Czasami wyjeżdżamy dla widoków, relaksu, poznawania nowego, przypominania starego, daleko czy blisko, ale zawsze dla emocji i ciekawych spotkań.
Bywa, że to spotkania są najważniejsze i dla nich przemierzamy szmat drogi, bo podobne emocje i wzruszenia mogą się nie powtórzyć.
Dzień po dniu kolejne spotkania, aż żal, że tak krótko, ale wyprawy, nawet najmilsze bywają kosztowne i wyczerpują, mimo wszystko.
Najpierw piękna rodzinna uroczystość, ślub w ogrodzie, dekoracje z żywych kwiatów, wesele w zieleni, przy klimatycznym oświetleniu, muzyka dla każdego wieku.
Oj, ile sentymentalnych momentów!
Zabawa do rana tylko dla młodych, seniorzy pojechali położyć wnuki do łóżek:-)
Kolejny dzień - spotkanie ze Smokiem Wawelskim, spacer z wnukiem ( babciu, a ten smok nas nie spali?) i nowe książeczki do wspólnego czytania. Kupiłam także wierszyki Jerzego Brykczyńskiego, bo uczestniczyłam kiedyś w spotkaniu autorskim z poetą i pozytywnie zapadł mi w pamięć.
I wisienka na torcie całego pobytu w Krakowie - spotkanie z Ultrą, blogową przyjaciółką, której teksty podziwiam, znam od lat i miałam nieco tremy przed spotkaniem.
Niepotrzebnie, bo Ultra, to Anioł w ludzkiej postaci, życzliwa, gościnna, ciepła osoba, z klasą i wielką erudycją. Oddała nam swój ogród dla relaksu, sama krzątała się, by podjąć nas kawą i pysznym ciastem z owocami. Rozmowa niewymuszona, serdeczna towarzyszyła naszej kawce :-)
A ogród? przepiękny, przyjazny ludziom, owadom i ptakom.
Gospodyni nakarmiła nas przed drogą i zaopatrzyła w skarby ze swojego królestwa.
Długo jeszcze na trasie do domu wspominaliśmy Jej gościnność i ciepło bijące z każdego gestu.
Przy okazji przepraszam wszystkie dobre dusze, których nie udało mi się odwiedzić ( za zaproszenie serdecznie dziękuję) ale nasza podróż musiałaby trwać jeszcze tydzień chyba... bo z tyłu głowy mam jeszcze osoby, które kiedyś obiecałam odwiedzić.



Rozumiem to uskrzydlenie, te emocje i krakowska goscinnosc!
OdpowiedzUsuńRozumiem tez zmeczenie. :))) Jednak warto bylo :))) pokonac taki dystans.
Ze wszech miar warto!
UsuńSzkoda, że byłam nieobecna, bo do Krakowa mam blisko. Chętnie wypiłabym z Tobą kawkę 😊☕☀️🍁🍂
OdpowiedzUsuńMorgana
Myślałam o Tobie i o wspólnej kawce, ale nic straconego:-)
UsuńTakie spotkania na długo zapadają w pamięć i budują pozytywną energię, dlatego warto było. Zmęczenie minie, a wspomnienia i zdjęcia pozostaną.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, zgadzam się w 100%
UsuńTo odkrycie, że można poznać człowieka przez internet i go polubić, bezcenne. I fajnie, że odległość nie gra roli. Dobre mamy czasy
OdpowiedzUsuńPoznałam tak kilka osób i nie zawiodłam się:-)
UsuńMnie dwie zaskoczyły ma niekorzyść bardzo. Ale i tak nie żałuję. Każde doświadczenie czegoś na uczy
UsuńZgadza się, czasami rozczarowanie przychodzi z niespodziewanej strony...
UsuńMasz co wspominac, piękny ślub, cudowne spotkanie, u mnie też sporo osób się przewinęło że do dzisiaj nie mogę wejść w moj rytm życiowy.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, złapać normalny rytm!
UsuńSpotkania z Ultrą zazdroszczę, bo też lubię ludzi pozytywnie zakręconych. Wspaniale, ze od najmłodszych lat Twój wnuk obcuje z książką i to sprawia mu przyjemność. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWnuk obcuje z książkami od narodzin, bo mama czytała mu od początku...
UsuńNawet się kolorystycznie dobrałyście z blogową koleżanką, nie tylko wewnętrznie bratnie dusze 🙂.
OdpowiedzUsuńWiem ile radości dają takie spotkania dlatego bardzo się cieszę, że udało Wam się spotkać i tak cudownie spędzić czas, że żal było wracać do domu. Życzę Ci jak najwięcej takich spotkań!
Dziekuję i wzajemnie, to zupełnie inna jakość, pogadać z kimś na żywo!
UsuńTo były piękne dni! Kraków przyjął Cię z otwartymi ramionami i ugościł po królewsku:-) I pogoda też spisała się na medal. To wszystko sprawia, że będziesz miło wspominać moje miasto i może tym chętniej tu wrócisz, a wtedy pamiętaj o mnie i o Puszku:-)
OdpowiedzUsuńKraków zostawił nas z nienasyceniem, więc na pewno wrócimy:-)
UsuńMoże uda się spotkać w kilka par oczu?
Cudne spotkania i zdjęcia, ileż to masz teraz miłych wspomnień! A Kraków jest piękny i zawsze się tam będzie chciało wracać :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Mimo, że byliśmy już kilka razy, zawsze nas ciągnie do grodu Kraka:-)
UsuńWspaniały czas, tyle pozytywnych emocji! Wspaniałe są takie blogowe znajomości, które okazują się jeszcze wspanialsze "na żywo". Naładowałaś baterie na długo :).
OdpowiedzUsuńPod zdaniem o blogowych znajomościach podpisuję się wszystkimi kończynami!
UsuńJak na razie każda taka znajomość okazuje się lepsza od wirtualnej:-)
UsuńMnie też żadna jeszcze nie zawiodła.
UsuńZasadniczo nie lubię Krakowa, choć bywam w nim setki razy (rodzina). Ale dla spotkania z blogerką lub blogerem popędziłabym jak na skrzydłach. Bardzo się cieszę, że udało Ci się spotkać z Ultrą, może i mnie kiedyś ten zaszczyt spotka 😊. Cieszy mnie także to zdjęcie, bo mogę "żywą" Ultrę zobaczyć 😉
OdpowiedzUsuńMoże uda się spotkać nam razem, we trzy lub więcej?
UsuńMusi się udać, w jakiejkolwiek wersji. Amen!
UsuńMasz to jak w banku, zapraszam, drzwi będą otwarte!
UsuńO, bądź pewna, że się pojawię!
UsuńTo był dla Ciebie intensywny czas, ale nie do przecenienia. Super, że udało się zaplanowane zrealizować.
OdpowiedzUsuńTrochę było trudno logistycznie, ale udało się!
UsuńJak dobrze, że Was ten smok nie spalił:) Masz rację, że miłe spotkania rekompensują trudy wyjazdu. I to one są sensem, a nie to, co wokół. Sama o tym wiem, bo jak jadę 500 km do przyjaciółki na trzy dni zazwyczaj, to tylko po to, żeby razem pobyć, w ogóle czasem poza posesję nie wychodzimy i nawet nie było okazji rozejrzeć się po okolicy, bo rozmowy i zwierzenia są ważniejsze:)
OdpowiedzUsuńKraków piękny, byłam kilka razy, ale nie opierałabym się przed ponowną podróżą:)
My do wnuka jeździmy kawał drogi, by pobyć choć popołudnie z maluchem, a na majówkę jechaliśmy aż na Śląsk!
UsuńGdy zabraknie sił na auto, może pociągiem?
Kraków bywa inspirujący, a ludzie w nim zachwycający 😊 Ultra jest absolutnie wspaniala i jedyna, też zazdroszczę spotkania. Mam nadzieję, że znalazłaś też czas na jakieś zdjecia? Bardzom ciekawa, jak widzisz Kraków 😊
OdpowiedzUsuńBędą , choć nie zrobiłam tyle, co zwykle...
UsuńPiękne zdjęcie ze spotkania z Blogowianką. Mam za sobą sporo blogowych spotkań, z pojedynczymi dziewczynami, ale i grupowe :)
OdpowiedzUsuńFajnie ilustrowane te książeczki dla wnuka.
Fajnie ilustrowane i pisane wierszem, spodobały nam się:-)
UsuńPoznałam.kiedyś dwie osoby i też byłam mile zaskoczona.
OdpowiedzUsuńJa poznałam...niech policzę: chyba 8, a dwie telefonicznie:-)
UsuńTo ja dziękuję za spotkanie. Pewnie nie wiedziałaś, że marzyłam od lat, by Cię poznać na żywo, bo wiedziałam, że jesteś bratnią duszą i w dodatku utalentowaną poetycko. W każdym razie moje drzwi będą zawsze otwarte dla Ciebie i Twoich bliskich.
OdpowiedzUsuńDziekuję, kochana i wzajemnie, może i Ty zawitasz kiedyś w Inowrocławiu, mamy piękne uzdrowisko, a pokój gościnny też mam:-)
UsuńI jak pięknie. Poznałam wielu blogerów, z większością utrzymuję kontakt, odwiedzamy się, spotykamy, chociaż oni już nie blogują. Fantastyczne są takie takie spotkania. Fajne książki :)
OdpowiedzUsuńO, to wspaniale! niektórzy odchodzą z blogosfery, ale fajnie, że jest kontakt realny:-)
UsuńO, Ultra prawie tak jak sobie wyobrażałam!
