wtorek, 27 października 2026

Kurdeflak!

 

Czas na ćwiczenie szarych komórek i pamięci.

Inspiracja pochodzi od Małgosi z bloga TO PRZECZYTAŁAM.

Mówi się, że język polski jest bardzo bogaty, więc teoretycznie w używaniu wyrazów uważanych za wulgarne, powinna być szeroka ścieżka, tymczasem słyszymy na ulicy i w filmach ciągle te same słowa na K, P, J - jakby innych nie było.

Najbardziej męczy chyba w oglądaniu filmów obcojęzycznych  słuchanie co chwila: fuck, fuck, fuck... no i oczywiście lektor skrupulatnie tłumaczy każde fuck, jakby niektórych nie mógł pominąć, dla dobra uszu oglądającego.

Wspomniana blogerka, użyła dawno niesłyszanego KURDEFLAK.
I tu taki pomysł, by przywołać inne zapomniane wyrażenia, które pomagały rozładować emocje, choćby po walnięciu się młotkiem w palec, czy w innych mocno irytujących sytuacjach.
I nie chodzi o to, że namawiam do używania słów nieparlamentarnych, a jedynie o udowodnienie, że można użyć innych słów, niż te słyszane na ulicy...

Oto jakie przywołałam z pamięci:

* kurka wodna!

* kurza melodia!

* a niech to dunder świśnie!

* kurczę pieczone!

* ja nie mogę!

* niedźwiedzie, trzymajcie mnie!

* o matko i córko!

* o losie!

Jak zwykle w zabawie tego typu liczę na Wasze propozycje, 

może regionalizmy, bo to najciekawsze!



123 komentarze:

  1. Tytułowe znam w wersji - kurdefalk!
    psiakrew!
    psiakość!
    o, jeny!
    o, ja cię!
    kurdebaran!
    kurza twarz!
    a niech to szlag!

    Ale myślę, że Witkacemu nie dorównamy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo tych zwrotów z kurą w roli głównej:-)
    Kurdebaran nie znałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trudno się dzisiaj zalogować...
      Jeszcze przypomniało mi się z kurami:
      kurdemol!
      kurdebalans!

      Usuń
    2. A tak, faktycznie! i jeszcze kurza melodia!

      Usuń
  3. Jest tego sporo, niektóre wymieniłaś, niektóre podała Aurora!
    To prawda, że z kurą bardzo dużo :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytułowego nie znałam, ale te wymienione przez Ciebie i Aurorę jak najbardziej:-) Od siebie dorzucę:
    motyla noga!
    w mordę jeża!
    psiakrew!
    psiakość!
    do jasnej anielki!
    do stu piorunów!
    niech to gęś kopnie!
    do jasnego pierona! - to pamiętam z czasu studiów na Śląsku:-)
    cholera jasna!
    niech to koty gonią!
    niech to diabli wezmą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do jasnej Anielki - tak mówiła moja babcia:-)
      Dziekuję:-)

      Usuń
  5. Kurdypiełki zafągane,
    OżeższtyMojżesz,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OżesztyMojżesz zapożyczam, nie znałam, a fajne!

      Usuń
  6. samych zamienników zmiękczających zaczynających się na "kur-" /albo "ku-" jak "kuźwa"/ można by wypisać długą listę... pamiętam kolegę namiętnie operującego słowem "kurtyna" i chyba miał na to jakiś monopol, bo nigdy w życiu nie słyszałem tego w innym wykonaniu...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, i korzystając z okazji obalam /po raz któryś zresztą/ do góry kołami stereotyp "kląć jak szewc", bo mój dziadek/RIP/ z zawodu centralnie szewc operował jedynie frazą "psiakrew!", okazjonalnie zresztą, bo to był niespotykanie spokojny człowiek...

      Usuń
    2. No właśnie słyszałam, że szewcy niekoniecznie oklęci byli, ale powiedzonko zostało:-)

      Usuń
    3. a w ogóle, to wciurności!... bo Blogspot w linkowni Ci coś babełtał i ja nie wiem, co nowego tu i tam...

      Usuń
    4. a nie, już się zreperowało, to po moim przeklęciu zapewne...

      Usuń
    5. Co jakiś czas muszę kliknąć zapisz zmiany, nie wiem dlaczego, bo nic nie zmieniam...

