czwartek, 15 października 2026

Czasem jest zabawnie...

 

Codzienność przynosi rozmaite sytuacje - smutne , poważne, zadziwiające i zabawne.

Czasami to po prostu humor sytuacyjny, podsłuchane rozmowy, zaobserwowane relacje.

Spotykamy wycieczkę seniorów, panie straciły orientację i nie wiedzą, gdzie ich autokar. Zadzwoń do księdza, mówi jedna. Nie dzwoń, mówi druga; wiesz, co ksiądz powie? Ksiądz niech się modli, a nie riposty wymyśla...

Mąż wybiera się na zakupy, a że ma skłonność do nadmiarowego zaopatrywania spiżarni, pytam - zapisać Ci na kartce? no coś ty, zapamiętam! Gdy wraca, widzę kolejne pomidory w oleju, a majonezu brak. Zapytany, dlaczego nie kupił majonezu, odpowiada - mówiłaś, że majonez jest, a pomidorów nie ma. Mówiłam dokładnie odwrotnie, ale po co zapisywać?

Rankiem mąż mnie pyta: wstawałaś w nocy? 
- nie, a co? 
- szafka pod zlewem otwarta była! 
-nawet gdybym wstała, to po co miałabym szafkę otwierać? 
- to może jakiś szczur się zakradł? 
- no matko i córko, ty to potrafisz człowieka uspokoić...

- I jak te nowe buty, wygodne ? - pyta małżonek. 
- Wygodne, miękkie i szerokie podeszwy...
- To na bagna dobre!

Co za paradoks, gdy za długo siedzę bolą mnie kolana...
- to musisz chodzić w takim razie
- ale przecież książkę czytam!
- to czytaj chodząc, audiobooka kup!

Na targowisku:
- ma pan jajka?
- są, a jakże!
- a duże?
- żona nie narzeka...


O kardiologu też będzie, innym razem!

Wszystkim Jadwigom i Teresom najlepsze życzenia!!!

111 komentarzy:

  1. Buty na bagna mnie rozwaliły 😂😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nawet nie znałam ich przeznaczenia, jak się okazuje!

      Usuń
  2. Mąż to jednak instytucja wielofunkcyjna! Na zakupach improwizuje, w kuchni prowadzi śledztwo kryminalne, a w wolnych chwilach doradza, jak czytać książki i przeprawiać się przez bagna. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie mąż jest bardzo pożyteczny!

      Usuń
  3. Można się uśmiechnąć od razu 🤗

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam skłonność do nadmiarowego kupowania koncentratu pomidorowego i zielonego groszku... każda promocja tych produktów jest moja...
    ale z drugiej strony...
    lubię czasem wciągnąć za jednym zamachem słoiczek takiego koncentratu lub puszkę groszku...
    i z tego wszystkiego nie wiem, co napędza co i od czego to się zaczęło?...
    czy chodzi o to, żeby mi nigdy nie zabrakło, gdy mnie najdzie chęć na ten groszek lub koncentrat?... czy chodzi o to, żeby luzować miejsce w spiżarce?...
    klasyczne (o)błędne koło...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z koncentratem pomidorowym jadło się chleb w studenckich czasach na kolację 😂

      Usuń
    2. Koncentratu u nas też dużo idzie, do wszystkiego. Podobno w tej postaci pomidory mają najwięcej zdrowotnych właściwości i ładną cerę się ma!

      Usuń
    3. pomidor jest szalenie zdrowy, długo by tu wyliczać, a koncentrat, tak machnąć sobie cały słoiczek, to już istna bomba... i nic się nie marnuje, bo na koniec dolewamy wody, wstrząsamy i mamy sok na deser...

      Usuń
    4. Do tego kiwi i mega witaminowe doładowanie:-)

      Usuń
  5. Coś za szybko piszesz😃 nie zdążyłam napisać refleksji o Krakowie, które jest dla mnie miastem koleżeńskim, jeśli nie rodzinnym, bo jeżdżę tam regularnie od czasów młodości odwiedzając koleżanki. Najpierw na studiach, potem młode matki z dziećmi, w pewnym czasie małe przerwy na dorastanie dzieci i dorabianie się, A teraz znowu pewna regularność. Zwykle to też przyloty i powroty lotniskowe, zaliczam teatr, jakiś koncert i całonocne pogaduszki.
    Pięknie pokazałaś Kazimierz, który kiedyś podobnie jak lubelskie Stare miasto był bardzo zaniedbany. W lecie mnóstwo turystów z Izraela, mój Kim skwitował to kiedyś swoim angielskim żartem, oficerowie z pewnego państwa zrobiliby tu porządek. A propos języka hiszpańskiego, to są również turyści z Ameryki Południowej. Wiem to z Islandii, bo z nimi rozmawiałam, to myślę, że w Polsce też jest pewien procent.
    Twoje ostatnie uwagi bardzo zabawne👏👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle się dzieje, w głowie mnóstwo pomysłów, więc piszę, a Tobie dziękuję za całościowe czytanie i dobre słowa :-)

      Usuń
  6. Buty będą mlaskać na tych bagnach 😄
    Gdyby nie szczypta czy dwie humoru codziennego, to szło by przecież zwariować.
    A tak się pośmiejesz, I od razu inaczej widzisz świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko skąd wziąć te bagna, jak wszystko wysycha?

      Usuń
  7. Moja mama często narzeka, że mój tata tak robi zakupy jak Twój mąż :)
    W związku z szafką też mi przyszedł na myśl szczur, ale on by raczej zrobił sobie tylko szparkę, a potem drzwiczki by się za nim zamknęły. Widziałam na własne oczy, jak one się potrafią skompresować - o ile to nie jest tunel, to jeśli czaszka się przeciśnie, reszta szczura też.
    W zeszłym roku po raz pierwszy w życiu odwiedziłam kardiologa, w tym roku po raz pierwszy odwiedziłam fizjoterapeutę. Ortopedę może też odwiedzę. A nawet nie zaczęłam biegać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w kwestii poznawania, kardiolożka jest kobietą, a fizjoterapeuta żonaty ;) Ale jeden pielęgniarz w szpitalnym punkcie badań bardzo się interesował moimi oczami (i polecał soczewki ;)).

      Usuń
    2. No ja też nie biegam, chyba że po lekarzach, ale takie leczenie, to nonsens jakiś, przyjdzie korzystać prywatnie...

      Usuń
  8. Podobała mi się ta anegdotka z księdzem... Cóż, ja i małżonek też często prowadzimy takie rozmowy. Ktoś mógłby pękać ze śmiechu, albo mówić o nas - dziwaki. Ale co by nie powiedzieć - komunikacja pokazuje, że jedno mówi tak, drugie słyszy , co innego...Najważniejsze, że ciągle do siebie mówimy i ciągle się słuchamy( mniej lub bardziej uważnie)
    Oj dobra Twoja kartka i jakże prawdziwa.
    Dobrego dnia, Joasiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, to mieć dobry nastrój bez względu na pogodę i okoliczności, a długoletnie związki takie bywają , czasami rozumiemy sie bez słów, a czasami puszczamy oczko:-)

      Usuń
  9. Nie wiem, czy uda mi się wysłać komentarz, bo mój block jest z errorem i nie działa. Nie wiem, czy block to notka, czy blog bo info jest w inglisz.

    Podobno śmiech przedłuża życie 5x więcej, niż ćwiczenia. Wystarczy więc sobie siąść w parku na ławce i śmieć się z tych, co biegają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, ja czasami podziwiam stroje biegaczy, moda sportowa ciągle się zmienia!

      Usuń
  10. Generalnie mam kpiarskie podejscie do zycia😃 i uwiwlbiam wągle sytuacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trzeba, by nie zwariować razem z ponurakami...

