czwartek, 3 marca 2022

Ukraińskim kobietom....

 Może wczoraj

umyła okna,

bo takie piękne słońce.

Dziś utknęła z dziećmi,

na jakimś nieznanym dworcu.

Inna bała się rodzić

samotnie na ostatnim piętrze.

Dziś urodziła przy obcych,

gdzieś tam na stacji metra.

Z plecakiem pełnym goryczy

i z kotem w torbie na brzuchu,

błąkała się cztery doby

bez czapki i bez kożucha.

Ciężkie jak los walizki 

bez żalu porzucają przy drodze

z nadzieją, że im i dzieciom

ktoś z dobrym sercem pomoże.

Dziewczyny, matki, staruszki

przed wojną szukają schronienia,

a łez pełne ich oczy

wzruszają ludzkie sumienia...


Trudno wyobrazić sobie okropności wojny, gdy się jej samemu nie przeżyło. Raz miałam okazję doświadczyć symulacji bombardowania , siedzieliśmy w całkowitej ciemności w schronie pod ziemią.

Niezapomniane, okropne przeżycie, to było kilka minut, a cóż dopiero dłużej i częściej, w warunkach autentycznego zagrożenia...

Widywałam zniszczenia w kraju po powodziach, pożarach i wichurach, ale w czasie pokoju wszystko da się odbudować, jest nadzieja na życie i pomoc.

Ten wiersz to taki mój skromny hołd dla dzielnych kobiet, które są bohaterkami, może większymi, niż ich walczący mężowie, synowie czy bracia.

wtorek, 1 marca 2022

Dwa słońca :-)

 Obiecałam Szarabajce trochę prywaty , a przy okazji odskoczni od przygnębiających tematów, będzie więc o radości przebywania z wnukiem.

Dla wielu osób to jeszcze temat daleki lub całkiem obcy, więc na pewno nie wszystkich ten post zainteresuje.

Dawno nie widziałam maleństwa, bo albo wichury, albo choroba męża, albo wyjazd syna i wreszcie słoneczna pogoda i jedziemy. Baliśmy się czy paliwo zatankujemy, wszak zaczęła się panika paliwowa, ale do niedzieli osłabła i tylko ceny nieco wyższe na stacjach.

Dojechaliśmy nadspodziewanie szybko, bo drogi puste jak nigdy, może rodacy benzynę oszczędzają? Nawet w mijanych miejscowościach ruch jakby zamarł. Tak pusto było tylko w trakcie lockdownu covidowego, dziwne wrażenie...

Piękne słońce  pozwoliło nam na pierwszy dziadkowy spacer z wnukiem, pojazd wygodny, pasażer zasnął...obok domu syna piękny skwer, wyszli rodzice z dziećmi, psami, na ławkach zakochane pary - to już na pewno wiosna !


Dobrą godzinkę dotlenialiśmy się wszyscy, mama Leosia mogła odpocząć. 
Zabawy z takim maluchem to sama radość, obserwowanie jego reakcji, zmian, jakie zachodzą w krótkim czasie w wyglądzie i zachowaniu dziecka... no przecież zapomniałam prawie jak to było z własnym, 30 lat to szmat czasu.

Trochę mu pośpiewałam (muszę przypomnieć sobie piosenki dla dzieci), patrząc na dorosłych próbuje układać usta i naśladować dźwięki.
Leoś uwielbia słuchać muzyki, niektóre zabawki mają wbudowane różne melodyjki, akurat te u wnuka grają kawałki dość ambitne, nie tam żadne o kotkach... a najbardziej lubi słuchać Ody do radości. Gdy zaczyna się ten utwór, na buzi dziecka pojawia się banan od ucha do ucha i reaguje na dźwięki całym sobą. Normalnie Europejczyk co się zowie!

Leoś był już trzy razy u osteopaty dla dzieci. Pan zbadał mięśnie i kończyny maleństwa, rozmasował co trzeba, zniwelował napięcia, pokazał jak ćwiczyć z dzieckiem, by nie było problemów z bioderkami i by dziecko lepiej się rozwijało ruchowo.

Każdemu, kto nie doświadczył jeszcze babciowo-dziadkowego stanu mogę powiedzieć, że to stan absolutnie niepowtarzalny, sama nie wierzyłam, póki nie stał się moim udziałem.
Nawet jeśli brakuje akurat słońca na niebie, to wystarczy spojrzeć na zdjęcie lub obejrzeć filmik z Leosiem i znika szarość dnia codziennego.

Muszę zadbać o kondycję, by za wnukiem nadążyć, bo na razie to niemowlę, ale co to będzie za kilka miesięcy, nie mówiąc o latach, a młodsza już nie będę...


sobota, 26 lutego 2022

A zabierzemy misie?

 

Miał być inny wpis, ale ta opowieść mnie i wzruszyła i rozbawiła.

O wojnie mówią już nawet dzieci, na szkolnych korytarzach często pada słowo WOJNA, czytelnicy wchodząc do biblioteki witają się słowami - a wie pani, że jest wojna?

Koleżanka z pracy opowiedziała o rozmowie dorosłej córki z kilkuletnią dziewczynką, a  wnuczką owej znajomej. 


Mała bawiła się w pokoju, w którym dorośli słuchali wiadomości, usłyszała słowo wojna i pyta mamę, co to znaczy WOJNA?

- wojna to taka sytuacja, kiedy źli ludzie z jednego kraju robią złe rzeczy ludziom z innego kraju i czasami trzeba uciekać  z domu...

- ale ja nie chcę zostawiać mojego pokoiku, lubię nasz domek i moje zabawki

- gdy jest wojna ludzie muszą uciekać w bezpieczne miejsce...

- a moje misie? zabierzemy misie?

- zabierzemy tylko niezbędne rzeczy, najwyżej jednego misia

- a telewizor z bajkami?

- telewizor nie będzie nam potrzebny, a jak przyjdzie nam nocować  w lesie?

- to powiesimy telewizor na drzewie!

Słuchając tej opowieści przypomniały mi się książki dla dzieci, które pomogą im zrozumieć ten trudny temat: