Mieliśmy nie lada zagwozdkę, co wybrać, bo czasu mało. Czy postawić na średniowieczny urok miasteczka czy na arystokratyczny rozmach majątku Kurozwęki.
Wybraliśmy klimat średniowiecza, choć los sprawił, że i do Kurozwęk zawitaliśmy na chwilę.
Miasteczko Szydłów, nazywane polskim Carcassonne, zachwyciło nas klimatem i liczbą atrakcji na tak małym terenie. Założone przez Kazimierza Wielkiego, gościło królów i zakonników uzdrowicieli, zasłynęło przetwórstwem śliwek i zabytkami.
Wjechaliśmy do Szydłowa od strony skromnego kościółka, a gdy ruszyliśmy w trasę, oczy otwierały się coraz szerzej ze zdumienia! Widzicie te mury? a za nimi zamek Jagiellonów, muzeum zamków królewskich, synagoga i współczesne muzeum śliwki.
Wspięliśmy się na mury, by poza nimi zobaczyć stareńki kościół wszystkich świętych, obecnie przygotowywany do remontu, ruiny szpitala przy kościele św.Ducha, pomnik ku czci mieszkańców Szydłowa żydowskiego pochodzenia oraz park z jaskiniami.
Ruiny zamku Jagiellonów dobrze zachowane, wyposażenia niewiele, ale eksponaty ciekawe: sala tronowa, sala tortur, komnata czarownicy i co ważne dla turysty, toalety bez opłat.
Dodatkowa atrakcja, to zbieranie pieczątek. na jeden bilet wielkości widokówki zwiedzamy kilka obiektów, a w każdym wbijają nam pieczątkę o innym kształcie i kolorze.
Cieszyliśmy się jak dzieci, wędrując wśród tych wszystkich średniowiecznych detali.
Teren jest ogromny, wzdłuż murów rozstawiono rzeźby królów polskich.
Z zamku Jagiełły przeszliśmy do muzeum zamków królewskich.
Można tu obejrzeć makiety najsławniejszych zamków europejskich, figury władców i rycerzy w strojach z epoki, obrazy z plenerów malarskich w okolicach Szydłowa...
Dla wielbicieli historii i pogłębiania wiedzy, zainstalowano prezentacje multimedialne , ukazujące fragmenty życia dworskiego: audiencję u króla i ucztowanie z władcą.
Z zamku wędrujemy do synagogi. Wprawdzie udostępniona jest do zwiedzania jedna sala, ale zbiory robią wrażenie.
Gdy wyszliśmy poza średniowieczne mury, spotykamy ruiny szpitala , dobrze zabezpieczone i opisane, w tym miasteczku historia otacza człowieka na każdym kroku.
Jak podaje opis obiektu, szpitale przykościelne prowadzone przez zakonników powstawały na ziemiach polskich od I połowy XIII w.
Zakonników nazywano DUCHAKAMI, a leczenie ocierało się m.in. o ziołolecznictwo, ale i często o zabobony.
Szpitale stanowiły także schronienie dla pielgrzymów i ubogich, a mieszczaństwo zobowiązane było do łożenia datków na ich utrzymanie, w imię solidarności chrześcijańskiej.
Szpital funkcjonował przy kościele św.Ducha, zachowały się więc fragmenty kaplicy i schodów na chór.
Mała miejscowość ma dobrych gospodarzy. Miasteczko czyste i ukwiecone, powstał nawet park z udogodnieniami dla niepełnosprawnych, a jego główna trakcja, to skały i jaskinie pod kościołem Wszystkich Świętych.
Przy Bramie Krakowskiej stoi dom, do którego zaprosił nas przemiły pan Jan.
Były wójt Szydłowa, człowiek niezwykle pomysłowy i aktywny, działacz społeczny, założyciel wielu stowarzyszeń i kół Solidarności na wsi.