      Usuń
  7. Ech, gdyby tak wszyscy zamiast powszechnych wulgaryzmów typu: "k,p,j" używali lokalnych zamienników. Polecam wiersz Tuwima
    https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
    Nie wiem czy link się otworzy więc poniżej go przytoczę w innej formie:
    https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga kopia linku jest aktywna, wystarczy kliknąć na drugi, niższy link.

      Usuń
    2. W komentarzu powyżej zalinkowałem wiersz Tuwima "Całujcie mnie wszyscy w dupę". Tam jest kilkanaście zabawnych zamienników "k.h.j.", ale komentarz pierw się pokazał na kilkanaście sekund, a potem wszystko zostało skasowane. Może masz wyłączoną możliwość linkowania?

      Usuń
    3. Komentarz wpadł do spamu, nie wiem dlaczego, bo nic nie ustawiałam...

      Usuń
  8. Zwykłe: a niech to! w mordę jeża! Kurka wodna , kurde balans i orzeszku! Potem idzie: kurcze pieczone i niech to diabli! Niech to szlag! Stopniowanie - jak cię mogę!
    Zarządzanie emocjami to ciekawy temat, ostatnio wspominany dość często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje wszyscy mamy, nie wszyscy nad nimi panują, gdybyż udawało się panować nad nimi przy pomocy słów...

      Usuń
    2. Zwłaszcza nad tymi , które sprowadzają na nas problemy....Bo z pozostałymi nie ma ....sprawy ;-)

      Usuń
  9. Kurcze felek, ja pierniczę, to ja , a mój dziadziu wołał psiakrew i to było najmocniejsze przekleństwo w jego ustach 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi dziadkowie też raczej nie używali wulgaryzmów, za to pokolenie rodziców, już owszem i to często. Czyżby zjawisko potęgowało się z pokolenia na pokolenie?

      Usuń
  10. Bardzo pochwalam Cie ze o tych slowach napisalas bo mysle podobnie - ze mozna na cos przeklnac w sposob mniej wulgarny, jakims bardziej parlamentarnym okresleniem.
    Twoj i innych blogowiczek lista takowych przypomniala mi wiele poznanych w Polsce a zapomnianych.
    Omijam wielkim lukiem blogi slynace ze slownictwa bogatego w nie - raz ze nie ma potrzeby bo mozna zastapic innym slowem a drugie bo robia na mnie wrazenie ze piszacej brakuje slow wiec posluguje sie jedynymi dobrze jej znanymi. Obecnie znam dwa blogi bogate w slownictwo tego rodzaju i nie czytam ich bo malo tresci a duzo przeklenstw.
    Mnie tez sie czasem wyrwie powszechne f..k ale nie publicznie , zamrucze to pod swoim nosem. A jesli chce komus okazac sprzeciw czy gniew to mowie "pies cie drapal".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies cię drapał lub pies cię ganiał - zapomniane, faktycznie!
      Dziękuję:-)

      Usuń
    2. A moze i taka mniej grzeczna wersja: pies ci morde lizal. Tez slyszalam.

      Usuń
    3. A to było w słynnym skeczu SĘK, kabaretu Dudek, który kończy się słowami:
      - a pies? a pies ci mordę lizał!

      Usuń
  11. Pierona jasnego, niech to dunder ściśnie, sporo już wymienionych ,masz świetne pomysły, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak byłam mała to skądś usłyszałam i ciągle mówiłam - kurde mole :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci szybko chwytają zakazane słowa i z upodobaniem powtarzają:-)

      Usuń
  13. Nic czego tu nie przeczytałam nie przychodzi mi do głowy!
    O Holender!
    Tylko to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Holendra też kojarzę, ciekawe czemu akurat Holender?

