czwartek, 5 sierpnia 2021

Wróciłam z raju...

 Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za życzenia w komentarzach, chrzest lotniczy mam za sobą, przebiegł pomyślnie, to na pewno zasługa Waszej dobrej energii. 

Zanim ogarnę emocje, widoki pod powiekami i wszystkie fotki, pozwólcie, ze zrelacjonuje tylko podróż w obie strony, choć pewnie dla wytrawnych podróżników nie będą to żadne rewelacje.


Lotnisko zrobiło na mnie pozytywne wrażenie, wszystko sprawnie i szybko, gdyby godzina wylotu była bardziej ludzka, to zupełny luzik. Dla mnie nieprzespana noc to masakra, a najblizszy posiłek z kawa za wiele godzin dopiero.
Oprócz dowodu osobistego nikt nie oglądał żadnych dokumentów, a i w Grecji tylko paszport covidowy, ale jednym okiem, gdybym miała cudzy, też by przeszedł.


Wylatując z Polski siedziałam przy oknie, więc zrobiłam kilka fotek z samolotu, niezła frajda, nawet nad chmurami krajobraz wygląda jak arktyczny,  super wyglądają z góry wyspy greckie i wielkie statki pasażerskie.

Kreta powitała nas temperaturą 28 stopni, więc nie tak źle, wiaterek, sprawna odprawa, odnalezienie swojego autokaru i kierunek hotel...


Czekając na pokój mogliśmy skorzystać z baru przy basenie, obejrzeliśmy dostępne tarasy , zjedliśmy obiad w głównej restauracji, zapoznaliśmy się z ofertą all inclusive i około 15 pracownik hotelowy zawiózł nas do naszego miejsca zakwaterowania, bo ten akurat hotel ma 3 odrębne filie i tylko posiłki jada się w restauracji głównej.



W hallu głównym takie oto dekoracje, wygodne kanapy i fotele wszędzie,  przestronne tarasy wokół całego budynku.

Fontanna witała gości przed wejściem głównym, a z pobliskich drzew oliwnych i krzewów głośno koncertowały cykady, a w zasadzie tak wrzeszczały, że nie można było rozmawiać :-)


Obraz w naszym pokoju, zdjęcie nie oddaje kolorów i klimatu i nie jest to reprodukcja...


Przy tym basenie spędzaliśmy wiele godzin, przez ostatnie 10 lat nie pływałam tyle, co przez miniony tydzień.


Typowy posiłek obiadowo-kolacyjny, jedynie śniadania miały inny charakter, więcej było nabiału, pieczywa i nie podawano lodów ani wina.


Kapliczka przed hotelem i wielgachne palmy, spacery w takim otoczeniu to prawdziwy relaks.


 Z tarasu w naszej części hotelu piję Wasze zdrowie drinkiem bezalkoholowym Tutti Frutti i lecę poczytać zaległe wpisy na Waszych blogach, ale przedtem powieszę pranie, póki deszcz nie pada...


wtorek, 27 lipca 2021

Walizka spakowana...

 

... plik dokumentów skompletowany, gotowość psychiczna taka sobie!

Swoją drogą, powymyślali tyle utrudnień dla podróżnych, że  gdy drukarki w domu brak, to nie polecisz! Niektórzy wymagane certyfikaty i inne takie w telefonie mieli, ale zasięgu brakło lub czytnik kodów inny i ZONK...

Pierwszy mój lot samolotem, więc trzymajcie kciuki! Kreto, przybywam!

Pobyt krótki, ale mordować się będę w luksusie. Nie wiem co moja głowa na to, bo już teraz mnie przeczołgała paskudna migrena, może to ze stresu, a może front burzowy mi zaszkodził, także teraz bardziej boję się o bóle i zawroty głowy, niż o  lot samolotem.

Do poczytania w sierpniu, oby burze Was omijały, a zdrowie dopisywało!

sobota, 24 lipca 2021

W górę i w dół ...

 Wokół Kudowy jest wiele ciekawych miejsc, cała Kotlina Kłodzka w zasadzie to skarbnica atrakcji dla dużych i małych turystów. Pamiętając wyprawy z przeszłości odwiedziliśmy kompleks skalny Teplice-Adrspach. Można zaliczyć trasę krótszą czyli tylko teplickie skały, można pokusić się o całość czyli poszerzyć wędrówkę aż do Adrspacha, idąc Wilczym Wąwozem.


Do kompleksu można dojechać od strony czeskiej i wystartować z Teplic, gdzie wygodny parking i gastronomia, a można od strony Wałbrzycha. Zależy, gdzie akurat jesteście, skąd komu bliżej. My jechaliśmy przez Czechy.


Trasa nie jest wymagająca, nawet jeśli nie jesteś wytrawnym wędrowcą, dasz radę, trzeba tylko przygotować się na liczne schody, podejścia i zejścia, z bolącym kolanem nie jest komfortowo.
Jednak liczne miejsca postojowe, strumyki, oczka wodne  umilają wędrówkę. Tu na zdjęciu ujęcie wody pitnej, nawet kubeczki były...




Głazy różnej wielkości, las wręcz bajkowy, niezwykłe światło i zapachy, cisza, tego wszystkiego poszukuje mieszczuch nizinny, gdy wyrwie się na wakacje z domu...


Mysia dziura jest naprawdę wąska, w najszerszym miejscu 50cm, nieraz trzeba iść bokiem, bo ściany mokre...

Wejście do zamku w środku rezerwatu? czemu nie?


Głowa w górę i wypatrzyłam dwóch śmiałków na ścianie skalnej, a mąż zrobił zdjęcie.


Skalny kompleks teplicko -ardspaski to bardzo wysokie i wąskie korytarze, ale trasa świetnie przygotowana pod każdym względem.




Na punkcie widokowym dwie ogromne skały, nazwane Starosta i Starościna.


Jest i wodospad, ukryty w jaskini, bardzo zimnej i wilgotnej, z mrocznym korytarzem, który do niej prowadzi.


Niektórzy porównują ten skalny kompleks z Błędnymi Skałami w Polsce, ale skały w Czechach są wyższe, bardziej dzikie, robią niesamowite wrażenie. W połowie drogi można wspiąć się na poziom jeziorka, po którym popływacie łódką z przewodnikiem. Warto,  jeśli się nie było. Wyczytałam, że na zimę spuszcza się wodę z owego jeziorka. Jak oni to robią - nie mam pojęcia !
Tym razem nie skorzystaliśmy, zbyt długa kolejka nas zniechęciła, zamiast czekać na łódź woleliśmy podreptać dalej. Ale kto nie płynął  - koniecznie!


Liczne wycieki spod skał tworzą oczka wodne, w których odbija się to, co w górze. Gładka tafla , czysta woda, czasami zabarwiona minerałami ukrytymi w  głębi ziemi. Wrażenie spokoju i potęgi przyrody.

Po zejściu ze szlaku dobrze posilić się w czeskiej restauracji, ja za kuchnia czeska nie przepadam, ale na szczęście są inne dania...
Wszędzie można płacić w złotówkach.

Kraina jak z baśni, wrażenia niesamowite!