Zacznę od tego, że znowu blogspot postanowił utrudnić blogerom życie, bo wprawdzie komentarze nie znikają w Kosmosie, to jednak ciągłe zmiany na platformie wkurzają bardzo. Albo problemy z dodawaniem zdjęć do postów, albo problemy z logowaniem do komentarzy, a to znów opóźnione wyświetlanie nowych wpisów na innych blogach. Po to ustawiłam chronologię wpisów w zakładkach, by nie musieć codziennie sprawdzać, co kto opublikował. Sprawdzam tylko najnowsze, ewentualnie odpowiedzi na moje komentarze. A tu niespodzianka - na blogach nowe wpisy , a w zakładkach stare tytuły! Cierpliwości nam trzeba!!!
Taka niespodzianka na niebie, idziesz sobie spokojnie, a tu taki krzyż, wyrastający prosto z drzewa!
Podsumowanie kwietniowych spacerów i znowu więcej kilometrów, gdyby jeszcze po tych spacerach lepiej się spało... kupiłam positivum sen, polecony przez moją fryzjerkę, ale zmiany nie zauważam, może za wcześnie. Problemem są tez miliony gołębi na osiedlu, które hałasują od świtu czyli gdzieś od 4 nad ranem. A w nocy - mam wrażenie, że ciągle słyszę sygnały karetek, alarmy samochodowe...
Och, życie na osiedlu!
Dziś pokazuję karty AJ takie bardziej rysowane, niż wyklejane, ale sami widzicie, że talentu mi bozia poskąpiła...
Miły akcent tygodnia, czyli wizyta u koleżanki, tej co to obdarza mnie pysznymi gołąbkami lub pasztetem. Wypróbowała nowy przepis na szarlotkę z gruszkami. Przepyszne ciasto pod kołderką z kremówki, a na pożegnanie dostałam słoiczek lecza ze szparagami!
Do Torunia mamy blisko, więc wpadamy gdy jest ochota. Odkryliśmy tam małą piekarnię z tradycjami, pieczywo pierwsza klasa, a ceny nieprawdopodnie niskie, za to kolejki dłuuuugie!
Nic dziwnego, część bułek zjedliśmy od razu na ulicy, zapach piekarni przypomniał mi pierwsze prywatne piekarnie z dzieciństwa.
Można?
W Toruniu zawsze cos się dzieje. Na spacerze mignęli nam kilka razy panowie w kapeluszach i roześmiane panie, ale dopiero na końcu trafiliśmy na ich występ pod arkadami, tańczyli i śpiewali utwór z lat 30- XX wieku, chyba kręcono jakiś film.
Takie tulipany znalazłam w jednym z ogrodów, kilka odmian i kolorów, chyba późniejsze odmiany...
Na rynku w Kruszwicy zgromadzono pojazdy strażackie, stare i nowe, szykowała się jakaś uroczystość, trochę czekaliśmy, ale zbyt długo to trwało, więc ruszyliśmy na spacer ku Mysiej Wieży.
Zimny maj się szykuje, a mnie czeka dłuższy wyjazd, trzeba będzie zabrać cieplejszą odzież...
Łapcie każdą słoneczną chwilę, bo prognozy straszą zimnem.
Sorry, taki mamy klimat...












Widzę duuuży talent, co Ty chcesz? Ja bym nawet kotka nie narysowała, a kółeczka to chyba od cyrkla...
OdpowiedzUsuńKiedy te straże tak się szykowały? Bo 4 maja jest św. Floriana - patrona strażaków.
W piątek, może to spóźnione obchody były?
UsuńGdy wracaliśmy do auta, to jakieś ordery przypinali...
Cześć 😀
OdpowiedzUsuńNa razie nie zauważyłem zmian na bloggerze, ale mało piszę ostatnio. To są te zmiany, które mają być na lepsze 🤣
Tania piekarnia? Z pysznym pieczywem? W moim małym mieście nie ma takiej, za to jest modna włoska piekarnia, ale jest bardzo droga - tamte wypieki kosztują podobnie jak tańszy obiad, nie widzę tam kolejnej.