      Usuń
    2. Bo brzmi lepiej niż cholera, mniej wulgarnie:)

      Usuń
    3. No chyba tak, masz rację:-)

      Usuń
  14. Język polski i tak jest pod tym względem bogatszy od angielskiego, gdyż tam słyszymy GŁÓWNIE tylko "fuck" albo "shit". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, podobnie okrzyk zachwytu - oh, my God!
      Dzięki za odwiedziny:-)

      Usuń
  15. Do jasnej ciasnej. do jasnej Anielki, do jasnego grzyba, ja pitolę, ja cię kręcę, by to glizdy pogryzły, pogrzało cię, kurza stopa, kurza twarz, psia kość, psia krew, niech to diabli wezmą, niech to pieron trzaśnie, niech to dunder świśnie, do jasnego pierona, kurczamać, kurde bele, niech to gęś kopnie, naserufajku (cokolwiek to znaczy), diabli nadali, cholera jasna, szalg jasny promienisty... Ja lubię nasze godverdomme i często japońskiego jare-jare używam (ale nie wiem, co to dokładnie znaczy, bo to z mangi, ale lektor tłumaczył to jako "ja cię kręcę" - strasznie mi podeszło), ale i tak najczęście używam tych najbrzydszych. Bo lubię i bo qwa i fck są na tyle mocne, że przynoszą na tyle ulgi, by nia dać nikomu po ryju ani niczego nie niszczyć. Mimo że sama klnę jak szefc, czasem i tak uważam, że w niektórych filmach to niektórych jakby lekko ponosi. Oczywiście ja oglądam dużo gangsterskich filmów, a nie ckliwe bajeczki, więc trudno oczekiwać by gangusy z giwerami wołały do przeciwnika "motyla noga" czy "spadaj z mojej dzielni" haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, że filmy gangsterskie czy nasze kryminały to nie mogą być same kwiatki, ale liczba przekleństw na metr kwadratowy jest tam powalająca, więc nie dziwmy się, że młodzi klną i nie widzą w tym nic złego! a adnotacja przed filmem : przemoc, wulgaryzmy, nie zwalnia odpowiedzialności za przekaz...

      Usuń
  16. Mnie sie czesto wyrywa "jasny gwint" bo mnie jednoczesnie rozsmiesza. I zapytanie: "po czorta?" A tak to tylko sobie mysle, czyli mowie w duchu, "perkele!". Choc dla mnie przeklenstwa w obcym jezyku nie odnosza sie do mnie, nie czuje ich ujemnego znaczenia emocjonalnego.

    Ladnie wybralas temat :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu mi przypomniałaś anegdotę z życia: mama chwali sie, że jej syn umie już mówić po angielsku.
      Sąsiadka pyta, a co powiedział?
      Fuck you mother!

      Usuń
  17. Podaję tylko to, co było lub jest używane w mojej rodzinie.
    * kurczę pieczone w pysk,
    * niech to dunder świśnie,
    * jechał cię kanarek na zdechłej świni w pełnym galopie,
    * naserfajku,
    * nasermater,
    * oż by cię,
    * szlag zwalił,
    * kurza stopa,
    * kurdzia noga,
    * jasny gwint, krótki szpic, kurde mol,
    * do jasnej ciasnej, nieprzemakalnej, chmurki,
    * kuchnia,
    * kurde balans,
    * o ja nie mogę,
    * panie święty,
    * Matko Boska, przemień,
    * niech to gęś kopnie,
    * niech to kaczka kopnie,
    * w mordę rysia i patysia
    * w mordę jeża,
    * i piździec babuszkomu kationku, bolsze srać nie budiet,
    * niech to piorun strzeli,
    * niech to diabli wezmą,
    * jak Boga kocham,
    * bój się Boga,
    * niech to kule biją,
    * o, ja pitolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez bogactwo jezykowe! Az dziw bierze, ze wszystko to, polski dorobek przeklenstw- nie-przeklenstw mozna sprowadzic do -uj czy - ujowo :)))). Czyzby jezyk ojczysty zanikal w miare uczenia sie jezykow obcych?

      Usuń
    2. Moja koleżanka zawsze mnie rozśmiesza swoim: zesroł sie goły, dupa go boli! Dzięki za bogaty zbiór!

      Usuń
    3. Coś w tym jest, bo nawet na koszulkach letnich napisy głównie w obcych językach. Dlaczego np. I love New York, a nie kocham Katowice?

      Usuń
    4. To jeszcze a propos tego, co się "zesroł", u nas mówiło się i mówi "usrała się bida i płacze", "srali muchy, będzie wiosna" oraz "nie widziała dupa słońca, ogorzała od miesiąca".
      Język polski jest, niestety, w odwrocie, ale to wcale nie znaczy, że młodzież zna, umie angielski. Oni nie chcą się uczyć niczego. Mam na myśli tę przytłaczającą większość, w odróżnieniu od szlachetnych okazów. A tego ostatniego przytoczonego przeze mnie powiedzenia w ogóle by nie zrozumieli, bo nie wiedzieliby, co znaczy "ogorzeć", a miesiąc zinterpretowaliby kalendarzowo.