W swoim domu pan Jan stworzył izbę pamięci, gdzie zgromadził pamiątki całego życia: obrazy, zdjęcia, medale, puchary, księgi pamiątkowe, breloki...
Pamiątek mnóstwo, bo życie pana Jana było ciekawe i zawsze związane z historią i kulturą Szydłowa.
Na zdjęciach, obok pana Jana - Ryszard Rynkowski, Joanna Rawik, Grażyna Torbicka, Lech Kaczyński.
W drodze do parku miejskiego oglądamy pomnik ku czci Żydów, którzy tu mieszkali i chowani byli na cmentarzu od 1880 roku .
Wyeksponowano także nieliczne płyty nagrobne, które zachowały się do dziś, rozkradzione i zniszczone po II wojnie i wykorzystywane w różnych celach jako materiał budowlany.
Obiad i kawa z takim widokiem , to restauracja Królewska, jakżeby inaczej?
Na Szydłowie zamierzaliśmy zakończyć ten dzień zwiedzania, ale nawigacja zawiodła nas przez Kurozwęki, ale to już inna opowieść , a dzień wydłużył się bardzo!



















A ta synagoga jest czynna jeszcze dla celów religijnych?
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa wycieczka!
Niestety nie, ale zbiory ma ciekawe.
UsuńPiękna wycieczka, byliście innym czasie i innej epoce, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńO tak, tylko kostiumów z epoki brakowało:-)
UsuńO, średniowiecze to mój żywioł! Ten zamek jest jak Kamieniec Podolski! Ubóstwiam!
OdpowiedzUsuńSynagogę też bardzo chętnie bym zwiedziła, w Rzeszowie zachowały się dwie, ale obie zostały wybebeszone przez hitlerowców. W jednej znajduje się archiwum miejskie, a w drugiej Biuro Wystaw Artystycznych.
Chyba w każdej miejscowości w Polsce były synagogi, u nas także, podobna jedna z piękniejszych.
UsuńNie mogę odżałować, że wnętrza naszych się nie zachowały.
UsuńU nas nawet mury zburzono...
UsuńMuzeum sliwki :)))
OdpowiedzUsuńSzydlow trafia u mnie na liste do wstapienia po drodze. Faktycznie duzo interesujacych watkow miesci Wasza wycieczka. Wieki i kultury przeplataja sie w tym miasteczku.
Dzieki za relacje i zdjecia!
Szydłów nas naprawdę zaskoczył, także działaniami jego mieszkańców!
UsuńOch! Zamczysko, czyli to, co tygryski lubią najbardziej! :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, jak napisałaś o Carcasonne, to od razu dostrzegłam podobieństwo (chyba jestem podatna na sugestię) i aż zdziwiłam się, że sama wcześniej na to nie wpadłam ;)
Zacny pomysł ze zbieraniem pieczątek. Już dawno o nim słyszałam, ale tak się jakoś złożyło, że sama nie miałam okazji się w to pobawić.
Wiele osób zbiera pieczątki, ze schronisk, szlaków, muzeów.
UsuńDla dzieci szczególnie, to niezła frajda.
Marzyłam kiedyś, by zwiedzić wszystkie polskie zamki. To by było coś!
OdpowiedzUsuńOj, chyba niewykonalne, mamy tego trochę. My zwiedziliśmy sporo, ale to tylko mały procent! Do tego pałace, dwory...
UsuńPrzygnębiają mnie te uszkodzone macewy. Niby nasi rodacy tacy religijni a jaki brak szacunku dla śmierci, dla wiary…
OdpowiedzUsuńMoja refleksja podobna, katolicki kraj, a z macew robiono płyty chodnikowe, nadproża domów, podłogi w kurnikach.
UsuńSzydłów w Twojej opowieści jawi się jak szkatułka pełna smaków, historii i małych zachwytów, które odkrywa się z prawdziwą przyjemnością :)
OdpowiedzUsuńBo tak chyba jest, gdyby pogoda jeszcze obdarowała słońcem, to byłoby idealnie!