U mnie na osiedlu słyszę jakieś trele kosów i wróbli lub innych miejskich ptaszków, a gołębi jest niewiele. Na szczęście moje nowe okna świetnie tłumią różne dźwięki, więc zawsze mogę zamknąć i lepiej zasnąć. Miłej niedzieli!
Pieczywo naprawdę tanie, aż się zdziwiłam, że dziś tak można!
UsuńKosy i wróble gdzieś zniknęły, nawet teraz słyszę gołębie, zwariować można od tego gruchania...
U mnie miało być że nie widzę kolejki.
UsuńA gołębi nie lubię bardzo, irytuje mnie ich gruchanie 🤬
Za dnia, to jeszcze, ale o świcie - nie potrzebuję budzika...
Usuńwkurza mnie ten blogger bardzo, zwłaszcza z tymi zapóźnieniami w pokazywaniu nowych postów, w tygodniu nie mam czasu przeglądać... więc mi posty uciekają.
OdpowiedzUsuńpieczywo boskie. a już myślałam, że to ta kolejka po nie między kolumnami :-)
lubie Toruń. niestety daleko.
Teatru, ja o tych ludziach pod arkadami też pomyślałam jak o kolejce po chleb 😂😂
UsuńHa, ha, dziewczyny, ale skojarzenie:-)
UsuńJadałam rózne chleby i bułki, ale te kupowaliśmy dwa razy, bo nie mogliśmy się ich nasmakować! Lepsze niż ciastka!
Pół wielkiego bochna zamroziłam.
Oj, nie narzekaj na brak talentu, bo go masz! Ale dziś bardziej niż rysunki oszołomiła mnie Twoja pomysłowość: myśl o chaosie- bezcenna!😂
OdpowiedzUsuńBo tak jest, gdzie nie spojrzysz, to chaos...
UsuńZgadzam się z innymi komentarzami, AJ wyszły elegancko, a te kotki są świetne :D Toruń coraz bardziej mnie zachwyca, no koniecznie musimy się tam wybrać :)
OdpowiedzUsuńPiekarnia ze smacznym pieczywem i niskimi cenami to skarb.. mam taką bardzo blisko miejsca pracy i bardzo doceniam ten fakt! Na dodatek mamy tam przesympatyczną panią, co zawsze doradzi i podpowie co nowego.. Uwielbiam takie miejsca!
Dla mnie pieczywo jest ważne, bo lubię i nie wyobrażam sobie posiłków bez. Toruń polecam, taki mały Kraków!
UsuńNie tylko Bloger psoci. Podobne problemy są na Wordpress'ie, i na Onecie.
OdpowiedzUsuńMoże chcą nas zniechęcić?
UsuńNo jak to talentu brak? Może Ty masz talent, tylko trochę inny, np. do rysunku technicznego? 🤔 😃 Koty idealnie wymierzone 😉
OdpowiedzUsuńRysunek techniczny, to mąż, no co zrobić...koty wymierzone, bo tak łatwiej:-)
UsuńOj łapię każdą słoneczną chwilę, bo w Irlandii tak trzeba :) U mnie dziś drugi z rzędu słoneczny dzień maja, więc planuję wygrzewać się na ogródkowej ławeczce, wraz z kotami, i podziwiać moje pranie łopoczące na wietrze :)
OdpowiedzUsuńZaczęłaś od problemów, ale im dalej w las, tym więcej sympatycznych akcentów się pojawiało i tym przyjemniej było :) Oj tam, poskąpiła Bozia talentu do rysowania – oglądałam Twoją twórczość z uśmiechem na twarzy, a ten tylko się powiększył, kiedy dotarłam do kotów :)
Na filiżance i spodku chyba Gwieździsta Noc Van Gogha, którą namalował w czasie swojego pobytu w szpitalu psychiatrycznym, jeśli dobrze się dopatrzyłam. Ciekawy pomysł, by przenieść malarstwo na przedmioty użytku codziennego!
Taka piekarnia to skarb! Kolejka wcale mnie nie dziwi. I tylko żal, że nie można skosztować tych smakołyków!