OdpowiedzUsuńW Krakowie byłam zakochana, wiele wspomnień tam zostawiłam.
W Krakowie łatwo się zakochać, prawda?
UsuńCzyli wyjazd satysfakcjonujący z każdego punktu widzenia 😍
OdpowiedzUsuńJak najbardziej, nawet imprezowo rewelacja!
UsuńWygląda na to, że Kraków tym razem robił głównie za dekorację - prawdziwe atrakcje miały ludzkie twarze, a spotkanie z Ultrą pokazało, że niektóre blogowe znajomości po wyjściu z internetu tylko zyskują. :)
OdpowiedzUsuńNie tylko jako dekoracja, z Krakowem wszystko miało inny wymiar!
UsuńJa też właśnie wróciłam z Krakowa. Bardzo lubię to miasto.
OdpowiedzUsuńO, Kraków na czasie!
UsuńKiedyś często odwiedzałam Kraków. Ultrę nigdy :) Cieszę się, że miałaś miły czas.
OdpowiedzUsuńDziekuję, bardzo miły oraz intensywny:-)
UsuńŻyczliwe i gościnne osoby zawsze w cenie i w dobrej pamięci :)
OdpowiedzUsuńO tak, cały czas wierzę, że takich jest więcej!
UsuńWypatrywałam tego wpisu! :) Cudownie!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że mogłaś pojechać do Krakowa, odwiedzić smoka wawelskiego z wnusiem, zobaczyć się z rodziną na ślubie no i - oczywiście spotkać się z naszą drogą ULTRĄ!
Nie mogę się napatrzeć na Wasze wspólne zdjęcie.
Bije od Was dobra energia i taki aż blask życzliwości!
Po prostu nie sposób Was nie lubić.
Fantastycznie, że udało Wam się spotkać na żywo.
Uściski dla Was obu. :)
Och, kochana, dziękuję w imieniu swoim oraz Ultry, takie słowa to miód na serce. Ciężko było się zgrać w czasie, ale finalnie się udało i to najważniejsze!
UsuńOch, zazdroszczę spotkania z Ultrą :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubiłam jeździć do Krakowa. Mam z nim związanych wiele przemiłych wspomnień.
My też nie byliśmy po raz pierwszy i nie ostatni zapewne:-)
UsuńFajne wspólne zdjęcie, a niezapomniane wrażenia nadają mu dodatkowy koloryt , podkreślając zgranie ....nie tylko w kolorystyce stroju .
OdpowiedzUsuńImprezowy wyjazd też ma swój urok. Póki są siły i chęci :-)
Właśnie, póki są siły i chęci, bo z tym bywa różnie:-)
UsuńGratuluję i zazdroszczę tego blogowego spotkania. Do Ultry mam mnóstwo szacunku. A Kraków, jak to Kraków jest po prostu wspaniały. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSame wspaniałości za jednym wyjazdem!
UsuńDziekuję:-)
Rzeczywiście piękny miałaś czas i sympatyczne spotkanie ze znaną blogerką.
OdpowiedzUsuńA ja sobie przypomniałam nasze spotkanie w Uzdrowisku Inowrocław... W towarzystwie fajnej teściowej... To chyba jakieś 8 lat temu było?
Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale pamiętam Ciebie i że było za krótko!!!
UsuńWspaniałe spotkania, piękny czas :)
OdpowiedzUsuńO tak, długo będę wspominać!
UsuńBardzo dobrze, że ten Kraków to nie tylko spotkanie z widokami czy imprezami , ale ze spotkaniem na żywo naprawdę wspaniałej osoby jaką jest Ultra!
OdpowiedzUsuńCieszę się z naszego spotkania, Kraków ze wszech miar cudowny!
Usuń...czyli miło i owocnie spędzony czas. :) Fajnie czasem spotkać się z jakimiś znajomymi z internetów na żywo.
OdpowiedzUsuńMam za sobą kilka spotkań i rozmów telefonicznych i żadnej nie żałuję:-)
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńKażdy wers podpowiada, że była to niezwykła wyprawa.
I szepnę Ci na uszko, że także jestem pod nieustającym urokiem Ultry, odkąd Ją poznałam:)
Pozdrawiam obie Panie:)
To jest nas więcej :-)
UsuńDziękujemy!
Zdecydowanie - najważniejsze wyprawy w życiu to wychodzenie ludziom naprzeciw! Serdeczności ♥️
OdpowiedzUsuńSerdeczności i dla Ciebie, uściski dla dziewczynek.
UsuńŚwietne spotkanie. Przypomina mi się nasze w Szczawnicy. Buziaki♥️🙋
OdpowiedzUsuńTamto też było super, może jeszcze kiedyś będzie nam dane?
UsuńŚlub w ogrodzie? Cudo! :)
OdpowiedzUsuńTakich osób jak Ty i Ultra ze świecą szukać. Urocze zdjęcia.
OdpowiedzUsuń