      Usuń
  11. No, ale skąd szczur, bez przesady!!!
    Znaczy... Ty też potrafisz uspokoić 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gryzonie wlezą wszędzie, nawet na 3.piętro i przez sedes, przecisną się przez zamknięte drzwi!

      Usuń
  12. Hehehe buty na bagna, tylko takie noszę, chociaż były czasy że niełatwo było takie kupić. Dzięki moim bagiennobutowym upodobaniom nie mam haluksów ;) Fajne bagienne buty robi polska firma Kacper, mają taką serię o podeszwach szerokich ale także lekkich, jak dla mnie to ta lekkość w mojej stopowej sytuacji to podstawa :)
    A karteczki na zakupy bardzo przydatne są, dla brata robię takie codziennie i sama też się wspomagam.
    Po dwóch radioterapiach moje nogi straciły umiejętność biegania, mięśnie nóg tak osłabły że nie jestem w stanie ich podnosić na odpowiednią do biegania wysokość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja biegania nigdy nie lubiłam, już wchodzenie pod górę jest wystarczająco wyczerpujące!

      Usuń
  13. Bez kartki od wieków nie idę do sklepu. Życie jest wesołe, chwilami, kiedy się posłucha ludzi wokół, nie tylko tych najbliższych 😀
    Znalazłam wreszcie sposób na komentowanie w telefonie 👍🙋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz, ja jeszcze nie!
      Czasami idę z kartką, a i tak o czymś zapomnę!

      Usuń
  14. Oj, znam z doswiadczenia zakupy robione przez meza! Doszlo do tego ze karteczki nie wystarczaly, robilam zdjecie potrzebnego produktu wiec robil zakupy patrzac w telefon. Poniekad to wina podazy bo czesto produkty roznia sie tylko nieznacznie wiec latwo pomylic. I zawsze ale to zawsze kupowal wiecej niz bylo potrzebne bo chcial "wyprobowac".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma podaje mężowi zaniżone potrzeby, bo gdy powie o 2 kostkach czegoś, to na pewno kupi 3 lub 4.

      Usuń
  15. Idąc za przykładem Jotki, życzę wszystkim Jadwigom i Teresom (nie wiem, czy znam jakąś Teresę) wszystkiego dobrego i wszelkiej pomyślności!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jotko, serio boisz się szczurów?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach, wpis do AJ bardzo mi się podoba, pewnie znowu zmałpuję hasło 😁

    OdpowiedzUsuń
  18. Buty na bagna pierwszorzędne! 🤣 🤣 🤣

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkie dobre, najlepszy humor to z życia wzięty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, niektóre dialogi nie do wymyślenia!

      Usuń
  20. Hehehe, niezłe! Mężczyźni nie byliby sobą, gdyby dobrze ogarniali zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla faceta chodzenie z kartką na zakupy to ujma na honorze. U mnie to samo. Kartki zawsze piszę w miarę jak coś znika ze spiżarki, ale maż mówi że zapamięta i oczywiście zawsze coś pokręci. Ale nie narzekam, bo jednak to on robi wszystkie codzienne zakupy, więc przynajmniej nie spada to na mnie.
    Mnie najbardziej rozśmieszyła uwaga seniorki o księdzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ksiądz marudny jakiś?
      Nie mogę wejść na twój blog, przenosisz?

      Usuń
    2. Przenosiny muszą poczekać, ale w ogóle blog musi poczekać, bo zwaliło mi się sporo spraw do ogarnięcia w innych obszarach życia i zwyczajnie nie mam kiedy się nim zajmować. Zawieszenie bloga jest przejściowe, ale zdecydowanie uwolniło mi masę czasu na te inne sprawy. Na razie zaglądam tylko czasem na kilka znajomych blogów, bo tęsknię :).