A ja nie zauważyłam żadnych zmian u siebie, poza tym nienaturalnie zwiększonym ruchu na blogu. Problemy z logowaniem sporadycznie występowały już wcześniej, zdjęcia bez problemu mi się dodają. Za to do szału doprowadza mnie czcionka, która żyje swoim życiem! Jeśli edytuję opublikowany wpis, poprawię jakiś błąd, który przegapiłam, to po aktualizacji na 100% zmieni mi się czcionka i jej wielkość!
Tak, filiżanka z Van Goghiem, śliczna!
UsuńA, musiałam sobie ulżyć, bo mnie te gołębie wkurzają mocno, od 4 do 6 się drą, a potem cisza, a ja nie umiem spać przy zamkniętych oknach. Wolałabym kosa posłuchać!
Taito, ja też to u siebie zaobserwowałam. Kameralny, niszowy blog, a ostatnio niepokojący wzrost odwiedzin, zawsze z tych samych miejsc z różnych zakątków świata, odgrzebywanie archiwalnych postów, jakby ktoś skanował całe archiwum.
UsuńI zero komentarza, lajka, czy innej formy śladu po swojej wizycie. Bardzo podejrzane to. Wcale nie cieszy, tylko denerwuje.
Po co im to?
To chyba wina sztucznej inteligencji, niestety...
UsuńIgomamo – TAK! O tym właśnie pisałam w ostatnim poście na blogu. Dokładnie opisałaś mój problem! Cieszę się, że podzielasz moje odczucia w tej kwestii, bo mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją w czym problem – to wcale nie jest powód do radości, ani jakiś zabłąkany, niegroźny i ciekawy czytelnik. Ewidentnie ktoś skanuje całe archiwum i wykorzystuje to do swoich niecnych celów. Dlatego mam nieodpartą chęć, aby uczynić blog prywatnym (przynajmniej na kilka miesięcy).
UsuńOlga Jawor tak zrobiła i nic to nie dało, niestety...
UsuńJotko, mamy inaczej, bo ja akurat z wielką przyjemnością odnotowuję w swoim ogródku obecność dwóch gołębi skalnych i dwóch sierpówek. Wiem, że to niepopularna opinia, ale ja je lubię. Pewnie dlatego, że na moim osiedlu nie ma problemu z gołębiami: albo niska populacja, albo to nie ich rewir. Najwięcej jest szpaków, ale te też dokarmiamy, podobnie jak wróbelki, rudziki, pliszki, kawki, gawrony, drozdy, kosy i inne. Lubię, gdy w naszym ogródku "kwitnie" życie: pojawiają się jeże (w tym roku widziałam już trzy sztuki), bzykają pszczoły i trzmiele (much nie znoszę), fruwają ptaki (już niedługo pojawią się pisklaki), kwitną kwiaty... Aż milej w nim wtedy posiedzieć. Aczkolwiek rozumiem, że "gruchy" potrafią irytować swoim gruchaniem ;)
UsuńJotko, u mnie kiedyś to zadziałało. Ale to nie może być zamknięcie na dwa, trzy dni, tylko dłuższy czas.
UsuńRozumiem, że w ogródku, ale w blokowiskach, gdzie na balkonie wisi pranie, a gołębie srają na wszystko, rujnują kwiaty itd. to wesoło nie jest. Wróble, sroki, jerzyki nie przeszkadzają mi, ale te wielkie gołębie, których setki, bo ludzie dokarmiają...
UsuńWiem, że potrafią być bardzo problematyczne (nawet niedokarmiane), bo babcia Połówka ma z nimi ogromny problem. Cały balkon jest zapaskudzony ich odchodami, jego mama nie nadąża za sprzątaniem, bo babcia sama nie jest w stanie tego zrobić... I też się wścieka na gołębie.
UsuńUciążliwe jest to latem, gdy upały, ten zapach...
UsuńJak zwykle karty artjournalowe to dla mnie łakomy i podziwiany kąsek!
OdpowiedzUsuńFajne miejsca macie wokół i tak blisko! Ważne historycznie i atrakcyjne.
To fakt, do Kruszwicy 10 km, do Torunia 35, do lasu i nad jezioro tez niedaleko...
UsuńKart AJ bardzo pomysłowe.
