wtorek, 31 stycznia 2017

Co wyrzucić czyli porządki w szafie...

Nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas robię porządki w szafach, ale nie takie, że sprzątam dokładnie na każdej półce i myję wszystko, co się zakurzyło... Taka pracowita to nie jestem.
Mam na myśli raczej wyrzucanie z szaf ubraniowych wszystkiego, co powinno zwolnić miejsce dla nowej garderoby. Bo ile ubrań byśmy nie mieli, zawsze fajnie kupić coś nowego, zwłaszcza na wiosnę.
W tym roku wzięło mnie na porządki tuż po Nowym Roku, jakoś taki poczułam zew, bo z reguły robi się takowe z nadejściem wczesnej wiosny.
Przypomniała mi się moja bliska koleżanka, która zrobiła rewolucję w szafach na jesieni i wiosną okazało się, że poszukiwała w czeluściach komód i pawlaczy tego, co jesienią wywaliła na śmietnik...
Oczywiście są osoby, którym trudno rozstać się nawet ze zniszczoną torebką sprzed 20 lat czy śpioszkami po dzieciach, które mają juz 30 lat, ale rety! Szafy z gumy nie są, a ja już wielokrotnie przekonałam się, że:
1. Upychanie starych, znoszonych ubrań do walizek, pawlaczy, a potem zanoszenie do piwnicy, to tylko strata czasu. Koniec końców i tak trafiają na śmietnik.
2. Ubrania, których nie założyłam przez dwa lata odchodzą w zapomnienie lub "wstąpiły" w praniu.
3. Jeśli coś nie zakładane nigdy zalega w szafie z metką jeszcze, to może warto zadać sobie pytanie: czy na pewno kupilibyśmy to dzisiaj? Podarujmy lub wymieńmy się z kimś...
4. Oszczędzanie ubrań i dzielenie na te do pracy i te do kościoła nie ma sensu, wyjdą w końcu z mody lub mole je zjedzą.
5. Białe koszule, bluzki i inne białe rzeczy strasznie żółkną, więc nie warto mieć stu tysięcy białych bluzek, które zakładamy raz do roku. Podobno mniej żółkną, jeśli wkładamy je do szaf bez prasowania.


Bywają osoby, które z lekkim sercem rozstają się z ubraniami, a bywają takie, które ubolewają nad każdą sztuką garderoby, jak nad stratą przyjaciela. Ja należę do pierwszej kategorii, mój mąż do drugiej.
Ileż to razy naszykowałam stos starych koszul czy swetrów z przeznaczeniem do utylizacji i co? Po dokładnym przejrzeniu każdej sztuki ich właściciel połowę przynajmniej wkładał na powrót do szafy.
Zapytany, dlaczego nie pozbędzie się tych starych zmechaconych swetrów odpowiadał: ten będzie na rower, tamten do trzepania dywanów, a ten niebieski w razie czego. W razie czego, pytam? Oj tam, lubię go i już. Nieważne, że rękawy mają rozciągnięty ściągacz, a na łokciach siateczka, przez którą świat widać...
Wobec powyższego, teraz zdradziecko wywalam, jak mąż nie widzi. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Nie będę wspominać o metrach gromadzonych kabli do niczego, pojemnikach pełnych wielce przydatnych rzeczy, których nawet nie umiem nazwać, bo tak ma chyba każdy facet, który umie majsterkować.
W piwnicznej graciarni został zrobiony porządek po awanturze na temat roweru, który musiałam odgruzowywać jak z barykady, by móc pojechać na przejażdżkę. A potem słyszę, czemu nie idziesz na rower? Bo dłużej będę go wyciągać z piwnicy, niż na nim jeździć...
A jak u Was z porządkami, jesteście chomikami czy wręcz przeciwnie?