      Usuń
    5. No fakt, gdy prowadziłam rózne dodatkowe zajęcia z uczniami lub graliśmy w gry słowne, to dzieciaki nie rozumiały wielu wyrazów, porzekadeł, metafor...
      Teraz w wypowiedziach publicznych nawet, więcej nowomowy i obcych wtrąceń, niż języka polskiego.

      Usuń
    6. Mamy jeszcze - zwłaszcza mój brat, który bardzo kochał dziadka - cały zestaw powiedzonek ukraińskich, ale ich nie przytaczam, bo wiadomo, nie o wulgaryzmy chodzi 😎

      Usuń
  18. Po lekturze komentarzy dochodzę do wniosku, że polskie przekleństwa były kiedyś osobną gałęzią literatury fantastycznej. Pioruny latały na zawołanie, zwierzęta dopuszczały się czynów niezgodnych ze swoją anatomią, a rozmaite nieszczęścia czyhały na człowieka w najbardziej widowiskowych okolicznościach. I wszystko to z powodu jednego palca przytrzaśniętego szufladą! 😂 Dziś wystarczy rzucić mięsem i po sprawie. Żadnej wyobraźni, żadnej finezji! Swoją drogą, kury powinny wreszcie założyć związek zawodowy. Od pokoleń harują przy rozładowywaniu polskich nerwów, a nawet dodatku za szkodliwe warunki pracy nie dostały! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzisiaj zbyt ubogie to przeklinanie, a można by odrobinę wysiłku włożyć w przepędzanie pecha lub przywoływanie ulgi:-)

      Usuń
  19. Frau Be przypomniała mi słyszane w dzieciństwie:nasermater.Myślę,że to typowo wschodnie.Z niewymienionych to chyba tylko psia mać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasermater jest mi zupełnie obce, za to dziadek, który do 7 roku życia mieszkał w Niemczech czasami krzyknął: farfluchte, nie wiem jak się pisze...

      Usuń
    2. Jotko, to słowo to jest "verfluchte" i znaczy "przeklęty". Można usłyszeć w w filmach wojennych, jak Niemcy wrzeszczą na Polaków "verfluchte polnische Schweine!", co znaczy "przeklęte polskie świnie.
      Blucyna może mieć rację, bo rodzina ze strony taty pochodzi ze wschodu, nawet mój tato urodził się na Ukrainie.

      Usuń
    3. Uwielbiam blogowanie, ile cennych uwag przy okazji jednego wpisu!

      Usuń
    4. Prawda? Nie tylko fizyczne podróże kształcą. Od dawna powtarzam, że kształcą też podróże po blogach 😊.

      Usuń
    5. Zdecydowanie! w komentarzach to istna kopalnia ciekawostek!

      Usuń
  20. Ja znam jeszcze kurde balans, do jasnej Anielki i jasny gwint. A jedynymi, które używam są ja pierdykam i kurza d...a 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierdykam, pierniczę, to pikantne jak przyprawy:-)

      Usuń
  21. No proszę, czegu tu można się nauczyć :). Oprócz wymienionych przypomniało mi się kur-Warszawa-nie-hoduje (z naciskiem na KURrr).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przypomniałaś mi to, super jest, ale już sie nie spotyka...

      Usuń
  22. Mój kolega mówi "kurtka na wacie" 😊

    OdpowiedzUsuń
  23. poczytałam... najbardziej lubię, motyla noga! Cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytelnicy nie zawiedli, niektórych nie znałam, inne zapomniałam...

      Usuń
  24. Dużo tych przekleństw zastępczych, ale jednak nic tak nie upuszcza napięcia jak oryginały :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja kojarzę klasyczne i lubiane "motyla noga" oraz "czerwony burak". :) Osobiście lubię wariację na temat wulgaryzmu, czyli "kurła".