OdpowiedzUsuńOdwiedzane miejsca, jak zwykle - ciekawe i smakowite.
Jak na mój gust, to tych kroków trochę za dużo.
Nie mam ogrodu, to spaceruję, szkoda pogody by siedzieć w domu:-)
UsuńNie kokietuj, kochana, talentu to Ty dostałaś aż z nawiązką.
OdpowiedzUsuńA w AJ chyba nie tylko o zdolności manualne się rozchodzi, ale o pomysłowość i budowanie skojarzeń. Przynajmniej tak to widzę obserwując Twoje prace.
A patrząc na Twoje zdjęcia chleba z toruńskiej piekarni, zatęskniło mi się do piekarenki bazarkowej na Białołęce, gdzie kiedyś zaopatrywałam się w chleb. Najbardziej lubiłam wypiekany z orzechami włoskimi.
Co to był za smak. Nigdzie takiego już nie spotkałam. A w Holandii to w ogóle często chleb "buła".
Trzymaj się Jotko, pozdrawiam.
No tak, wiem, że pomysł itd. dlatego ośmielam się pokazywać:-)
UsuńSmaki zapamiętane i ulubione trudno odtworzyć, pamiętam niektóre potrawy babć, ciasta teściowej. ale nie potrafię nawet podobnych zrobić....
Uściski :-)
To jeszcze Kołobrzeg, piąte koło do wozu, bez pracy nie ma kołaczy, skołowany, kołowrotek... proponuje ciag dalszy AJ :)))
OdpowiedzUsuńMiec Torun tak blisko to az nieprzyzwoite :). Wydaje sie, ze Ty masz wszedzie blisko! A trafianie na chwile na "Chwile" tez Ci sie udaje. Torunskie tance filmowe usmiechaja. :). Gruszke w ciescie czy w innej formie tez lubie, obrobka cieplna wydobywa z niej slodycz.
Udanych wypadow zycze a golebie moze zamilkna lub odleca na wakacyjne wczasy? Mnie budzi tylko piszczaca w uszach cisza :))) ale okna zamkniete, zeby jakis rys czy zajac nie wskoczyl.
Gołębie znikają na zimę, nie wiem gdzie się podziewają...śpiew ptaków lubię, te jęki na jajkach w gnieździe są nie do wytrzymania, nawet w ciągach wentylacyjnych zamieszkały i mam w łazience koncert nad wanną.
UsuńZabraniam Ci myśleć, że nie masz talentu a po kotach widać poprostu wyraźnie Twój styl, jotkizm 😀. O ludziach pod filarami pomyślałam, że to kolejka do piekarni i że fajny tam w Toruniu mają styl. Pieczywo wygląda smacznie i swojsko a konsumpcja od razu po wyjściu to najlepsza reklama. Do świeżego pieczywa nie potrzeba nic więcej.
OdpowiedzUsuńUdanego tygodnia.
Dawno nie jadłam tak pysznego pieczywa, a na słodko cynamonkowe ślimaki, no ale nie będę jeździć do Torunia po chleb, a może warto?
UsuńKarty są urocze ,dobre pieczywo to już rzadkość, chleb taki mamy ale z bułkami gorzej.Bloger szaleje, u mnie głównie z chronologią , Twoj post jest pod postem który widzialam już wczoraj , pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo tak, musimy to przeczekać, sprawdzam po prostu co tam u kogo, czasami mam zaległe 3 wpisy...
UsuńAle ta karta z kotami jest świetna!!!
OdpowiedzUsuńNo u mnie też słabe prognozy buuuu
Zapowiadają silne ochłodzenie i deszcz, ale żadne prognozy deszczowe u nas się nie sprawdziły na razie...
UsuńJa tam się cieszę z deszczu i popadało trochę
UsuńNo i u nas wreszcie pada, złoto z nieba leci!
UsuńCiepłe ubrania i dalej do zwiedzania:) U nas też chłodno, ale okolice rozgrzewają emocjami. Co do kotów, to te nie zawsze takie ciche.. w bloku mieszka jeden, który podczas marcowania jazgotu robił co nie miara i spać nie dawał! Żadne positivum nie miałoby szans;) Trzymaj się ciepło!
OdpowiedzUsuńTo też prawda, ale tak w większości raczej są ciche, nie szczekają na wszystko co się rusza...
UsuńZ dodawaniem zdjęć do postów mam problem, odkąd się tu przeniosłam. Działa to, jak chce, jeśli chodzi o kolejność i formatowanie. Można się przełączyć na kod html, ale on jest tak nieczytelny, że też ciężko znaleźć to miejsce, gdzie jest problem. Najnowsze wpisy widzę u siebie w profilu na liście i coś mi się wydaje, że wczoraj Twojego tam nie było. Za to u niektórych pojawiają się również stare, ale podejrzewam, że może ponownie kliknęli "publikuj" albo tak się dzieje po edycji.
OdpowiedzUsuńMiałam kilkudniowy wyjazd po majówce i obawiałam się, że będzie nieprzyjemnie i deszczowo, ale mi się udało: padało w nocy i ostatniego dnia, kiedy już nie miałam większych planów. Ale musiałam mieć i czapkę z daszkiem od słońca i cienkie spodnie, i opaskę od zimna i rękawiczki, i kurtkę przeciwdeszczową i parasol...
Ale kroków w ciągu miesiąca zrobiłaś więcej niż ja z dwoma wycieczkami, podczas których sporo chodziłam :O No ale w domu z kolei chodziłam mniej :P
Karty AJ bardzo fajne :) Nie trzeba mieć wielkiego wrodzonego talentu, żeby rysować, większa część sukcesu to jest technika i praktyka :) Ale z cichymi kotami i ja się nie zgodzę, pamiętam, jak kiedyś przez koty nie mogłam spać przy otwartym oknie, bo tak się darły ;)
Spacery, to nie tylko ruch, to także ciekawe obserwacje:-)
UsuńCzekam na łąkowe kwiaty na bukiety.
O ciszę coraz trudniej, a gdy sen lekki, to jest problem, może zatyczki do uszu?
Te przedziwne zmiany na Bloggerze, na FB itp. to ani chybi działanie AI, którą się część ludzi zachwyca, ale ja do nich nie należę.Bo wbrew pozorom jednak ta nie sztuczna inteligencja działa lepiej. A propos kotów - ciche to one są tylko wtedy gdy śpią ale nie w godzinach swego czuwania. One prowadzą nocny tryb życia, zwłaszcza te bezdomne, a w okresie godowym to wydzierają się koszmarnie. Lubię Twoje karty AJ i sprawozdania ze wszystkich wycieczek!!!
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowo.
UsuńKotów u nas nie słychać, za to psy, gołębie i latem nocnych marków...
Widzę, że nie tylko mnie szlag jasny trafia na blogerze. Dodać jakiekolwiek zdjęcie to masakra.
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego tak utrudniają, każda zmiana raczej na gorsze.
UsuńRysuj rysuj, świetnie Ci wychodzi i przekaz też jest. Pieczywo wygląda cudnie, a ciasto gruszkowe, tooo zawsze dobrze działa na zmysły, mam gdzieś przepis z całymi guszkami, muszę odszukać. Do Torunia mnia sentyment. Miej odbry czas :)
OdpowiedzUsuńI dla Ciebie dobrych dni i pięknych pomysłów!
Usuńmam, wyszło mi prawie mniam, to przez to jedzenie :P
UsuńZrozumiałe:-)
UsuńKoty nie robia hałasu? A tom się uśmiała :) Też lubię dobre pieczywo. Irena
OdpowiedzUsuńŚmiech to zdrowie:-)
UsuńTeż zauważyłam że niektóre wpisy pojawiają mi się z opóźnieniem. Ostatnio byłam mniej aktywna, więc na pewno coś mi uciekło...
OdpowiedzUsuńToruń jest wyjątkowy moim zdaniem, byłam i mam miłe wspomnienia :)
Pozdrawiam serdecznie.
O, to cieszę się, jest tam klimacik:-)
UsuńPojęcia nie mam, jak to się stało, że nie byłam ani w Inowrocławiu, ani w Toruniu, a tam tyle się dzieje.
OdpowiedzUsuńTalentów Ci nie brakuje, dlatego zaglądam do Twojego urozmaiconego postu.