niedziela, 29 stycznia 2017

Maria o miłości

Kolejna zaprzyjaźniona blogerka napisała książkę. Jak sama mówi, zasłyszana historia stała się kanwą opowieści o miłości. Gdy nieśmiało na swoim blogu wspomniała o wydaniu książki, zaraz zamówiłam i przeczytałam.
Książeczka niewielkich rozmiarów, w sam raz do przeczytania w jeden wieczór lub w czasie podroży pociągiem. Nie będę opowiadać Wam treści, bo już tytuł nasuwa pewne skojarzenia oraz słów kilka na okładce. Babska literatura to nie mój ulubiony gatunek, ale książeczka wydaje się idealna na Walentynki, jeśli lubicie historie miłosne ze szczęśliwym zakończeniem, to przeczytajcie. Opisana historia dowodzi, że znajomości Internetowe nie muszą być niebezpieczne i nie każdy randkowicz to oszust matrymonialny. Gdybym sama nie znała podobnych historii, nie uwierzyłabym.
Ponieważ Maria prosiła o szczerą krytykę, to jedno zastrzeżenie mam, mianowicie - zabrakło mi tego elementu ulubionego w literaturze, czyli warstwy poznawczej. Czekałam na opis życia w Anglii i Szkocji, gdzie autorka przeniosła swoich bohaterów, na jakieś ciekawostki z życia polskiej emigracji, ale może debiutantka skupiła się na emocjach i uczuciach, a ja oczekiwałam zbyt wiele.
Każdy szuka w książkach czego innego, być może to, co ja lubię najbardziej, inni czytelnicy przebiegają szybko by dotrzeć do części poświęconej wątkowi romansowemu.
Swój egzemplarz zamówiłam na Poczytaj.pl, szybko, sprawnie, do odbioru w kiosku pod balkonem, info dostałam sms-em.
A TUTAJ namiary na blog autorki.

A dla miłośników zimowych klimatów kilka fotek przyrody, która nawet zimą nie śpi:-)


Taki widok towarzyszył mi w drodze do pracy - styczniowy wschód słońca...


Na zamarzniętym stawie odsłonięto w lodzie basenik dla kaczek...


Tutaj jezioro pełne łabędzi ( w kadrze widać tylko część), była także młodzież ubarwiona na szaro. Na pomoście przysiadła czapla, ale zdjęcia robiłam komórką i gdy chciałam podejść, by zrobić zbliżenie, czapla odfrunęła w siną dal...

czwartek, 26 stycznia 2017

Śmiech to zdrowie...


Nie wiem jak u Was, ale u mnie szaro, buro i ponuro, słońce strajkuje, zimno przenika do kości, nastrój siada, więc poszperałam w literaturze rozrywkowej i zamieszczam kilka dowcipów na poprawę humoru.
Jeśli choć mały uśmiech pojawi się na Waszych twarzach, to będę usatysfakcjonowana:-)

1. Podróżny podchodzi do okienka informacji na dworcu i pyta:
- O której odchodzi pociąg do Gdyni?
- Nie wiem – pada odpowiedź
- Ale to jest przecież informacja!
- Więc informuje pana, że nie wiem.

2. Wędkarz przyjechał nad jezioro i pyta miejscowego:
- Czy tu wolno łowić?
- A jakże!
- I nie dostane mandatu za wykroczenie?
- Wykroczenie? Jak pan coś tu złowi to będzie cud, nie wykroczenie!



3. Rozmawia dwóch znajomych:
- Wiesz, wczoraj ukradli mi samochód!
- I co, dzwoniłeś na policję ?
- Tak, powiedzieli, że to nie oni!

4. Do pomalowania linii na szosie wynajęto pracownika. Pierwszy odcinek pomalował w kilka minut, drugi w kilka godzin, trzeci rozciągnął się na kilka dni.
- Co z tobą – pyta pracodawca – tak dobrze ci szło i nagle zwolniłeś.
- Bo mam coraz dalej do puszki z farbą...

5. Mama pyta synka:
- Kim chciałbyś być, gdy dorośniesz?
- Kretynem- odpowiada chłopiec
- No co ty wygadujesz, taki mądry z ciebie chłopiec, skąd ten pomysł?!
- Tata ciągle powtarza: zobacz, jaką brykę kupił ten kretyn; ale ten kretyn wybudował wielki dom; ale kretyna wybrała sobie ta nasza piękna sąsiadka...

6. Pani domu mówi do służącego:
- Janie, powiedz gościom, że teraz podamy kawę, a po kawie ja zaśpiewam kilka pieśni.
Po chwili służący wraca ze słowami:
- goście podziękowali za kawę


7. Przy barze
jeden z mężczyzn pije piwo przez słomkę, kolega go pyta:
- dlaczego pijesz przez słomkę?
- Bo obiecałem żonie, że nie wezmę kufla do ust!

8. W restauracji klient woła kelnera:
- W mojej zupie pływa mucha!
- Tylko jedna? To ta druga się jednak utopiła...