    OdpowiedzUsuń
  26. Te znane mi, zostały już przez innych podane. Zatem tylko pzdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeczytałam o powiedzonku koleżanki i podam ciąg dalszy: zesrał się goły na róg stodoły! Tyle, że nie było to traktowane jako rodzaj przekleństwa a raczej jako riposta na opowiadanie głupot czy ewidentnych kłamstw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale my używałyśmy w różnych sytuacjach, takie trochę irracjonalne:-)

      Usuń
  28. Podoba mi się tytułowe "kurdeflak"! W tym momencie nie przychodzi mi nic oryginalniejszego do głowy. Zresztą komentujący wymienili mnóstwo innych, ciekawych opcji niby przekleństw. Wszystko to zdecydowanie lepsze, niż ordynarna i zgrana już angielszyzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? jaki szeroki zbiór, a na ulicach tylko trzy słowa królują...

      Usuń
  29. Znam jeszcze z kadukiem:

    do kaduka!
    niech to kaduk!

    oraz:

    jasny gwint!
    a nich to drzwi ścisną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre zestawienia mają zapewne ciekawą historię, bo dlaczego jasny gwint, a czarna dupa? dlaczego do stu, a nie do dwustu piorunów?

      Usuń
  30. Chyba tylko

    "sranie w banie" i "srutu-tu-tu"

    przychodzi mi w tej chwili do głowy, bo cała reszta już wymieniona. I to też raczej nie przeklinanie, tylko komentarz w kierunku kogoś kto opowiada banialuki 😄

    Nasermater też kiedyś często używane było przez moją Babcię, ale to raczej zamiennik za "psu w d...", kiedy jakaś robota źle poszła 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasermater nie słyszałam nigdy, za to mówiło sie o kimś dziwnym, że ma nasrane w głowie...

      Usuń
    2. Ja czasem słyszę nasermater, to coś w znaczeniu szlag by to trafił.

      Usuń
    3. O widzisz, już wiem więcej!

      Usuń
  31. Mój tata mawiał Do stu tysięcy fur beczek marynowanych śledzi! A jak był naprawdę zły to Psiakrew!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była tez psiakostka, czyli kury i psy na prowadzeniu...jeszcze gęsi i kaczki:-)

      Usuń
  32. To jeszcze - " o w mordę jeża kopanego", a jak wrażliwa siostra była w pobliżu to się kończyło …. kochanego :)
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo samo - o w mordę!
      Przypomniało mi się jeszcze - rany Julek!

      Usuń
  33. Niestety ja raczej zamienników nie używam.
    Ale chętnie służę cała listą polskich, tradycyjnych bluzgów 😁

    OdpowiedzUsuń
  34. Podobno, aby rozładować emocje należy głośno powiedzieć słowo z literą R - no to: Rosół, Ramadan, Rozwielitka, Rękodzieło, Rak, Ryba, Rusałka, Rubin itd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze lepiej wyrazy z podwójnym R: raróg, rower, rura, rabarbar...

      Usuń
  35. Bogaty urodzaj powiedzonek rozładowujących emocje !!!!!!!
    Świetny pomysł Jotko.
    Ja nie mam się czym pochwalić.... skromny mam repertuał..
    Całe życiie używałam w złości i nie złości słowa "holender", tylko zależnie od okoliczności akcenty były różne.
    Pozdrawiam.... już wieczorną porą.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Niechcący - podwójne pozdrowienia, ale podobno od przybytku głowa nie boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowień nigdy za wiele. Moja ciocia mawiała "cholercia", zawsze to lepiej brzmiało...
      Zdrówka i słoneczka:-)

      Usuń
  37. - W dupę jeża! - kiedy juz jestem zły, ale jeszcze nie wściekły. Wściekłość objawia sie dosadniej.

    OdpowiedzUsuń
  38. No ja to chyba najczęściej biorę te wyrażenia na wesoło i mówię " o matko, córko i wiewiórko!" :D Lepiej oszczędzić sobie tych wulgaryzmów, czasami to aż uszy więdną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniał mi się zwrot Joanny Chmielewskiej w jednej z powieści : cholery i piegów można dostać!

      Usuń
    2. O, to też mi się podoba! :D

      Usuń
  39. nasermater mówili moi teściowie z Rzeszowa.
    Mój dziadek spod Sandomierza mówił powietrze, z bratem zastanawialiśmy się czy to razem czy oddzielnie😃
    używałam kiedyś -do diaska i kurcze.
    niektórzy mówią kuźwa, prawie jako przecinek.
    właściwie, to nie podobają mi się te zamienniki, lepiej powiedzieć raz na k i wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, na jednym razie się nie kończy.
      Nie bardzo wiem, co z tym powietrzem...