      Usuń
    3. Rozumiem doskonale, czasami nie da się wszystkiego ogarnąć, a życie zawsze wygrywa...
      U mnie rytuał poranny - kawa i blogi:-)

      Usuń
  22. Z księdzem fajne i pan na targu. Ktoś o niebie a on o swoich jajkach.
    Mój mąż bez kartki chodzi po sklepie ale często przysyła zdjęcia z zapytaniem o który majonez mi chodziło ? Albo czy nie chcę tego albo innego płynu do mycia naczyń, bo przechodził przy półkach i zauważył.... tak, że zawsze na zakupach mąż jest w kontakcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój często nie zabiera telefonu, może nie chce żebym mu głowę zawracała?

      Usuń
  23. Buty na bagna i szczur rozbawią nawet największego ponuraka. Lubię się śmiać z byle czego, śmiech potrzebny do życia, więc dzięki za uśmiechnięty wieczór.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie Twoja radość wieczorową porą:-)

      Usuń
  24. To z butami na bagna świetne! Może mąż ma w w temacie Waszych następnych wyjazdów poczynione już pewne plany 😀.
    Mi się zdarza czytać idąc, dzisiaj np. szłam tak z pracy na pociąg, popołudnie było ciepłe i przyjemne, wyciągnęłam książkę czekając na zielone światło i już jej nie schowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to może być niebezpieczne, bo jeśli sie wzruszysz, to przez łzy nic nie widać!

      Usuń
  25. Hehe, humor w małżeństwie jest najcudowniejszym lekiem na wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? umieć się śmiać z siebie, to wielka zaleta:-)

      Usuń
    2. ogromna :) robienie sobie żartów jest cudne :*

      Usuń
    3. Po wielu latach w związku jest mnóstwo okazji...

      Usuń
  26. W tych butach ja bym jednak nie wybierala sie na bagna :))). Chyba, ze do biegow po bagnie (!) ale tu nogi mi juz nie biegaja. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, biegać raczej nie będę, chyba że łosi będzie mnie gonił:-)

      Usuń
    2. Łoś to napedza strachu na drogach.
      Te szerokie podeszwy to dobre na snieg, ciape na chodniku albo tak ogolnie :))). Niech buty sluza!
      A szczur? Najlepszy w wyscigach.

      Usuń
    3. Szczura jeszcze nie mieliśmy, ale myszy zdarzyły się , zakładaliśmy pułapki...

      Usuń
  27. Buty na bagna :)) Kartka super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak patrzę na te buty i zawsze wkładam z uśmiechem:-)

      Usuń
  28. Mam podobne sytuacje z zakupami jak twój mąż. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Gdy wraca, widzę kolejne pomidory w oleju, a majonezu brak."- czym są pomidory w oleju ? Też panicznie boję się szczurów, mój syn mnie wyśmiewał, bo mówił "nie słyszałem o szczurach alpinistach". Jednak to prawda, że mogą wchodzić sedesem i rurami ściekowymi. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczury alpiniści bywają, u nas wdrapał sie pionem wentylacyjnym niemal na dach i zaatakował gniazdo gołębia.
      Pomidory suszone w aromatyzowanej oliwie, używam do sosów i sałatek:-)

      Usuń
  30. Dobre a właściwie najlepsze są te żarty sytuacyjne :)
    Mój faworyt
    - To na bagna dobre! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, skąd mu te bagna przyszły do głowy, przecież w rakietach śnieżnych nie chodzę!

      Usuń
  31. Chociaż z zakupami to akurat mam tak samo, jak Twój mąż, idę po mąkę, albo pomidory w puszce, a kupię wszystko oprócz tych rzeczy. Dlatego najczęściej noszę ze sobą listę na komórce. Mimo to potrafię zapomnieć, ale chociaż większa szansa jest, że sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My czasami wchodzimy tylko po coś do chrupania, a wychodzimy z torbą pełną promocji!

      Usuń
  32. U mnie jest dokładnie odwrotnie. To Koleżanka Małżonka zapycha lodówkę tak, że nie ma gdzie wcisnąć nawet kabanoska.

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam nieodparte wrażenie, że gdy minie około 10 lat od ślubu to mężowie dostają jakichś klapek w przewodach słuchowych- słuchają tylko teoretycznie a tak naprawdę kwalifikują nasze "przemowy" do ćwierkania wróbli lub dźwięków przelatującej z bzyczeniem muchy lub osy i na koniec usiłują w nas wmówić, że nic nie mówiłyśmy do nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, a po 30 latach to w ogóle ucho zarasta i nic nie słyszą...

      Usuń
  34. Uśmiechnęły mnie te żarty sytuacyjne :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale się uśmiałam :D Na takie zastosowanie wygodnych butów też bym nie wpadła haha
    AJ świetne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. W naszej małej komórce społecznej to mąż lubi chodzic po targowiskach i nawiązywac znajomości ze sprzedawcami;) a mnie znosi do domu różne przydasie i durnostojki, ostatnio już konsultuje to ze mna przez wattsappa, na wszelki wypadek :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiązywanie znajomości, to jeszcze inna bajka, czasami to długie dysputy bywają:-)

      Usuń
  37. Żarty sytuacyjne są super. Ostatnio miałam wymianę zdań z panią szatniarką na basenie. Początek rozmowy był podczas zostawiania kurtki i butów, a końcówka , tj.cd. rozmowy:
    Ja; No nieźle sobie popiłam i przy okazji zdezynfekowałam od wewnątrz
    A pani: a my zbieramy tą wodę co wynosicie na klapkach , bo ilość wody w basenie musi się zgadzać...
    Ha, ha,ha... :-) Zrobiła mi popołudnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobre! a ja się dziwiłam, co oni tak tę wodę zamiatają...

      Usuń
  38. Audiobooka się słucha a nie czyta, to jakby zasadnicza różnica bo inne zmysły. Swoją drogą, małżeńskie rozmowy, to niewyczerpany temat na dowcipy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza jak się słucha jednym uchem!

      Usuń
  39. Taaa wysłać męża bez listy zakupów to jest ryzyko ;) Coś o tym wiem... Świetnie się czytało <3 Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Buty na bagno, czytaj chodząc - taki mąż to skarb tylko z zakupami nie bardzo mu wychodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Uśmiałam się z wszystkich tekstów, ale buty na bagna wygrywają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj te buty, ile razy je zakładam, to się uśmiecham..

      Usuń
  42. Zaczęłam zapisywać, a i tak zawsze kupuję to czego nie ma na liście 😆🤣🤣🤣 czyli akcesoria do journalingu w Action. Mąż ma to samo. I na tym kończy się oszczędzanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, w Action można majątek na przydasie zostawić:-)

      Usuń
  43. Bardzo lubię Twój dystans do świata i poczucie humoru. Życie pisze najlepsze scenariusze, ale trzeba umieć je tak trafnie i z wdziękiem opisać:-)
    Karta AJ świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne, trzeba jakoś nabierać dystansu, by nie zwariować...

      Usuń
  44. Wspaniali jesteście. :) No i jak tu się nie uśmiechnąć?

    OdpowiedzUsuń
  45. Haha, dzięki za porcję śmiechu :) Przyjmuję ją z otwartymi ramionami.

    Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Może zacznę od złej: chyba mamy tego samego męża! :D (nadmierne zakupy, zapominalstwo)
    To teraz Cię uspokoję. Dobra wiadomość jest taka, że szczury są inteligentne, więc to na pewno nie był on. Szczur zamknąłby za sobą drzwiczki dla niepoznaki :D
    Możesz spać spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie uspokoiłaś z tym szczurem, choć widziałam pod blokami pułapki...

      Usuń
  46. Buty na bagna - zdecydowany hit! Mąż widzę ma ironiczne poczucie humoru 😉. Jak najwięcej powodów do radości Wam życzę 😊.

    OdpowiedzUsuń