UsuńJak miło czytać o perełkach mojego województwa.
OdpowiedzUsuńPomyśleć, że parę miesięcy temu chciałam zorganizować spotkanie blogerek u siebie o tej porze w gospodarstwie agroturystycznym córki wiedząc, że ona wyjeżdża na tydzień. Ale życie pisze inne scenariusze.
Pamiętam i nawet liczyłam, gdy wybierałam miejsce, że się spotkamy, ale trudno, może będzie jeszcze okazja!
UsuńKrólowo wspaniała, interesująca wycieczka, piękne zdjęcia. Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńI ja dziękuję za miłe słowa:-)
UsuńNiezwykle bogaty w historię dzień! Piękne kadry i ciekawy opis. Szydłów naprawdę przypomina Carcassonne:-)
OdpowiedzUsuńAż szkoda, że niektórzy wolą pałace i drogie restauracje...
UsuńTeż bym pewnie wybrała średniowiecze. Bardzo ciekawe miasto, a chodzenie po murach to zawsze dobra rozrywka.
OdpowiedzUsuńChciałabym kiedyś odwiedzić synagogę, dotąd widziałam tylko z zewnątrz. Meczet zresztą też.
Byłam kiedyś w Krakowie na Kazimierzu, nawet nakrycia głowy musieliśmy wypożyczyć.
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńO tak - niezwykle urokliwe te kamienne szarości.
Pozdrawiam:)
Szarość murów i szarość nieba - prawdziwe średniowiecze...
UsuńCzyli w koncu to nawet niebo bylo przychylne kolorem :)))).
UsuńPasowało bardzo!
UsuńŚredniowiecze jest naprawdę urocze, jeśli nie musi się w nim żyć ;)
OdpowiedzUsuńZ pewnością, życie wówczas nie było łatwe, zwłaszcza dla niższych warstw społecznych.
Usuńtłumów jakoś nie było... przynajmniej na zdjęciach
OdpowiedzUsuńNie było, pojedyncze osoby, które nie bały się prognoz pogody:-)
UsuńOkazuje się, że Polska jest pełna fantastycznych miejsc . Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO tak, nawet najmniejsze miejscowości kryją wiele ciekawostek.
UsuńAleż historyczne miejsce! Muszę tam kiedyś pojechać. Te mury przenoszą wyobraźnię w dawne epoki. A do Muzeum Instrumentów Ludowych nie wpadłaś zobaczyć? Też tam chyba jest takie.
OdpowiedzUsuńNawet nie wiem, wszystkiego nie da rady zaliczyć, coś wybrać trzeba:-)
UsuńI nie znalazłabyś tego muzeum, bo mnie się pomyliło! Poplątałam Szydłów z Szydłowcem, Muzeum Instrumentów Ludowych jest w Szydłowcu. Jak to dobrze, że jeszcze nie wybrałam się tam w podróż, bo nie wiem, gdzie bym trafiła ;-) Przepraszam, że wpuściłam Cię w maliny :-(
UsuńOj tam, zaraz w maliny.
UsuńNazwy podobne, a muzeów ci u nas dostatek :-)
no i Ty :)
OdpowiedzUsuńlubię zamki, kulturę rycerską, turnieje... zwiedzać. dzięki.
Turnieje i pokazy to zawsze fajny element, przeważnie przy okazji festynów, świąt itd.
UsuńSzydłów, coś mi się przypominało, że już słyszałam. Zajrzałam w gugle, faktycznie niedaleko stamtąd moja mama pochodziła!
OdpowiedzUsuńFaktycznie powala na kolana.
Świat jest mały, zawsze ktoś znajomy się trafi lub miejsce wspomnień!