Zasyłam serdeczności
Dzieje się wiele, czasami trudno nadążyć, a jeszcze mniejsze miejscowości w pobliżu...
UsuńTeż nienajlepiej sypiam Asiu. U nas w nocy na osiedlu ciągle jakies wrzaski, hałasy. Ostatnio męczy mnie alergia na kurz, kocham i skarkam jak zwariowana. Blogger też chyba zwariował z tymi swoimi zmianami. W niedzielę wlazłam na szczyt wieży Zygmuntowskiej, a teraz cierpię na zakwasy. Schodziło się okropnie tymi stromymi schodami. Z wieżą Mariacką chyba poczekam aż mi przejdzie. Trzymaj się Kochana
OdpowiedzUsuńPo wchodzeniu na wieże zawsze bolą nogi, a w dodatku krokomierz nie mierzy wysiłku ;-)
UsuńNo nie wiem, co z tym spaniem, ja na emeryturze, a mam problemy...
Trzymajmy się, Kasieńko!
Asiu talent masz, ciasto wygląda pysznie. Może ja kiedyś spróbuję z gruszką?
OdpowiedzUsuńTu były i jabłka i gruszki, smakowite bardzo!
UsuńNie wypiekam, a zestaw ciast ulubionych, jest ograniczony(poza jagodziankami, nie lubię z owocami). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa nie lubię tłustych i kremowych, no i lukier też nie bardzo...
UsuńTak, blogger robi co chce. Twoja notka dopiero dziś wskoczyła na moją listę czytelniczą, a widzę, że dodałaś ją w niedzielę.
OdpowiedzUsuńKarty AJ podobają mi się wszystkie, ale ta z kotami szczególnie:-) I fajnie nawiązuje do mojego ostatniego wpisu:-)
I jeszcze pytanko:-) Z jakiej apki do liczenia kroków korzystasz? Bo ja wypróbowałam już kilka i żadna się nie sprawdziła:-(
Mąż instalował mi krokomierz, ze sklepu google, ale tez nie do końca jestem zachwycona...
Usuńno nie aktualizuje się ta ramka
OdpowiedzUsuńIrytujące bardzo!
UsuńDobra piekarnia, z prawdziwym, nienapompowanym pieczywem jest rzadkością, niestety :/ W moim mieście takiej nie ma, do niektórych sklepów przywożą z okolicznych miasteczek, ale też jakoś coraz mniej. Przez kilka lat przywozili pyszne bułki i pączki, ostatnio znikły i zapytana ekspedientka odpowiedziała, że niestety, ale cukierenka padła... chyba teraz trudno przetrwać miejscom, gdzie nie ładuje się tonami ulepszaczy, wzmacniaczy smaku i innego ,,dobrodziejstwa,,
OdpowiedzUsuńCiekawy ten krzyż... taki odwrócony ;)))
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Mam blisko sklep z pieczywem, nie kupujemy tam albo bardzo rzadko, bo pieczywo jak sztuczne, ale ludzi tam sporo, może nie znają dobrego chleba?
UsuńNa klimat nie ma rady, trzeba się odpowiednio ubrać. A koty czasem hałasują: miałczą, zrzucają i turlają. Mój to prawdziwy rozrabiaka. W nocy ostatnio słyszałam sowę. Takie pohukiwanie robi niesamowite wrażenie. Ale mi zwierzęc3 odgłosy nie przeszkadzają, ludzie potrafią być głośni.
OdpowiedzUsuńAle! Jak się tyle spaceruje, to zawsze się coś ciekawego zauważy. Pozdrawiam i życzę wielu nowych obserwacji.🤗
Ludzkie zachowania na osiedlu, to inna bajka.
UsuńDziękuję, oby zdrowie pozwoliło spacerować jak najdłużej:-)
Bardzo ciekawy zapis codzienności — trochę z życia, trochę z podróży i dużo uważnego patrzenia na świat 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję, lubię tak spędzać czas, psychika nie znosi nudy :-)
UsuńOj, z tym Blogspotem to ostatnio istna loteria 😅 Raz komentarze, raz wpisy, raz zdjęcia… człowiek nigdy nie wie, co tym razem się posypie 😉
OdpowiedzUsuńZa to spacery i wyjazdy jak zawsze u Ciebie pełne klimatu 😊 A świeże bułki z toruńskiej piekarni brzmią tak, że aż zgłodniałam 😄 No i szarlotka z gruszkami… Twoja koleżanka naprawdę umie człowieka rozpieszczać!
