Kraina domów w kratkę, tak się mówi o tym regionie. Domy tylko tutaj spotykane, z dachami krytymi strzechą, małymi okienkami, chłodne w upalne lata, przytulne w najsroższe zimy. Coraz mniej tych zachowanych po Słowińcach, powstają nowe, ale klimat już mają inny...
Odwiedziliśmy skansen w Klukach, a w zasadzie cała wieś niemal, to skansen. Zabudowania po obu stronach drogi, chaty wkomponowane w obejścia między ogrodami, masz wrażenie, jakbyś przyjechał do rodziny z wizytą.
Zadbano o turystów - przestronny parking, toalety, w każdej chacie wysłuchacie ciekawych opowieści o życiu mieszkańców tych terenów, głównie rybaków. Bo gdy żyje się nad morzem między dwoma jeziorami, to akweny wyznaczają ludziom zajęcia.
Oprócz domów gospodarzy o różnej zamożności, zgromadzono w skansenie szopy na łodzie i sieci rybackie, piece chlebowe, szałasy, mnóstwo narzędzi i przedmiotów codziennego użytku.
Jak to w skansenie. I choć o skansenach różnie się wypowiadają niektórzy dziennikarze, to jednak dają one obraz dawnego życia, zachowują skarby dziedzictwa, integrują mieszkańców.
Podobnie współczesne biblioteki przestały być tylko magazynami książek.
Tym bardziej, że dziś skansen, to nie tylko muzeum, to instytucja przybliżająca nam kulturę i zwyczaje mieszkańców danego regionu. Nazywa się je żywymi muzeami, bo organizowane są pokazy dawnych prac chłopskich, od orki, poprzez pieczenie chleba czy wyplatanie koszy, po kulinarne ciekawostki z czasów naszych przodków. Organizowane są plenery artystyczne, wystawy rękodzieła czy fotograficzne.
Zwiedzając skanseny uzmysławiamy sobie, jak skromnie i pracowicie żyli wówczas ludzie, jak blisko natury byli i jak wiele ich umiejętności, choćby leczniczych uległo zanikowi.
Im nowsze są chaty i bogatsze domostwa, tym więcej rozpoznajemy w nich znanych nam z dzieciństwa przedmiotów, choć bywają i zaskoczenia. Na przykład - jedno z urządzeń wyglądało mi na ówczesną sokowirówkę, a okazało się wirówką do oddzielania śmietany z mleka...
Ciekawym doświadczeniem było także zwiedzanie galerii sztuki, w budynku dawnej szkoły.
Kiedyś zaaranżowano tu wystrój szkolny sprzed lat, ale eksponaty były depozytem z innego muzeum i gdy je zwrócono, dawna szkoła stała się galerią prac poplenerowych artystów , którzy na tych terenach mieszkali lub czasowo przebywali, a malowali wsie i krajobrazy tych okolic.
Wchodząc do galerii widzimy nawet salonik z początku XXw. zamieniony na atelier młodej malarki.
Wokół budynku galerii , jest także wystawa rzeźb i przepiękne okazy drzew .
Wnętrze galerii jest przestronne, chłodne, obrazów zgromadzono nawet sporo.
Byłam mile zaskoczona :-)
Ale Kluki, to nie tylko skansen! Gdy droga przez wieś się kończy, wchodzimy na szlak prowadzący do raju! Wokół tylko łąki i szum traw, przed nami wieża widokowa i pomost prowadzący w głąb jeziora.
Cisza , spokój, a na horyzoncie tylko woda.
Jezioro jak morze, za jeziorem wydmy, a za wydmami Bałtyk.
Spotkaliśmy tylko dwóch rybaków/wędkarzy na pomoście. A tak , to tylko my i przyroda!
Obok jednego z kanałów leżał karp, żywy i mokry jeszcze, musiał wyskoczyć z wody, więc wrzuciliśmy go z powrotem do kanału, mając nadzieję, że dalej już sobie poradzi :-)
No powiem Wam, byłam tu kiedyś, ale zapomniałam jak jest pięknie lub wówczas tego nie doceniałam tak, jak teraz!
Z całej wyprawy został już tylko Bytów do opisania, ale to zupełnie inna bajka, więc do poczytania...