      Usuń
  40. Witaj, Jotko.

    Osobiście bardzo lubię Witkacowskie:
    "Pludra jego cioć!" :)
    ("Szewcy")
    Ale mistrzowi Stachurze chyba nieprędko ktoś dorówna:)
    Ot, choćby w takim:
    "enteges tenteges rachatłukum bulba and manieryzm" :)
    ("Kropka nad ypsylonem")

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim, za Stachurą mało kto powtórzy:-)

      Usuń
  41. Nie było jeszcze "do kroćset!" :)
    Jeden gość, z którym mam kontakt w pracy, zawsze mówi "kurka". Bo większość ludzi wulgaryzmów nie łagodzi :) A ja czasami przeklnę sobie po niemiecku, ale tylko jednego słowa używam :D
    Kiedyś w anglojęzycznych filmach tłumaczono "fuck" jako "a niech to" czy innymi mocno złagodzonymi formami i to też było dziwne, tłumaczenie powinno jednak oddawać oryginał. Kiedy tak się zastanawiam, to hiszpański też ma spory wybór wulgaryzmów, a tak samo używa się w kółko podobnych i one zwykle mają podobną bazę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby rozleniwienie językowe, nie tylko u nas?
      Ostatnimi czasy przywołuję słynne : o tempora, o mores!

      Usuń
  42. Oto, co mi przyszło do głowy:
    * Kurde blaszka! (zapamiętałam z serialu "Brzydula", gdzie główna bohaterka go używała, jak jej coś nie szło),
    * Kruci! (tego z kolei używa Klocuch w swoich filmach na YouTube),
    * Ja pierniczę!,
    * A niech to!,
    * Kurdebele,
    * Do jasnej ciasnej.

    "Kurka wodna!", przez Ciebie wspomniana, już zawsze będzie mi się kojarzyła z filmem "Nie lubię poniedziałku".
    Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, ten film to cymes, aktualny mimo upływu czasu:-)
      Teraz takich komedii nie robią...

      Usuń
  43. To wspomnę mojego tatę, który był wojskowym, a nigdy nie usłyszałam z jego ust nic mocniejszego niż "cholera"; i to rzadko. No, a jak już był wyprowadzony z równowagi, to "kurdebalans", z akcentem na ostatnią sylabę :) Z kolei nie zauważyłam jeszcze w komentarzach powiedzonka mojego m, czyli "a niech to ch.... udy byk!"

    OdpowiedzUsuń
  44. Przyszło mi do głowy- Rany Julek i Kuźwa mać!
    Pozdrawiam w czwartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i pięknego języka wokół życzę nam obu:-)

      Usuń
  45. Ach, jaki boski wątek 😂😍😎 Muszę sobie zapisać w ulubionych, bo tyle tu powiedzonek cudnych!

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny pomysł, gratulacje! Ile ja się nauczyłam, będę teraz elegancko przeklinać...
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  47. U nas na wsi złorzeczyło się bardzo światowo ;) Pamiętam, że w dzieciństwie bardzo powszechne było "sakreble!" i przeróżne odmiany "kurde-". Kurdebalans, kurdefelek, kurdemole, kurdebele :)
    Ogólnie bardzo nie lubię wulgaryzmów, bardzo rzadko ich używam i mam bardzo złe zdanie na temat tych, którzy NADUŻYWAJĄ brzydkiego słownictwa :) Plasuję takich ludzi w kategorii "prymitywni" i unikam ich towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wiele filmów i książek ominęło przez używanie wulgaryzmów przez twórców i aktorów...

      Usuń
  48. Ja to byłam wyraźnie opóźniona w rozwoju, bo w czasach mojej młodości z reguły już nawet "jasna cholera" należało do "niekulturalnych wyrażeń" i było tępione w moim domu. Kiedyś wygłosiłam niechcący "niech to szlag trafi" i dostałam taki wykład na temat jak się powinna zachowywać "panienka z dobrego domu", że omal nie padłam zemdlona. No ale mimo wszystko ta "cholera" jakoś ze mną została, tyle ,że najczęściej pozostaje tylko w myślach, nie wypowiedziana na głos.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślą też podobno można zgrzeszyć, ale jakoś sobie ulżyć trzeba!

      Usuń