zwiedzania dalszych okolic:-)
UsuńNa relacje ze skansenu już zacieram rączki 😉.
OdpowiedzUsuńUwielbiam dzikie plaże i wbrew pozorom, jest ich na szczęście jeszcze kilka. Sama też się wybieram z D w sierpniu w podobne miejsce... natomiast zatłoczona Stegna i inne Dąbki zdecydowanie nie są dla mnie! Pięknie wypoczywacie ♥️
W Stegnie byliśmy dawno temu pod koniec sierpnia, na szczęście nie było tłumów :-)
UsuńTaka plaża to dziś niemal gatunek chroniony - bez tłumu, wrzasku i parawanowej urbanistyki. W Twojej relacji najbardziej urzeka ten spokój, w którym fale robią porządek w głowie skuteczniej niż niejeden poradnik. Lis, zatopiony las i latarnia dorzucają wyprawie odrobinę baśni, przygody i lekkiego absurdu :)
OdpowiedzUsuńNawet gdy byli plażowicze, to raczej pojawiły sie parasole, niż parawany...
UsuńWiem, że nie mogłaś nić zrobić, ale mimo wszystko żal mi tego biednego liska :( Jak tylko zobaczyłam go na zdjęciu, od razu pomyślałam, że jest spragniony, a Ty potwierdziłaś moje odczucia. Mam nadzieję, że gdzieś tam ma dostęp do wody i pożywienia.
OdpowiedzUsuńW upalne dni można spotkać na odludnych irlandzkich plażach... krowy, które skusiła morska woda! Krowy są też bardzo dobrymi pływakami, więc bywa i tak, że farmer "każe" im przepłynąć na sąsiednie pastwisko, jeśli jest niedaleko :)
Wychowałam się na wsi i pamiętam, że moja babcia brała wiaderko z wodą, soliła ją, a potem chlapała trawę na pastwisku, na które niedługo później zaprowadzała krowy. Taka ciekawostka :)
Miały więc przy okazji porcję soli w pożywieniu.
UsuńDzikim zwierzętom leśnicy tez stawiają lizaki solne.
Słyszałam o krowach, które płyną nawet na odległą wyspę , bo tam lepsze łąki!