Skanseny czy muzea sa kopalnia wiedzy o kulturze, historii... Pobudzaja do myslenia: przodkowie inaczej musieli sobie dawac rade w zyciu i dawali.
OdpowiedzUsuńMnie ostatnio ubawil eksponat telefonu liniowego w muzeum ale gdy pomysle sobie, ze dla dziesiecioletniego dziecka to juz historia... bo jest ten telefon przezytkiem. :)))
Warto od czasu do czasu spojrzec za siebie, nie jestesmy tylko bohaterami wspolczesnosci czy wizjonerami (z "bozejlaski" bo wszystkie plany moga dostac w leb przez innego "wizjonera").
Dzieki, Jotko, za Twoja, interesujaca relacje.
Do usług, dla mnie to także przyjemność, wspomnienie jest bardzo żywe!
UsuńPrzyjemnie było zwiedzić kolejny zakątek razem z Wami. Zdjęcia fajnie uzupełniły relację i wrażenia . Może poprzednio mieliście mniej czasu , żeby nacieszyć się tym terenem?
OdpowiedzUsuńChyba bardziej szukaliśmy atrakcji dla dziecka...jak to na wakacjach z synem.
UsuńPiękne tereny do wypoczynku. Takie widoki to nawet i w upał ochłodzą.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, na wieży przyjemnie wiało, w lesie chłodek, było super!
UsuńKolejna ciekawa wycieczka, a mnie nie pozostaje nic innego, jak podziwiać Wasze niespożyte siły. Iwona Zmyslona.
OdpowiedzUsuńDziękujemy, na razie nie jest najgorzej :-)
UsuńBył czas, gdy wszystkich naszych przyjaciół ze świata woziliśmy tam, do Kluk i byliśmy na każdym Czarnym weselu. a także do Czołpina, na wydmy i tak dalej ...
OdpowiedzUsuńNo to jotko teraz Swołowo, to jest stolica krainy w kratę :-)
Nie wykluczam, kwatera super, może powtórzymy?
UsuńPięknie i ciekawie.
OdpowiedzUsuńTereniu, polecam!
UsuńZauważyłam,że nadmorskie miejscowości im dalej ma zachód od Gdańska tym mniej okupowane w okresie letnim a jest tam naprawdę ładnie. Z tym, że te spostrzeżenia to moje spostrzeżenia sprzed wielu lat, teraz wreszcie coś się ruszyło, np. w Dziwnówku. Te apartamenty na wydmach i widoki stamtąd są rewelacyjne. Tylko ceny mało rewelacyjne, ale gdy się tam mieszka to sama radocha -gdy masz np. dwukondygnacyjny apartamencik, bo wszystko jest w extra gatunku jeśli idzie o umeblowanie i wyposażenie, jest nawet strefa kuchenna. Wystarczająca ilość szaf, krzeseł, kanap i wyposażenia kuchenki.Jedzenie w ramach wykupionego pobytu wybitnie z wyższej półki i do tego bardzo smaczne i można jeść do granic pojemności żołądka, a wybór jest naprawdę spory, w menu są uwzględnione nawet małe dzieci. Jest też basen, można posłuchać muzyki, wieczór spędzić w barze albo w.....basenie, niektóre apartamenty mają też własną malutką saunę, oprócz łazienki. Nie da się ukryć, że nie jest tanio, no ale luksus kosztuje i wcale nie jest tam bardzo łatwo o miejsca w sezonie. My byliśmy jeszcze przed sezonem, w czerwcu, ale było już całkiem sporo gości. No i oczywiście jest też parking. Co prawda wysokościowce stojące na wydmach to nieco kuriozalny widok, za to widoki z okien i balkonów- super!!! I warto przyjechać tam nim się skończy rok szkolny - po prostu jest jeszcze dość pusto.My trafiliśmy na niezbyt dobrą pogodę, było jeszcze dość chłodno i na plaży wszyscy byli nieźle opatuleni, ale na własne oczy widziałam kilka osób, które kąpały się w morzu.
OdpowiedzUsuńTo jest właśnie zaleta emerytury, że nie trzeba czekać na urlop czy sezon, jest pogoda, jedziemy, a nocleg jakiś sie znajdzie!
UsuńNowych miejsc noclegowych powstaje mnóstwo, jest w czym wybierać:-)
Domy w kratkę, czyli Fachwerk :) Ale ładna polska nazwa!