Trzymam kciuki za pogodę na wyjazd i oby maj jednak trochę odpuścił z tym zimnem 😊
Pogoda na razie jest, nie idealna, ale na spacery dobra!
UsuńUściski, Aniu:-)
Jotko, pomijając problemy z blogspotem, to fajnie jest wrócić po jakimś czasie i zastać twój blog w niezmienionej, świetnej kondycji. A chleb piekę sama (chwalę się, a propos waszej wizyty w piekarni). Całuski (Ewa)
OdpowiedzUsuńCieszę się, ja chleb kiedyś piekłam, może do tego wrócę...
UsuńWspółczuję problemów ze snem, niestety znam je dobrze - z tym, że ja nie zasnę bez zestawu leków psychotropowych... Jeśli masz przy tym problem z chrapaniem, to koniecznie zwróć na to uwagę - bezdech senny to okropna choroba.
OdpowiedzUsuńJak byliśmy niedawno u mamy, to też sobie przypomniałam co to znaczy mieszkać na osiedlu w centrum miasta i muszę powiedzieć, że absolutnie mi tego nie brakuje.
Gdy biorę positivum sen, to jakby lepiej:-)
UsuńA, zapomniałam dopisać! Też mam ten sam problem z aktualizacją mojej listy blogów...
OdpowiedzUsuńMasakra z tymi blogami!
UsuńOj te pieczywo to i ja bym zjadła, zwłaszcza po szpitalnej diecie 😉.
OdpowiedzUsuńBułeczki i rogaliki nie maja sobie równych!
UsuńŚliczne są te tulipany. U mnie na ogódku już też pięknie kwitną :)
OdpowiedzUsuńA ile tych gatunków!
UsuńKocury wybitnie uśmiechniete, nastrajają optymistycznie mimo chaosu i kręcenia się w kółko :-) Zdjęcia - smakowicie interesujące. Zapiski codzienności są super.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, chyba z tymi uśmiechami nieco przesadziłam...
UsuńO nie- są świetne. :-)
Usuń😘
UsuńJa miałem też problemy z bloggerem, ale dotyczące wielkości tekstu, formatowania, czcionek i zdjęć. Trochę sobie o tym poczytałem i wreszcie znalazłem kilka rozwiązań, które wyeliminowały ponad 90% tych problemów i obecnie moje blogi wyglądają raczej OK.
OdpowiedzUsuńA swoją drogą to szkoda, że blogger nie potrafi zamieszczania blogów...
Nie wiem, kto i dlaczego wprowadza ciągłe zmiany, skoro blogujący raczej na nie narzekają, niż chwalą?
UsuńNa temat zmian robionych przez administratorów wielu stron mógłbym bardzo dużo i długo pisać. Wielokrotnie modyfikacje były w 100% krytykowane przez użytkowników, jednakże zostały wprowadzone. Kilka razy poświęciłem trochę czasu i napisałem obszerne maile na ten temat, punkt po punkcie wyjaśniając bezsensowność tego rodzaju przeobrażeń. Zwykle nie dostałem w ogóle odpowiedzi, albo krótkie typu „dziękujemy, weźmiemy pod uwagę.” Raz natomiast administrator odpisał, w „pocie czoła” obalając każdy z moich zarzutów i sugestii, na siłę udowadniając celowość i właściwość nowych „features”. Chyba jednak nie miał racji, bo cała strona padła w ciągu niecałego roku.
UsuńP.S.
Miałem napisać, „A swoją drogą to szkoda, że blogger nie potrafi UPROŚCIĆ zamieszczania blogów...”
Czasami mam wrażenie, jakby chciano zniechęcić ludzi do blogowania! A jeśli chodzi o opłaty, to jestem w stanie zapłacić, byle dobrze wszystko działało.
Usuń