UsuńAleż tam musi być klimat 😍 Te mury i cały średniowieczny charakter robią niesamowite wrażenie ❤️ Aż trudno uwierzyć, że na tak małym terenie jest tyle historii i ciekawych miejsc 😊 No i te pieczątki — sama miałabym frajdę jak dziecko 😄 Bardzo lubię takie miejsca z duszą, gdzie historia jest dosłownie na każdym kroku. Super relacja 🙂
OdpowiedzUsuńOj, klimat czuć bardzo, a spotkanie z panem Janem to rzadka ciekawostka!
UsuńO, to już wiem, gdzie mogę zabrać mojego męża na wycieczkę! Uwielbia średniowieczne klimaty i w ogóle historię. Teraz dał mi do przeczytania pewną trylogię i czytając autentycznie czuję się jak w tamtych czasach :D
OdpowiedzUsuńNo i pan Jan - niesamowity człowiek, piękna historia! :)
On żyje tym miasteczkiem, zna chyba wszystkich i chętnie gości turystów!
UsuńMajestatyczne te budynki. Zawsze jestem pod wrażeniem tego, co pozostawili po sobie nasi przodkowie
OdpowiedzUsuńNo i super, że to wszystko przetrwało, a my możemy podziwiać!
UsuńMoże się kiedyś wybiorę. Sporo fajnych atrakcji. Bardzo lubię zwiedzać takie średniowieczne klimaty. Choć nie przeniosłabym się w tamte czasy :).
OdpowiedzUsuńNo, mieszkanie w zamku , zwłaszcza zimą nie jest łatwe...
UsuńNie znałam tej miejscowości ;) ale musiała mieć kiedyś ogromne znaczenie, skoro tyle ciekawych budowli się tam w części zachowało ....
OdpowiedzUsuńZałożycielem był Kazimierz Wielki, a i rycerze tu bywali, zakonnicy mieszkali itp.
UsuńNiezwykłe i raczej nieznane miejsce.
OdpowiedzUsuńZastanowiła mnie historia Szydłowa, w jaki sposób urósł do takich rozmiarów.
Niestety niewiele się dowiedziałem - w XV wieku rozwijało się rzemiosło, w XVI wieku zaczął się upadek.
Tylko tyle - aż tyle.
Początki miasta, to XIIIw.
UsuńFaktycznie rzemiosło kwitło, miejscowi rycerze walczyli z Krzyżakami, ale miasto dwa razy zniszczył pożar, najazdy szwedzkie też dołożyły swoje...
Wspaniała wycieczka. :) Tyle ciekawych rzeczy, dla mnie najciekawsza oczywiście synagoga i pozostałości cmentarza. Ale ruiny szpitala też robią wrażenie. Jest na co popatrzeć.
OdpowiedzUsuńTen szpital i zakonnicy lekarze mnie też zaskoczyli, bo niezbyt często się takie pozostałości ogląda.
UsuńPięknie zwiedzacie Asiu!!! Wyrazy najwyższego uznania.
OdpowiedzUsuńI pozdrowionka najszczersze :-)
Dziękujemy i buziaki zasyłamy!
UsuńCiekawostka pogania ciekawostkę. :-) Lecę do poprzedniej notki..
OdpowiedzUsuńDzięki za cierpliwość:-)
Usuń„...do którego zaprosił nas przemiły pan Jan.”
OdpowiedzUsuńBardzo cienię tego rodzaju ludzi. To często dzięki nim wsie czy miasteczka posiadają muzea, pomniki lub tablice historyczne.
Niesamowicie aktywny i życzliwy, ciekawie opowiada o Szydłowie, o swojej pracy i akcjach społecznych:-)
UsuńPrawdziwa podróż w czasie, do innej epoki! I te muzeum śliwki - śliwka na torcie 😉. A to jeszcze nie koniec atrakcji ... - jak dla mnie bomba!
OdpowiedzUsuńBomba turystyczna i mało znana!
UsuńAle klimat! Przeniesliscie się w czasie, po prostu! 🤩
OdpowiedzUsuńI to bez wehikułu czasu!
Usuń