OdpowiedzUsuńTeż lubię odwiedzać skanseny, czasem dobrze sobie popatrzeć i pomysleć, że nam to się jednak bardzo dobrze i wygodnie obecnie żyje :))
Pozdrowienia!
O tak, wiele mamy ułatwione, kiedyś na okrągło robota, ale i presja mniejsza, a może innych problemów moc?
UsuńJa to bym chciała zobaczyć wnętrze przeciętnej chaty, czyli biednej, bo takie wg mnie sa najprawdziwsze. Takie pamiętam z dzieciństwa.
OdpowiedzUsuńBiedne w skansenach tez bywają, klepisko zamiast podłogi, dziura w dachu zamiast komina, parę sprzętów i święte obrazki...
UsuńO, dawno widać nie byłam
UsuńNo tam, gdzie byłam, to wstali piękne i z haftowaną pościelą
Bywają i haftowane, ale też trudno, by trzymać w skansenie pościel czy obrusy brudne, pogryzione przez myszy...
UsuńOczywiście, że chcemy też ładny obrazek
UsuńAle ja też bym chciała autentyczności trochę
To by trzeba tam zamieszkać, jak w Biskupinie, zapaleńcy mieszkają i działają tam od maja do października.
UsuńWarto poznać jak żyli przodkowie nie tylko z książek :) Irena
OdpowiedzUsuńA niektóre wynalazki całkiem zmyślne...
UsuńPiękne i ciekawe miejsce, jeszcze tam nie byłam, wpiszę sobie do planów wyjazdowych. Skanseny budzą we mnie wspomnienia, doszukuję się podobieństw do wiejskiej chaty mojej babci, do której jeździłam na wakacje :).
OdpowiedzUsuńNie miałam rodziny mieszkającej w chacie, ale i w domach nie było bogato. Babcia mieszkała na obrzeżach miasta, niemal na wsi i warunki były siermiężne...
UsuńLubię skanseny, bo nie opowiadają historii zamkniętej w szklanej gablocie, ale pozwalają na chwilę wejść do świata ludzi, którzy żyli przed nami. Kluki wydają mi się miejscem, w którym spotyka się historia, spokój i natura, a przygoda z karpiem pięknie dopełniła całości.
OdpowiedzUsuńDobrze to ujęłaś, tak właśnie tam jest...zwłaszcza przed sezonem turystycznym.
UsuńJaka wspaniała wycieczka! Polska to jednak piękny kraj...:)
OdpowiedzUsuńTo prawda, piękny, ale Ty o tym wiesz najlepiej, bo czytam o Twoich podróżach, doskonale przygotowanych i licznych:-)
UsuńJak się nad tym zastanowić, dawne życie, szczególnie na wsi, wymagało wielu praktycznych umiejętności.
OdpowiedzUsuńDom sprytny, jeśli chodzi o odporność na warunki klimatyczne, tylko pewnie ciemno w środku. Za to już bez żadnych ale bardzo podoba mi się ta kratka.
Ciemnawo w tych malutkich chatkach czy rybackich szałasach, ale ludzie żyli z rytmem natury, wstawali o świcie, wcześnie się kładli, latem cały dzień robota...
UsuńTak też pomyślałam, że latem się w tej chacie i tak nie przesiadywało, a zimą tak czy tak światła mało i dzień krótki, to lepiej, że przynajmniej mniej ciepła uciekało.
UsuńOtóż to, tak pewnie było:-)
UsuńNie byłam tam jeszcze, a cisza i spokój najważniejsze na wyjazdach. Dzisiaj byliśmy w Poznaniu ...... to jakiś totalnie nie mój świat już.
OdpowiedzUsuńMam zamiar odwiedzić stolicę, może Wrocław, ale boję sie hałasu i tłumów. Kraków był świetny w czasie pandemii, wyjątkowo mało ludzi wtedy spotkaliśmy...ech, za szybko to wszystko się zmienia!
UsuńTe domy w skansenie przypominają stylem pruski mur.
OdpowiedzUsuńPodobieństwo jest, ale inne wykonanie, tu nie ma cegieł, a raczej wypełnienie w postaci gliny wymieszanej z trocinami, kawałkami siana, gałązek i domy nie tak wysokie jak w przypadku budynków ceglanych.
UsuńMyślałam, że domy w kratkę tylko w Niemczech.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że wysyłałam komentarz, ale gdyby się nie odnalazł, to zawsze z przyjemnością śledzę Twoje notki i znajduję dla siebie nowe, ciekawe rzeczy.
Nie ma, choć kiedyś wpadały do spamu.
UsuńDziekuję Ci serdecznie:-)
Czyz nie dobrze ze te domy przetrwaly i mozna je ogladac? Zwlaszcza mlodziez powinna zobaczyc w jakich warunkach dawniej mieszkano.
OdpowiedzUsuńGdy jeszcze bylam uczennica w podstawowce zrobiono nam wycieczke by zobaczyc "malowana wioske" - nie pamietam prawidlowej nazwy. Faktycznie jej domy i wszystko co sie dalo we wnetrzach bylo udekorowane malunkami, przewaznie kwiatow. Ciekawa jestem czy mieszkancy kontynuja ta tradycje.
Pokazana wioska jest ciekawa a pewnie znana niewielu osobom wiec dobrze ze sie nia podzielilas z nami.
Pewnie masz na myśli wieś Zalipie w Małopolsce, nie byłam tam, ale słyszałam.
UsuńWiele ciekawych miejsc można jeszcze odkryć dla siebie:-)
Te domki w kratkę to chyba architektura szachulcowa, o ile dobrze widzę.
OdpowiedzUsuńTak się ją nazywa, te pierwsze domy zawsze kryte strzechą.
UsuńLubię skanseny, to była chyba świetna wycieczka no i piękne tereny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Cały region ciekawy, można rozłożyć zwiedzanie na kilka dni.
UsuńLubię oglądać takie stare stylowe chatki, stare meble i inne przedmioty, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogłam pokazać:-)
UsuńUwielbiam skanseny. Ten kontakt z przeszłością wzbogaca.
OdpowiedzUsuńCiekawe są wydarzenia towarzyszące życiu w skansenie :)
Tak, w Klukach wkrótce zacznie się festyn trwający prawie miesiąc, przybliżający wiejskie życie naszych przodków. Kto ma blisko, może skorzystać!
UsuńDzięki za możliwość poznania nowych miejsc,
OdpowiedzUsuńdotąd mi nieznanych.
Bardzo proszę, cieszy mnie, że zaglądasz:-)
UsuńKluki wyglądają jak miejsce, w którym czas zdjął zegarek, usiadł nad jeziorem i uznał, że dziś nigdzie się nie spieszy :) Domy w kratkę, dawne sprzęty, sztuka i krajobraz jak po solidnym retuszu wykonanym przez samą naturę - trudno o lepszy zestaw. Karp miał wyjątkowe szczęście, że trafił na turystów, a nie na miłośników patelni. Piękna wyprawa i bardzo apetyczna zachęta do podróży!
OdpowiedzUsuńSkoro tak, to misja spełniona, dzięki za piękne słowa!
UsuńBardzo bym chciała tam pojechać z wnuczką. Jednak z Gdańska dość daleko (jak na niecierpliwe dziecko). Ale może Wdzydze uda się zaliczyć. Trochę dalej od morza, liczę na mniejszy ruch
OdpowiedzUsuńO Wdzydzach słyszałam, ale nie byłam, może Wam się uda:-)
UsuńCieszę się, że są takie miejsca, "klasyczne" muzeum nie jest w stanie oddać klimatu takich chat i życia jakie się w nich prowadziło. No i faktycznie, dawniej ludzie mieli więcej praktycznych umiejętności! Obecnie dysponujemy sporą wiedzą, ale w zupełnie innych dziedzinach, a brakuje czasem właśnie tych zwyczajnych, ułatwiających codzienne życie.
OdpowiedzUsuńŚwietna wycieczka, czekam na kolejną fotorelację! :))
Dziękuję bardzo, staram się pokazywać zawsze cos ciekawego, bo nie sposób być wszędzie, a wirtualne podróże także kształcą:-)
UsuńKolejne ciekawe miejsce ciekawie zaprezentowane.
OdpowiedzUsuńGratuluję sił i pomysłowości.
Pomysły inspirowane są różnymi źródłami:-)
UsuńSuper! Wydaje się, jakby czas się tam zatrzymał :)
OdpowiedzUsuńW pewnym sensie tak jest:-)
UsuńNareszcie jakieś miejsce dla Ciebie.....
OdpowiedzUsuńSkansen idealny bo luksusowe Cię przerastają.........
Ha, ha, może masz rację :-)
UsuńBardzo lubię zwiedzać skanseny, szczególnie gdy jest mało turystów i można porozmawiać z pracującymi tam ludźmi, którzy zawsze chętnie odpowiadają na pytania.
OdpowiedzUsuńPrzewodnicy po skansenie, to przeważnie miejscowi, więc wiele pamiętają z własnych historii rodzinnych...
UsuńByłam tam wieki temu z rodzicami.
OdpowiedzUsuńNo ja także dawno temu, ale sporo sie zmieniło.
UsuńKarp musiał mieć powdó, dla którego wyskoczył. Może znużyło go już życie w bagnie! Wydostał się z niego nadrybim wysiłkiem - a Ty go z powrotem do tego bagna! No, jak mogłaś? 😉
OdpowiedzUsuńNo popatrz, nie pomyślałam! następnym razem zapytam pana karpia, jakie życie mu się marzy!
UsuńBardzo lubię takie miejsca, fajnie wam i dziękuję, że się dzielisz tym światem.
OdpowiedzUsuńNiektóre skanseny odwiedzamy od czasu do czasu, lubię ten klimat...
UsuńBardzo lubię zwiedzać skanseny. Ostatni jaki oglądałam to Dziekanowice, jeszcze z Hanią... W Klukach też byłam, ale bardzo dawno. Z przyjemnością przeczytałam i obejrzałam Twoją relację. Przy okazji pojawiły się wspomnienia.. Jestem ciekawa Twoich wrażeń z Bytowa. Byłam tam raz - zwiedziłam zamek, jest też jezioro. Przede wszystkim poznałam wspaniałych ludzi - Kaszubów. Zadziwiły mnie też podwójne nazwy miejscowości:) Serdecznie pozdrawiam i czekam na Bytów:)))
OdpowiedzUsuńWiele z Bytowa nie widziałam, bo gonił nas straszny upał, ale zamek i rynek udało sie zwiedzić i mile nas zaskoczyły.
UsuńW latach 1970/72 byłem w Klukach dwa razy, w drodze nad morze, i podczas powrotu. Takiego wypasionego skansenu wówczas nie było, ale za to karczma Kluki była reklamowana w promieniu 100 km. To dlatego zbaczaliśmy z trasy, aby zaliczyć "Kluki". Warto było, chociaż ceny nieco hamowały zapędy ...
OdpowiedzUsuńTeraz karczmy nie ma, są za to lokale z kuchnią włoską i Czerwona Stodoła przy plaży...
UsuńNo to faktycznie zmiany, zmiany, zmiany ... 50 lat temu było odwrotnie, karczm z nazwą "Kluki" odwiedziliśmy kilkanaście zanim trafiliśmy do tej głównej. Ale takie to były czasy, gdy nie funkcjonowało prawo autorskie i każdy mógł przybić na drzwiach szyld "Karczma Kluki".
UsuńTeraz karczma w nazwie oznacza zwykle wyższe ceny!
UsuńWtedy też tak było.
UsuńPiękne miejsce w sam raz na letnią wycieczkę.
OdpowiedzUsuńNo i proszę, Blogger znowu nie powiadomił mnie o nowym wpisie u ciebie.
Blogger psoci nadal.
UsuńSprawdzam niemal wszystkie blogi, utrudniają bardzo.
U mnie chwilowa przerwa techniczna, także nie zdziw się :)
UsuńO.K. dzięki za info!
UsuńByłam i bardzo mi się podobało. :)
OdpowiedzUsuńA tak krytykują niektórzy skanseny...
UsuńW ogóle miejsce wspaniałe!
Przy takich okazjach zawsze myślę, jak ciężkie życie miały kiedyś kobiety, jak wypełnione pracą od świtu do zmierzchu. A dziś - wstaniesz rano, pyk - odpalisz czajnik elektryczny i już kawka się szykuje 😁
OdpowiedzUsuńO tak, cały rok robota, nawet w niedziele!
UsuńDziękuję w imieniu karpia! :)
OdpowiedzUsuń